Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
2419piątek, 09, wrzesień 2022 05:48
iocosus
Świta, na balangach trzeba było odtańczyć "świtańca"!
Pierwszy set - nie ma co zbierać, Sabalenka napalona, rozjuszona, żądna krwi upuszczenia, a Iga pasywna i bierna.
Drugi set - numer 1 światowego tenisa powstaje z popiołów, reaktywacja Igi.
Trzeci set - w twitterowym opisie Adama Romera:
Polka zaczyna decydującego seta od utraty swojego podania...
Gemy zdobywane seriami: 0:2, 2:2 i 2:4...
No to jak seriami, to seriami - 4:4.
Co za gem... Iga w obronie fenomenalnie. Jest 5:4 i jak mówi LechSidor : "Czuję breaka. Tak mnie tu plecy swędzą..." Oby!
Jest break! Jest set! Jest mecz dla Światek! Polka w finale #USOpen! Wielkie brawa dla Igi! Najlepszy mecz od turnieju #RolandGarros!
Tańczymy Iga gra, Iga gra, Iga gra, tańczymy Iga gra w finale US Open! Kuźva, noc zarwana, a człek zasnąć nie może!
2418piątek, 09, wrzesień 2022 05:17
iocosus
To jest niewiarygodne! Ponownie nie jestem w stanie skomentować sportowego polskiego sukcesu w ostatnich 12 godzinach.
Aryna w formie zdawało się wybornej, Iga jej szukającej, a mimo to TA poszukująca okazuje się zwycięska!!! Brak słów! Co za noc!
2417piątek, 09, wrzesień 2022 02:32
iocosus
W godzinę i pięć minut Ons Jabeur odprawiła Caroline Garcię 6:1, 6:3 w pierwszym półfinale US Open 2022. Kiepsko się znam na tenisie, bo nigdy bym nie zakładał że Tunezyjka tak zdominuje Francuzkę. Dawid Celt stwierdził że Ons rozegrała mecz życia, gdyby z taką dyspozycją powróciła na finał, to obojętnie z kim, ale będzie jego zdecydowaną faworytką.
2416czwartek, 08, wrzesień 2022 15:06
CTP
To był mecz, w którym tenisistki bardziej walczyły ze swoimi słabościami, aniżeli ze sobą. Ktoś na TT trafnie napisał, że to było dokładnie takie samo spotkanie jak Legii z Radomiakiem. Tenisistka bez forehandu, to tak jak prawonożny piłkarz bez prawej nogi i tutaj należy się ogromny szacunek Idze, że mimo tego, ten mecz wygrała. Wygrała chyba bardziej swoją inteligencją i ambicją, niż tenisowymi umiejętnościami, bo poziom tego meczu czasami był tak marny, że tylko brakowało podkładu muzyki z Benny Hilla. No ale wydaje mi się, że to też jest element wielkości danego sportowca, że ma sposoby na przeciwnika, nawet, gdy wyraźnie nie jest w formie. A że forma Igi, to już historia (choć naprawdę piękna), to chyba już nikt w to nie wątpi.
Czy to oznacza, że Sabalenka, która wyraźnie złapała szczyt formy jest nie do ogrania? Jeden rabin powie "tak", drugi rabin powie "nie". Białorusinka ma wielki kompleks Igi i to może być potężna broń dla naszej tenisistki.
2415czwartek, 08, wrzesień 2022 10:42
iocosus
Zbyszek: "Pegula na moment wróciła na kort wyrównując stan meczu kiedy przy stanie 5:4 Iga miała piłki meczowe. " - mhm, aż musiałem sprawdzić i się upewnić, Zbyszku w dziesiątym gemie drugiego seta Iga serwując żeby zakończyć mecz broniła dwóch breaków przy stanie 15:40, pierwszego wybroniła, ale przy drugim w wymianie posłała forhendem piłkę w aut. Piłek meczowych tu nie było!
W dwunastym gemie prowadząc 6:5 i ponownie serwując żeby zamknąć seta i mecz Iga ponownie przegrywała 15:40 ale tym razem Pegula wykorzstała już pierwszego breaka doprowadzając do remisu w gemach 6:6
W tiebreaku Iga wyszła na prowadzenie 6:4 i przy pierwszym meczbolu w tym meczu Jessica w wymianie posłała bekhendem piłkę w aut.
2414czwartek, 08, wrzesień 2022 06:39
Zbyszek
Iga Świątek po pokonaniu Amerykanki Jessicy Peguli 6;3,7;6(7:4) awansowała do półfinału turnieju US Open, a którym walczyć o finał będzie z Białorusinką Aryną Sabalenka (24 lata , rozstawiona z nr 5).
Dzisiaj rozegrany ćwierćfinał swym przebiegiem aż prosi się o porównanie do walki bokserskiej dwóch bardzo dobrze wyszkolonych pięściarzy. W takiej walce takich rywali ceni się wymianę ciosów, a sam pojedynek zadawala bardziej koneserów . W boksie to cios za cios ,a w tenisie pyk ,pyk. Emocji tyle co lekarstwo, czyste nudziarstwo. W boksie takie walki nazywa się szlachetną wymianą ciosów, albo szlachetną walką na pięści, a w wysokim tenisie kunsztem technicznym. Pegula inaczej nie potrafi grać ,a Iga przyjęła jej warunki i po raz kolejny z tą rywalką się w nich lepiej odnalazła. Iga wygrała , bo kontynuując porównanie jest zawodniczką wagi ciężkiej ,a Pegula to najwyżej waga półciężka i o wyniku zadecydowała siła gry.
W piątym gemie I seta Pegula przełamała Igę i wyszła na prowadzenie 2:3,ale to Polka przyspieszyła , ustawiła rywalkę w kącie kortu i zadawała celne ciosy raz, za razem. W secie drugim obie panie przełamywały się od samego początku, pojedynek był bardzo wyrównany, a nawet Pegula na moment wróciła na kort wyrównując stan meczu kiedy przy stanie 5:4 Iga miała piłki meczowe. Tym razem Iga zagrała spokojnie , bezpiecznie tak jak na liderkę rankingu przystało.
W półfinale trafia na zawodniczkę grająca tak nierówno ,że aż nieprzewidywalnie. Nikt nie wie , nawet sama Sabalenka jaki tenis zagra, czy pełen błędów czy niesamowicie skuteczny. W ćwierćfinale z Pliskovą zagrała znakomicie, prawie wszystko jej wychodziło i wchodziło. Dla Igi to moim zdaniem najtrudniejsza przeciwniczka , bo tak jak nasza zawodniczka gra tenis aktywny, gra swoje, stara się narzucić swoje warunki , stara się opanować sytuację na korcie i zdominować rywalkę. Gdy jest w wysokiej formie to jej piłki przechodzą bardzo nisko nad siatką ,a zagrane z dużą siłą i mocno liftowane odbijają się bardzo nisko nad kortem. Dotychczas nie wykazywała się odpornością nerwową . Może być wyśmienita tenisowa uczta.
W tenisie bardzo ważne jest złapanie i utrzymanie tego co się nazywa rytmem gry. Odpoczynek jest potrzebny, kiedy spotkanie się nie układa, a kiedy mówiąc potocznie idzie to trzeba to kontynuować. Wiosną Idze szło i starała się wykorzystać do maksimum zwycięską passę. W sporcie , w tym tenisie nie da się odłożyć i rozłożyć w czasie wygrane. W tenisie obowiązuje zasada sformułowana przez Horacego "Carpe diem". Podobnie jest w trakcie w spotkania , przy czym nie można zejść z kortu i sobie odpocząć, poza przerwą medyczną. Oczywiście są tenisiści, rzadziej tenisistki, którzy kalkulują i np. przy serwisach rywali nie podejmują walki usiłując dokonać przełamania w samej końcówce seta. Są to normalne praktyki, ale nie one decydują o wygranej ,ale siła gry.
Media po meczu z Niemeier pokazywały nerwowe reakcje samej zawodniczki jak i trenera. Na FB zdania były mocno podzielone, byli tacy ( mniejszość), którzy krytykowali sztab Igi za zachowywanie kamiennych twarzy ,ale pokazanie innego oblicza uznali za dysonans ,lecz większość te reakcje mocno krytykowała, że nie wypada ,że nie tego oczekuję się od liderki oraz od trenera. Tak czy siak traktowano takie zachowania, gesty, słowa jako nienormalne. Ja napisałem ,że byłoby czymś nienormalnym ,gdyby w sytuacji gigantycznego napięcia nie reagować emocjonalnie , nawet nie kontrolując swego zachowania. Oczywiście trener w tenisie nie może naśladować byle pajaca z piłki nożnej biegającego wzdłuż linii i machającego rękami jak by się od os uganiał. Trener tenisa musi zachowywać spokój ,aby nie podnosić temperatury , bo wystarczy ,że zawodniczka jest w stanie silnego napięcia nerwowego ,ale nie jest w stanie wygasić emocji , chyba ,że mecz nie przykuwa jego uwagi. Wiktorowski to wzór trenera, który pokazuje nie tylko fachowe, ale i ludzkie oblicze.
Krytyka gry Igi w tegorocznym US Open była nadmierna. W tenisie liczy się wynik , a co do tego co jest urodą gry to zdania są podzielone , podobnie jak w przypadku np. boksu czy piłki nożnej. A Iga osiągnęła dochodząc do ćwierćfinału swój najlepszy wynik z dotychczasowych startów w tym turnieju. To co osiągnie ponad jest bonusem. Znajdowała się w opałach ,ale potrafiła z nich wyjść obronna ręką. Więc zacznijmy doceniać klasę, mniej uwagi zwracając na urodę.
2413czwartek, 08, wrzesień 2022 03:14
iocosus
Lech Sidor - chapeau bas! Stabilna i regularna gra Jessiki Peguli skończyła się po pierwszym przełamaniu Igi w pierwszym secie, a później już były obustronne nerwy, nerwy, nerwy!
2412środa, 07, wrzesień 2022 11:01
iocosus
Niesamowite, niepojęte, przyznaję że jako kibicowi tenisa szczęka mi opadła!
Jako wprowadzenie niezbędne jest info z tegorocznego Wimbledonu: "Cori Gauff zaserwowała piłkę z prędkością 122 mil na godzinę (196,3 km/h). To najszybszy serwis w historii rywalizacji pań na słynnych londyńskich kortach. ... Poprzedni rekord Gauff ustanowiła w meczu pierwszej rundy z tenisistką z Rumunii, Eleną-Gabrielą Ruse (WTA 54.). Wówczas zaserwowała piłkę z prędkością 121 mil na godzinę (194,7 km/h). Do niesamowitego wyniku 18-latki wcześniej zbliżyły się tylko dwie zawodniczki. Czeszka Petra Kvitova (WTA 26.) i Rosjanka, obecnie reprezentująca Kazachstan, Jelena Rybakina (WTA 23.), serwowały z prędkością 119 mil na godzinę (191,5 km/h)." źródło: sport.pl
Zatem Gauf to jedna z dziewczyn z najszybszym serwisem w tourze. Przy własnym podaniu o ile tylko piłka wchodzi w karo (a Sabalenką psującą serwisy na potęgę Coco nie jest) może ustalać warunki gry, jeżeli nie asami to zepchnięciem rywalki do głębokiej defensywy po tak szybkim serwisie. Dysponując tą wiedzą spójrzmy gdzie ustawia się Caroline Garcia w ćwierćfinale US Open do odbioru pierwszego serwisu Coco. Ustawia się na linii końcowej kortu, drobiąc kroczkami już praktycznie wchodząc na niego. Powtarzam to ma miejsce przy pierwszym serwisie rywalki posyłającej piłki z prędkością prawie 200 km/h. Niesamowite, szczęka opada! Przy drugim podaniu Caroline ustawia się do odbioru już metr, a nawet jeszcze wyżej już w korcie, ale tak robią i niektóre inne dziewczyny (Danielle Collins) niepojęte i wyjątkowe jest zachowanie Francuzki przy pierwszym podaniu rywalki. I to przeciwniczki dysponującej bardzo szybkim pierwszym serwisem! Bezczelność, arogancja w tym sportowym znaczeniu niewątpliwa. Próba zdeprymowania serwującej oczywista. Szybka ręka, krótki zamach, antycypacja, błyskawiczna reakcja to coś co u Caroline Garcii musi imponować! Pod tymi względami jest wyjątkowa. Żeby w ten sposób skutecznie grać trzeba być w super formie psychofizycznej.
Drugi serwis rywalki dla Caroline Garcii to okazja do własnej bezwzględnej egzekucji obojętnie kto stoi po drugiej stronie siatki, a pierwszy to loteria, jeżeli uda się odegrać to też na zasadzie próby przejęcia inicjatywy. To wymusza reakcje taktyczne u konkurentek. Gauf nie szukała asów przy pierwszym podaniu, ale raczej odejmując nieco siły starała się serwować pewnie tak żeby nie być zmuszoną do drugiego podania. Ale to też było korzystne dla Garcii bo wzrastała szansa dobrego returnu nawet po pierwszym serwisie. Skutek? W US Open 2022 w meczu Coco Gauf vs Caroline Garcia wynik: 3:6, 4:6.
Półfinał Caroline Garcia vs Ons Jabeur zapowiada się pasjonująco!
Ostatnia refleksja, w dotychczasowej dyspozycji Igi bez jej pewnego serwisu, w potencjalnej rywalizacji Francuzka mogłaby roznieść Polkę jeszcze bardziej dotkliwie niż uczyniły to Danielle Collins i Madison Keys.
2411wtorek, 06, wrzesień 2022 15:28
iocosus
Przed US Open (25 sierpnia) tu w tym miejscu pisałem: "Tak to na dziś wygląda, że światowa jedynka która "nie miała z kim przegrać" teraz może przegrać z każdym a każdą kolejną rundę w US Open należy traktować jako mały ale ważny krok na drodze nie do sukcesu w turnieju ale w odbudowywaniu własnego tenisa, pewności siebie, czucia piłki i kortu." - zatem dla mnie to że Iga dotarła do ćwierćfinału jest pozytywnym zaskoczeniem, choć zakładałem (błędnie jak się okazało) że będzie musiała się mierzyć z Aleksandrovą lub z Ostapenko. Gdyby Jekaterina grała tak jak z Davis w pierwszym secie wygranym do zera, to ograłaby i Amerykankę w całym meczu i zapewne później Igę, na nasze szczęście Rosjanka wpierw uwierzyła że mecz ma już w kieszeni, a następnie wściekła się i obraziła na samą siebie, gdy niepozorna Davis zaczęła zbierać punkty i gemy . Dla Darii Abramowicz Jekaterina Aleksandrova to dopiero by było zawodowe wyzwanie.
