A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
559niedziela, 23, listopad 2014 08:58
Zbyszek
Już dziś odbyły się dwie walki które warto było oglądać.
Najpierw w Liverpoolu o prawo bycia pretendentem do walki kwalifikacyjnej do tytułu mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej zmierzyli się Nathan Cleverly z Tony Bellewem .Federacja WBO postanowiła skończyć z samopaństwem Sauerlanda i Marco Hucka i zorganizowała walki pretendenckie.Właśnie tę i drugą naszego Krzysztofa Głowackiego z Albańczykiem Seferim do której dojdzie 31.01.2015 roku w Toruniu. Zwycięzcy pojedynków zmierzą się ze sobą, a ten,który wygra ma walczyć z Huckiem o tytuł Mistrza.Przy prawdopodobnym nieprzedłużeniu umowy przez Hucka z Sauerlandem i przejściu przez niego do wagi ciężkiej walka pomiędzy zwycięzcami pojedynków pretendentów będzie walką Mistrzowską.Walka pomiędzy Cleverlym a Bellewem stała na bardzo wysokim poziomie przez 9 rund.Obaj wygrywali na przemian rundy i po ósmej był remis. W przerwie na 9 rundę zauważyć można było,że Nathan jest bardzo zmęczony. Jeszcze się na jedną rundę sprężył i ją zremisował, ale trzy ostatnie przegrał.Przez 9 rund walka toczyła się w szybkim tempie ,głównie na lewe proste w których Cleverly był bardziej precyzyjny, natomiast Tony zadawał tych uderzeń więcej, próbując też ataków prawymi prostymi.Cleverly świetnie się bronił, głównie zwodami oraz bocznym ustawieniem ciała. W trzech ostatnich rundach dał się zepchnąć do defensywy i bronił się opierając się o liny.Bellew powinien wygrać 115 do 113, ale jeden z sędziów dał wygraną Cleverlemu i werdykt był niejednogłośny. A tak w ogóle to gala stanowiła przegląd / nie cały/ siły boksu angielskiego , bo walczyli m. innymi Groves,Degale,Quigg, McDonnell. Po raz dziesiąty ze znakomitej strony pokazał się mistrz olimpijski z Londynu w wadze superciężkiej Anthony Joshua,który wygrał przez ko. w pierwszej rundzie.On i Amerykanin Wilder mogą w niedługim czasie jako jedyni zagrozić supremacji Władimira Kliczki.

Nad ranem w Makau o tytuł mistrza świata WBO w wadze półśredniej spotkali się Mistrz Filipińczyk Manny Pacquiao z mistrzem świata w wadze junior półśredniej Amerykaninem Chrisem Algierim. Dla tego pierwszego była to 56 walka na zawodowych ringach, zaś dla drugiego dwudziesta, z których wszystkie wygrał.Walkę o tytuł dostał po sensacyjnym pokonaniu Rosjanina Rusłana Prowodnikowa w lutym tego roku, będąc w pierwszej rundzie dwukrotnie na deskach.
Plan Chrisa był taki,aby w pierwszych 2-3 rundach bronić się ruchliwością i balansem ciała i nie dać się trafić, a od czwartej rundy zaatakować i kontrować Mannyego prawymi prostymi trzymając go na dystans.Był on bowiem o 9 cm wyższy i dysponował dłuższym zasięgiem ramion.Taki sposób walki powodował jednak,że Filipińczyk miał możliwość prowadzenia ciągłego ataku, zaś cofanie się , czasami panikarskie Algieriego powodowało,że nawet niezbyt mocne ciosy mogły spowodować jego upadek. I tak też się działo.Bowiem Chris był liczony raz w 2 rundzie, dwa razy w szóstej, dwa razy w 9 i raz w dziesiątej. Nie przegrał prze czasem gdyż właściwie nie p[odjął walki, a sprawnie umykając i będąc w ciągłym ruchu nie dał się porządnie trafić. Przewaga Mannyego była gigantyczna. Na tym poziomie niespotykana.Na uwagę zasługuje wyjątkowa sportowa postawa obu bokserów.Faule jak były to przypadkowe i od razu sprawca przepraszał.
Teraz menedżerowie Pacguiao i Floyda Mayweathera będą mieli bojowe zadanie doprowadzić do ich walki w 2015 roku. Dotychczas Floyd stawiał warunki zwłaszcza w zakresie badań antydopingowych nie do przyjęcia.
Ale jak wykazały badania rynkowe sami Amerykanie poprzez PPV są gotowi wydać za możność obejrzenia takiego pojedynku 1 miliard USD, więc pula dla nich to ok.300mln USD do podziału.A byłby to prawie ostatni gwizdek, bo Manny ma już 35,5 roku, a Floyd ponad 34 lata.Obaj uznawani są za najlepszych współczesnych bokserów bez podziału na kategorie.
558poniedziałek, 17, listopad 2014 17:15
@LM handball

