A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
589środa, 14, styczeń 2015 12:44
iocosus
Clarey z "New York Timesa" spytał Navratilovą o jej tenisowe taktyczne credo. - Atakowanie, coraz bardziej wszechstronne. Niekoniecznie "serve and volley", ale uderzanie piłki wcześniej. Tak powinno się grać, a nie stać dziesięć stóp za linią końcową i czekać, aż ktoś popełni błąd. Zdobądź punkty, przejmij kontrolę nad meczem i spraw, żeby coś się działo, zamiast czekać, co się stanie - tłumaczy. - Jest wiele stylów i nie każdy może robić to, co ja robiłam. Tak samo jak nie każdy może grać tak jak Nadal. Ale raz na jakiś czas można trafić jakimś uderzeniem. Raz na jakiś czas można zagrać trochę inaczej i bardziej kreatywnie. Nie chcę oglądać szablonowych zawodników, chcę oglądać graczy kreatywnych - mówi.

http://www.sport.pl/celebrities/1,83535,17252618,Tenis__Martina_Navratilova_o_Radwanskiej__Agnieszka.html

Jeśli swoje credo Martina będzie próbowała zaszczepic Radwańskiej to albo ją rozreguluje, albo nastąpi modyfikacja gry, właśnie nastawienia i to może być jedyna szansa na tytuł wielkoszlemowy. To jest ryzykowne bo „rozregulowana Aga” może wypaśc z dziesiątki, ale też chyba innej perspektywy na „coś więcej” niż bycie zapleczem wielkoszlemowych triumfatorek nie ma.
588środa, 14, styczeń 2015 09:26
Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych jest już w Katarze.
Wszystkim dopisują dobre humory, a marzenia (ambicje) sięgają medalu.
W przeciwieństwie do mnie, jeden z najlepszych trenerów świata Tałant Dujszebajew, trener Vive Tauronu Kielce oraz reprezentacji Węgier, uważa, że Polska jest w gronie sześciu faworytów mistrzostw świata. (?)

Biało-czerwoni rozpoczną turniej piątkowym spotkaniem z Niemcami, których pokonujemy ostatnio regularnie.
Zdaniem Dujszebajewa, byłego reprezentanta broniącej tytuł Hiszpanii, w gronie kandydatów do złotego medalu jest sześć drużyn: Chorwacja, Dania, Francja, Hiszpania, Polska i Szwecja.

Oby miał rację Smile
587środa, 14, styczeń 2015 08:55
@Aga

"Kobieta zmienną jest"

- Uwarunkowane zmianami hormonalnymi cykliczne przeobrażenia kobiety obejmują ciało, psychikę, myślenie i zachowanie. Świadomość tych przemian pomaga zrozumieć kobietę. Jej samej pozwala żyć w większej harmonii i zgodzie z samą sobą.

Na poważnie, to nie wiemy ile w tym było "wpadki" a ile zaplanowanej taktyki.
Faktem jest, że "w półfinale Pucharu Hopmana przegrała z aktualnie 18 Alize Cornet", ale w Sydney pokonała ją gładko.

Z ogromną nadzieją czekam na pierwszy mecz w AO
586wtorek, 13, styczeń 2015 21:01
iocosus
Wczoraj triumfowała, my się radowaliśmy, a dziś Aga przegrała z Muguruzą i z turnieju w Sydney odpadła. Tym samym Radwańska udowadnia że jest w stanie wygrać z Sereną Wiliams ale i kilka dni później odnieść porażkę z 24 zawodniczką w rankingu, dodając, że w półfinale Pucharu Hopmana przegrała z aktualnie 18 Alize Cornet o stabilizacji formy Isi mówić nie możemy. Z każdym może wygrać i z każdym przegrać chciałoby się powiedzieć.

Może to głupio zabrzmi, ale pamietając ubiegłoroczne kłopoty kondycyjne, wyczerpanie po świetnym meczu z Azarenką i skutkiem tego oddanie półfinału Cibulkowej w zasadzie bez walki , odpadnięcie z rywalizacji turniejowej w Sydney nawet mnie cieszy. Odpoczynek, zebranie sił, nawet nie tyle tych fizycznych co psychicznych może być istotne już w Melbourne.
585poniedziałek, 12, styczeń 2015 19:01
Zgred Maruda
"też łżę uroniłem"...
ładne te zwycięstwa Nasze- niezależnie gdzie i kiedy się zdarzają...ładne obrazki jak się
cieszą, ładnie, jak PolacySmile
Ja też ogromnie się ciesze, że ( Panowie opisujący to w szczegółach napisali wszystko)
Nasza Para zdobyła Puchar -Pana, który jest Ojcem tenisa w Australii.
Piękna oprawa, z "naszymi" - jesteśmy z wami Polacy jesteśmy z wami" pewnie będzie teraz
najnowszym trendem kibicowania na kortach Australii lub ŚwiataSmile ...Smile
Gdyby taki ( ułożony sponsorami) turniej - trafił się w Wielkiej Pamięci Pana Kazimierza Górskiego, może Kazia Deyny - też Ekipy wybrane by były. Świetna sprawa, mówię poważnie! A Finał? pewnie rewelacjaSmile

Drodzy Panowie zanim wpadniecie w samozachwyt wszystkiego co jest odbiciem piłki, czy odebraniem serwisu ( 220- na godzine) miejcie Poważnie świadomość, że to trening jedynie przed tym co liczy się w Świecie.I wymowna obecność ta takim turnieju nie stanowi niczego co może zmienić w poczynaniach w istocie wszystkich ZNACZĄCYCH turniejów na Świecie. Ja z Wami bardzo się cieszę ale wiem ....Smile

Każda ładna łza sportu Naszego jest przepięknaSmile
Naprawdę nic do Was nie mam
584niedziela, 11, styczeń 2015 21:00
W ostatnim swoim sprawdzianie przed wyjazdem do Kataru Polska reprezentacja uległa Hiszpanom 33 : 28
Tym razem do 45 min nasi szczypiorniści prowadzili nawet 22 : 26, jednak nie zawdzięczali tego swojej doskonałej grze, tylko braku skuteczności i koncentracji przeciwników. Do tego skutecznie w bramce spisywał się Marcin Wichary, broniąc w wielu sytuacjach sam na sam. Niestety od tego momentu nasi przeciwnicy wrzucili drugi bieg strzelając 11 bramek, tracąc jedynie dwie. (!)