Ostapenko przegrała z Zheng a tą ograła Niemeier, zatem z tych trzech to Niemka na US Open była najlepsza i gdyby paliwa w baku jej nie zabrakło to zmiotłaby Igę z kortu w dwóch setach tak jak w tym roku uczyniły już Danielle Collins i Madison Keys, ale to że Iga wykorzystała i nie zmarnowała szansy którą otrzymała od Niemeier to za to gratulacje, Magda Linette miała podobny prezent od rywalki czyli od Pliskovej która już "umierała" na korcie, ale zaprzepaściła niepowtarzalną okazję a Karolina jest już w ćwierćfinale US Open.
Lech Sidor się cieszy że Iga gra z Pegulą ponieważ uważa że Jessica nie ma tenisowych atutów żeby zawojować NY, a w takim razie to najlepsza ćwierćfinałowa rywalka z możliwych dla Igi, ale Dawid Celt przestrzega że stabilna i regularna gra Pegulli może wystarczyć na Igę która właśnie pod tym względem ma ogromne kłopoty z własnym tenisem. Amerykanka dopiero co wygrała z mocno uderzającą, ofensywną Kvitową zatem wie jak grać z dziewczynami o takiej charakterystyce i optymizm Sidora może być nieuzasadniony.
Mnie jest bliżej przyznaję do opinii męża Agnieszki Radwańskiej, ale jeżeli Iga przegra to nie będę z tego robił tragedii, była pod formą, w meczu z Keys w Cincinatti wyglądało że jej tenis się rozsypał a doszła do ćwierćfinału US Open, zatem smucić się i tragizować czy raczej zachować spokój.
2410wtorek, 06, wrzesień 2022 12:37
CTP
@Iocosus
Nie chodzi mi o samo falowanie, bo to jest jak najbardziej normalne, tylko o aż taki zjazd. Warszawa, Toronto, Cincinnati, to max III runda, w których odpadała z bardzo nisko notowanymi rywalkami. W US Open jak na razie się udaje ale to wcale nie znaczy, że Iga choćby się zbliżyła do poziomu z wiosny. Wczoraj w I secie była znamienna sytuacja, gdy przy stanie 4:2 dla Niemki, ta się przewróciła przy returnie a Iga zamiast po prostu przebić piłkę na drugą stronę kortu i cieszyć się z punktu, to z całej siły władowała ją w siatkę. I zamiast po 40, zrobiło się 5:2 dla Niemeier. III set pokazał, dlaczego Niemka jest tak daleko w rankingu - po prostu fizycznie nie jest gotowa na wyższe lokaty. Ale pierwsza połowa meczu wskazywała, że i z tak źle przygotowaną rywalką Iga jest w stanie przegrać. Nie zgodzę się ze zrzucaniem tego na falowanie formy. Fajnie, że Iga broni swój sztab zrzucając winę a to na nawierzchnię, a to na wiatr a to na zbyt lekkie piłki ale, moim zdaniem, tutaj ewidentnie coś przegapiono i o czymś nie pomyślano.
2409wtorek, 06, wrzesień 2022 10:23
iocosus
CTP wskaż tenisistkę której forma na najwyższym poziomie by nie falowała przez cały rok? Pamiętam tylko jedną Stefcię Graf i to na dodatek w jednym sezonie. Prehistoria.
W ćwierćfinale odnośnie Igi mamy pojedynek ekspertów Dawid Celt vs Lech Sidor!?
2408wtorek, 06, wrzesień 2022 08:37
CTP
Iga vs Niemeier
My wszyscy chyba popełniamy jeden istotny błąd, a mianowicie patrzymy na grę Igi pod kątem pierwszej części sezonu. Wydaje mi się, że to "se ne vrati", przynajmniej do końca tegorocznego touru. To nie był dobry mecz naszej tenisistki, zakończyła go z 18 winnerami i aż 31 błędami. Można powiedzieć, że to bardziej Niemka przegrała, bo popełniła aż 45 błędów. W ogóle wydaje mi się, że zrobiła duży błąd taktyczny, bo żeby wygrać z Igą, to trzeba wygrać pierwszego seta, w drugim odpuścić i odpocząć i zaatakować w trzecim. Niemka chciał wygrać w dwóch setach i się przeliczyła z siłami. Tak bardzo się przeliczyła, że trzeci set, to już było klasyczne spotkanie gołej dupy z batem.
Iga pierwszy raz w swoje karierze awansowała do 1/4 US Open, czym skompletowała całą czwórkę Wielkich Szlemów i ja mam nadzieję, że ten fakt spowoduje, że w końcu przestanie wychodzić na kort na trzęsących się nogach. Jeśli jednym z celów na ten sezon był postęp w porównaniu do poprzedniego, to Iga ten cel zrealizowała i ja mam nadzieję, że pojedynek z Pegulą będzie już stał na wyższym poziomie.
Natomiast, to nie zmienia faktu, że po zakończeniu touru cały sztab powinien na spokojnie usiąść i zastanowić się, w którym momencie popełniono błędy w przygotowaniach, bo to naprawdę nie jest normalne, że można tak zjechać z formą w kilka tygodni. Ja się na fizjologii kompletnie nie znam ale być może Iga była przygotowywana nie tak jak np. piłkarze na cały sezon ale bardziej jak lekkoatleci, którzy celują w konkretny turniej.
2407wtorek, 06, wrzesień 2022 07:11
Zbyszek
Kolejne spotkanie w którym Iga po potwornych męczarniach wyszarpuje wygraną, tym razem nad imponującą gabarytami Niemką Jule Niemeier 2;6, 6:4 i 6:0.
Niestety nasza tenisistka nadal daleka jest od imponującej wysokością formy z wiosny. Wczoraj w I secie Iga zbytnio Niemce jej gry nie utrudniała. Na tak silne zawodniczki najlepszą metodą jest taka jaką prezentowała w 37 wygranych kolejno meczach ,a mianowicie szybkie odgrywanie piłek, natarcia w różnych kierunkach, kątowo grane winery i slajsy bekhendowe. Gra środkiem na koniec kortu to danie szansy na rozwiniecie skrzydeł siłowo grającej rywalce, z czego Niemka w I secie i pierwszych gemach seta drugiego ochoczo korzystała. Tak od stanu 2;2 w II secie obie zawodniczki przypominały bokserów , którzy pod koniec walki śmiertelnie zmęczeni fizycznie i psychicznie stanęli na środku ringu i okładają się cepami. Mecz pań nie przerodził się w bijatykę , lecz ją tylko przypominał , bo na korcie przestał panować kunszt tenisowy, który został zastąpiony nadludzką ambicją. To ambicja grała, to decydował pierwotny instynkt przetrwania- to on grał i wygrywał , jak w przypadku Igi lub przegrywał jak w wypadku Jule . Niemka nie przetrwała . Najpierw walcząc zaciekle oddała pole w secie drugim ,aby w trzecim paść na kort ze zmęczenia i bezradności.
W ćwierćfinale Iga zagra z doskonale sobie znaną Amerykanką Jessicą Pegula ( lat 28, rozstawiona nr 8).Pegula w tym roku gra nadspodziewanie dobrze, umiejętnie wykorzystuje bogaty repertuar zagrań , a do tego gra bardzo równo i dojrzale. Brakuje jej jednak dynamiki i przy szybko grającej rywalce potrafi się zagubić w akcjach.
Media szalenie mocno nagłośniły incydent jaki miał miejsce w spotkaniu Igi z Davis , podczas którego nasza tenisistka w II secie zrobiła "pajacyka" .Głos dało bardzo dużo "osobistości" , chyba stanowczo za dużo w stosunku do rangi wydarzenia. Większość "oburzeń" nie miała wiele wspólnego z troską o fair play. Ja o incydencie nie wspomniałem , ponieważ do oceny tego co narusza zasady są sędziowie, a skoro oni nie zareagowali to znaczy ,że nic godnego uwagi się nie wydarzyło.
W tegorocznym US Open prawdziwych sensacji zabrakło. Te doniesienia medialne nie mają pokrycia , bowiem mówiąc brutalnie, ktoś musi odpaść z rywalizacji, ten kto odpada to nie bity faworyt, ale papierowy kotek. Prawda jest taka, że w IV rundzie zameldowały się tenisistki, z którym każda ma co najmniej jeden udział w ćwierćfinale turnieju Wielkiego Szlema, nawet niby zajmująca 108 miejsce Niemeier. Znowu dla mnie jest niepojęte, jak można mieć tak krótką pamięć i zapomnieć , że Niemka będąc w ćwierćfinale Wimbledonu otrzymałaby 430 punktów w rankingu co by ją przesunęło na 55 miejsce ( WTA i ATP za tegoroczny Wimbledon punktów nie przyznały). Też nisko ,ale nie aż tak nisko .
US Open staje się po RG kolejnym turniejem w którym nie szanuje się liderek rankingu. I nie chodzi tylko o inauguracyjne spotkanie czy grę na korcie nr1 ,ale o ustalaną kolejność gier. Liderka rankingu zwyczajowo grała przed , lub w tym samym czasie co jej rywalki. A tak jak wczoraj to mecz Peguli z Kvitovą wyznaczono na 17.00, a mecz Igi po zapowiadającym się na szalenie wyrównany i długotrwający meczu Rublova ( nr 9) z Norriem ( nr 7). Pewien fart sprawił, że Norrie się rozsypał i Rublov skończył go w nieco ponad 2,5 godziny ( z przerwą na deszcz),a spotkanie Peguli na godzinę przerwał deszcz. Ale i tak Iga ma 3 godziny mniej wypoczynku od swojej Amerykańskiej przeciwniczki.
Nie tylko my musimy się wstydzić pamiętnego "Basenu Narodowego" ,bo wczoraj podobna przypadłość stała się udziałem organizatorów US Open. Niby dysponowali prognozami, niby widzieli ,że deszcz nadchodzi, chociażby z TV BBC World, który pokazywał mokre ulice Nowego Jorku przed obradami ONZ, a mimo to zapomnieli ,że mają taki wynalazek jak dach nad kortami i trybunami na newralgicznych arenach. Podejrzewam, że media Amerykańskie ,a za nimi i inne tę prawdziwą kompromitację pominą milczeniem.
2406niedziela, 04, wrzesień 2022 07:47
Zbyszek
Ten US Open podobnie jak AO bywają wymęczające, trzeba nieledwie masochisty, aby gapił się w ekran w nadrannej nocy. W kolejnym spotkaniu Iga wymęcza wygraną , tym razem nad bardzo niską notowaną Amerykanką Lauren Davis 6:3 i 6:4 po dokładnie dwugodzinnych męczarniach. A zaczęło się pięknie ,w pierwszym gemie I seta przełamanie po firmowym forhendzie wzdłuż linii, wygraną drugiego gema dał wolej, a potem obie grały i grały ,ale o punkty i gemy łatwo nie było. Amerykanka dobrze przechodziła z obrony do ataku ,ale miała problemy z wykończeniem akcji ,a Iga notowała mnóstwo przestrzelonych piłek. Po 7 gemie Davis poprosiła o przerwę medyczną ,ale niewiele jej ona w I secie pomogła. Natomiast II seta Davis zaczęła jak maszyna i pomimo oporu Igi doprowadziła do stanu 0:3 i w następnym gemie , moim zdaniem, doszło do przełomu, bowiem Amerykanka przy serwisie Polki miała breaka, ale przewagi nie wykorzystała i wynik był 1;3, następnego gema przy swoim podaniu Davis wygrała ,ale to był jej łabędzi śpiew, bo od stanu 1:4 Iga opanowała kort . Gdyby Davis doprowadziła do 0:4 i miała swój serwis to mogło być bardzo różnie.
Kolejną rywalką będzie Niemka Jule Niemeier ( 23 lata, 108 WTA). Niemka jest bardzo nisko notowana ,ale w tym roku pokonała po raz pierwszy rywalkę z TOP 10 rankingu ( Kontaveit) oraz doszła do ćwierćfinału Wimbledonu. W tegorocznym US Open zaczęła od wygranej z Kenin a w III rundzie pokonała silną Chinkę Zheng. Niemka gra siłowo , jej repertuar zagrań nie jest za bogaty ,ale nadrabia braki ogromną ambicją.
Media nie przestają mnie zadziwiać. Podam tylko 3 przykłady.
1.Prezentując rywalkę Igi w osobie Stephens pisano, że w I rundzie wygrała ona ze znacznie niżej notowaną rywalką, podczas kiedy było odmiennie , bo to Belgijka Minnen jest wyżej ,bo na 47 miejscu rankingu, a Stephens niżej , bo na 51
miejscu.
2.Odkryto ,że drugi serwis Igi jest znacznie skuteczniejszy , niż pierwszy , co każdy kto oglądał jej spotkania wiosenne widział, a potwierdzenie mógł uzyskać czytając statystyki pomeczowe. Ten drugi serwis nazywają kick serwisem co jest określeniem wziętym z innej dyscypliny nie mającej ,i na szczęście żadnego, związku z tenisem. Pisałem wielokrotnie na tej stronie , że skuteczność drugiego serwisu Igi wynika z tego ,że jest on nie tyle mocny, ile silnie rotacyjny . Kiedy ta rotacja ma charakter silnie zstępujący to można go nazwać serwisem top spinowym. Ale nazywać tenisowy serwis kopniakiem to trzeba być pomyleńcem.
3.Gdy odpadają zawodniczki faworyzowane, notowane wyżej w rankingu , to traktuje się takie zdarzenia jak sensację, co jest oczywiście dopuszczalne, ale jednocześnie powiada się, że tenisistki , na których drodze one mogły być mają łatwiej - co jest skrajnym idiotyzmem. Kiedy odpadła Hiszpanka Badosa napisano, że Iga ma autostradę do finału . Otóż zwykła logika nakazuje odwrotne rozumowanie czyli skoro jakaś zawodniczka ogrywa inną to znaczy ,że jest od niej w tym momencie ( w tym konkretnym Turnieju) lepsza, a nie gorsza. Tym samym np. nasza zawodniczka na swej drodze trafi na przeciwniczkę trudniejszą ,a nie łatwiejszą.
2405piątek, 02, wrzesień 2022 10:23
CTP
@Iga vs Stephens
Bardzo trudno ocenić grę Igi w tym meczu, bo jej rywalka ewidentnie nie miała swojego dnia, co już pokazał początek meczu, gdzie Amerykanka większość piłek zaczęła wyrzucać w aut. Nie był to perfekcyjny mecz w wykonaniu Igi, co pokazały statystyki: ZTCP, zakończyła go z wynikiem -1 (winners vs unforced errors) ale jakieś symptomy powrotu do formy już było widać. Zresztą, po Idze na konferencjach pomeczowych widać było, że jest bardzo zadowolona ze swojej gry. W końcu zaczęła sensownie zagrywać drugim serwisem, 58% wygranych pkt, to naprawdę niezły wynik i dowód na to, że ten kick-serwis sprawiał ogromne kłopoty rywalce. Statystyki pierwszego serwisu też niczego sobie: 61% trafionych, z czego aż w 77% zdobywała punkty. Zwłaszcza ostatni gem w meczu było pokazem siły, bo ZTCP, wszystkie 4 returny Amerykanka wrzuciła w siatkę. Pojawiły się w końcu, zwłaszcza w II secie, zagrania, którymi demolowała przeciwniczki pół roku temu, czyli np. szybkie returny pod nogi Amerykanki.