W swoich kolejnych meczach w grupie LM zgodnie z oczekiwaniami drużyna Orlen Wisła Płock przegrała (pechowo) a Vive Tauron Kielce wygrała (zasłużenie).
557niedziela, 16, listopad 2014 00:20
Zbyszek
Zakończyła się walka o tytuł mistrza świata federacji IBF pomiędzy Władimirem Kliczko lat 38,walk 65, wygranych 62, w tym k.o. 52 oraz Kubratem Pulewem z Bułgarii lat 33, walk zawodowych 20, bez porażki, 11 k.o..Walka odbyła się w Hamburgu, a więc tam gdzie na zawodowym ringu debiutował Kliczko przed 18 laty.Walkę transmitowała stacja SAT 1 i HBO, z którą Kliczko podpisał kontrakt na 3 walki o Mistrzostwa Świata w WBC i WBO.Pula gwarantowanych nagród to 4,5 mln EURO dla Kliczki i 1,5 mln dla Pulewa. Dla Kliczki do tego nieznana kwota z HBO.Anonser Mickel Bafer . Widzów 13 tysięcy w hali , z tego kilka tysięcy Bułgarów.
Zaskoczeniem było to,że udało się Kalle Sauerlandowi , który po ojcu Wilfriedzie przejął grupę doprowadzić do tej walki, gdyż Kliczko co prawda walczył w obronie tytułu już 18 razy w ciągu 10 lat,ale od 7 lat nie dopuścił do tego aby jakaś Federacja narzuciła mu obowiązkowego pretendenta.A tu młody sauerland zmusił IBF do wyznaczenia pretendentów i Pulew wygrał z Tony Thompsonem i Joelem Abellem i dostał walkę o tytuł.Nawiasem mówiąc nasz Adamek miał walczyć jako pierwszy zamiast Thompsona, ale odmówił. Uznał,że doprowadzi do walki z Władimirem inną droga poprzez wygraną z Ukraińcem Głazkowem w Fedracji WBO.Spadł z małego konika, bo gdyby nawet przegrał z Pulewem to by coś jeszcze w boksie znaczył. A tak sami widzieliśmy jak go lała Szpilka/ co prawda za niezłe pieniądze bo 850 tys. zł/..W narożniku Kliczki Banks, ten sam którego Adamek znokautował w ósmej rundzie w 2009 roku, a który jako asystent Stuarta przejął po jego śmierci schedę.
Walka transmitowana na cały świat, poza Rosją,której nazwisko Kliczko kojarzy się fatalnie, chyba bardziej za sprawą jego brata Witalija, jednego z przywódców Majdanu, a dziś mera Kijowa.
Dla porządku dodajmy,że na początku lat 90-tych Władimir walczył w warszawskiej Gwardii i stoczył w jej barwach 5 walk.
Niestety kibice Bułgarscy zachowali się fatalnie gwiżdżąc podczas wejścia Kliczki do ringu,podczas grania hymnu Ukrainy i na początku walki.
Władimir dość szybko ich uciszył w pierwszej rundzie dwukrotnie posyłając Kubrata na deski lewymi sierpami.
Od początku walki Pulew walczył nieczysto, uderzał w tył głowy, bił po komendach sędziego stop.Kliczko jak zwykle starł się paraliżować akcje przeciwnika klinczami, ale też Bułgar często je wymuszał, gdyż broniąc się przed lewymi prostymi umiejętnie skracał dystans.Runda 10:8 dla Kliczki.
W drugiej rundzie takie bokserskie szachy , a więc walka na lewe proste w dystansie. Remis.
W trzeciej Pulew czyściutko trafia prawym prostym,ale traci czujność i znowu dostaje lewego sierpa na liczenie.Tym razem do końca rundy to Kubrat klinczuje. 10:9 dla Kliczki.
W czwartej Pulew znakomicie trafia na głowę Kliczki prawym krzyżowym i nie oddaje inicjatywy do końca rundy. 10:9 dla Pulewa.
W piątej rozochocony Bułgar robi to samo co w rundzie trzeciej, a więc trafia mocno prawym prostym i chce kontynuować atak ,ale natychmiast dostaje lewym sierpem na szczękę i już podczas liczenia nie wstaje. Klasyczny nokaut.
Pulew walcząc nieczysto i kibice Bułgarscy mocno wdjablili Władimira, gdyż od kilku lat nie widziałem go tak nastawionego na znokautowanie rywala.Dodać trzeba,że walka była na bardzo wysokim poziomie i publiczność oglądała ją na stojąco nagradzając bokserów owacjami.
W następnej walce Kliczko spotka się w walce o pas WBC ze zwycięzcą pojedynku Stiverne - Wilder. Jak mówi chciałby ten pas odzyskać po bracie Witaliju,który jest nadal mistrzem w zawieszeniu, a wakujący tytuł zdobył Stiverne. W następnych walkach biłby się ze zwycięzcą walki Fury - Chisora/ już 29.11.tego roku/. W następnej kolejności możliwy pojedynek z Jenningsem oraz jak przeszedłby do wagi ciężkiej Marco Huckiem.
O takim boksie mogę pisać , bo to dopiero sport na najwyższym poziomie.
556środa, 12, listopad 2014 12:54
Mecz z Pogonią, a przede wszystkim jego wynik tak mnie całkowicie pochłonął, że zapomniałem poinformować o pojedynku gigantów naszej piłki ręcznej. W niedzielne popołudnie w swojej hali szczypiorniści Orlenu Wisły Płock podjęli aktualnego mistrza Polski drużynę Vive Tauronu Kielce. Dodatkowym smaczkiem tego spotkania był fakt, iż obie drużyny reprezentują nas w rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Przy okazji tych rozgrywek pisałem o przewadze, jaką w mojej opinii posiadają Kielczanie w jakości zawodników, mając w swoich szeregach dwie równorzędne siódemki.