W meczu z Hiszpanami na pozycji środkowego rozgrywającego zagrał tym razem Piotr Masłowski, który na co dzień prowadzi grę przeciętnego Azoty Puławy i trzeba przyznać, że spisywał się bardzo przeciętnie. Wiele strat, brak pomysłu na rozegranie i kilka niecelnych rzutów, to za mało na drużynę broniącą mistrzowskiego tytułu To samo można powiedzieć o prawym rozgrywającym Andrzeju Rojewskim, a o kolejnym słabym występie skrzydłowych nie ma nawet co pisać.
Jedynymi jaśniejszymi gwiazdami, dającymi jakieś nadzieje obok bramkarzy są Karol Bielecki, Krzysztof Lijewski, Piotr Chrapkowski, Kamil Syprzak, Bartek i Michał Jureccy i zdrowy Mariusz Jurkiewicz. To jednak trochę za mało, żeby cokolwiek zdziałać na najważniejszym z turniejów, tym bardziej, że Polacy trafili do chyba najsilniejszej grupy z Danią, Rosją, Argentyną, Arabią Saudyjską i Niemcami.

Jednak cytując klasyka: "Do póki piłka w grze".. trzeba mieć nadzieję. Ja mam Smile
583niedziela, 11, styczeń 2015 15:52
Zbyszek
@kibic50.
Nareszcie. Oczekuję, pewno nie tylko ja, równie fachowych komentarzy z samych Mistrzostw.
582niedziela, 11, styczeń 2015 11:13
Wielkimi krokami nadchodzą MŚ w piłce ręcznej mężczyzn. Ostateczna weryfikacja wyłoniła następującą osiemnastkę:

Bramkarze:
Sławomir Szmal (Vive Tauron Kielce)
Marcin Wichary (Orlen Wisła Płock)
Piotr Wyszomirski (Pick Szeged)

Rozgrywający:
Michał Jurecki (Vive Tauron Kielce)
Piotr Chrapkowski (Vive Tauron Kielce)
Karol Bielecki (Vive Tauron Kielce)
Krzysztof Lijewski (Vive Tauron Kielce)
Mariusz Jurkiewicz (Orlen Wisła Płock)
Andreas Rojewski (SC Magdeburg)
Piotr Masłowski (Azoty Puławy)
Michał Szyba (Gorenje Velenje)

Obrotowi:
Bartosz Jurecki (SC Magdeburg)
Kamil Syprzak (Orlen Wisła Płock)
Piotr Grabarczyk (Vive Tauron Kielce).

Skrzydłowi:
Adam Wiśniewski (Orlen Wisła Płock)
Michał Daszek (Orlen Wisła Płock)
Robert Orzechowski (Górnik Zabrze)
Przemysław Krajewski (Azoty Puławy)

W najlepszych latach, kiedy Polacy zdobywali medale MŚ i Europy większość piłkarzy grała na co dzień w najlepszej lidze na Świecie. Dziś w Bundeslidze występuje jedynie dwóch zawodników, z czego Bartek Jurecki najlepsze lata ma za sobą, a Andreas Rojewski nie prezentuje jakości, którą na tej pozycji zachwycał nas Marcin Lijewski.

W ostatnim poprzedzającym mistrzostwa turnieju, nasza reprezentacja gra ze zmiennym skutkiem.
W pierwszym meczu zdecydowanie uległa Norwegom, wykazując się słabiutką skutecznością i grą w obronie. W drugim meczu Polacy co prawda pokonali Węgrów, jednak do 47 min wynik był bardzo wyrównany. Należy nadmienić, iż obie te ekipy nie zakwalifikowały się na MŚ. Dziś ostatni sprawdzian z broniącymi tytuł Hiszpanami i można pakować bagaże.

Oglądając oba mecze nie jestem nastawiony optymistycznie. W naszej kadrze najbardziej razi brak środkowego rozgrywającego. Pod nieobecność kontuzjowanego Jaszki i wracającego dopiero do zdrowia Jurkiewicza, trener Bigler na tej pozycji, jak na razie z kiepskim skutkiem sprawdza Michała Jureckiego. Słabiutko tez spisują się nasi skrzydłowi. Do lamusa odeszły już czasy, kiedy na skrzydle szalał leworęczny Mariusz Jurasik, który oprócz rzutów ze skrzydła potrafił zdobywać bramki po obiegu z prawego rozegrania.
Trzeba mieć nadzieję, że w bramce dobrze zaprezentują się Szmal z Wyszomirskim i broniąc na wysokim procencie pozwolą na zdobywanie bramek z kontrataków.

Trzeba będzie bardzo mocno trzymać kciuki Smile
581niedziela, 11, styczeń 2015 10:11
Zbyszek
@1313.
Przed AO wydaje się,że Agnieszka jest na dobrej drodze, aby zajść wysoko. Można powiedzieć,że te" mistrzostwa" w Perth były rodzajem zabawy tenisowej,ale nie ulega wątpliwości, że wygrana z Sereną była sukcesem.Więc psychicznie jest mocniejsza. Do tego szybkie korty są dla niej korzystne, podobnie jak klimat, w którym szczupłe osoby czują się lepiej niż trochę bardziej umięśnione.Ważne będzie losowanie, a zwłaszcza takie odstępy pomiędzy grami, aby mogła chociaż psychicznie się trochę zregenerować.