Reasumując: jest ewidentny postęp w stosunku do Cincinnati ale czy to wystarczy na wygranie US Open, to kwestia jest otwarta.
2404piątek, 02, wrzesień 2022 07:14
Zbyszek
Oglądając, z przykrością wielką, spotkanie Huberta Hurkacza z Ivaszką ( 4;6,6:4,6:7(5:7) i 3:6 dla Białorusina ) można skonstatować ,że nasz tenisista jest nieedukowalny. Hurkacz ma prawie wszystko ,aby grać aktywny tenis: jest szybki, dynamiczny, silny, wytrzymały , mocny jako atleta, dysponuje potężnym serwisem i plasowanymi , celnymi uderzeniami na koniec kortu rywala ,a pomimo tych cech kiedy rywal gra nieco agresywniej cofa się poza linię końcową i biernie reaguje na to co tamten proponuje. Samym serwisem nie wygrywa się spotkań , jeżeli nie potrafi się w dalszej grze wykorzystać jego mocy do wygrywania gemów. Szkoda tylko, że zaczyna przegrywać z coraz niżej notowanymi rywalami.
2403czwartek, 01, wrzesień 2022 19:50
Zbyszek
Po pokonaniu Sloane Stephens 6;3 i 6;2 Iga Świątek zameldowała się w III rundzie , w której czeka na nią kolejna Amerykanka Lauren Davis ( 29 lat., 105 WTA). Amerykanka to jedna z najniższych tenisistek , bo mierzy sobie 157 cm wzrostu.
Spotkanie Igi ze Stephens , mówiąc eufimistycznie, nie stało na wysokim poziomie , głównie z tego powodu, że Amerykanka grała bardzo słabo , popełniając mnóstwo dziecinnych wręcz błędów.
Miejmy nadzieję, że Iga na kortach US Open zrobi taką furorę jaką robi poza nimi. Dostąpiła niezwykle rzadkiego zaszczytu bycia umieszoną na telebimach na Times Square w Nowym Jorku. Znacie ten najsłynniejszy bajer : skrzyżowanie Broadwayu i 7 Alei w Manhattanie.
Telewizje Ogólno- Amerykańskie nie tylko sportowe jak ESPN ,ale i tak znane jak CNN i Fox zrobiły absolutne show ze spotkania Igi z Sereną Willimas. Iga wzbudziła zachwyt swym naturalnym wdziękiem i prostymi słowami doceniającymi Wielką Tenisistkę, ulubienicę Ameryki. Jednocześnie Iga daje do zrozumienia ,że wiedza o świcie, o kulturze nie jest jej obca, gdyż na pytanie jak spędzi czas pomiędzy meczami odparła, że może pójdzie do biblioteki. Ja ,który wyczytuje już czwartą bibliotekę na Mokotowie , nie licząc naukowych, wyczuwam bratnią , a właściwie siostrzaną duszę.
2402czwartek, 01, wrzesień 2022 14:18
iocosus
# US Open 2022
Skaczę sobie po Eurosporcie Extra i sprawia mi to cholerną frajdę, obejrzałem na bocznym korcie trening Igi zerknąłem na Hubiego, odniosłem wrażenie że te treningi nie wiele się różnią od tego co swego czasu widywałem niekiedy samemu gdy na sąsiednich kortach pogrywali sobie treningowo "profesjonaliści". To mecz jednak, gra na punkty pod napięciem, robią zasadniczą różnicę gdzie poznaje się mistrza.
Przewijając na podglądzie zaliczam sobie po kilka meczów skupiając się na kluczowych momentach, gemach, a teraz podzielę się kilkoma refleksjami. Nie dojdzie do "meczu prawdy" Świątek - Ostapenko bo tej drugiej już w turnieju nie ma. Zheng okazała się lepsza, a Jelenie zabrakło stabilności gry żeby wygrać. Przy tym gdy widzę Ostapenko to z jednej strony mam dowód że waga nie jest przeszkodą w grze w tenisa nawet na profesjonalnym poziomie, a z drugiej strony sobie myślę że gdyby ta dziewczyna profesjonalnie po sportowemu się prowadziła, gdyby pozbyła się zbędnych kilogramów, to nie jeden a kilka szlemów by było już na jej koncie.
Fajny mecz zagrały Osaka z Collins, obie wracają do formy, a Amerykanka chwilami przypomina już tą z AO gdy zdemolowała naszą Igę i dotarła do finału z Barty. Kowbojka która się nie bawi a strzela jak rewolwerowiec, albo, albo, unforgiven dla siebie lub dla przeciwniczki.
Raducanu przegrała z przewaleczną Alize Cornet i jak meteor spada na ziemię, a powstała z popiołów żegnająca się z tenisem Serena ogrywając 2 z rankingu WTA czyli Kontaveit. Tu wtręt, piłki nie mają znaczenia, Keys i Kwitowa bardzo je sobie chwalą co "wojnę" naszej Igi czyni bezsensowną. Są panie, takie jak choćby wspomniane Daniele Collins i Serena Wiliams, które walą po całości i potrafią piłkę skontrolować, nie zawsze, rzecz jasna, ale w tylu przypadkach żeby wygrywać swoje mecze. Korty nowojorskie są szybkie, tu popłaca szczególnie dobry serwis i dobry return, one mogą być wystarczającym kluczem do sukcesu. Nie wiem czy Iga już się "pogodziła" z lekkimi damskimi piłeczkami, w każdym razie bez serwisu i bez returnu, za daleko w NY nie zajdzie.
Aha, info dla Mai Chwalińskiej, rywalka Igi z pierwszej rundy US Open Jasmine Paolini ma 160 cm wzrostu a jest 56 w rankingu WTA. Takiej pozycji przynajmniej życzę Mai w przyszłym roku i sądzę że zdecydowanie jest w jej zasięgu. Trzymam kciuki.
2401środa, 31, sierpień 2022 07:09
Zbyszek
Hubert Hurkacz udanie zainaugurował występy w tegorocznym US Open wygrywając z trudnym rywalem Niemcem Oscarem Otto, który w ubiegłym roku dotarł do IV rundy Turnieju 6:4,6:2 i 6:4. Królem polowania był serwis Huberta , zanotował on aż 18 asów. Nasz tenisista wreszcie aktywnie poruszał się po korcie, nie dawał się spychać do głębokiej obrony , a wiele jego zagrań było nie tylko efektywnych ,ale i niebrzydkich . W II rundzie jego przeciwnikiem będzie Białorusin Ilija Ivaszka ( 28 lat, 51 ATP), który w ubiegłorocznym US Open doszedł do III rundy.
2400wtorek, 30, sierpień 2022 20:15
Zbyszek
Zgodnie z oczekiwaniami Iga Świątek wygrała z Włoszką Jasmine Paolini 6;3 i 6:0. Włoszka nie była wymagającą rywalką, gdyż jej tenisowe umiejętności są na niskim poziomie. W I secie Iga grała bardzo nierówno, chaotycznie , jak by się gdzieś spieszyła, a do tego wykonywała takie mało skoordynowane przyruchy nogami. Chyba za bardzo i za szybko chciała wygrać. W II secie do tenisa Igi powrócił spokój , a Iga spokojna to Iga wygrywająca.
W II rundzie zagra albo z Belgijką Gret Minnen ( 25 lat 47 WTA) ,albo z Amerykanką Sloane Stephens ( 29 lat, 51 WTA) z którą 17 sierpnia przegrała w Cincinatti.
Niestety Magdalena Linette nie sprostała Czeszce Karolinie Pliszkovej przegrywając w setach 2;6, 6:4 i 6:7(8:10). Spotkanie było od początku bardzo wyrównane ,a Magda stawiała bardzo silny opór faworyzowanej Czeszczce. Ba, mogła nawet wygrać , gdyż w tie breaku doprowadziła od stanu 1:6 do stanu 8:7 dla siebie , ale trzy ostanie piłki wyrzuciła poza kort. Linette gra stabilnie, porządnie ,ale brakuje jej takiego jednego wygrywającego zagrania , które w decydujących momentach decyduje o wygranej. Być może w II rundzie Pliszkova zagra ze swoją rodaczką Lindą Noskovą ( o ile pokona ona w I rundzie także Czeszkę Marię Bouzukovą). Noskova , która ma dopiero 17 lat może być "czarnym koniem" Turnieju.
Współczesny tenis bardzo przypomina piłkę nożną z jej wyraźnym wyrównaniem poziomów. Najlepsze zespoły i najlepsze tenisistki w sposób oczywisty przerastają poziomem dawniejsze sławy co wynika głównie ze wzrostu parametrów fizycznych. To wyrównywanie polega na tym, że ci z dalszych pozycji czynią większe postępy i w coraz mniejszym stopniu odstają od czołówki. Jeszcze te powiedzmy ok.10 lat temu i wcześniej pomiędzy TOP 10 rankingu, a tymi ,które były trzydzieste i niżej to była przepaść ( nie mówię o naturalnych ,ogromnych, młodych ,ale pojedynczych talentach) , a dziś to jest rowek możliwy do przeskoczenia. Dziś nie da się daleko ujechać na osiągniętych sukcesach, dziś , aby iść do przodu trzeba stale się rozwijać.
2399wtorek, 30, sierpień 2022 07:47
Zbyszek
Kiepsko rozpoczął się dla nas tegoroczny US Open ,gdyż Kamil Majchrzak przegrał z Chilijczykiem Alejandro Tabilo 1;6, 4;6 , 7:6(7:3) i 1;6, zaś Magdalena Fręch z Kanadyjką Rebeccą Marino 2;6 i 3:6.
Oglądając Majchrzaka do stanu 4:5 i 30:40 w III secie przy serwisie Tabilo zastanawiałem się po co on w ogóle leciał taki kawał do drogi do tej Ameryki ? , chyba ,żeby się przelecieć, bo na korcie woli walki w stopniu nawet minimalnym nie wykazywał. Pewno i on w tym momencie zadał sobie takie samo pytanie i poczuł wstyd i zaczął się trochę sprawniej poruszać, wygrywając gema, a następnie przy swoim serwisie kolejnego oraz ogrywając rywala w tie breaku. I chyba uznał ,że swoje zadanie wykonał, bo w ostatnim secie chciał tylko dotrwać do końca.
Magdalena Fręch wyglądała na korcie jak by to ona była o 7 lat starsza od swej rywalki i zajmowała o 30 miejsc niższą pozycję w rankingu. Była wolna, pasywna w efekcie bezradna.
2398piątek, 26, sierpień 2022 10:10
Zbyszek
W okresie od 29.08. do 11.09. 2022 odbędzie się czwarty tegoroczny Turniej z cyklu Wielkiego Szlema US Open. Turniej odbywa się w USA od 1881 roku, w tym od 1978 roku w Nowym Jorku w dzielnicy Queens na twardych kortach we Flushing Meadows- Corona Park , które od 2006 roku nosi nazwę USTA Billie Jean King National Tennis Center ku chwale znakomitej tenisistki i działaczki na rzecz praw kobiet. Pula nagród 60.5 mln USD , zwycięzcy otrzymają po 2,6 mln, a pokonani po 1,3 mln .Sama wysokość nagród w US Open nie jest najważniejsza, bowiem najlepsi mogą liczyć na liczone w dziesiątkach milionów kontrakty reklamowe.
Z Polek w Turnieju pań wystąpią:
- Iga Świątek ( lat 21, rozstawiona z nr 1) ,a jej rywalką w I rundzie będzie Włoszka Jasmine Paolini ( 26 lat, 57 WTA)
- Magdalena Linette ( 30 lat, 67 WTA) , która zagra z Czeszką Karoliną Pliszkovą ( 30 lat, 22 WTA).
- Magdalena Fręch ( 25 lat, 82 WTA) , która zagra z Kanadyjką Rebeccą Marino ( 32 lata, 112 WTA).
Nie bawię w prognostyki ,tym bardziej ,że po erze Sereny Willimas US Open sypie ogromnymi sensacjami akurat w Turnieju pań . Dość wspomnieć, że od 2015 wygrały go będące daleko w rankingach , Pennetta, Kerber, Stephens, Osaka ( która powtórzyła sukces w 2020 roku) , Andrescu oraz w ubiegłym Emma Raducanu , która w finale grała z nieznaną Fernandez. Mnie będzie cieszyło każde zwycięstwo naszej zawodniczki i zawodnika.
Iga przed Turniejem , moim zdaniem słusznie , zarzuciła organizatorem ,że odmiennie traktują zawodniczki, niż zawodników , bowiem kobiety grają nieco mniejszymi i lżejszymi piłkami. Mnie to gadanie o durnej tradycji nie przekonuje , bowiem lekka piłka przy dużych wiatrach sama może być przyczyną sensacji. Chyba, że o to chodzi.
W Turnieju panów :
- Hubert Hurkacz ( 25 lat 11 ATP), którego rywalem będzie Niemiec Oscar Otte ( 29 lat, 41 ATP) oraz
Kamil Majchrzak ( 26 lat, 90 ATP) , który zagra z Chilijczykiem Alejandro Tobilo ( 25 lat, 72 ATP).
Z czołowych tenisistów nie wystąpią Novak Djokovicz, który nie został ujęty wśród zgłoszonych do Turnieju, bo nie mógł dostać wizy USA jako niezaszczepiony ,a który udaje frajera i bredzi , że sam zrezygnował oraz z powodu kontuzji Alexander Zvieriew.
2397piątek, 26, sierpień 2022 06:15
Zgred Maruda
Serwis, Serwis, Serwis - Pierwszy Serwis...
Nie ma teraz w turze wyraźnej "pierwszej rakiety", pierwsza dziesiątka przegrywa z notowanymi niżej lub notowanymi jeszcze niżej...Te z kolei które teraz wygrywają, a w/g rankingu nie powinny, jeszcze chwilę temu grały słabo i były bardzo daleko w notowaniach.
Iga Świątek to nie Barty, która nawet w słabszej dyspozycji wygrywała swoją techniką serwisu.
To jest element podstawowy do poprawy...bez tego nie będzie progresu.