Niedzielny mecz tylko to potwierdził, a Vive deklasując Orlen 35:22 (!) udowodnił, kto zasługuje na miano hegemona krajowego handballu.
555niedziela, 26, październik 2014 13:31
Zbyszek
Wczoraj w Częstochowie odbyła się pożegnalna, oby, walka Andrzeja Gołoty, na szczęście pokazowa. Andrew "walczył" ze swoim przeciwnikiem sprzed 18 lat Danellem Nicholsonem. Ktoś tu nie zaczuwał, gdyż pożegnanie powinno odbyć się w Warszawie. Na pewno na Torwar dostać się, by graniczyło z cudem. Andrzej do USA wyjechał, a właściwie uciekł w 1989 roku. Został oskarżony o pobicie, a ponieważ wtedy ręce boksera traktowano jak niebezpieczne narzędzie sprawę Prokuratura prowadziła z urzędu i mogła sama, bez udziału Sądu wydać nakaz aresztowania, a jemu groziło do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawa zakończyła się w ten sposób, że na początku 1998 roku poszkodowany wycofał oskarżenie i przestał być oskarżycielem posiłkowym, zaś Prezydent Kwaśniewski za zgodą Prokuratury i Sądu na prośbę Gołoty ułaskawił go. Co przyznajmy umożliwiło mu stoczenie pierwszej walki w Polsce 02.10.1998 roku w Hali 1000-lecia we Wrocławiu z byłym mistrzem Świata Timem Witherspoonem, dodajmy zwycięskiej. Walkę tę w Polsacie oglądało 12,5 miliona widzów /rekord/. Zanim do tego doszło Gołota pierwszą walkę zawodową stoczył w 07.02.1992 roku w Milwauekee z niejakim Shulerem. Jego karierą w początkowym okresie i potem przez wiele lat zajmował się nim Zigi Rozalski, drobny przedsiębiorca transportowy, u którego Gołota zatrudnił się "na czarno" jako kierowca po wyjeżdzie do Stanów. To Zigi namówił go na rozpoczęcie treningów i zainteresował nim i Lou Duvę i Sammiego Colonę. Wspomniana walka z Nicholsonem wygrana 15.03.1996 roku przez tko w 5 rundzie stała się dla niego przepustką do walki z młodą nadzieją Ameryki Riddickiem Bowe. Te dwie walki stoczone 11.07.1996 roku w Madison Square Garden i 14.12.1996 roku w Atlantic City przeszły do historii nie tylko naszego boksu. W obu Gołota prowadził na punkty i obie przegrał przez dyskwalifikację za nieprawidłowe uderzenia. Ciekawostką jest to, że po walce w Nowym Jorku odbyła się regularna bitka wokół ringu, po której i Lou Duva i Gołota i kilkanaście innych osób wylądowało w szpitalu /Andrzej po rozbiciu mu głowy radiotelefonem/. Gołota jako bokser umiał wszystko. Z kilkunastu obron miał je wszystkie perfekcyjnie opanowane,wspaniale chodził na nogach, miał niebywale szybkie ręce, bił potwornie mocne, destrukcyjne ciosy z obu rąk, był odważny. Nie miał tylko jednego - nokautującego ciosu co było powodem jego desperacji i był zbyt, jak na boksera inteligentny, za dużo myślał. Gdyby miał Adamkową mentalność to Kliczki za nim worek treningowy mogliby nosić. O jego edukację bokserską w Warszawskiej Legii zadbał Tadek Branicki, były świetny bokser, którego dość dobrze znałem, a któremu w wielkiej karierze przeszkodziły mikre warunki fizyczne i nadmierne zamiłowanie do trunkowania. Jako bokser Legii Gołota był w 1985 roku v-ce mistrzem świata juniorów /przegrał z Felixem Savonem/, w 1988 roku w Seulu zdobył brązowy medal IO, zaś w 1989 roku w Atenach brązowy medal ME. Zaś większość bokserów którzy mieli nieprzyjemność się z Gołotą potykać po walkach z nim była tak potwornie poobijana,że miała dość boksu na długie lata. Tak było z Bowe, Grantem czy Mollo. Jako ciekawostkę można podać,że w 2012 roku jak Gołota chciał się z ringiem żegnać wybrał jako kontrpartnera Riddicka i ten początkowe wyraził zgodę, ale walkę odwołał, bo wielki strach przed bólem powrócił i nie mógł się go pozbyć.

Pomimo porażek z Bowe Gołota dostał walkę o Mistrzostwo Świata WBC ze znakomitym Lennoxem Lewisem. Przegrał przez ko w I rundzie w Chicago 04.10.1997roku. Można ogólnie rzec, że był na walkę z nim jeszcze nie gotowy. Można też powiedzieć, że w owym czasie nie było nikogo takiego. O tej walce kabareciarz Marcin Daniec napisał i wykonywał wspaniały, jeden z lepszych swoich numerów. A Gołota, o czym mało kto wie, i fizycznie nie był przygotowany. Mianowicie jego ówczesny trener Lou Duva podczas gali był w narożniku innego boksera walczącego tuż przed Gołotą i przerwa między walkami miała wynosić pół godziny, też za mało. Ale została skrócona do kwadransa, bo gala się opóżniała. Kiedy Andrzej jako pierwszy /jako pretendent/ wszedł do sali zgasło na ponad 20 minut światło i Gołota mało rozgrzany resztę tego ognia utracił, podczas gdy Lewis pozostał w szatni. Lennox rozegrał spotkanie wzorowo taktycznie. Wiedząc,że Andrzej stopniowo wchodzi w rytm walki i na jej początku jest trochę rozkojarzony zaatakował frontalnie od jej początku. I było po zawodach.

Po bojach z Bowem Gołota był najbardziej rozpoznawanym bokserem w USA. Wszystkie jego walki, aż do 2005 roku szły w HBO w PPV. Do dziś jest pod względem ilości walk poprzez PPV czwartym bokserem w historii. W listopadzie 1999 roku stoczył w Atlatic City walkę z kolejną wielką nadzieją czarnej Ameryki Michaelem Grantem. W pierwszej rundzie miał go dwa razy na deskach. Wygrał pierwsze 8 rund i gdyby dotrwał do końca dwunastej rundy musiałby wygrać. Niestety po nokdaunie w 10 rundzie uznał, że przegrywa i się poddał. Rok póżniej w walce o tytuł zmierzył się w Detroit z Mike Tysonem. W pierwszej rundzie Tyson złamał mu nos i kość policzkową, pomimo to dotrwał do przerwy na trzecią rundę i wtedy zszedł z ringu do szatni. Miał bowiem w kontrakcie na duże pieniądze zapis,że musi, aby je otrzymać walczyć co najmniej przez dwie rundy. To obrazuje znany fakt, że Gołota kochał i kocha boks, ale pieniądze nie mniej. Zarobione pieniądze umiejętnie inwestował w nieruchomości ziemskie i dziś jest majętnym człowiekiem. Zapewnił żonie wykształcenie prawnicze i ekonomiczne /jest ona zresztą również sędziną boksu/, kształci dwoje dzieci /córkę i syna/. Tę walkę z Tysonem uznano za nieodbytą, gdyż wykryto u Mike środki dopingujące. Po tej walce Gołota miał 3 lata przerwy. Jeszcze wrócił na ring w dobrej formie i dostał trzy razy szanse zdobycia tytułów mistrza Świata. Motorem była nie tylko jego klasa, ale i ogromna oglądalność. W kwietniu 2004 roku walczył o pas IBF z Chrisem Byrdem i sędziowie orzekli remis co pozostawiło tytuł w rękach Byrda. W listopadzie 2004 roku w walce o pas WBO przegrał minimalnie z Johnem Ruizem. Niestety w maju 2005 roku przegrał przez ko w pierwszej rundzie z Lamonem Brewsterem, w której to walce doznał wyłamania stawu łokciowego. Operacja, leczenie i rehabilitacja zajęły mu dwa lata. Znowu wrócił na ring, ale już bez formy fizycznej. Odniosę się do własnego doświadczenia: kiedy biegałem w klubie drugoligowym doznałem podczas obozu poważnego urazu, po którym byłem prawie 2 miesiące w szpitalu i przez następne 10 miesięcy do uprawiania sportu niezdolny. Trener Karlicki nachodził mnie, abym wrócił, ale ja już zdałem na studia i jak sobie pomyślałem ile mnie wysiłku kosztował pierwszy rok treningów to dostawałem alergii i nie wróciłem. Trochę w Spartakiadach pograłem w piłkę, trochę pobiegałem, na studiach pograłem w piłkę ręczną w AZS UW i tyle. Gołota chciał bez powrotu do wyczynowego treningu wrócić na szczyt. Jeszcze wygrał z Mollo, czy McBridem, ale walka z bokserem z pierwszej dziesiątki Rayem Austinem zakończyła się jego klęską. Pamiętamy też jego niefortunne, nieudane walki z Adamkiem i Saletą.