Natomiast Jerzy Janowicz pokazał,że fizycznie, kondycyjnie jest bardzo dobrze przygotowany. Ale nadal denerwuje brakiem regularności w grze i dziwnymi przestojami w czasie których traci mnóstwo punktów i gemów.No i wybiera zbyt często nieskuteczne zagrania, szczególnie,że nie widzę u niego poprawy gry forhendem.I nadal za dużo zależy od pierwszego podania, jak siedzi to Jerzy szaleje na korcie, jak nie to nie. Ale jest znacznie lepszy niż rok temu i co najważniejsze tryska humorem. Też dużo zależy od losowania. Im póżniej trafi na tych ze ścisłej czołówki tym dla niego lepiej , chociaż Roger jest chyba już w jego zasięgu.
580niedziela, 11, styczeń 2015 09:29
1313
Oby na nadchodzącym AO nasi tenisiści potwierdzili dobrą formę i dotarli przynajmniej do 1/8 było by spoko.
579sobota, 10, styczeń 2015 14:42
Pierwsze łzy wzruszenia 2015 roku za mną i to za sprawą tych, których tak wielu skreśliło.
Niesamowite uczucie, kiedy reprezentanci naszego kraju na innym, odległym kontynencie pokonują potęgę światowego tenisa, drużynę Stanów Zjednoczonych, dla których liczy się tylko zwycięstwo Smile
578sobota, 10, styczeń 2015 14:23
Zbyszek
A jednak Agnieszka i Jerzy wygrali z Amerykanami.Widać,że Jurkowi potrzebna jest "szefowa" na korcie. W końcówce drugiego seta mikstu grał jak z nut. Znakomicie.
577sobota, 10, styczeń 2015 12:44
W drugim finałowym meczu asów (serwisowych), wyższy o głowę, choć trudno w to uwierzyć od Jerzego Janowicza (2.03 cm) reprezentant USA John Isner pokonał JJ 2:0
Tej głowy zabrakło "Jerzykowi" w decydującym momencie pierwszego seta, kiedy po kapitalnej grze (jeden niewymuszony błąd) mając w tibreaku piłkę setową, zamiast kończyć, spróbował zagrać "swojego" skróta. Trafił w siatkę, wykonał podwójny błąd serwisowy i się rozsypał.
O zdobyciu pucharu zadecyduje mikst. początek ok 13
576sobota, 10, styczeń 2015 11:11
Nie przypadkowo w wielu dyscyplinach sportu występuje podział na kategorie wagowe.
Ta zasada nie obowiązuje jednak w tenisie i na przeciw siebie stają często zawodniczki o tzw nierównych "parametrach technicznych"
Tak też było dzisiejszego poranka, kiedy w finale nieoficjalnych mistrzostw świata par mieszanych, reprezentantka Polski Agnieszka Radwańska stanęła twarzą w twarz z niekwestionowaną najlepszą tenisistką świata ostatnich lat Amerykanką Sereną Wiliams.
Nie wiem ile w tym, co zaprezentowała filigranowa Polka jest już z Martiny Navratilowej, ale z ogromnym zdumieniem obserwowałem poczynania Agi.
Polska tenisistka pokonała Amerykankę 2:1 (trzeci set 6:1 !!!) serwując o dwa asy więcej od przeciwniczki. Okazuje się, że nie tylko siła, ale też precyzja odgrywa ogromną rolę w tym elemencie gry.
Na uwagę zasługuje również fakt, że Radwańska tym razem zanotowała dużą ilość "winnerów" tzn sama zagrała piłki, przy których Serena była bezradna. Do tej pory przyzwyczajeni byliśmy do tego, że Aga wygrywała stratami przeciwniczek. Czyżby to była nowa "Czeska" jakość w grze naszej tenisistki ?
Wspaniale rozpoczyna się nowy sezon dla Radwańskiej i kibiców tenisa. Oby ten sukces przełożył się na zwycięstwa w turniejach wielkoszlemowych, których Aga jak do tej pory jeszcze nie wygrała.

Rośnie również forma Jerzego Janowicza. Po kontuzji nie ma już śladu, więc ponownie możemy podziwiać bomby serwisowe, przy których wymiękali najlepsi tenisiści świata.