Świat już się nauczył z nią grać, krok lub dwa do środka kortu, silny forhend lub bekhend i ..."nie ma Igi".
Reset myślowy jest potrzebny, ale czy sztab umie z Igą to przeprowadzić? Ona jest tak ambitna, że ta ambicja często w meczach niesie ją na manowce, wewnętrzna frustracja ją spala i ciągnie na dół...
Na teraz moim zdaniem nie potrafi wygrywać sama ze sobą.
2396czwartek, 25, sierpień 2022 22:31
iocosus
# US Open 2022
Niestety drabinka Igi niezbyt szczęśliwa. W obecnej sytuacji może mieć kolosalne znaczenie, a nie wygląda to za dobrze. Jeżeli Iga "nie pogodzi się" z amerykańskimi piłkami to każdy mecz, w każdej z rund może być tym ostatnim. Pierwsza runda obojętnie z kim to zawsze pewna niewiadoma, na miejscu Paolini uważałbym że jest najlepsza okazja do wygrania z światową jedynką, której tenis ostatnio się "rozsypał". Stephens w drugiej rundzie może być żądna rewanżu za Cincinatti a Keys pokazała jej jak grać z 1gą. Później są już potencjalne prawdziwe "schody" gdzie do wygranych będzie potrzebna zapewne wysoka forma, przy tej prezentowanej ostatnio na ma szans na sukcesy. Potencjalnie w trzeciej rundzie Aleksandrowa, w czwartej Anisimowa a później jeżeli tak daleko dojdą i Iga i Ostapenko to będziemy mieli "mecz prawdy".
Tak to na dziś wygląda, że światowa jedynka która "nie miała z kim przegrać" teraz może przegrać z każdym a każdą kolejną rundę w US Open należy traktować jako mały ale ważny krok na drodze nie do sukcesu w turnieju ale w odbudowywaniu własnego tenisa, pewności siebie, czucia piłki i kortu.
Sytuacja z początku drugiego seta z Keys w Cincinatti wyglądała dla Igi bardzo źle i od strony formy tenisowej i pod względem psychiki, niemalże wyglądało to jak powtórka z 2021.
Iga musi zapomnieć że jest jedynką, o oczekiwaniach jakichkolwiek też trzeba zapomnieć, trawa w Wimbledonie, zmiana nawierzchni w Warszawie, "damskie" zbyt lekkie piłki i wiatr w USA to wszystko do zapomnienia. Trzeba odbudować własny tenis bez tego takie wymówki nawet jeżeli jest w nich racjonalny pierwiastek są ucieczką od prawdziwego problemu a jest nim dyspozycja na korcie. Każdy mecz i każde zagranie to winien być kroczek do odbudowy siebie samej.
Ostatnie wydarzenia nie nastrajają optymistycznie, nastawienie psychiczne Igi z meczu z Keys wręcz przygnębia. Pozostaje we mnie jedynie nadzieja że tydzień treningów z "damskimi piłkami" jakoś pomoże Idze z nimi się "dogadać". Oby w NY nastąpiła reaktywacja Igi na wzór tej z meczu z Krejcikową w Rzymie w 2021 roku. A jeżeli nie, to trzeba będzie moim zdaniem wrócić do tenisowych korzeni, zapomnieć o rankingu, turniejach, instagramie, a myśleć już i działać pod kątem 2023 roku. Trochę odpoczynku dla głowy i ciała a później ciężka praca tak jakby z trzeciej lub z czwartej setki WTA chciało się wejść do pierwszej, harówka z myślą o nowym sezonie i nic więcej.
2395niedziela, 21, sierpień 2022 11:47
Zbyszek
Dzisiejszej nocy w 4 milionowym mieście Dżudża w Arabii Saudyjskiej odbył się długo oczekiwany i obarczony wieloma kontekstami pojedynek o Tytuły Mistrza Świata Federacji WBA. WBO i IBF w królewskiej kategorii ciężkiej pomiędzy posiadaczem Tytułów Ukraińcem Oleksandrem Usykiem ( 19 walk ,bez porażki, 13 TKO) i Anglikiem Anthonym Joshuą ( 23 walki, dwie porażki, 22 TKO). Poprzednia walka w dniu 25.09.2021 roku zakończyła się dość łatwą wygraną Ukraińca ( z którego to pojedynku złożyłem sprawozdanie).
Walka rewanżowa pomiędzy tymi bokserami miała odbyć się w kwietniu tego roku, ale agresja Rosji na Ukrainę przerwała przygotowania Usyka ,który poszedł na front. Został zwolniony z obowiązku obrony przez prezydenta , który słusznie uznał ,że znacznie bardziej przysłuży się on sprawie Ukrainy na forum międzynarodowym walcząc jako Ukrainiec na oczach miliardów ludzi na ringu, niż ginąc na froncie. Przy czym czas na przygotowania w obecnym czasie dla najlepszych bokserów znacznie się wydłużył z okresami jeszcze sprzed np. 20 lat. A powinien się skrócić, biorąc pod uwagę stosowanie nowoczesnych rozwiązań treningowych . Fizjologowie stwierdzają, że okres przerwy pomiędzy bardzo intensywnymi walkami to góra 10 tygodni ( 4 tygodnie wypoczynku i 6 tygodni pełnego cyklu treningowego) ,ale to nie biologia decyduje ,ale pieniądze. Obecnie znani bokserzy biorą za walkę średnio 10 mln USD , a nie tak dawno było to 1-2 mln USD. Więc kiedyś 4-5 walk rocznie to była norma ,a dziś to góra dwie walki.
Kolejny czynnik stanowi promocyjne wzbudzanie medialne publiki , bowiem ona stała się bardzo wybredna i za swoje pieniądze ( płatna TV lub platforma DAZN oraz PPV) domaga się widowiska. A na te promocję też trzeba czasu .
Ta konwencja widowiska został konsekwentnie zrealizowana w samej walce pomiędzy Usykiem a Joshuą. Joshua to idol , którego od marginesu społecznego do życia w społeczeństwie uratował boks , nie wspominając już o odpryskach rasizmu , zaś Usyk ukazujący swój wizerunek Kozaka czyli niezłomnego Ukraińca - stali się symbolami konstytutywnych idei równości ras i narodów i ich prawa do bycia i życia.
Obaj bokserzy jednocześnie doskonale rozumieli oddziaływanie socjotechniczne nie tylko na publikę, ale i na sędziów. Doskonale wiedzieli ,że przy wyrównanej walce trzeba dać sędziom jakiś widoczny argument ,aby wypunktowali rundę tylko dla jednego ( bo innej możliwości przepisy , poza nielicznymi wyjątkami nie przewidują).
Pojedynek pomiędzy nimi troczony był na najwyższym poziomie technicznym i taktycznym , bowiem obaj są doskonale wyszkoleni i obaj używali innego arsenału środków do osiągniecia zwycięstwa ,a mianowicie Joshua atakował dolne partie przeciwnika ,a Usyk górne, Joshua wchodził w serie ciosów, a Usyk w kontry przy uskokach.
To odmienne podejście do taktyki i sugerowanie sędziom punktacji obrazuje przebieg rund; - w pierwszej Joshua czysto , bez odpowiedzi trafił prawym prostym w korpus , w drugiej Usyk celnie uderzył w głowę, w trzeciej Usyk powtórzył manewr, podobnie jak w rundzie czwartej, w piątej Joshua trafił w bark i poprawił w klatkę, w szóstej Joshua znowu mocno w korpus ,w siódmej Usyk celnie skontrował ,w rundach ósmej i dziewiątej czując ,że przegrywa Anglik zerwał się do ataku i seriami ciosów zamykał Usyka przy linach, a z kolei Usyk zniwelował tę przewagę w rundach dziesiątej i jedenastej, w których zmieniając pozycje zadawał ciosy z doskoku ,a Joshua tylko sporadycznie odpowiadał. W rundzie ostatniej Joshua szukał rozstrzygnięcia ciosem nokautującym, ale Usyk za dużo umie i jest zbyt czujny ,aby taki zamiar mógł się powieść.
W sumie mnie wyszło 115- 113 dla Usyka co punktował jeden sędzia ,drugi dał 116-112 Ukraińcowi ,a trzeciemu wyszedł jako wygrany Joshua 113-115.
Ponieważ uwielbiam boks techniczny to walka mnie prawie urzekła, chociaż w walkach bokserów wagi ciężkiej oczekuję większej "ciężkości" zadawanych ciosów i zwrotów akcji.
Natomiast dla mediów sam pojedynek bokserski , nawet a najlepszym wydaniu , nie jest przedmiotem zainteresowania .
Pierwszym co media interesowało to gaże , bowiem obaj dostali za walkę po 33, 2 mln funtów oraz po 12% wpływów z PPV.
Natomiast pożywkę super sensacji medialnej dał tuż po walce Joshua , który najpierw zrzucił z ramion Usyka poza ring trzy pasy, następnie zszedł z ringu i je podniósł, a po powrocie usprawiedliwił swe zachowanie tym, że boks dał mu życie , bo bez niego by nadal gnił w więzieniu ,aby na koniec uznać prymat talentu Usyka.
Mieliśmy do czynienia z boksem na kosmicznym poziomie i wybitnym teatrem dostosowanym do naszych oczekiwań.
2394piątek, 19, sierpień 2022 11:20
Zbyszek
Przyznam się ,że nie jestem ekspertem od Vuelty. Jako usprawiedliwienie napiszę, że w czasach w których formowałem fundamenty wiedzy , w tym o sporcie ,a więc tak te 60 lat temu, do których z upływem czasu dokładałem kolejne cegiełki - to Hiszpania jako kraj rządzony przez faszystę Franco była tematem tabu. A jak już wiedza była dostępna to mnie się mniej chciało. Stad tylko skrócony opis trasy.
Tegoroczna 77 edycja Vuelty odbędzie się między 19.08 a 11.09 . Kolarze pokonają 3280, 5 km pomiędzy Utrechtem a Madrytem, 9 razy będą finiszowali na podjazdach ,a ich umiejętności jazdy na czas sprawdzi etap drużynowy i indywidualny.
Wyścig rozpoczną 3 etapy rozgrywane w Holandii, w tym pierwszy jazdy drużynowej na dystansie 23,3 km.
Klasyfikacja generalna tegorocznej Vuelty to domena kolarzy kolarzy naprawdę bardzo mocnych w górach co uświadomi krótka charakterystyka najbardziej znaczących etapów :
- etap 6 w dniu 25.08 - z Bilbao na Ascension el Pico Jano ( 1127 m npm) - 180 km , z podjazdem 13 km o przewyższeniu ok.900 metrów,
- etap 8, 27.08 - z La Pola Liaviana na Collau Francuaya ( 1088 m npm) 154,5 km z podjazdem 10 km o nachyleniu ok.8%,
- etap 9, 28.08 - z Viallaviciosa na Les Braeres ( 746 m npm ) - 175, 5 km z niewiarygodnie sztywnym podjazdem , bo na odcinku 3.8 km przewyższenie wynosi 500 metrów,
- etap 12 , 01.09 - z Salobrena na Penas Blancas ( 1265 m npm) - 195, 5 km z podjazdem 20 km o przewyższeniu 1250 metrów,
- etap 14, 03.09 - z Montovo na Sterra de la Pandera ( 1819 m npm) -160 km z podjazdem 20 km o średnim nachyleniu ok.6%,
- etap 15 , 04.09 zwany "królewskim " - z Matros na Sierra Nevada ( 2510 m npm) - 148 km z podjazdem prawie 20 km o średnim nachyleniu 8,3 % . Prawdziwy koszmar,
- etap 18 z Truijllo na Alta del Piornal ( 1158 m npm) - 192 km z podjazdem 13 km o średnim nachyleniu 7,5 %.
Do tego etap jazdy na czas w dniu 30.08 wokół Alicante na płaskim dystansie 31, 1 km .
Ukształtowanie trasy sprawiło ,że większość ekip wystawia jako liderów grup typowych "górali" , w zasadzie bez sprinterów, bo jedynym specjalistą od finiszów na płaskim etapach jest Pascal Ackerman z UAE Emirates i nie ma w nich również specjalistów od jazdy na czas.
Uznawanym za głównego faworyta jest Primoz Roglicz ( nr startowy 1) z ekipy Jumbo Visma , który w ubiegłym roku wygrał Vueltę w wielkim stylu. Jego ewentualnym zastępcą w Jumbo Visma może stać się Sepp Kuss ( 6).
Z pozostałych kolarzy w walce o czołowe lokaty powinni liczyć się :
- z AG2R Citroen - Ben O'Connor ( 11), a w walce o wygrane etapowe na płaskim powinien liczyć się Bob Jungels ( 14),
- z Astany - Miquel Angel Lopez (21) , którego mogą zastąpić Aleksy Lutsenko (25) oraz stary rekin z Messyny Vincenzo Nibali ( 26),
- z Bahrain Victorius - Mikael Landa ( 31),
- z Bora Hansgrohe - Wilco Kelderman ( 45), którego może zastąpić Sergio Hiquita ( 43),
- z EF Education - Rigoberto Uran ( 61) , którego może zastąpić Hugh Carthy (63),
- z Groupamy FDJ - Thibaut Pinot ( 71),
- z Ineos Grenadiers - Richard Carapaz ( 81) , mogący zostać zastąpionym przez Tao Harta ( 83) lub Pavla Sivakowa ( 87),
- z Inernmarche - Wanty- Gobert równorzędnymi liderami są Louis Mejntjes ( 94) oraz Jan Bakelants ( 91) ,
- z Israel - Michael Woods ( 101) oraz stary, już wyleniały lew Chris Froome ( 105), a o etapy walczyć będzie Carl Hagen (107),
- z Lotto Soudal tylko o etapy powalczy Thomas de Gent ( 111),
- z Movistar - bracia Mas czyli Lluis ( 123) i Enric ( 124) oraz stary wyjadacz Alejandro Valverde ( 121),
- z Quick Step Alpha Vinyl - Remi Cavagna ( 137) oraz wiecznie potencjalny Julian Alaphillippe ( 131),
- z Bike Exnage Jayco - Simon Yates ( 141) mogący zostać zastąpionym przez Lawsona Craddocka (142),
- z DSM - John Degenkolb ( 154),
- z Trek Segafedo - Pedro Lopez ( 166).
- z UAE Emirates tym razem jadą na trzech tenorów, a nie jak w TdF na jednego ( Pogaczara) i są nimi Marc Soler (171), Joao Almeida ( 175) oraz Brandon McNukty ( 176). W tej ekipie jest jeden typowy sprinter Pascal Ackerman ( 172).
Z kolarzy polskich pojadą : Kamil Małecki ( 116) w ekipie Lotto Soudal oraz Łukasz Owsian ( 226) w Arcea Samsic. W grupie Arcea anonsowany był start Nairo Quintany ,ale został złapany na dopingu i anulowano mu wynik w TdF.