Andrzej Gołota na zawodowych ringach stoczył 52 walki, z których 41 wygrał, 9 przegrał, jedną zremisował i jedną uznano za nieodbytą. Z jednej strony to dobrze, że z walk bokserskich zrezygnował, a z drugiej szkoda, bo publiczność w Polsce i USA i wszędzie gdzie się pojawił /dla porządku dodajmy, że od 2013 roku jest obywatelem USA/ go uwielbiała.
554sobota, 25, październik 2014 13:55
Zbyszek
Oglądałem półfinał Masters Agnieszki z Simoną Halep ,gdyż zaczął się o 12.05. Oto krótka relacja.
Agnieszka zaczyna .Obie boją się popełnić błędów.Początek ostrożny, tylko przebijają.Nasza więcej.1:0.
Serwis Rumunki, która wygrywa wymiany i Agnieszce serwis rotacyjny nie pomaga.Kończy niecelnym returnem.1:1.
Isia chce wygrywać swoje podania,ale za dużo wymienia, a za mało kończy.1:2.
Halep gra bardziej poukładany tenis.Nasza ma błyski.Niektóre genialne jak wzorowy passing shot.Lecz 1:3.
Przy swoim serwisie gra za głęboko w korcie i za daleko od jego połowy przydatnej do ataku np.wolejem .1:4.
Aż chce się wyć, po co idziesz na wymiany jak je przegrywasz?Rumunka też robi błędy, ale mniej 1:5.
Znowu obie poszły w przebitki, ale tym razem to nasza bardziej precyzyjna.2:5.
Simona wyrażnie przyśpieszyła grę.Po returnie Polki od razu wchodzi w kończący atak.2:6.
Drugi set. Agnieszka nie zmienia taktyki. Wszak grając z kontry z Halep wygrała na sześć pojedynków 4.
Zaczyna od głębokiego cofnięcia i odbijania niecelnie piłek.0:1.
Dominacja Rumunki,Isia boi się wyrażnie trudnych zagrań, a łatwych nie trafia.0:2.
Nasza do połowy gema gania Rumunkę po korcie i tyle jej, bo potem staje.0:3.
Rumunka gra inteligentnie stosując stały napór. Nasza walczy, ale jak na siebie za bardzo siłowo.Choć o dziwo zmusza to Simonę do błędów.1:3.
Szalenie wyrównana walka,ale Rumunka gra lepiej piłki wzdłuż linii z czym nasza nie może sobie poradzić.1:4.
Przy serwisie Halep Polka jest nieobecna w grze i gema przegrywa do 0.
Chyba utraciła tę cząstkę wiary ostateczną.1:5.
Nasza zaczyna grać dropp shoty przed czym Halep nie umie się bronić.2:5.
Serwis Rumunki.Znowu Agnieszka poszła na wymiany czyli na swoją zgubę.2:6.
Agnieszka Radwańska powtórzyła swój sukces sprzed dwóch lat czyli doszła do półfinału Masters.
Ma niestety coraz mniej przebłysków, a coraz więcej nieregularności.
Ponoć związane to jest z jej wyborem bycia bardziej kobietą niż sportsmenką.Pochwalam.
553sobota, 25, październik 2014 05:53
Zbyszek
@Kibic50.
Żałuję,że nie mogę oglądać.Niestety w czasie jak one grają ktoś musi tyrać.A i dziś od rana do południa zajęcia poza domem, bez TV.Postaraj się nie tylko powiadamiać o wyniku,ale kilka spostrzeżeń jak grają zapisz.
Pozdrawiam.
552piątek, 24, październik 2014 09:54
@Tenis

Nieprawdopodobne rzeczy działy się na korcie w Singapurze z udziałem Agnieszki Radwańskiej.

Po przegraniu niezwykle wyrównanego, pierwszego seta 7:5 i kiedy przy stanie 5:1 i trzech piłkach meczowych ze zwyciężczynią 5 turniejów wielkoszlemowych, drugą rakietą świata Marią Szarapową wydawało się, że jest po meczu, w naszą tenisistkę wstąpił nowy (niespotykany) duch. Wygrała !!! tego seta po tibreaku czym wyeliminowała Szarapową z turnieju.

Radwańska grała tenis KOSMICZNY !

Niestety nie wystarczyło sił na mierząca prawie 190 cm Rosjankę, która już bez stresu "ładowała piguły" na druga stronę kortu.

Co znaczy przyjaźń pokazała "polska" Dunka Smile
Karolina Woźniacka wygrywając 6:2 6:3 z Czeszką Kvitową zapewniła Radwańskiej awans do półfinału !
551środa, 22, październik 2014 08:31
@Tenis Singapur

Osiem najlepszych tenisistek świata występuje w kończącym sezon turnieju WTA Finals w Singapurze
Wczoraj Agnieszka Radwańska (6) zdemolowała na korcie trzecią rakietę świata Czeszkę Kvitową 6:2 6:3 i prowadzi w grupie białej. Czekają ją jeszcze dwa mecze z Woźniacką i Szarapową, która w ponad trzy godzinnym thrillerze uległa "polskiej" Dunce w trzech setach.