Ps
Jak zwykle drugi Sad
575sobota, 10, styczeń 2015 11:02
iocosus
Williams pokonana! Ech, człowiek chciałby żeby to już był jakiś wyznacznik wpływu Navratilowej, żeby jakaś „zapadka” w nastawieniu w grze się przestawiła, ale to tylko chyba „kibicowskie chciejstwo”. Sam puchar Hopmana jakoś mnie nie elektryzuje, natomiast „rozgrzewka” przed szlemem i co z niej wynika, jakie prognozy można roztaczać, to już zaczyna mnie pomału frapować. Gdyby „kobieta zmienną nie była” stwierdziłbym, że póki co nie wygląda to źle. Aga jest w stanie przyjąć wymianę, w niej pokusić się o winnera, zaryzykować a nie wyczekiwać, ale „stare grzechy” też jeszcze pokutują, Wiliams rozdała sporo prezentów, co bynajmniej nie umniejsza sukcesu Isi.
574piątek, 09, styczeń 2015 18:09
Zbyszek
Zupełnie niepostrzeżenie zaczął się nowy sezon tenisowy.I od razu od sukcesu.W Australii od 25 lat odbywają się w Perth nieoficjalne mistrzostwa świata w grach mieszanych,Puchar Hopmana, w których występuje po jednej kobiecie i mężczyżnie w trzech grach, z ośmiu najlepszych w/g rankingu krajów.W ubiegłym roku zajęliśmy 2 miejsce po przegranej w finale. W tym Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz także doszli do finału po wygranych z Australią, Wielką Brytanią i Francją/ wszystkie mecze 2:1/.O zwycięstwo zmierzą się z USA. Dotąd Jerzy wygrał 1 grę indywidualną, Isia dwie,a w parach wygraliśmy wszystkie trzy.Na korcie w mikście Jerzym kieruje Agnieszka, a on nazywa ją całkiem poważnie "szefową". Gra nie tylko naszych tenisistów mocno nierówna,ale jak na początek sezonu całkiem obiecująca. Po Perth czekają ich turnieje w Australii i od 19.01. Australian Open. Zaznaczyć należy,że WTP i ATP nie uznają tych mistrzostw i punktów rankingowych nie przyznają.
573poniedziałek, 22, grudzień 2014 17:35
Zbyszek
W sobotę podczas gali w Monachium doszło do walki w wadze półciężkiej pomiędzy Niemcem Robinem Krasniqim a Polakiem Dariuszem Sękiem.I nie zawracałbym głowy pisaniem tekstu dla tu czytających, gdyby nie artykuł dość obszerny w internetowym wydaniu PS w którym dziennikarz stawia tezę,że Sęka sędziowie ograbili ze zwycięstwa.Powołuje się na bliżej niezidentyfikowanych niezależnych ekspertów.I wymienia kilka walk w których sędziowie się jego zdaniem nie popisali.Jest to przykład taniego populizmu i demagogii.Widocznie autor tego pojedynku nie obejrzał.Z ankiety pod artykułem wynika,że większość internautów uważa,że w walkach bokserskich w ponad 40 % są przekręty. Widocznie on oparł się na opinii komentatora Pana Kostyry, który ma taki głupawy Polakocentryzm polegający na tym,że jak nasz bokser nie przegra przez k.o lub tko to jego zdaniem zawsze wygrał.Ankietowani przyjmują każdą bzdurna tezę, potwierdzającą wpojone przekonanie,że nas wszędzie krzywdzą.Akurat w tej walce werdykt jednogłośny 116 do 112 jest adekwatny do wydarzeń.Do piątej rundy Sęk owszem machał rękami i stepował po ringu, ale tak aby Niemcowi szkody nie uczynić.Rundy te przegrał wyrażnie. Tak też było do połowy szóstej rundy kiedy wyszedł mu prawy sierpowy na głowę Krasniqiego, po którym tamten zaczął uciekać po ringu.Runda co najwyżej remisowa. W następnych 3 starciach lekką przewagę miał Niemiec i dopiero ostatnie trzy wygrał Sęk.Przed walką Sęk skazywany był na klęskę porównywalną do tej jaką poniósł Głażewski. Tyle,że Robin to nie Braehmer.Moim zdaniem Krasniqi jest mocno przereklamowany.Walczy on w linii, elegancko, jest świetnie wyszkolony technicznie, ale to wszystko. Wygrał co prawda ponad 40 walk,
lecz przeciwnicy w boksie nic nie znaczyli.W kwietniu ubiegłego roku dostał walkę z Nathanem Cleverlym i przegrał ją z kretesem. Zaś Anglik od tamtej pory zaliczył porażkę przez k.o z Kowaliowem w sierpniu 2013 oraz w listopadzie br. w walce o Mistrzostwo Wielkiej Brytanii z Tony Bellewewm o czym na tej stronie pisałem.I to z nim Sęk stoczył dobry pojedynek, Można rozważać czy miał szansę wygrać. Może. Może gdyby od początku ruszył ostro,dynamicznie i dużym tempie to szybciej by Krasniqiego podmęczył.Ale też musiałby się bardziej odkryć i narazić na mocne kontry.Siedząc na fotelu tego nie rozstrzygniemy. Lecz musiałby również być bardziej precyzyjny i trafić częściej w cel, lepiej chodzić na nogach i mieć większy repertuar obron.Podejrzewam,że ci, którzy wieszczyli klęskę byli zaskoczeni postawą Sęka.Stąd taka teza,że wygrał. Jest duża różnica pomiędzy pozytywnym zaskoczeniem, a zwycięstwem.Duża.Po walce "Głaza" byłem przybity,teraz humor powraca. Są u nas jeszcze bokserzy, mało znani, którzy wstydu nie przynoszą. Czekam na walkę Sulęckiego z kimś liczącym się w boksie.Może być ciekawie.
572sobota, 20, grudzień 2014 12:28
Zgred Maruda
@ Zbyszek
Dzięki za wpis
Mamy za dużo lat jak sądzę aby nie wiedzieć, że przy okazji takiego zainteresowania ( mecz otwarcia z Serbią- ewenement w skali Swiata), potem komplety na halach, że dojdzie do "wałków".
Wiemy, że Siatkówka tzw.Światowa została sprzedana biznesowo.To samo dzieje się z piłką nożną i innymi dyscyplinami sportu.

Dla Wszystkich czytających mam takie oto przesłanie.Lubie zasmakować dajmy na to "wyskacza" w dobrym gronie, z pitoleniem o tzw.wartościach,oczywiście im więcej tego trunku tym większa forma pitolenia.To robię ja - z przyjaciółmi swoimi wyskakując ze swojej kasy wiedząc, że pewnego rodzaju atak nastąpi ze strony mojej małżonki, takie tam domowe rozkminkiSmileOne nigdy w swojej formie nie były wystawione na "strzał" na przykład ze strony sąsiadów, w oczach których zawsze w pewnych okolicznościachSmile widziałem zainteresowanie i chęć "pomocy".Dobrzy sąsiedzi to pół -dobrego życiaSmile

Zatem moje tzw.strzały to pikuś...dziwni ludzie, którzy zajmują jeszcze dziwniejsze stanowiska- strzelają na prawdę mocnym kalibrem!
Są opaleni jak młode laski wychodzące z solarium, cieszą się aprobatą Światowego wątku pod tytułem-"robię to wszak jestem prezesem" blatujac się wzajemnie cieszą się Zyciem swoim. Jak pokazuje najnowsza historia -do czasu!
Swoją drogą pozostanie dla mnie mały sens tzw.niewiedzy jak to jest, że trzymając w dłoniach wspaniałą imprezę, będąc na audiencji u Prezydenta, dogadując się w sprawie dodatkowego strymingu stacji wiadomej, gdzie kasa przelatuje z szybkością światła - można się położyć na ekipie- firmie od tzw.zabezpieczenia?
Opalenizna i lizanie Światowych "dilów" przybrała miarę takiego samozachwytu, że przestały funkcjonować elementy zachowawczeSmile