Nie można wykluczyć niespodzianek, może się objawić jakiś gwiazdor ,ale chyba tegoroczna Vuelta jest tak selekcyjna ,że jest to Wyścig dla uznanych i od lat znanych sław.
2393czwartek, 18, sierpień 2022 22:20
CTP
@Iga Świątek
Po prostu, bez komentarza.
@Memoriał Wagnera
Czy Nikola Grbic naprawdę jest przekonany, że Zatorski powinien pojechać na MŚ?
2392czwartek, 18, sierpień 2022 21:40
Zbyszek
Iga Świątek przegrała w III rundzie turnieju WTA1000 w Cincinnati z Amerykanką Madison Keys 3;6, 4: 6 , doprowadzając w trzecim stanu ze stanu 0:5 do stanu 4;5. Przypomnijmy tylko ,że wiosną także na kortach twardych w Indian Wells Iga wygrała z tą samą Keys 6:0 i 6:1.Świadomie napisałem z " tą samą", bo Keys gra tak samo, ani odrobinkę lepiej.
Lecz porażka nie jest najgorsza . Iga straszliwie cierpi na korcie . Iga jest straszliwie ambitna i cierpi z powodu swej bezradności. Może gdyby była mniej ambitna to by mniej cierpiała. Więcej słowa nie napiszę, bo leżącego kopać nie zwykłem.
2391czwartek, 18, sierpień 2022 21:15
iocosus
Zgredzie na podstawie tego co przytoczyłeś jasno wynika że ostateczna decyzja odnośnie Leona zapadła w sierpniu nie w czerwcu. Moim zdaniem błędem było powołanie Leona jako 15 zawodnika. Na podstawie tych argumentów które samemu przedstawiasz to nie miało sensu, Leon nie miał szans na dojście do pełni formy, ryzykował kontuzją przy wejściu na obciążenia treningowe, w takim razie dlaczego został powołany?
Grbić niepotrzebnie dał nadzieje Leonowi, a później mu ją odebrał i nie było tu zrozumienia pomiędzy siatkarzem a trenerem: "Kiedy pojawił się w Spale, byłem pozytywnie zaskoczony tym, jak szybko wraca do zdrowia. On zaczął skakać sporo wcześniej i widać było, że bardzo zależy mu na występie w mundialu. To było wspaniałe." - to są słowa Grbica. Zaś rezygnację z Leona argumentował: "Wilfredo mógłby nie grać na poziomie, jakiego się od niego oczekuje. Lepiej wziąć kogoś, kto na pewno pomoże reprezentacji." przy tym dodając: "Wytłumaczyłem mu wszystko i mam wrażenie, że zrozumiał moje argumenty, choć zobaczyłem też na jego twarzy zawód." Na koniec: "Kubańczyk z polskim paszportem otrzymał możliwość pozostania z zespołem do końca zgrupowania przed mistrzostwami świata, żeby w ten sposób szybciej dojść do pełnej dyspozycji, aczkolwiek Leon odrzucił tę propozycję. – Wolał udać się do domu i spędzić czas z rodziną. Wszystko jest w tej sytuacji w porządku, tu naprawdę nie ma żadnych kwasów – wyjaśnił Grbić." (sport.wprost.pl). Tyle trener, a zawodnik wrócił do domu i wrzucił wiadomy filmik i każdy może to interpretować po swojemu, tylko że moim zdaniem cała ta sytuacja była zbędna, pobyt Leona w Spale niepotrzebny. To zrodziło zbędne dywagacje, interpretacje, całą inbę. To co mówią: Semeniuk, Świderski również Kurek to już jest ten "płacz nad rozlanym mlekiem" próba wizerunkowa ratowania sytuacji.
I teraz skoro trener stwierdził że: "Lepiej wziąć kogoś, kto na pewno pomoże reprezentacji" - to tym kimś ma być Poręba i gdyby odpukać gdzieś reprezentacji coś się przytrafiło to z tego stwierdzenia Grbić z pewnością zostanie rozliczony. Najszybciej przez redaktora Lepę ale pewnie też i przez trenera Bednaruka, a ten ma za sobą i 14 lat zawodniczej kariery siatkarskiej i 12 lat trenerki.
Cóż pozostaje wierzyć że to tylko "burza w szklance wody" a wszystko skończy się tak jak w 2014 roku gdy Antiga nie zabrał na WM Bartka Kurka.
2390czwartek, 18, sierpień 2022 18:36
Zgred Maruda
Iocosusie, myślę że właśnie tak było. Zauważ że "piekiełko rozpętał" filmik Leona z obrazem wyskoku przy antence z wiadomą muzyką w tle. Był na kadrze, o czym opowiedział Semeniuk, dla mnie słowa siatkarza są istotniejsze od całej maści opowiadaczy.
Wiadomo że mamy tylu trenerów ilu kibiców, ale sam Leon nie zabrał oficjalnego głosu, natomiast to co moim zdaniem jednak było ustalone - tym filmikiem wymknęło się z pod kontroli. Myślę też, że sam Leon się z tym godził nie spodziewając się szybszej reakcji swojego organizmu.
A sam Świderski moim zdaniem rozwiał jakiekolwiek dywagacje:
"W środę 10 sierpnia, czyli nieco ponad dwa tygodnie przed startem mistrzostw PZPS ogłosił, że Leon nie zagra w turnieju. – Dla nas najważniejsze jest zdrowie zawodnika i to czy jest w stu procentach sprawny i przygotowany do turnieju. Jeżeli sztab po konsultacjach z lekarzami i samym zawodnikiem podjął taką decyzję, to musimy się ją uszanować – wyjaśnił Sebastian Świderski w rozmowie z Przegląd Sportowy Onet.
Prezes PZPS szczerze ocenił, że w kadrze narodowej powinni grać siatkarzy w pełni zdrowi, mogący „dać z siebie wszystko”. Jak dodał, Leon jest cenionym zawodnikiem, a walka o jego powrót do wysokiej dyspozycji trwała do samego końca. – Był przecież zgłoszony do składu, przyjechał na zgrupowanie, ale widocznie zbyt dużo mu jeszcze brakuje do pełni formy – stwierdził.
Podczas zgrupowania w Spale pochodzący z Kuby zawodnik zaczął wykonywać skoki, co uznano za dobry prognostyk. Według Świderskiego wykonywanie pojedynczych elementów treningu nie oznacza jednak, że dany siatkarz jest stanie ćwiczyć w pełnym wymiarze. – Rzeczywiście Leon wykazuje się dużym zaangażowaniem, ale to, że ktoś podskakuje, a nawet atakuje, nie znaczy, że jest gotowy do gry – przekonywał."
Wężykiem: "Jeżeli sztab po konsultacjach z lekarzami i samym zawodnikiem podjął taką decyzję, to musimy się ją uszanować "
Gdzieś w tym w tym wszystkim trzeba też zachować rozwagę!
Pierwszy set - nie ma co zbierać, Sabalenka napalona, rozjuszona, żądna krwi upuszczenia, a Iga pasywna i bierna.
Drugi set - numer 1 światowego tenisa powstaje z popiołów, reaktywacja Igi.
Trzeci set - w twitterowym opisie Adama Romera:
Polka zaczyna decydującego seta od utraty swojego podania...
Gemy zdobywane seriami: 0:2, 2:2 i 2:4...
No to jak seriami, to seriami - 4:4.
Co za gem... Iga w obronie fenomenalnie. Jest 5:4 i jak mówi LechSidor : "Czuję breaka. Tak mnie tu plecy swędzą..."
Jest break! Jest set! Jest mecz dla Światek! Polka w finale #USOpen! Wielkie brawa dla Igi! Najlepszy mecz od turnieju #RolandGarros!
Tańczymy Iga gra, Iga gra, Iga gra, tańczymy Iga gra w finale US Open!
Kuźva, noc zarwana, a człek zasnąć nie może!
Aryna w formie zdawało się wybornej, Iga jej szukającej, a mimo to TA poszukująca okazuje się zwycięska!!! Brak słów! Co za noc!
Czy to oznacza, że Sabalenka, która wyraźnie złapała szczyt formy jest nie do ogrania? Jeden rabin powie "tak", drugi rabin powie "nie". Białorusinka ma wielki kompleks Igi i to może być potężna broń dla naszej tenisistki.
W dwunastym gemie prowadząc 6:5 i ponownie serwując żeby zamknąć seta i mecz Iga ponownie przegrywała 15:40 ale tym razem Pegula wykorzstała już pierwszego breaka doprowadzając do remisu w gemach 6:6
W tiebreaku Iga wyszła na prowadzenie 6:4 i przy pierwszym meczbolu w tym meczu Jessica w wymianie posłała bekhendem piłkę w aut.
Dzisiaj rozegrany ćwierćfinał swym przebiegiem aż prosi się o porównanie do walki bokserskiej dwóch bardzo dobrze wyszkolonych pięściarzy. W takiej walce takich rywali ceni się wymianę ciosów, a sam pojedynek zadawala bardziej koneserów . W boksie to cios za cios ,a w tenisie pyk ,pyk. Emocji tyle co lekarstwo, czyste nudziarstwo. W boksie takie walki nazywa się szlachetną wymianą ciosów, albo szlachetną walką na pięści, a w wysokim tenisie kunsztem technicznym. Pegula inaczej nie potrafi grać ,a Iga przyjęła jej warunki i po raz kolejny z tą rywalką się w nich lepiej odnalazła. Iga wygrała , bo kontynuując porównanie jest zawodniczką wagi ciężkiej ,a Pegula to najwyżej waga półciężka i o wyniku zadecydowała siła gry.
W piątym gemie I seta Pegula przełamała Igę i wyszła na prowadzenie 2:3,ale to Polka przyspieszyła , ustawiła rywalkę w kącie kortu i zadawała celne ciosy raz, za razem. W secie drugim obie panie przełamywały się od samego początku, pojedynek był bardzo wyrównany, a nawet Pegula na moment wróciła na kort wyrównując stan meczu kiedy przy stanie 5:4 Iga miała piłki meczowe. Tym razem Iga zagrała spokojnie , bezpiecznie tak jak na liderkę rankingu przystało.
W półfinale trafia na zawodniczkę grająca tak nierówno ,że aż nieprzewidywalnie. Nikt nie wie , nawet sama Sabalenka jaki tenis zagra, czy pełen błędów czy niesamowicie skuteczny. W ćwierćfinale z Pliskovą zagrała znakomicie, prawie wszystko jej wychodziło i wchodziło. Dla Igi to moim zdaniem najtrudniejsza przeciwniczka , bo tak jak nasza zawodniczka gra tenis aktywny, gra swoje, stara się narzucić swoje warunki , stara się opanować sytuację na korcie i zdominować rywalkę. Gdy jest w wysokiej formie to jej piłki przechodzą bardzo nisko nad siatką ,a zagrane z dużą siłą i mocno liftowane odbijają się bardzo nisko nad kortem. Dotychczas nie wykazywała się odpornością nerwową . Może być wyśmienita tenisowa uczta.
W tenisie bardzo ważne jest złapanie i utrzymanie tego co się nazywa rytmem gry. Odpoczynek jest potrzebny, kiedy spotkanie się nie układa, a kiedy mówiąc potocznie idzie to trzeba to kontynuować. Wiosną Idze szło i starała się wykorzystać do maksimum zwycięską passę. W sporcie , w tym tenisie nie da się odłożyć i rozłożyć w czasie wygrane. W tenisie obowiązuje zasada sformułowana przez Horacego "Carpe diem". Podobnie jest w trakcie w spotkania , przy czym nie można zejść z kortu i sobie odpocząć, poza przerwą medyczną. Oczywiście są tenisiści, rzadziej tenisistki, którzy kalkulują i np. przy serwisach rywali nie podejmują walki usiłując dokonać przełamania w samej końcówce seta. Są to normalne praktyki, ale nie one decydują o wygranej ,ale siła gry.
Media po meczu z Niemeier pokazywały nerwowe reakcje samej zawodniczki jak i trenera. Na FB zdania były mocno podzielone, byli tacy ( mniejszość), którzy krytykowali sztab Igi za zachowywanie kamiennych twarzy ,ale pokazanie innego oblicza uznali za dysonans ,lecz większość te reakcje mocno krytykowała, że nie wypada ,że nie tego oczekuję się od liderki oraz od trenera. Tak czy siak traktowano takie zachowania, gesty, słowa jako nienormalne. Ja napisałem ,że byłoby czymś nienormalnym ,gdyby w sytuacji gigantycznego napięcia nie reagować emocjonalnie , nawet nie kontrolując swego zachowania. Oczywiście trener w tenisie nie może naśladować byle pajaca z piłki nożnej biegającego wzdłuż linii i machającego rękami jak by się od os uganiał. Trener tenisa musi zachowywać spokój ,aby nie podnosić temperatury , bo wystarczy ,że zawodniczka jest w stanie silnego napięcia nerwowego ,ale nie jest w stanie wygasić emocji , chyba ,że mecz nie przykuwa jego uwagi. Wiktorowski to wzór trenera, który pokazuje nie tylko fachowe, ale i ludzkie oblicze.
Krytyka gry Igi w tegorocznym US Open była nadmierna. W tenisie liczy się wynik , a co do tego co jest urodą gry to zdania są podzielone , podobnie jak w przypadku np. boksu czy piłki nożnej. A Iga osiągnęła dochodząc do ćwierćfinału swój najlepszy wynik z dotychczasowych startów w tym turnieju. To co osiągnie ponad jest bonusem. Znajdowała się w opałach ,ale potrafiła z nich wyjść obronna ręką. Więc zacznijmy doceniać klasę, mniej uwagi zwracając na urodę.
Stabilna i regularna gra Jessiki Peguli skończyła się po pierwszym przełamaniu Igi w pierwszym secie, a później już były obustronne nerwy, nerwy, nerwy!