Z ciekawostek, mecz Radwańskiej kończył się o 1.30 w nocy lokalnego czasu.
550niedziela, 19, październik 2014 22:57
Senator
@kibic50
"wystarczy palców jednej ręki"
Właśnie chciałoby się mieć sukcesy i chciałoby się Polaków.
Jak pokazuje przykład piłki ( Niemcy Bundesliga wyjątek) albo rybka albo pipka Smile
549niedziela, 19, październik 2014 16:25
@LM handball

Kapitalne zawody rozgrywali do przerwy v-ce mistrzowie Polski szczypiorniści Orlenu Wisły Płock w swoim czwartym meczu w grupie. Wręcz wzorcową grą w obronie i bardzo skuteczną w ataku zdeklasowali mistrzów Szwecji wygrywając 15:8

Gdyby podobną przewagę zdobyła któraś z drużyn w piłce nożnej, to po przerwie z boiska wiałoby nudą, a piłkarze pokonanej drużyny z pewnością ględziliby o "podciętych skrzydłach"

W handballu wystarczyło kilka nieprzygotowanych rzutów, kilka kontrataków i przestrzelonych karnych, aby Szwedzi doprowadzili do jednobramkowej różnicy i powrotu ogromnych emocji ! Potrzebowali na to ok 20 min i gdyby w bramce nafciarzy nie stał fenomenalny Rodrigo Corales, różnie mogłoby się to skończyć. To jego parady pozwoliły Płocczanom ponownie odskoczyć na 5 bramek i już do końca kontrolować spotkanie.
Końcowy wynik 28:25 dla v-ce mistrzów Polski, jest kolejnym kroczkiem do wyjścia z grupy.
Na wyróżnienie poza bramkarzem zasługuje prawy rozgrywający Zelenović zdobywca 10 bramek

Niestety wystarczy palców jednej ręki, aby policzyć Polaków występujących w tym meczu Sad
548niedziela, 19, październik 2014 09:11
@Zbyszek

Trudno mi powiedzieć czy nie strzelając chyba 5 karnych pod rząd zawodnicy Vive bawili się jak kotek z myszką ?
Dla mnie ta drużyna gra na ok 60-70% możliwości. Szczególnie w obronie, choć w ataku też są rezerwy o czym napisałeś. Tak klasowej drużynie nie wypada grać przez 8 minut bez strzelenia bramki.
Nie wiem czy to chwilowe, ale w obronie przestali grać wreszcie systemem pięć - jeden. Jeden wysunięty niby przeszkadza przeciwnikowi w rozegraniu, ale przez to robią się większe przestrzenie między obrońcami. Za Wenty grali sześć - zero, czasami pięć plus jeden (krycie najgroźniejszego przeciwnika) i w mojej opinii grali lepiej.
Nowością wprowadzoną przez Dujszebajewa jest też strzelanie karnych przez wielu zawodników. Z jakim skutkiem widzieliśmy wczoraj.
Siłą tej drużyny, o czym pisałem na inauguracje są dwie równe siódemki, niestety z jakiś powodów zawodnicy jak do tej pory nie grają równo.
Mnie ogromnie cieszy powrót do bardzo wysokiej formy Karola Bieleckiego. Siła i przede wszystkim precyzja rzutu, co przy jednym oku jest niezwykle trudne są już na najwyższym światowym poziomie.
To nieźle rokuje przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata.

Analogii do nożnej bym się nie dopatrywał.
Zupełnie inna szybkość rozgrywania piłki, przechodzenia z obrony do ataku (kontra) czy wreszcie możliwość odwrócenia wyniku meczu.
W nożnej są mecze, na których można spokojnie zasnąć. Ilość emocji porównywalna do wyścigów ślimaków. W ręcznej jest to niemożliwe choć piłka, trochę mniejsza jest okrągła i bramki są dwie Smile

Ps
Piłka ręczna jest gra schematów. W samej obronie jest ich wiele.
Sześć - zero, podwyższone sześć - zero, pięć - jeden, pięć + jeden, cztery - dwa, cztery + dwa, każdy swego.
W ataku dużo więcej.
547sobota, 18, październik 2014 20:07
Zbyszek
@kibic50.
Mam troszkę inne odczucia.Stosując paralelę do piłki nożnej to Vive grała na wynik co rzeczywiście czasami było denerwujące. Można ich grę też porównać do biegacza na długim dystansie, który pozwala prowadzić słabszemu i odskoczyć na kilka metrów, a potem go dogania i przegania.Jest dla kibica polskiej drużyny wielce wkurzające, bo a nuż nie dadzą rady.Mocno irytujące było to,że w połowie drugiej połowy przez 8 minut nie zdołali strzelić bramki i zaczęli przegrywać, aby pod koniec bawić się z Francuzami jak kotek z myszką.Widać,że mają mówiąc kolokwialnie ogromny potencjał i ciekaw jestem czy, z kim i kiedy zagrają na pełnię możliwości.Ale może nie mam racji i porównania z kopaną są niestosowne?.
546sobota, 18, październik 2014 15:50
Po niezwykłych męczarniach swój czwarty mecz w grupie wygrali mistrzowie Polski Vive Tauron Kielce. Tym razem pokonali na wyjeździe mistrzów Francji drużynę z Dunkierki 25:28
Do 20 minuty to Francuzi byli lepsi prowadząc jedną, dwoma bramkami. Po wymianie zawodników mistrzowie Polski potrafili odrobić straty, by po chwili odskoczyć na 2 bramki. W tej części gry bardzo dobrze spisywał się Karol Bielecki, popisując się "petardami" z za pola dziewięciu metrów.
Po przerwie kiedy Kielczanie odskoczyli na 3 bramki i wydawało się, ze wynik meczu jest już przesądzony, do głosu doszli mistrzowie Francji. Tym razem to oni odskoczyli na 2 bramki, powodując nerwowość w szeregach mistrzów Polski. Na szczęście dobrze w naszej bramce spisywał sie reprezentant Chorwacji Sago. Jego świetne interwencje i obrony rzutów karnych doprowadziły do przełamania złej pasy i odwrócenia wyniku meczu.
Vive z 8 punktami po czterech meczach samodzielnie prowadzi w grupie.
545poniedziałek, 13, październik 2014 08:48
@LM handball

W tej narodowej histerii spowodowanej wygraniem jednego meczu tylko wspomnę, że już trzeci mecz w grupie wygrał mistrz Polski Vive z Kielc 30:26
Tym razem pokonali drużynę z Ukrainy Motor Zaporoże.