Pragnę Wszystkich zapewnić, że całe środowisko piłki siatkowej jest bardzo zniesmaczone.Ludzie z topu, którzy swoje pieniądze zarobili w istocie potu i bólu mają świadomość jak bardzo duży cień jest położony na Ich nieprawdopodobnym wyczynie.
571sobota, 20, grudzień 2014 09:17
Zbyszek
@Zgred.
Ja rozumiem osobiste zaangażowanie w dyscyplinę , którą się uprawiało.
I doceniam. I cieszę się,że były Mistrzostwa w Polsce i było zainteresowanie medialne i wielki sukces naszej drużyny.I też cieszę się,że to medialne podejście ujawniło to szalbierstwo polegające na tym, że od lat prominentni działacze po prostu zarabiają " na lewo" na siatce. Dziś zaczynamy wiedzieć,że w PZPS, i Brazylijskim, a podejrzewam ,że w każdym innym było tak samo. Sport zwany piłką siatkową przez złodziejskich działaczy został sprowadzony do dostarczyciela im szmalu.Przy czym dostrzegam pozytywne działania Międzynarodowej Federacji, też w kontekście kar, aby to odium bycia nikim zdjąć.Ja nie wiem czy to się uda.Na dziś ta dyscyplina to jest korupcyjna gra i niewiele więcej.Przepraszam, pochwalę Federację za stroje pań.Uwypuklają. A tak na poważnie, jak siatkówki na Olimpiadzie zabraknie'/pamiętaj,że jest ona obecna w IO od 1964 roku / to ona przestanie istnieć . I ubolewanie nad tym prostym faktem nic nie da.
Bo w niej sensacyjności coraz mniej a bardziej powtarzalność króluje.
I niestety niejasne,albo bardzo jasne interesy. Też bym chciał, aby było inaczej,lecz im potrzeba Platiniego. A w siatce takiego po prostu nie ma.Życie ma to do siebie,że weryfikuje tzw. życzeniowe myślenie.
Pozdrawiam serdecznie.
570piątek, 19, grudzień 2014 22:27
Zgred Maruda
Przywołany do tablicy przez Icosusa i a-c10 staje pionowo
Sens Mistrzostw Świata - podtrzymując tu moją opinię był jaki Ogólna federacja wybrała. Ja po prawdzie jeszcze raz powiem, ze gdyby pewne wałki były w losowaniu zapewne gralibyśmy z innymi zespołami.Dostalismy najgorsze losowanie i mimo tego doszliśmy do finału. Trudno mi wnikać za kulisy losowań i "jaka kulka" była ciepła- Nasza musiała być bardzo zimnaSmile
Iocosus podkreślał inny układ gry? na wyjazdach? Tak po prawdzie to My zmienialiśmy hale za każdym razem, a adaptacja do hali jest bardzo ważna ( mówię doświadczeniem). Nie mnie oceniać, czy zmiany dotyczące rozegrania całego turnieju na kilku halach stały się namową organizatora, czy też zostały narzucone przez Federację.

W Naszym przypadku każda inna- "nowa" hala - pewnie dawała ( wprost nie mogę) duuuuuuuże możliwości. Oczywiście Panowie wiedzą, że gra toczyła się na parkiecie- tak...ale także ...tak!
Mam świadomość graniczącą z pewnością, że takie turnieje odbywające się na Swiecie mają podobną sentencję zdarzeń. Różnica, która dla Nas widoczna jest tak bardzo polega na tym, że "chyba" tamci potrafią odbyć to w ciszySmile to taka dygresja.

Drodzy Panowie, całe środowisko siatkarskie jest porażone bylejactwem ludzi mających decyzyjność. Rozmawiając przy jakiś okazjach wraca ten sens...To położyło cień na wartości, choć "jakiś tam prezesina" nie kończy piłki, ale jednak.

Icosusie pamiętając wybiórczo sens Naszego rozkminania ważności wartości - proszę zadbaj myslą, że jednak to Ludzie na parkiecie zrobili to co dało Nam wszystkim Radość.

ps: mam taką oto teorię
są ludzie, których na tzw. facjatę - nie lubię
Wójcik, Przedpełski- każdy cwaniak, w sensie rozmowy, projekcji,
osobowości, taki "cwaniak ładny"

ps2: czekam na ciosySmile
569niedziela, 14, grudzień 2014 12:50
Zbyszek
Garść refleksji z ostatnich trzech gal bokserskich.W każdej była jakaś perełeczka.
Zacząć wypada od gali w Radomiu. Na niej takim wydarzeniem była walka Damiana Jonaka z Walijczykiem Bryantem Prycem,b.mistrzem Brytyjskiego imperium.Damian Jonak 31 lat, 38 walk i żadnej porażki nie walczył od ponad roku,gdyż tyle czasu potrzebował,aby uwolnić się od kajdan czyli umowy ze stajnią Panów Wasilewskiego i Wernera.Robi to po raz wtóry i poprzednio w 2009 roku wrócił z powrotem jak niepyszny. Może teraz mu coś wyjdzie,ale jak coś chce w boksie osiągnąć więcej, a nie walczyć na prowincjonalnych galach za garstkę orzechów, musi pójść w ślady Adamka. Jego walka z Prycem stała na wysokim poziomie.Duża szybkość, częste wymiany ciosów, różnorodność techniczna to jej atrybuty.Po jej zakończeniu nieskory do pochwał trener i komentator Andrzej Gmitruk wraz z całą publiką na stojąco bił z ukontentowania brawo.Zgrzytem dla mnie było gospodarskie sędziowanie.Po pierwszych 4 rundach Walijczyk wygrał nieznacznie 3 z nich i w piątej sędzia ringowy po jego pośliżnięciu się uznał to za nokdaun i zaczął liczyć.Ta runda tym samym 10:8 dla Jonaka. Mimo to po walce powinien być co najmniej remis, bowiem Damian wygrał 3 rundy,Pryce 4, a jedna była na remis.Niestety sędziowie jednym punktem 96-95 jednogłośnie orzekli wygraną Jonaka.
Reklamowaną ozdobą gali miała być walka Wacha z Amerykaninem Travisem Walkerem.Wach miał 2 lata przerwy po rocznej dyskwalifikacji za znalezienie u niego niedozwolonych substancji w walce z Władimirem Kliczko.I była to po tej przerwie jego druga walka.Przypomnieć należy,że te substancje to nie klasyczny doping,ale środki mające znacznie wzmocnić pewność siebie inaczej odwagę.Zaś Walker z niezłego, ale mocno przereklamowanego boksera stał się od kilku lat obieżyświatem dającym się obijać gdzie popadnie za nieduże pieniądze.Wach wygrał przez tko w szóstej rundzie.Szkoda słów.Natomiast przed galą doszło do akcji Policji,która zatrzymała b.boksera i trenera Piotra Wilczewskiego, Wacha i Łaszczyka, gdyż w ich samochodzie znaleziono 200 gram amfetaminy.Komentator Mateusz Borek bardzo się użalał nad losem zatrzymanych na kilkanaście godzin w areszcie policyjnym orzekając,że
są niewinni.Zatrzymani twierdzili,że ktoś im amfę podrzucił i była to bliżej niekreślona brudna konkurencja.W sensie prawnym są niewinni, bo kodeksy karne uznają domniemanie niewinności i dopiero ewentualny wyrok sądu tę kwalifikacje podejrzanych zmienia.Ale trzeba być wyjątkowo naiwnym,albo jeszcze gorzej, aby uwierzyć,że ktoś w obcym samochodzie ukrywa towar wart ok.200 tys zł i tak zmyślnie go zabezpiecza,że przeszukanie przez kilku policjantów i węszenie psów wykrywających narkotyki nie daje początkowo efektów i dopiero badania specjalistyczne pozwalają ją odkryć. Niezależnie od tego to ta afera położyła się cieniem na tej gali.Przypomnijmy,że kilku bokserów miało na bakier z prawem.Najbardziej spektakularne to wsadzenie do więzienia Szpilki w przeddzień walki z Zimnochem i to samo odnośnie Kosteckiego na 10 dni przed walką z Royem Jonesem jr.Dla porządku obecni wyszli z aresztu,lecz bokserzy mają dozór policyjny, zaś trener kaucję i poręczenie majątkowe.Po walce Wach zaczął opowiadać,że chętnie spotkałby się z Tysonem Furym.Na razie to mało realne, gdyż Fury jest jednym z kandydatów do walki z Kliczką o tytuł Mistrza Federacji WBA, prawdopodobnnie 25 kwietnia.
Wach mówiąc kolokwialnie sobie nagrabił, kiedy po odbyciu dyskwalifikacji odrzucił propozycję walki najpierw z Dereckiem Chisorą, a następnie z Bryantem Jenningsem/ rękawicę podjął Szpilka/.Wypadł z obiegu i teraz za grosze walczy z takimi Walkerami.Odwagi Panie Wach, odwagi.