Jako wprowadzenie niezbędne jest info z tegorocznego Wimbledonu: "Cori Gauff zaserwowała piłkę z prędkością 122 mil na godzinę (196,3 km/h). To najszybszy serwis w historii rywalizacji pań na słynnych londyńskich kortach. ... Poprzedni rekord Gauff ustanowiła w meczu pierwszej rundy z tenisistką z Rumunii, Eleną-Gabrielą Ruse (WTA 54.). Wówczas zaserwowała piłkę z prędkością 121 mil na godzinę (194,7 km/h). Do niesamowitego wyniku 18-latki wcześniej zbliżyły się tylko dwie zawodniczki. Czeszka Petra Kvitova (WTA 26.) i Rosjanka, obecnie reprezentująca Kazachstan, Jelena Rybakina (WTA 23.), serwowały z prędkością 119 mil na godzinę (191,5 km/h)." źródło: sport.pl
Zatem Gauf to jedna z dziewczyn z najszybszym serwisem w tourze. Przy własnym podaniu o ile tylko piłka wchodzi w karo (a Sabalenką psującą serwisy na potęgę Coco nie jest) może ustalać warunki gry, jeżeli nie asami to zepchnięciem rywalki do głębokiej defensywy po tak szybkim serwisie. Dysponując tą wiedzą spójrzmy gdzie ustawia się Caroline Garcia w ćwierćfinale US Open do odbioru pierwszego serwisu Coco. Ustawia się na linii końcowej kortu, drobiąc kroczkami już praktycznie wchodząc na niego. Powtarzam to ma miejsce przy pierwszym serwisie rywalki posyłającej piłki z prędkością prawie 200 km/h. Niesamowite, szczęka opada! Przy drugim podaniu Caroline ustawia się do odbioru już metr, a nawet jeszcze wyżej już w korcie, ale tak robią i niektóre inne dziewczyny (Danielle Collins) niepojęte i wyjątkowe jest zachowanie Francuzki przy pierwszym podaniu rywalki. I to przeciwniczki dysponującej bardzo szybkim pierwszym serwisem! Bezczelność, arogancja w tym sportowym znaczeniu niewątpliwa. Próba zdeprymowania serwującej oczywista. Szybka ręka, krótki zamach, antycypacja, błyskawiczna reakcja to coś co u Caroline Garcii musi imponować! Pod tymi względami jest wyjątkowa. Żeby w ten sposób skutecznie grać trzeba być w super formie psychofizycznej.
Drugi serwis rywalki dla Caroline Garcii to okazja do własnej bezwzględnej egzekucji obojętnie kto stoi po drugiej stronie siatki, a pierwszy to loteria, jeżeli uda się odegrać to też na zasadzie próby przejęcia inicjatywy. To wymusza reakcje taktyczne u konkurentek. Gauf nie szukała asów przy pierwszym podaniu, ale raczej odejmując nieco siły starała się serwować pewnie tak żeby nie być zmuszoną do drugiego podania. Ale to też było korzystne dla Garcii bo wzrastała szansa dobrego returnu nawet po pierwszym serwisie. Skutek? W US Open 2022 w meczu Coco Gauf vs Caroline Garcia wynik: 3:6, 4:6.
Półfinał Caroline Garcia vs Ons Jabeur zapowiada się pasjonująco!
Ostatnia refleksja, w dotychczasowej dyspozycji Igi bez jej pewnego serwisu, w potencjalnej rywalizacji Francuzka mogłaby roznieść Polkę jeszcze bardziej dotkliwie niż uczyniły to Danielle Collins i Madison Keys.
Ostapenko przegrała z Zheng a tą ograła Niemeier, zatem z tych trzech to Niemka na US Open była najlepsza i gdyby paliwa w baku jej nie zabrakło to zmiotłaby Igę z kortu w dwóch setach tak jak w tym roku uczyniły już Danielle Collins i Madison Keys, ale to że Iga wykorzystała i nie zmarnowała szansy którą otrzymała od Niemeier to za to gratulacje, Magda Linette miała podobny prezent od rywalki czyli od Pliskovej która już "umierała" na korcie, ale zaprzepaściła niepowtarzalną okazję a Karolina jest już w ćwierćfinale US Open.
Lech Sidor się cieszy że Iga gra z Pegulą ponieważ uważa że Jessica nie ma tenisowych atutów żeby zawojować NY, a w takim razie to najlepsza ćwierćfinałowa rywalka z możliwych dla Igi, ale Dawid Celt przestrzega że stabilna i regularna gra Pegulli może wystarczyć na Igę która właśnie pod tym względem ma ogromne kłopoty z własnym tenisem. Amerykanka dopiero co wygrała z mocno uderzającą, ofensywną Kvitową zatem wie jak grać z dziewczynami o takiej charakterystyce i optymizm Sidora może być nieuzasadniony.
Mnie jest bliżej przyznaję do opinii męża Agnieszki Radwańskiej, ale jeżeli Iga przegra to nie będę z tego robił tragedii, była pod formą, w meczu z Keys w Cincinatti wyglądało że jej tenis się rozsypał a doszła do ćwierćfinału US Open, zatem smucić się i tragizować czy raczej zachować spokój.
Nie chodzi mi o samo falowanie, bo to jest jak najbardziej normalne, tylko o aż taki zjazd. Warszawa, Toronto, Cincinnati, to max III runda, w których odpadała z bardzo nisko notowanymi rywalkami. W US Open jak na razie się udaje ale to wcale nie znaczy, że Iga choćby się zbliżyła do poziomu z wiosny. Wczoraj w I secie była znamienna sytuacja, gdy przy stanie 4:2 dla Niemki, ta się przewróciła przy returnie a Iga zamiast po prostu przebić piłkę na drugą stronę kortu i cieszyć się z punktu, to z całej siły władowała ją w siatkę. I zamiast po 40, zrobiło się 5:2 dla Niemeier. III set pokazał, dlaczego Niemka jest tak daleko w rankingu - po prostu fizycznie nie jest gotowa na wyższe lokaty. Ale pierwsza połowa meczu wskazywała, że i z tak źle przygotowaną rywalką Iga jest w stanie przegrać. Nie zgodzę się ze zrzucaniem tego na falowanie formy. Fajnie, że Iga broni swój sztab zrzucając winę a to na nawierzchnię, a to na wiatr a to na zbyt lekkie piłki ale, moim zdaniem, tutaj ewidentnie coś przegapiono i o czymś nie pomyślano.
W ćwierćfinale odnośnie Igi mamy pojedynek ekspertów Dawid Celt vs Lech Sidor!?
My wszyscy chyba popełniamy jeden istotny błąd, a mianowicie patrzymy na grę Igi pod kątem pierwszej części sezonu. Wydaje mi się, że to "se ne vrati", przynajmniej do końca tegorocznego touru. To nie był dobry mecz naszej tenisistki, zakończyła go z 18 winnerami i aż 31 błędami. Można powiedzieć, że to bardziej Niemka przegrała, bo popełniła aż 45 błędów. W ogóle wydaje mi się, że zrobiła duży błąd taktyczny, bo żeby wygrać z Igą, to trzeba wygrać pierwszego seta, w drugim odpuścić i odpocząć i zaatakować w trzecim. Niemka chciał wygrać w dwóch setach i się przeliczyła z siłami. Tak bardzo się przeliczyła, że trzeci set, to już było klasyczne spotkanie gołej dupy z batem.
Iga pierwszy raz w swoje karierze awansowała do 1/4 US Open, czym skompletowała całą czwórkę Wielkich Szlemów i ja mam nadzieję, że ten fakt spowoduje, że w końcu przestanie wychodzić na kort na trzęsących się nogach. Jeśli jednym z celów na ten sezon był postęp w porównaniu do poprzedniego, to Iga ten cel zrealizowała i ja mam nadzieję, że pojedynek z Pegulą będzie już stał na wyższym poziomie.
Natomiast, to nie zmienia faktu, że po zakończeniu touru cały sztab powinien na spokojnie usiąść i zastanowić się, w którym momencie popełniono błędy w przygotowaniach, bo to naprawdę nie jest normalne, że można tak zjechać z formą w kilka tygodni. Ja się na fizjologii kompletnie nie znam ale być może Iga była przygotowywana nie tak jak np. piłkarze na cały sezon ale bardziej jak lekkoatleci, którzy celują w konkretny turniej.
Niestety nasza tenisistka nadal daleka jest od imponującej wysokością formy z wiosny. Wczoraj w I secie Iga zbytnio Niemce jej gry nie utrudniała. Na tak silne zawodniczki najlepszą metodą jest taka jaką prezentowała w 37 wygranych kolejno meczach ,a mianowicie szybkie odgrywanie piłek, natarcia w różnych kierunkach, kątowo grane winery i slajsy bekhendowe. Gra środkiem na koniec kortu to danie szansy na rozwiniecie skrzydeł siłowo grającej rywalce, z czego Niemka w I secie i pierwszych gemach seta drugiego ochoczo korzystała. Tak od stanu 2;2 w II secie obie zawodniczki przypominały bokserów , którzy pod koniec walki śmiertelnie zmęczeni fizycznie i psychicznie stanęli na środku ringu i okładają się cepami. Mecz pań nie przerodził się w bijatykę , lecz ją tylko przypominał , bo na korcie przestał panować kunszt tenisowy, który został zastąpiony nadludzką ambicją. To ambicja grała, to decydował pierwotny instynkt przetrwania- to on grał i wygrywał , jak w przypadku Igi lub przegrywał jak w wypadku Jule . Niemka nie przetrwała . Najpierw walcząc zaciekle oddała pole w secie drugim ,aby w trzecim paść na kort ze zmęczenia i bezradności.
W ćwierćfinale Iga zagra z doskonale sobie znaną Amerykanką Jessicą Pegula ( lat 28, rozstawiona nr 8).Pegula w tym roku gra nadspodziewanie dobrze, umiejętnie wykorzystuje bogaty repertuar zagrań , a do tego gra bardzo równo i dojrzale. Brakuje jej jednak dynamiki i przy szybko grającej rywalce potrafi się zagubić w akcjach.
Media szalenie mocno nagłośniły incydent jaki miał miejsce w spotkaniu Igi z Davis , podczas którego nasza tenisistka w II secie zrobiła "pajacyka" .Głos dało bardzo dużo "osobistości" , chyba stanowczo za dużo w stosunku do rangi wydarzenia. Większość "oburzeń" nie miała wiele wspólnego z troską o fair play. Ja o incydencie nie wspomniałem , ponieważ do oceny tego co narusza zasady są sędziowie, a skoro oni nie zareagowali to znaczy ,że nic godnego uwagi się nie wydarzyło.
W tegorocznym US Open prawdziwych sensacji zabrakło. Te doniesienia medialne nie mają pokrycia , bowiem mówiąc brutalnie, ktoś musi odpaść z rywalizacji, ten kto odpada to nie bity faworyt, ale papierowy kotek. Prawda jest taka, że w IV rundzie zameldowały się tenisistki, z którym każda ma co najmniej jeden udział w ćwierćfinale turnieju Wielkiego Szlema, nawet niby zajmująca 108 miejsce Niemeier. Znowu dla mnie jest niepojęte, jak można mieć tak krótką pamięć i zapomnieć , że Niemka będąc w ćwierćfinale Wimbledonu otrzymałaby 430 punktów w rankingu co by ją przesunęło na 55 miejsce ( WTA i ATP za tegoroczny Wimbledon punktów nie przyznały). Też nisko ,ale nie aż tak nisko
US Open staje się po RG kolejnym turniejem w którym nie szanuje się liderek rankingu. I nie chodzi tylko o inauguracyjne spotkanie czy grę na korcie nr1 ,ale o ustalaną kolejność gier. Liderka rankingu zwyczajowo grała przed , lub w tym samym czasie co jej rywalki. A tak jak wczoraj to mecz Peguli z Kvitovą wyznaczono na 17.00, a mecz Igi po zapowiadającym się na szalenie wyrównany i długotrwający meczu Rublova ( nr 9) z Norriem ( nr 7). Pewien fart sprawił, że Norrie się rozsypał i Rublov skończył go w nieco ponad 2,5 godziny ( z przerwą na deszcz),a spotkanie Peguli na godzinę przerwał deszcz. Ale i tak Iga ma 3 godziny mniej wypoczynku od swojej Amerykańskiej przeciwniczki.
Nie tylko my musimy się wstydzić pamiętnego "Basenu Narodowego" ,bo wczoraj podobna przypadłość stała się udziałem organizatorów US Open. Niby dysponowali prognozami, niby widzieli ,że deszcz nadchodzi, chociażby z TV BBC World, który pokazywał mokre ulice Nowego Jorku przed obradami ONZ, a mimo to zapomnieli ,że mają taki wynalazek jak dach nad kortami i trybunami na newralgicznych arenach. Podejrzewam, że media Amerykańskie ,a za nimi i inne tę prawdziwą kompromitację pominą milczeniem.
Kolejną rywalką będzie Niemka Jule Niemeier ( 23 lata, 108 WTA). Niemka jest bardzo nisko notowana ,ale w tym roku pokonała po raz pierwszy rywalkę z TOP 10 rankingu ( Kontaveit) oraz doszła do ćwierćfinału Wimbledonu. W tegorocznym US Open zaczęła od wygranej z Kenin a w III rundzie pokonała silną Chinkę Zheng. Niemka gra siłowo , jej repertuar zagrań nie jest za bogaty ,ale nadrabia braki ogromną ambicją.
Media nie przestają mnie zadziwiać. Podam tylko 3 przykłady.
1.Prezentując rywalkę Igi w osobie Stephens pisano, że w I rundzie wygrała ona ze znacznie niżej notowaną rywalką, podczas kiedy było odmiennie , bo to Belgijka Minnen jest wyżej ,bo na 47 miejscu rankingu, a Stephens niżej , bo na 51
miejscu.
2.Odkryto ,że drugi serwis Igi jest znacznie skuteczniejszy , niż pierwszy , co każdy kto oglądał jej spotkania wiosenne widział, a potwierdzenie mógł uzyskać czytając statystyki pomeczowe. Ten drugi serwis nazywają kick serwisem co jest określeniem wziętym z innej dyscypliny nie mającej ,i na szczęście żadnego, związku z tenisem. Pisałem wielokrotnie na tej stronie , że skuteczność drugiego serwisu Igi wynika z tego ,że jest on nie tyle mocny, ile silnie rotacyjny . Kiedy ta rotacja ma charakter silnie zstępujący to można go nazwać serwisem top spinowym. Ale nazywać tenisowy serwis kopniakiem to trzeba być pomyleńcem.
3.Gdy odpadają zawodniczki faworyzowane, notowane wyżej w rankingu , to traktuje się takie zdarzenia jak sensację, co jest oczywiście dopuszczalne, ale jednocześnie powiada się, że tenisistki , na których drodze one mogły być mają łatwiej - co jest skrajnym idiotyzmem. Kiedy odpadła Hiszpanka Badosa napisano, że Iga ma autostradę do finału . Otóż zwykła logika nakazuje odwrotne rozumowanie czyli skoro jakaś zawodniczka ogrywa inną to znaczy ,że jest od niej w tym momencie ( w tym konkretnym Turnieju) lepsza, a nie gorsza. Tym samym np. nasza zawodniczka na swej drodze trafi na przeciwniczkę trudniejszą ,a nie łatwiejszą.