Mecz przeciętny, w zasadzie pod kontrolą.
W dalszym ciągu nie przekonuje mnie trener Dujszebajew. Bardzo słabo wygląda system pięć - jeden, który drużyna stosuje w obronie.
544sobota, 11, październik 2014 16:59
Zgred Maruda
@Zbyszek
bardzo dziękuję za słowa, które odważnie na klatę biorę traktując je jako sugestię- kogoś kogo znam od latSmile Raz jeszcze dzięki.
Czytam Cie zawsze z ciekawością tym bardziej, że nie skupiasz się na jednej dyscyplinie. Rację Ci przyznaje- swawolenie mnie poniosło ( łycha) była bardzo smaczna a jedyną jej złą cechą było to,że się skończyła.
Sądząc po literach Twoich mam wrażenie, że nie żywisz do mnie urazy, co cieszy mnie tym bardziej iż potrafiłeś "ubrać" słowa, które trafiając w cel nie robiły krzywdySmile... wręcz przeciwnie.
Nie ma to jak! Mądrość Brata ( starszego)

Dziękując Pozdrawiam
543sobota, 11, październik 2014 15:34
Zbyszek
@Zgred.
Tak osobiście, to ja już za stary jestem na zmiany poglądów. Mam je wyrobione od ponad 30 lat. I to nie ja zdanie zmieniam tylko rzeczywistość się zmienia. Poza tym ze mną zawsze się ciężko dyskutowało, bo sporo wiem, ale też się nie obrażam. Jeden z moich kolegów na studiach /dziś na wysokiej funkcji/ napisał w jednym z moich kajetów: "Jakby ktoś Cię nazwał osłem to byś się nie obraził tylko udowodnił,że osioł jest najinteligentniejszym stworzeniem na świecie". A tak również osobiście Zgredziku to wytłumacz mi z łaski swojej: jak te dwa wpisy ostatnie się mają do moich wpisów a propos piłki, że tak się parlamentarnie wyrażę, ręcznej. Podejrzliwość mam okrutną, żeś chciał "Na aucie" poswawolić, bom tam obocznie do politykierstwa się delikatnie odniósł. Tylko z prędkości /patrzaj jak fajnie się odnoszę do słabości Twojej/ strony pomylił.

I mam też osobistą prośbę. Dużych liter nie nadużywaj, bo to tylko gadka jest, co prawda na piśmie, ale też znika i jej nie ma co minutę i temat co chwila nowy.
Pozdrawiam.
542czwartek, 09, październik 2014 22:53
Zgred Maruda
@ Ty Zbyszku lubisz tak sobie pożartować, lubisz wziąć tzw,,," wkórw"
to jest moje osobiste zdanie, ale Ty Jesteś na tak, będąc za chwilę na Nie, Bardzo to dziwne,

Ja nie wiem czy Mort ma racje, ale jeżeli ją ma to cała ta wyprawa, którą notabene przed zaistnieniem można - ocaniać????
Co to jest?
Zapisz się pod szereg, ale po meczu!
Taka prośba
Zbyszku
541czwartek, 09, październik 2014 22:24
Zgred Maruda
@Zbyszek

czytam i czytam i nie potrafię zrozumieć
Mam wrażenie, że zmierzasz do rozdania małego sportu ( jak sądzę) i OK
Za chwile jest akcja- wybory!
Chcesz sportem- przepraszam ( debil)

Za chwilę pewna Partia wygra inna przegra ALE czy to cokolwiek da -sportowi?

ANO NIC!
Zbyszek -nazwij sprawy po imieniuSmile PROŚBASmile
540czwartek, 09, październik 2014 17:06
Zbyszek
@kibic50.
Dziękuję. Dla mnie to jest jednak istotna różnica. Powiem to tak i proszę mnie żle nie zrozumieć. W latach 70-tych TVP w nowoutworzonym programie II organizowała różne rywalizacje m. innymi pomiędzy miastami, ale również sportowcami. Konkurowali ci, którzy byli znani i mieli sukcesy, oczywiście w ramach dyscyplin np. zapaśnicy z siatkarzami. Były różne konkurencje, na ogół o charakterze szybkościowo-zwrotnościowym. I w tych zmaganiach gorszymi od piłkarzy nożnych byli tylko bokserzy. Dla mnie jako zapiekłego kibica różnych sportów, ale piłki kopanej na miejscu pierwszym oznaczało, że w niej inne atrybuty są bardziej pożądane i cenione niż li tylko fizyczność. W tamtych czasach na piłkę ręczną patrzyło się z przykrością, bo jak z opowiadań starszych wiesz, najpierw zlikwidowano piłkę 11 osobową, a potem w tej 7 osobowej skasowano przepis o spalonym. Drużyny więc w sześciu stawały na linii pola, a jak odzyskali piłkę to w sześciu bez ingerencji rywali atakowali ich na przedpolu. Oczywiście z czasem to się zmieniało, ale elementy taktyczne w moim przekonaniu nie dorównują piłce nożnej, nie mówiąc o maestrii technicznej. Natomiast różnice w poziomach gry są podobne. I tu i tam zespół tzw. klasowy czyli mający lepszych zawodników i lepszego trenera na ogół wygrywa. Lecz różni te dyscypliny popularność.
539czwartek, 09, październik 2014 10:57
@LM handball

Zgodnie z przewidywaniami swój drugi wyjazdowy mecz przegrali vice-mistrzowie Polski szczypiorniści Orlenu Wisły Płock. Tym razem ulegli obrońcom tytułu drużynie Flensburg-Handewitt 35:28 (21:16)

Bez specjalnych kompleksów podopieczni Manolo Casedasa przystąpili do tego meczu, obejmując nawet prowadzenie 1:5
Niestety było to wszystko, na co było stać osłabionych brakiem najlepszego zawodnika Mariusza Jurkiewicza "nafciarzy".
Od 15 minuty, kiedy na tablicy pojawił się remis 9:9, na parkiecie królowała już tylko jedna drużyna. Po raz kolejny okazało się, jak ważnym jest posiadanie dwóch równorzędnych siódemek i jak wielką rolę odgrywa gra defensywna.