Wczoraj w Alberstlund odbyła się gala podczas której w walce wieczoru wystąpił Łukasz Wawrzyczek.Jego jedyną ambicją było nie przegrać przed czasem z Duńczykiem Patrickiem Nielsenem. Szkoda słów. Natomiast nieco wcześniej spotkali się w wadze półciężkiej legenda boksu 45 letni Jamajczyk Glen Johnson z wielką nadzieją Szwedów 23 letnim Skoglundem.Walka była frapująca.Obaj różne style: Glen walczący elegancko, stosujący różnorodne akcje i wyprowadzający każdy rodzaj ciosu, dążący do półdystansu i będący cały czas w natarciu oraz Skoglund wyższy, silniejszy, starający się prowadzić walkę w dystansie, operujący głównie ciosami prostymi z obu rąk.Publiczność miała prawdziwą, bokserską ucztę.Wygrał Skoglund.

I wreszcie ostatnia gala, u nas o szóstej rano, walka o pas Mistrza Federacji WBC Silver w kategorii półśredniej pomiędzy Anglikiem Amirem Khanem i Amerykaninem Devonem Aleksandrem. Obaj to byli dwukrotni Mistrzowie Świata. Przed walką wydawało się, że walka będzie wyrównana.
Khan wszystkich zaskoczył.W poprzednich walkach był waleczny, ale raczej chaotyczny i bardzie zapalczywy niż wyrachowany, wdawający się w częste wymiany ciosów.W tej walce był tak szybki,że wydawało się ,że Aleksander stoi.Znakomicie pojedynek rozwiązał taktycznie, nie dopuszczał do półdystansu,ale z doskoków zadawał serie ciosów i natychmiast odskakiwał.Devon starał się,ale Amir był dla niego nieuchwytny. Rzadko zdarza się na tym poziomie tak duża przewaga jednego boksera. Dla mnie wygrał wszystkie 12 rund, szkoda,że tylko jeden sędzia moje wyliczenie podzieliłSmile.Obaj mieli nadzieję, po wygranej, na walkę z Floydem Mayweatherem jr o sławę i wielkie pieniądze, a sam Floyd deklarował jeszcze tydzień temu,że chętnie z Khanem spotkałby się na Wembley. Lecz wczoraj oznajmiono,że jednak dojdzie do walki walk Maywethera jr z Mannym Pacquiao. Rozdęte ego Floyda zostało zaspokojone tym,że Manny zgodził się na mniejszą od niego gażę bo dostanie minimum gwarantowane 80 mln.USD, podczas gdy Floyd 100 mln.USD. Wstępny termin to 2 maja 2015 rok. Teraz promotorzy dogadują szczegóły.Można tylko liczyć,że Amerykanin nie postawi nie do spełnienia dla Filipińczyka warunki badań antydopingowych, jak to wcześnie bywało.
568piątek, 12, grudzień 2014 09:38
Wczoraj odbył się jeszcze jeden niezwykle ważny, a przede wszystkim zwycięski mecz. Reprezentantki Polski w piłce ręcznej pokonały Rosjanki, czym zapewniły sobie awans do kolejnej rundy.
Mecz był niezwykle zacięty, a momentami brutalny, choć na boisku walczyła płeć piękna. Na prowadzenie wychodziła to jedna, to druga drużyna, jednak końcówka to już popis naszych szczypiornistek.
Czwarta drużyna ostatnich mistrzostw świata gra dalej, choć awans z dorobkiem zerowym.
Cieszy fakt, że forma rośnie z każdym meczem.
Trzymajmy kciuki.
567wtorek, 09, grudzień 2014 16:57
Oj tam, oj tam Smile Wink
566wtorek, 09, grudzień 2014 16:54
iocosus
Kibic50, Ty homofobie!!! Wink Very Happy
565wtorek, 09, grudzień 2014 16:01
@Agniecha

O to, jak trudno odnieść sukces w zawodowym sporcie najlepiej spytać Grzegorza Tomasiewicza. W kierunku filigranowego, niezwykle utalentowanego piłkarza Legii, który w prawie każdym meczu strzela gola lub asystuje, oczy trenera Berga nawet nie spojrzą.