Bardzo trudno ocenić grę Igi w tym meczu, bo jej rywalka ewidentnie nie miała swojego dnia, co już pokazał początek meczu, gdzie Amerykanka większość piłek zaczęła wyrzucać w aut. Nie był to perfekcyjny mecz w wykonaniu Igi, co pokazały statystyki: ZTCP, zakończyła go z wynikiem -1 (winners vs unforced errors) ale jakieś symptomy powrotu do formy już było widać. Zresztą, po Idze na konferencjach pomeczowych widać było, że jest bardzo zadowolona ze swojej gry. W końcu zaczęła sensownie zagrywać drugim serwisem, 58% wygranych pkt, to naprawdę niezły wynik i dowód na to, że ten kick-serwis sprawiał ogromne kłopoty rywalce. Statystyki pierwszego serwisu też niczego sobie: 61% trafionych, z czego aż w 77% zdobywała punkty. Zwłaszcza ostatni gem w meczu było pokazem siły, bo ZTCP, wszystkie 4 returny Amerykanka wrzuciła w siatkę. Pojawiły się w końcu, zwłaszcza w II secie, zagrania, którymi demolowała przeciwniczki pół roku temu, czyli np. szybkie returny pod nogi Amerykanki.
Reasumując: jest ewidentny postęp w stosunku do Cincinnati ale czy to wystarczy na wygranie US Open, to kwestia jest otwarta.
Spotkanie Igi ze Stephens , mówiąc eufimistycznie, nie stało na wysokim poziomie , głównie z tego powodu, że Amerykanka grała bardzo słabo , popełniając mnóstwo dziecinnych wręcz błędów.
Miejmy nadzieję, że Iga na kortach US Open zrobi taką furorę jaką robi poza nimi. Dostąpiła niezwykle rzadkiego zaszczytu bycia umieszoną na telebimach na Times Square w Nowym Jorku. Znacie ten najsłynniejszy bajer : skrzyżowanie Broadwayu i 7 Alei w Manhattanie.
Telewizje Ogólno- Amerykańskie nie tylko sportowe jak ESPN ,ale i tak znane jak CNN i Fox zrobiły absolutne show ze spotkania Igi z Sereną Willimas. Iga wzbudziła zachwyt swym naturalnym wdziękiem i prostymi słowami doceniającymi Wielką Tenisistkę, ulubienicę Ameryki. Jednocześnie Iga daje do zrozumienia ,że wiedza o świcie, o kulturze nie jest jej obca, gdyż na pytanie jak spędzi czas pomiędzy meczami odparła, że może pójdzie do biblioteki. Ja ,który wyczytuje już czwartą bibliotekę na Mokotowie , nie licząc naukowych, wyczuwam bratnią , a właściwie siostrzaną duszę.
Skaczę sobie po Eurosporcie Extra i sprawia mi to cholerną frajdę, obejrzałem na bocznym korcie trening Igi zerknąłem na Hubiego, odniosłem wrażenie że te treningi nie wiele się różnią od tego co swego czasu widywałem niekiedy samemu gdy na sąsiednich kortach pogrywali sobie treningowo "profesjonaliści". To mecz jednak, gra na punkty pod napięciem, robią zasadniczą różnicę gdzie poznaje się mistrza.
Przewijając na podglądzie zaliczam sobie po kilka meczów skupiając się na kluczowych momentach, gemach, a teraz podzielę się kilkoma refleksjami. Nie dojdzie do "meczu prawdy" Świątek - Ostapenko bo tej drugiej już w turnieju nie ma. Zheng okazała się lepsza, a Jelenie zabrakło stabilności gry żeby wygrać. Przy tym gdy widzę Ostapenko to z jednej strony mam dowód że waga nie jest przeszkodą w grze w tenisa nawet na profesjonalnym poziomie, a z drugiej strony sobie myślę że gdyby ta dziewczyna profesjonalnie po sportowemu się prowadziła, gdyby pozbyła się zbędnych kilogramów, to nie jeden a kilka szlemów by było już na jej koncie.
Fajny mecz zagrały Osaka z Collins, obie wracają do formy, a Amerykanka chwilami przypomina już tą z AO gdy zdemolowała naszą Igę i dotarła do finału z Barty. Kowbojka która się nie bawi a strzela jak rewolwerowiec, albo, albo, unforgiven dla siebie lub dla przeciwniczki.
Raducanu przegrała z przewaleczną Alize Cornet i jak meteor spada na ziemię, a powstała z popiołów żegnająca się z tenisem Serena ogrywając 2 z rankingu WTA czyli Kontaveit. Tu wtręt, piłki nie mają znaczenia, Keys i Kwitowa bardzo je sobie chwalą co "wojnę" naszej Igi czyni bezsensowną. Są panie, takie jak choćby wspomniane Daniele Collins i Serena Wiliams, które walą po całości i potrafią piłkę skontrolować, nie zawsze, rzecz jasna, ale w tylu przypadkach żeby wygrywać swoje mecze. Korty nowojorskie są szybkie, tu popłaca szczególnie dobry serwis i dobry return, one mogą być wystarczającym kluczem do sukcesu. Nie wiem czy Iga już się "pogodziła" z lekkimi damskimi piłeczkami, w każdym razie bez serwisu i bez returnu, za daleko w NY nie zajdzie.
Aha, info dla Mai Chwalińskiej, rywalka Igi z pierwszej rundy US Open Jasmine Paolini ma 160 cm wzrostu a jest 56 w rankingu WTA. Takiej pozycji przynajmniej życzę Mai w przyszłym roku i sądzę że zdecydowanie jest w jej zasięgu. Trzymam kciuki.
W II rundzie zagra albo z Belgijką Gret Minnen ( 25 lat 47 WTA) ,albo z Amerykanką Sloane Stephens ( 29 lat, 51 WTA) z którą 17 sierpnia przegrała w Cincinatti.
Niestety Magdalena Linette nie sprostała Czeszce Karolinie Pliszkovej przegrywając w setach 2;6, 6:4 i 6:7(8:10). Spotkanie było od początku bardzo wyrównane ,a Magda stawiała bardzo silny opór faworyzowanej Czeszczce. Ba, mogła nawet wygrać , gdyż w tie breaku doprowadziła od stanu 1:6 do stanu 8:7 dla siebie , ale trzy ostanie piłki wyrzuciła poza kort. Linette gra stabilnie, porządnie ,ale brakuje jej takiego jednego wygrywającego zagrania , które w decydujących momentach decyduje o wygranej. Być może w II rundzie Pliszkova zagra ze swoją rodaczką Lindą Noskovą ( o ile pokona ona w I rundzie także Czeszkę Marię Bouzukovą). Noskova , która ma dopiero 17 lat może być "czarnym koniem" Turnieju.
Współczesny tenis bardzo przypomina piłkę nożną z jej wyraźnym wyrównaniem poziomów. Najlepsze zespoły i najlepsze tenisistki w sposób oczywisty przerastają poziomem dawniejsze sławy co wynika głównie ze wzrostu parametrów fizycznych. To wyrównywanie polega na tym, że ci z dalszych pozycji czynią większe postępy i w coraz mniejszym stopniu odstają od czołówki. Jeszcze te powiedzmy ok.10 lat temu i wcześniej pomiędzy TOP 10 rankingu, a tymi ,które były trzydzieste i niżej to była przepaść ( nie mówię o naturalnych ,ogromnych, młodych ,ale pojedynczych talentach) , a dziś to jest rowek możliwy do przeskoczenia. Dziś nie da się daleko ujechać na osiągniętych sukcesach, dziś , aby iść do przodu trzeba stale się rozwijać.
Oglądając Majchrzaka do stanu 4:5 i 30:40 w III secie przy serwisie Tabilo zastanawiałem się po co on w ogóle leciał taki kawał do drogi do tej Ameryki ? , chyba ,żeby się przelecieć, bo na korcie woli walki w stopniu nawet minimalnym nie wykazywał. Pewno i on w tym momencie zadał sobie takie samo pytanie i poczuł wstyd i zaczął się trochę sprawniej poruszać, wygrywając gema, a następnie przy swoim serwisie kolejnego oraz ogrywając rywala w tie breaku. I chyba uznał ,że swoje zadanie wykonał, bo w ostatnim secie chciał tylko dotrwać do końca.
Magdalena Fręch wyglądała na korcie jak by to ona była o 7 lat starsza od swej rywalki i zajmowała o 30 miejsc niższą pozycję w rankingu. Była wolna, pasywna w efekcie bezradna.
Z Polek w Turnieju pań wystąpią:
- Iga Świątek ( lat 21, rozstawiona z nr 1) ,a jej rywalką w I rundzie będzie Włoszka Jasmine Paolini ( 26 lat, 57 WTA)
- Magdalena Linette ( 30 lat, 67 WTA) , która zagra z Czeszką Karoliną Pliszkovą ( 30 lat, 22 WTA).
- Magdalena Fręch ( 25 lat, 82 WTA) , która zagra z Kanadyjką Rebeccą Marino ( 32 lata, 112 WTA).
Nie bawię w prognostyki ,tym bardziej ,że po erze Sereny Willimas US Open sypie ogromnymi sensacjami akurat w Turnieju pań . Dość wspomnieć, że od 2015 wygrały go będące daleko w rankingach , Pennetta, Kerber, Stephens, Osaka ( która powtórzyła sukces w 2020 roku) , Andrescu oraz w ubiegłym Emma Raducanu , która w finale grała z nieznaną Fernandez. Mnie będzie cieszyło każde zwycięstwo naszej zawodniczki i zawodnika.
Iga przed Turniejem , moim zdaniem słusznie , zarzuciła organizatorem ,że odmiennie traktują zawodniczki, niż zawodników , bowiem kobiety grają nieco mniejszymi i lżejszymi piłkami. Mnie to gadanie o durnej tradycji nie przekonuje , bowiem lekka piłka przy dużych wiatrach sama może być przyczyną sensacji. Chyba, że o to chodzi.
W Turnieju panów :
- Hubert Hurkacz ( 25 lat 11 ATP), którego rywalem będzie Niemiec Oscar Otte ( 29 lat, 41 ATP) oraz
Kamil Majchrzak ( 26 lat, 90 ATP) , który zagra z Chilijczykiem Alejandro Tobilo ( 25 lat, 72 ATP).
Z czołowych tenisistów nie wystąpią Novak Djokovicz, który nie został ujęty wśród zgłoszonych do Turnieju, bo nie mógł dostać wizy USA jako niezaszczepiony ,a który udaje frajera i bredzi , że sam zrezygnował oraz z powodu kontuzji Alexander Zvieriew.
Nie ma teraz w turze wyraźnej "pierwszej rakiety", pierwsza dziesiątka przegrywa z notowanymi niżej lub notowanymi jeszcze niżej...Te z kolei które teraz wygrywają, a w/g rankingu nie powinny, jeszcze chwilę temu grały słabo i były bardzo daleko w notowaniach.
Iga Świątek to nie Barty, która nawet w słabszej dyspozycji wygrywała swoją techniką serwisu.
To jest element podstawowy do poprawy...bez tego nie będzie progresu.
Świat już się nauczył z nią grać, krok lub dwa do środka kortu, silny forhend lub bekhend i ..."nie ma Igi".
Reset myślowy jest potrzebny, ale czy sztab umie z Igą to przeprowadzić? Ona jest tak ambitna, że ta ambicja często w meczach niesie ją na manowce, wewnętrzna frustracja ją spala i ciągnie na dół...
Na teraz moim zdaniem nie potrafi wygrywać sama ze sobą.
Niestety drabinka Igi niezbyt szczęśliwa. W obecnej sytuacji może mieć kolosalne znaczenie, a nie wygląda to za dobrze. Jeżeli Iga "nie pogodzi się" z amerykańskimi piłkami to każdy mecz, w każdej z rund może być tym ostatnim. Pierwsza runda obojętnie z kim to zawsze pewna niewiadoma, na miejscu Paolini uważałbym że jest najlepsza okazja do wygrania z światową jedynką, której tenis ostatnio się "rozsypał". Stephens w drugiej rundzie może być żądna rewanżu za Cincinatti a Keys pokazała jej jak grać z 1gą. Później są już potencjalne prawdziwe "schody" gdzie do wygranych będzie potrzebna zapewne wysoka forma, przy tej prezentowanej ostatnio na ma szans na sukcesy. Potencjalnie w trzeciej rundzie Aleksandrowa, w czwartej Anisimowa a później jeżeli tak daleko dojdą i Iga i Ostapenko to będziemy mieli "mecz prawdy".
Tak to na dziś wygląda, że światowa jedynka która "nie miała z kim przegrać" teraz może przegrać z każdym a każdą kolejną rundę w US Open należy traktować jako mały ale ważny krok na drodze nie do sukcesu w turnieju ale w odbudowywaniu własnego tenisa, pewności siebie, czucia piłki i kortu.
Sytuacja z początku drugiego seta z Keys w Cincinatti wyglądała dla Igi bardzo źle i od strony formy tenisowej i pod względem psychiki, niemalże wyglądało to jak powtórka z 2021.
Iga musi zapomnieć że jest jedynką, o oczekiwaniach jakichkolwiek też trzeba zapomnieć, trawa w Wimbledonie, zmiana nawierzchni w Warszawie, "damskie" zbyt lekkie piłki i wiatr w USA to wszystko do zapomnienia. Trzeba odbudować własny tenis bez tego takie wymówki nawet jeżeli jest w nich racjonalny pierwiastek są ucieczką od prawdziwego problemu a jest nim dyspozycja na korcie. Każdy mecz i każde zagranie to winien być kroczek do odbudowy siebie samej.
Ostatnie wydarzenia nie nastrajają optymistycznie, nastawienie psychiczne Igi z meczu z Keys wręcz przygnębia. Pozostaje we mnie jedynie nadzieja że tydzień treningów z "damskimi piłkami" jakoś pomoże Idze z nimi się "dogadać". Oby w NY nastąpiła reaktywacja Igi na wzór tej z meczu z Krejcikową w Rzymie w 2021 roku. A jeżeli nie, to trzeba będzie moim zdaniem wrócić do tenisowych korzeni, zapomnieć o rankingu, turniejach, instagramie, a myśleć już i działać pod kątem 2023 roku. Trochę odpoczynku dla głowy i ciała a później ciężka praca tak jakby z trzeciej lub z czwartej setki WTA chciało się wejść do pierwszej, harówka z myślą o nowym sezonie i nic więcej.