@Zbyszek

O dziwo obie te dyscypliny w wielu aspektach się nie różnią.
Np sfera mentalna. Dla Takiej Barcelony czy Flensburga potyczka z Wisłą nie wywołuje dreszczyku emocji. Hale nie zapełniają sie po brzegi a zawodnicy "źle wchodzą w mecz" (skąd my to znamy?) Smile

Piłkarze rozpoczynają zawody ze sporym zapasem sił, które niestety przy braku zmienników z każdą minutą ich opuszczają.
Na szczęście w handballu wszystkie straty można odrobić, tym bardziej jak ma się w szeregach tylu wyrównanych, światowej klasy piłkarzy jak Flensburg czy Barcelona.
O ile jeszcze w ataku na początku nie było źle, to gra defensywna była katastrofalna. Podstawowymi defensorami w Wiśle jak i reprezentacji są wspomniany wcześniej Jurkiewicz oraz Zbigniew Kwiatkowski. Niestety żaden z nich wczoraj nie zagrał. Brak defensywy to brak gry z kontry, co w grze z o wiele wyżej notowanym przeciwnikiem jest podstawą możliwości odniesienia sukcesu. Tego wczoraj zabrakło i stąd aż tak wysoka porażka.
Nasza drużyna potrzebuje czasu. Wielu zawodników dopiero zasiliło szeregi Wiślaków. Po kontuzji, jakiej nabawił się na treningu przed meczem z FC Barcelona dopiero powrócił rozgrywający, Serb Miljan Pusica.
Potencjał jednak jest i jeśli wszyscy piłkarze będą zdrowi i z większą dyscypliną taktyczną wykonywać będą zalecenia jednego z najlepszych trenerów na świecie, to we własnej, wypełnionej po brzegi hali mogą pokonać wyżej notowanych rywali, o czym mogli sie niejednokrotnie przekonać piłkarze Vive Tauronu Kielce.

Mnie natomiast martwi coś o wiele bardziej niepokojącego niż brak zwycięstw nad Barceloną czy Flensburgiem.
W styczniu bowiem w Katarze rozpoczynają sie Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej.
W drużynie vice-mistrza Polski gra tylko 5 polaków z czego 2 w podstawowej siódemce (Jurkiewicz, Syprzak) Wiśniewski i Daszek są zmiennikami a Wichary zakończył reprezentacyjna przygodę.
W drużynie mistrza z Kielc jest trochę lepiej. Szmal, Jurecki, Bielecki, Lijewski, Chrapkowski, Jachlewski, Grabarczyk czy Rosiński jednak o sile drużyny w większym stopniu decydują obcokrajowcy, Zorman, Buntic, Musa, Strlek, Cupić, Aginagalde czy wreszcie Marin Sego.

To nie napawa optymistycznie przed jedną z najważniejszych imprez.
538środa, 08, październik 2014 21:02
Zbyszek
Oglądałem tę Wisłę w sobotę z Barceloną i dziś z Flensburgiem /w zeszłej edycji fenomenalny mecz z Barceloną/ i nie bardzo mogę pojąć jak to się dzieje, że płocczanie zaczynają jak mistrzowie, zdobywają bramki i ogólnie przeważają, ale im dalej w mecz tym grają gorzej. Strzelają z nieprzygotowanych pozycji, dopuszczają do wejść prawie bezkarnie sam na sam. I w efekcie przegrywają.

Kibicu 50 objaśnij gdzie leży przyczyna. Ja w piłce tej kopanej to zawsze jestem w stanie wyjaśnić, bo się na niej trochę znam. Piłkę ręczną tylko oglądam. A to nie to samo.
537niedziela, 05, październik 2014 14:18
@LM handball

Faworyci nie zawiedli. Podobnie jak wczoraj, w swoim drugim meczu mistrz Hiszpanii drużyna Barcelony pokonała vice-mistrza Polski Orlen Wisłę Płock pięcioma bramkami 30:25, choć do przerwy goście przegrywali podobnie jedynie jedną bramką.
Szkoda, ze w tym meczu zabrakło kontuzjowanego asa Wisły Jurkiewicza. Już w środę nasza drużynę czeka jeszcze trudniejsze zadanie, spotyka sie bowiem na wyjeździe z obrońcą tytułu.
536sobota, 04, październik 2014 13:12
@LM handball

W drugim meczu w swojej grupie LM drużyna Vive Tauronu Kielce w wypełnionej po brzegi hali pokonała najtrudniejszego grypowego rywala, vice-mistrza Węgier 37:32 W bramce przeciwników mogliśmy zobaczyć reprezentanta naszego kraju Piotra Wyszomirskiego.
Ten mecz dobitnie pokazał jak ważnym jest posiadanie w swoich szeregach dwóch równych siódemek. Węgrzy postawili opór jedynie w pierwszej połowie, którą nieznacznie przegrali 19:18
Po przerwie na parkiecie królowała już tylko jedna drużyna. Kielczanie dosyć szybko odskoczyli na 5 bramek i takiego prowadzenia nie oddali do końca.
Vive wygrało dość łatwo pomimo czerwonej kartki Michała Jureckiego już na początku meczu. Forma zwyżkuje choć tak naprawdę prawdziwe granie rozpocznie się od 1/8

Jutro o godz 13 swój drugi mecz rozegra vice-mistrz Polski Orlen Wisła Płock. Przeciwnikiem grającym we własnej hali będzie drużyna... Barcelony Smile
535środa, 01, październik 2014 02:55
Senator
@sir Gawin
Nieaktualne ale z przyjemnością obejrzałem jeszcze raz.

Tak z innej beczki.
Z wielką przyjemnością ogląda się filmiki z naszych legijnych przedszkoli. Smile
534poniedziałek, 29, wrzesień 2014 12:50
gawin76
Senatorze, jeżeli wciąż aktualne to proszę:

Kwiatkowski mistrzem świata.