Tym bardziej należy doceniać to, co osiągnęła Agnieszka Radwańska w kobiecym zawodowym tenisie.
Niezwykle utalentowana, ale też filigranowa tenisistka od kilku lat nie spada poniżej 6 miejsca w rankingu WTA.
Związek z Mariną (oby tylko sportowy) pokazuje jedno.
Pomimo nieprzychylności losu wciąż chce się rozwijać i osiągać jeszcze większe sukcesy.
Trzymam za nią kciuki !
564wtorek, 09, grudzień 2014 13:11
iocosus
O rany, „jesteśmy” w światowych medialnych newsroomach sportowych, tenisowych tzn. Agnieszka Radwańska za sprawą Martiny Navrtailovej.
Przyznaję że info robi na mnie wrażenie, sam trochę w Agę już zwątpiłem, doceniając to co zrobiła, jakoś wiary że może wspiąć się jeszcze szczebel wyżej, czyli tam gdzie dodatkowych wyższych szczebli już brak, u mnie też został zanotowany – brak.

Navratilova to jest taki bodziec, który pozwala snuć nadzieję, że Isia wypalona tenisem jeszcze nie jest, jeszcze zawalczy. Przyznaję jestem trochę podekscytowany jakie efekty ta współpraca przyniesie, nie przypuszczam żeby był constans, albo Radwańska zrobi krok do przodu, albo starając się go zrobić potknie się i może nawet spadnie i się boleśnie potłucze. Większość zadowolonych, ja również, ale taką możliwość pesymistyczną jak przedstawiłem trzeba też uwzględniać. Nie każdy ambitny zawodnik z „genem zwycięstwa” potrafi przenieść to nastawienie jako trener na podopiecznego, podopieczną. Coś czuję, że między paniami może iskrzyć, tylko co z tego wyniknie, płomień równie szybko zgaśnie jak zapłonął, zdmuchnięty pierwszą „próbą charakterów”, czy też właśnie będą większe efekty.

Trudno uwierzyć by Navratilova akceptowała grę „na przeczekanie” do której Radwańska jest przyzwyczajona. Z mniej stabilnymi tenisistkami to przynosiło efekty, ale na sam top nie wystarczy. Tomasz Wiktorowski to zmieniał, ciekawe jak „pociągnie” temat Martina Navratilova.
563poniedziałek, 08, grudzień 2014 13:04
Niemożliwe stało sie faktem.
Po świetnym meczu szczypiorniści Wisły Płock, we własnej hali pokonali (!) Barcelonę i wychodzą z grupy.
Vive Tauron Kielce zgodnie z planem wygrało wszystkie swoje 8 meczów i też oczywiście grają dalej.
562niedziela, 07, grudzień 2014 05:56
Zbyszek
Niebywale krótki był pojedynek o tytuł MŚ federacji WBA w Oldenburgu w wadze półciężkiej pomiędzy Jurgenem Braehmerem 36 lat, 46 walk,44 wygrane z czego 32 tko a Pawłem Głażewskim 32 lata,25 walk,23 wygrane. Głażewski nie zadał ani jednego ciosu i po 45 sekundach został znokautowany lewym sierpowym na tułów.W ostatnim czasie podobnie kończyli swe walki o pasy mistrzowskie Wawrzyk z Powietkinem i Kołodziej z Lebiediewem.Moża oczywiście przegrać z posiadaczem tytułu,ale trzeba choć próbować podjąć walkę.Takie przegrane to kompromitacja.
Teraz już dowodnie wiecie dlaczego z reguły walk na naszych galach nie komentuję.Sprowadza się szrot ,który nasi obijają i nabijają sobie rekord. Dostają walki z kimś kto coś w boksie umie i dopiero wtedy okazuje się kim są. A publika chodzi, a Polsat pokazuje. Jest to nabijanie ludzi w butelkę. I jak to robią w telewizji za darmochę to w porządku, ale jak w PPV to jest skandal.Z KSW i MMA jest jeszcze gorzej,gdyż w boksie to przynajmniej od czasu do czasu któryś jakąś walkę z kimś liczącym się dostaje , zaś w MMA żaden nie zawalczy nawet z ogonami w jakiejkolwiek Federacji.
Bo prezentują poziom gnojków bijących się po pijaku pod knajpą.
561piątek, 05, grudzień 2014 23:02
Zbyszek
Walkę Mateusza Masternaka z Jeanem Markiem Mormeckiem w wadze junior ciężkiej obejrzałem z przyjemnością , bo stała na wysokim poziomie, lecz to co było niejako obok było wstrętne i trąciło szowinizmem.Pojedynek odbył się we Francji w Issy-les Molineaux, a więc w mateczniku Mormecka.Ma on 42 lata i stoczył 42 walki z których 37 wygrał, zaś Mateusz ma za sobą 35 walk z których wygrał 33."Master" przegrał z Drozdem i Kalengą , natomiast Mormeck dobrowolnie przed 4 laty oddał pas mistrza świata WBC,aby przenieść się do wagi ciężkiej, w której stoczył walkę mistrzowską z Władimirem Kliczką/tko w 5 rundzie/. Mateusz młody, 27 lat z ogromnym potencjałem. Po przejściu do grupy Sauerlanda zmienia sposób walki i wreszcie po okresie zastoju zaczyna ponownie rozwijać się.
Walka ciekawa jak to bywa, kiedy walczą bokserzy o różnej charakterystyce. Masternak dobrze ułożony od początku uderzał długim lewym prostym i po nim lewym sierpem na tułów, albo podwójnym lewym prostym i potem prawym krzyżowym nad lewą ręką Marca.Mormeck zaś starający się podejść blisko rywala, zepchnąć go do lin i tym ruchu do przodu chronić się przed uderzeniami podwójną gardą i podwójnym blokiem,by zza tych zasłon uderzać długim lewym lub prawym na głowę przeciwnika.Masternak wygrał drugą , siódmą, ósmą, dziewiątą i dziesiątą rundę. Przegrał piątą i szóstą. Reszta rund na remis.
A teraz o szowiniżmie.Mormeck miał wyjść do ringu jako drugi i celowo opóżnił swoje wyjście o ponad 10 minut rozgrzewając się, aby rywala zdenerwować i aby rozgrzane mięśnie ostygły, sędzia zwracał uwagę tylko Mateuszowi dając odpoczywać męczącemu się Francuzowi, sędzia pilnujący czasu trzy rundy zakończył o kilka sekund przed czasem gdy Marc był w opałach, w przerwach powtarzano tylko akcje w których więcej z walki miał Mormeck i wreszcie jeden z sędziów Francuz wytypował remis. Na szczęście pozostali wytypowali zwycięstwo Mateusza.