Walka rewanżowa pomiędzy tymi bokserami miała odbyć się w kwietniu tego roku, ale agresja Rosji na Ukrainę przerwała przygotowania Usyka ,który poszedł na front. Został zwolniony z obowiązku obrony przez prezydenta , który słusznie uznał ,że znacznie bardziej przysłuży się on sprawie Ukrainy na forum międzynarodowym walcząc jako Ukrainiec na oczach miliardów ludzi na ringu, niż ginąc na froncie. Przy czym czas na przygotowania w obecnym czasie dla najlepszych bokserów znacznie się wydłużył z okresami jeszcze sprzed np. 20 lat. A powinien się skrócić, biorąc pod uwagę stosowanie nowoczesnych rozwiązań treningowych . Fizjologowie stwierdzają, że okres przerwy pomiędzy bardzo intensywnymi walkami to góra 10 tygodni ( 4 tygodnie wypoczynku i 6 tygodni pełnego cyklu treningowego) ,ale to nie biologia decyduje ,ale pieniądze. Obecnie znani bokserzy biorą za walkę średnio 10 mln USD , a nie tak dawno było to 1-2 mln USD. Więc kiedyś 4-5 walk rocznie to była norma ,a dziś to góra dwie walki.
Kolejny czynnik stanowi promocyjne wzbudzanie medialne publiki , bowiem ona stała się bardzo wybredna i za swoje pieniądze ( płatna TV lub platforma DAZN oraz PPV) domaga się widowiska. A na te promocję też trzeba czasu .
Ta konwencja widowiska został konsekwentnie zrealizowana w samej walce pomiędzy Usykiem a Joshuą. Joshua to idol , którego od marginesu społecznego do życia w społeczeństwie uratował boks , nie wspominając już o odpryskach rasizmu , zaś Usyk ukazujący swój wizerunek Kozaka czyli niezłomnego Ukraińca - stali się symbolami konstytutywnych idei równości ras i narodów i ich prawa do bycia i życia.
Obaj bokserzy jednocześnie doskonale rozumieli oddziaływanie socjotechniczne nie tylko na publikę, ale i na sędziów. Doskonale wiedzieli ,że przy wyrównanej walce trzeba dać sędziom jakiś widoczny argument ,aby wypunktowali rundę tylko dla jednego ( bo innej możliwości przepisy , poza nielicznymi wyjątkami nie przewidują).
Pojedynek pomiędzy nimi troczony był na najwyższym poziomie technicznym i taktycznym , bowiem obaj są doskonale wyszkoleni i obaj używali innego arsenału środków do osiągniecia zwycięstwa ,a mianowicie Joshua atakował dolne partie przeciwnika ,a Usyk górne, Joshua wchodził w serie ciosów, a Usyk w kontry przy uskokach.
To odmienne podejście do taktyki i sugerowanie sędziom punktacji obrazuje przebieg rund; - w pierwszej Joshua czysto , bez odpowiedzi trafił prawym prostym w korpus , w drugiej Usyk celnie uderzył w głowę, w trzeciej Usyk powtórzył manewr, podobnie jak w rundzie czwartej, w piątej Joshua trafił w bark i poprawił w klatkę, w szóstej Joshua znowu mocno w korpus ,w siódmej Usyk celnie skontrował ,w rundach ósmej i dziewiątej czując ,że przegrywa Anglik zerwał się do ataku i seriami ciosów zamykał Usyka przy linach, a z kolei Usyk zniwelował tę przewagę w rundach dziesiątej i jedenastej, w których zmieniając pozycje zadawał ciosy z doskoku ,a Joshua tylko sporadycznie odpowiadał. W rundzie ostatniej Joshua szukał rozstrzygnięcia ciosem nokautującym, ale Usyk za dużo umie i jest zbyt czujny ,aby taki zamiar mógł się powieść.
W sumie mnie wyszło 115- 113 dla Usyka co punktował jeden sędzia ,drugi dał 116-112 Ukraińcowi ,a trzeciemu wyszedł jako wygrany Joshua 113-115.
Ponieważ uwielbiam boks techniczny to walka mnie prawie urzekła, chociaż w walkach bokserów wagi ciężkiej oczekuję większej "ciężkości" zadawanych ciosów i zwrotów akcji.
Natomiast dla mediów sam pojedynek bokserski , nawet a najlepszym wydaniu , nie jest przedmiotem zainteresowania .
Pierwszym co media interesowało to gaże , bowiem obaj dostali za walkę po 33, 2 mln funtów oraz po 12% wpływów z PPV.
Natomiast pożywkę super sensacji medialnej dał tuż po walce Joshua , który najpierw zrzucił z ramion Usyka poza ring trzy pasy, następnie zszedł z ringu i je podniósł, a po powrocie usprawiedliwił swe zachowanie tym, że boks dał mu życie , bo bez niego by nadal gnił w więzieniu ,aby na koniec uznać prymat talentu Usyka.
Mieliśmy do czynienia z boksem na kosmicznym poziomie i wybitnym teatrem dostosowanym do naszych oczekiwań.
Tegoroczna 77 edycja Vuelty odbędzie się między 19.08 a 11.09 . Kolarze pokonają 3280, 5 km pomiędzy Utrechtem a Madrytem, 9 razy będą finiszowali na podjazdach ,a ich umiejętności jazdy na czas sprawdzi etap drużynowy i indywidualny.
Wyścig rozpoczną 3 etapy rozgrywane w Holandii, w tym pierwszy jazdy drużynowej na dystansie 23,3 km.
Klasyfikacja generalna tegorocznej Vuelty to domena kolarzy kolarzy naprawdę bardzo mocnych w górach co uświadomi krótka charakterystyka najbardziej znaczących etapów :
- etap 6 w dniu 25.08 - z Bilbao na Ascension el Pico Jano ( 1127 m npm) - 180 km , z podjazdem 13 km o przewyższeniu ok.900 metrów,
- etap 8, 27.08 - z La Pola Liaviana na Collau Francuaya ( 1088 m npm) 154,5 km z podjazdem 10 km o nachyleniu ok.8%,
- etap 9, 28.08 - z Viallaviciosa na Les Braeres ( 746 m npm ) - 175, 5 km z niewiarygodnie sztywnym podjazdem , bo na odcinku 3.8 km przewyższenie wynosi 500 metrów,
- etap 12 , 01.09 - z Salobrena na Penas Blancas ( 1265 m npm) - 195, 5 km z podjazdem 20 km o przewyższeniu 1250 metrów,
- etap 14, 03.09 - z Montovo na Sterra de la Pandera ( 1819 m npm) -160 km z podjazdem 20 km o średnim nachyleniu ok.6%,
- etap 15 , 04.09 zwany "królewskim " - z Matros na Sierra Nevada ( 2510 m npm) - 148 km z podjazdem prawie 20 km o średnim nachyleniu 8,3 % . Prawdziwy koszmar,
- etap 18 z Truijllo na Alta del Piornal ( 1158 m npm) - 192 km z podjazdem 13 km o średnim nachyleniu 7,5 %.
Do tego etap jazdy na czas w dniu 30.08 wokół Alicante na płaskim dystansie 31, 1 km .
Ukształtowanie trasy sprawiło ,że większość ekip wystawia jako liderów grup typowych "górali" , w zasadzie bez sprinterów, bo jedynym specjalistą od finiszów na płaskim etapach jest Pascal Ackerman z UAE Emirates i nie ma w nich również specjalistów od jazdy na czas.
Uznawanym za głównego faworyta jest Primoz Roglicz ( nr startowy 1) z ekipy Jumbo Visma , który w ubiegłym roku wygrał Vueltę w wielkim stylu. Jego ewentualnym zastępcą w Jumbo Visma może stać się Sepp Kuss ( 6).
Z pozostałych kolarzy w walce o czołowe lokaty powinni liczyć się :
- z AG2R Citroen - Ben O'Connor ( 11), a w walce o wygrane etapowe na płaskim powinien liczyć się Bob Jungels ( 14),
- z Astany - Miquel Angel Lopez (21) , którego mogą zastąpić Aleksy Lutsenko (25) oraz stary rekin z Messyny Vincenzo Nibali ( 26),
- z Bahrain Victorius - Mikael Landa ( 31),
- z Bora Hansgrohe - Wilco Kelderman ( 45), którego może zastąpić Sergio Hiquita ( 43),
- z EF Education - Rigoberto Uran ( 61) , którego może zastąpić Hugh Carthy (63),
- z Groupamy FDJ - Thibaut Pinot ( 71),
- z Ineos Grenadiers - Richard Carapaz ( 81) , mogący zostać zastąpionym przez Tao Harta ( 83) lub Pavla Sivakowa ( 87),
- z Inernmarche - Wanty- Gobert równorzędnymi liderami są Louis Mejntjes ( 94) oraz Jan Bakelants ( 91) ,
- z Israel - Michael Woods ( 101) oraz stary, już wyleniały lew Chris Froome ( 105), a o etapy walczyć będzie Carl Hagen (107),
- z Lotto Soudal tylko o etapy powalczy Thomas de Gent ( 111),
- z Movistar - bracia Mas czyli Lluis ( 123) i Enric ( 124) oraz stary wyjadacz Alejandro Valverde ( 121),
- z Quick Step Alpha Vinyl - Remi Cavagna ( 137) oraz wiecznie potencjalny Julian Alaphillippe ( 131),
- z Bike Exnage Jayco - Simon Yates ( 141) mogący zostać zastąpionym przez Lawsona Craddocka (142),
- z DSM - John Degenkolb ( 154),
- z Trek Segafedo - Pedro Lopez ( 166).
- z UAE Emirates tym razem jadą na trzech tenorów, a nie jak w TdF na jednego ( Pogaczara) i są nimi Marc Soler (171), Joao Almeida ( 175) oraz Brandon McNukty ( 176). W tej ekipie jest jeden typowy sprinter Pascal Ackerman ( 172).
Z kolarzy polskich pojadą : Kamil Małecki ( 116) w ekipie Lotto Soudal oraz Łukasz Owsian ( 226) w Arcea Samsic. W grupie Arcea anonsowany był start Nairo Quintany ,ale został złapany na dopingu i anulowano mu wynik w TdF.
Nie można wykluczyć niespodzianek, może się objawić jakiś gwiazdor ,ale chyba tegoroczna Vuelta jest tak selekcyjna ,że jest to Wyścig dla uznanych i od lat znanych sław.
Po prostu, bez komentarza.
@Memoriał Wagnera
Czy Nikola Grbic naprawdę jest przekonany, że Zatorski powinien pojechać na MŚ?
Lecz porażka nie jest najgorsza . Iga straszliwie cierpi na korcie . Iga jest straszliwie ambitna i cierpi z powodu swej bezradności. Może gdyby była mniej ambitna to by mniej cierpiała. Więcej słowa nie napiszę, bo leżącego kopać nie zwykłem.
Grbić niepotrzebnie dał nadzieje Leonowi, a później mu ją odebrał i nie było tu zrozumienia pomiędzy siatkarzem a trenerem: "Kiedy pojawił się w Spale, byłem pozytywnie zaskoczony tym, jak szybko wraca do zdrowia. On zaczął skakać sporo wcześniej i widać było, że bardzo zależy mu na występie w mundialu. To było wspaniałe." - to są słowa Grbica. Zaś rezygnację z Leona argumentował: "Wilfredo mógłby nie grać na poziomie, jakiego się od niego oczekuje. Lepiej wziąć kogoś, kto na pewno pomoże reprezentacji." przy tym dodając: "Wytłumaczyłem mu wszystko i mam wrażenie, że zrozumiał moje argumenty, choć zobaczyłem też na jego twarzy zawód." Na koniec: "Kubańczyk z polskim paszportem otrzymał możliwość pozostania z zespołem do końca zgrupowania przed mistrzostwami świata, żeby w ten sposób szybciej dojść do pełnej dyspozycji, aczkolwiek Leon odrzucił tę propozycję. – Wolał udać się do domu i spędzić czas z rodziną. Wszystko jest w tej sytuacji w porządku, tu naprawdę nie ma żadnych kwasów – wyjaśnił Grbić." (sport.wprost.pl). Tyle trener, a zawodnik wrócił do domu i wrzucił wiadomy filmik i każdy może to interpretować po swojemu, tylko że moim zdaniem cała ta sytuacja była zbędna, pobyt Leona w Spale niepotrzebny. To zrodziło zbędne dywagacje, interpretacje, całą inbę. To co mówią: Semeniuk, Świderski również Kurek to już jest ten "płacz nad rozlanym mlekiem" próba wizerunkowa ratowania sytuacji.
I teraz skoro trener stwierdził że: "Lepiej wziąć kogoś, kto na pewno pomoże reprezentacji" - to tym kimś ma być Poręba i gdyby odpukać gdzieś reprezentacji coś się przytrafiło to z tego stwierdzenia Grbić z pewnością zostanie rozliczony. Najszybciej przez redaktora Lepę
Cóż pozostaje wierzyć że to tylko "burza w szklance wody" a wszystko skończy się tak jak w 2014 roku gdy Antiga nie zabrał na WM Bartka Kurka.
Wiadomo że mamy tylu trenerów ilu kibiców, ale sam Leon nie zabrał oficjalnego głosu, natomiast to co moim zdaniem jednak było ustalone - tym filmikiem wymknęło się z pod kontroli. Myślę też, że sam Leon się z tym godził nie spodziewając się szybszej reakcji swojego organizmu.
A sam Świderski moim zdaniem rozwiał jakiekolwiek dywagacje:
"W środę 10 sierpnia, czyli nieco ponad dwa tygodnie przed startem mistrzostw PZPS ogłosił, że Leon nie zagra w turnieju. – Dla nas najważniejsze jest zdrowie zawodnika i to czy jest w stu procentach sprawny i przygotowany do turnieju. Jeżeli sztab po konsultacjach z lekarzami i samym zawodnikiem podjął taką decyzję, to musimy się ją uszanować – wyjaśnił Sebastian Świderski w rozmowie z Przegląd Sportowy Onet.
Prezes PZPS szczerze ocenił, że w kadrze narodowej powinni grać siatkarzy w pełni zdrowi, mogący „dać z siebie wszystko”. Jak dodał, Leon jest cenionym zawodnikiem, a walka o jego powrót do wysokiej dyspozycji trwała do samego końca. – Był przecież zgłoszony do składu, przyjechał na zgrupowanie, ale widocznie zbyt dużo mu jeszcze brakuje do pełni formy – stwierdził.
Podczas zgrupowania w Spale pochodzący z Kuby zawodnik zaczął wykonywać skoki, co uznano za dobry prognostyk. Według Świderskiego wykonywanie pojedynczych elementów treningu nie oznacza jednak, że dany siatkarz jest stanie ćwiczyć w pełnym wymiarze. – Rzeczywiście Leon wykazuje się dużym zaangażowaniem, ale to, że ktoś podskakuje, a nawet atakuje, nie znaczy, że jest gotowy do gry – przekonywał."
Wężykiem: "Jeżeli sztab po konsultacjach z lekarzami i samym zawodnikiem podjął taką decyzję, to musimy się ją uszanować "
Gdzieś w tym w tym wszystkim trzeba też zachować rozwagę!