Nie relacjonuję naszych gal gdyż poziom walk jest żałosny, głównie z powodu braku pieniędzy, co nie pozwala sprowadzić jakiej takiej klasy przeciwników.Oczywiście podziwiam Polsat za to,że potrafi wmówić,że te gale coś znaczą.Tak było z walką Adamek-Szpilka.Porównując do piłki to na dziś mecz piątej ligi, a przyciągnąć miało tylko to,że się nie lubią.Ale co znaczy reklama prowadzona intensywnie przez ponad 2 miesiące. Na początku nikogo to nie interesowało, bo znający wiedzieli,że to chłam.Promocja wywołała efekt kuli śniegowej, najpierw napisał o gali "Fakt' i poszło jak konie po betonie i ludzie przyszli i PPV w miarę wyszło. Tylko boksu nie było.Jakaś bijatyka starszego nieprzygotowanego pana z człowiekiem ,który nie potrafi boksować tylko się bije. Pozostał niesmak.Do następnego razu.I znowu wyleniałe lwy uwierzą,że teraz ,że tym razem będzie pokaz. I znowu niesmak i znowu do następnego razu. Fanów boksu pozdrawiam. Do następnego razu.
560niedziela, 30, listopad 2014 09:05
Zbyszek
Tym razem trochę żałowałem,że do drugiej w nocy czekałem na walkę Derecka Chisory z Tysonem Furym w wadze ciężkiej w Londynie. Było to ważne wydarzenie sportowe w Anglii.Już ponad dwa tygodnie przed wszystkie bilety w kilkunastotysięcznej hali zostały wykupione.Nie chodziło tylko o tytuł mistrza Europy,ale o to,że zwycięzca może być kandydatem do walki z Kliczką o tytuł mistrza Świata federacji WBO.A Anglicy marzą o królewskim tytule od lat.Mieli tych kandydatów pięciu : dwóch wymienionych, Davida Heye, który od dwóch lat nie walczy, Price, który jednak przegrał z wiekowym Thompsonem i chyba najlepszego,ale jeszcze niegotowego Anthonego Joshua.Do tego Dereck i Tyson to dużej miary showmani umiejący przyciągnąć uwagę szerokiej publiczności.
Walka zawiodła fanów boksu.Fury zmienił ustawienie z normalnego na to z wysuniętą mocniejszą prawą ręką i dysponując 22 centymetrową przewagą w zasięgu ramion trzymał Chisorę na dystans. Co prawda prawy prosty Furego,był trochę nieprawidłowy, bo za krótki, ale na Chisorę w zupełności wystarczył.Od czasu do czasu używał też lewego prostego. Chisora tylko w pierwszej rundzie usiłował energicznie skrócić dystans. Potem tego zaniechał. Walka była ospała do tego stopnia,że sędzia w połowie 8 rundy ostrzegł bokserów,że będzie ich karał ostrzeżeniami za unikanie walki.W przerwie po 10 rundzie Chisora poddał się, a powinien to zrobić dużo wcześniej.
W oczekiwaniu na tę walkę można było obejrzeć pasjonujący pojedynek pomiędzy Eubankiem jr a Saundersem w wadze junior średniej.Wygrał Saunders, ale obaj mają możliwości sięgające tytułów Mistrzowskich.
Teraz Fury będzie czekał na decyzję Władimira. Ten chciałby walki o tytuł Mistrza WBC opuszczony przez jego brata Witalija,ale walka aktualnego Mistrza Stiverna z Wilderem odbędzie się dopiero 17 stycznia i żaden z nich nie da rady przygotować się na oczekiwany przez HBO termin następnej walki Kliczki na przełomie lutego i marca 2015 roku.Więc najbardziej prawdopodobna jest jego walka z Furym,ale nieoczekiwanie do przetargu włączył się Shannon Briggs, trochę komik,trochę błazen i na końcu trochę bokser.Okazało się ,że widzowie HBO w Stanach w ankiecie wskazali w 87% Briggsa jako oczekiwanego przez nich rywala Kliczki. Pozostałe 13 % wskazań miał Jennings. Ze sportowego punku widzenia walka z Shannonem byłaby bez sensu,lecz komercja ma swoje prawa. Do końca roku sprawa powinna być rozstrzygnięta.

A Władimir Kliczko nadal z Pulewem walczy , tym razem w Sądzie do którego pozwał Kubrata za znieważenie.Pulew oskarżył Kliczkę o oszukiwanie, o związki z mafią i używanie niedozwolonych rękawic. To samo mówił jego rosyjski promotor. O ile bzdury promotora były sticte polityczne, antyukraińskie ,to Pulew liczył,że niejako wymusi na Federacji IBF i samym Kliczce danie mu rewanżu.Ponoć Bułgarska odmiana Dody obiecała mu ,że wyjdzie za niego jak pokona Władimira.Teraz Pulew nie tylko nie zarobi, ale odda z nawiązką to co zarobił.

Za tydzień walki Polaków : Masternaka z byłym mistrzem świata Francuzem Mormeckiem o dalsze bokserskie istnienie i Pawła Głażewskiego o tytuł Mistrza świata federacji WBO wagi półciężkiej z Jurgenem Breahmerem.
yvComment v.2.01.1