Ja sam ratowałem się Rai Sport 2 bo nie mam Polsatu Sport. Po włosku nic nie kumam, ale 'Polacco Kwiatkowski' jakoś w miarę rozumiałem, głównie dzięki temu, że obraz dość dobrze mówił sam za siebie Wink
533niedziela, 28, wrzesień 2014 19:25
Zgred Maruda
Serdeczne GratulacjeSmile

Brawo, Brawo dla Mistrza i Brawo dla Drużyny...kontrola, przebieg wydarzeń, spokój i precyzja kiedy trzeba- REWELACJA
Kwiatkowski za swoimi plecami zostawił wszystkich tuzów kolarstwa, takie nazwiska, które wywołują szacunek.
"Kwiatek" BRAWO
ale miesiąc Smile
532niedziela, 28, wrzesień 2014 16:40
Zbyszek
Mamy Mistrza Świata w kolarstwie zawodowym. Michał Kwiatkowski!
Wygrał po samotnej ucieczce, którą zaczął 7 kilometrów przed metą.Wcześniej wykazał fenomenalne wyczucie taktyczne. Od początku szły ucieczki.Do połowy dystansu nasi kolarze je likwidowali.Potem atakowały inne nacje. Widać było,że chcą Kwiatkowskiego zgubić. Na okrążenie przed metą/ok.13 km/ wydawało się, kiedy miał do prowadzących około minuty straty,że już po nim. Ale to on wiedział,że to on musi to rozstrzygnąć na własną korzyść.Startowali wszyscy najwięksi.Ten sukces smakuje wyjątkowo.
Znowu Polacy pokazują,że są najlepsi. Mamy fenomenalną młodzież,która już tę Polską niemożność ma za sobą. Przed sobą piękną i wielką przyszłość.
Senatorze żałuj. Miałem napisać słów kilka zapowiedzi,bo Michał był jednym z faworytów,ale bałem się ,że zapeszę.Finisz wyglądał fantastycznie.Najpierw dogonił uciekającą czwórkę, chwilę odpoczął i znowu samotnie zaatakował pod wzniesieniem.Na zjeżdzie był nie do dogonienia. Na ostatniej prostej ok.1,5 km przed metą miał 6 sekund zysku, a na karku Hiszpana Rodriqueza,Valverde, Włocha, Francuza i Belga. Gonili go z zimną zaciekłością.Ale on jechał równie szybko jak oni i miał jeszcze chwilę,aby obetrzeć twarz i unieść w geście triumfu ręce do góry. Serce urosło do niebotycznych rozmiarów.
531niedziela, 28, wrzesień 2014 16:36
Senator
Piękna sprawa Kwiatkowski mistrzem świata w kolarstwie Smile brawo
Prośba do kolegów, jak pojawi się materiał z końcówką wyścigu proszę o zalinkowanie bo nie oglądałem.
Fajnie by było aby link był do kliknięcia nie skopiowania Wink
530sobota, 27, wrzesień 2014 23:07
Zbyszek
Jest także po walce Krzysztofa Włodarczyka z Grigorijem Drozdem.
W telegraficznym skrócie przegląd rund.
Pierwsza.Drozd zaczął od balansowania ciałem,chodzenia w prawo i lewo wyprowadzając ciosy z doskoków.Krzysztof prezentował znaną,podwójną gardę próbując ciosów z kontrataku.Runda Drozd.
Druga.Diablo stał się aktywniejszy.Kilka razy trafia lewym prostym w tułów rywala.Drozd częściej próbuje lokować prawy sierp na głowę Polaka.Remis.
Trzecia.Walka na lewe proste.Obaj z rzadka wyprowadzają prawe.Drozd, gdy Krzysztof chce wejść w półdystans klinczuje.Widać,że dokładnie przeanalizował walki Diablo i wyciągnął wnioski.Remis.
Czwarta.Drozd zmienia ustawienie kątowe i udaje mu się trafiać prawym w tułów i głowę Polaka.Natomiast Krzysztof próbuje uderzać prawym nad aktywną lewą ręką Rosjanina.Nadal paraliżuje ataki zbliżeniowe Włodarczyka. Runda dla Drozda.
Piąta.I w tej rundzie oglądamy znakomity boks.Drozd sam skraca dystans i zadaje szybkie powtarzalne ciosy na tułów.Diablo też chce się do Drozda zbliżyć, ale czyni to zbyt wolno.Runda Drozd.
Szósta.Zaczął Krzysztof od zadania prawego sierpa na głowę ponad lewą Drozda.Ten nie tylko klinczuje, ale i ściąga.Walka stała się brzydsza. Obaj zbyt często wpadają na siebie bez ciosu.Runda dla Włodarczyka, jak się okazało jedyna.
Siódma.Niestety nadal więcej klinczów niż walki,ale Drozdowi udaje się uderzyć parę razy na tułów pod łokciem Polaka.Pod koniec rundy Drozd doznaje rozcięcia łuku brwiowego prawego oka. Runda Drozd.
Ósma.Sędzia przed rozpoczęciem rundy bada kto spowodował kontuzję Drozda.Wychodzi na winę Polaka.Diablo nadal nie może czysto trafić rywala.Ten potrafi zamortyzować uderzenia, dobrze blikuje, stosuje uniki i odejścia.W połowie rundy Krzysztof znowu notuje przestój i Drozd zadaje bezkarnie kilka prawych na tułów.Pod koniec rundy trafia czysto prawym na szczękę . Liczenie. Runda 10 do 8 dla Drozda.
Dziewiąta.W przerwie kamery pokazały mocno poobijaną twarz Włodarczyka. Twarz Drozda wygląda poza urazem łuku na prawie nietkniętą.Od początku napór Rosjanina.Zepchnął naszego do głębokiej obrony.Diablo wygląda na zniechęconego i bezradnego.Runda dla Drozda.
Dziesiąta.Rozpaczliwe próby zadania nokautującego ciosu przez Włodarczyka, ale Drozd nie daje się zaskoczyć.Sam kilka razy kontruje.Czasami walka wygląda tak jak by to Drozd był czempionem,a Włodarczyk pretendentem.
Jedenasta.Sama podwójna garda i wychodzenie spoza niej do kontry to na Drozda za mało.Ten zadaje podwójne lewe proste z dystansu i poprawia prawymi prostymi. Aż nudna ta przewaga Drozda.
Dwunasta.Drozd pokazuje dużą dojrzałość i większą wszechstronność od Włodarczyka.Udaje mu się trzymać naszego na dystans, a gdy ten przedziera się przez ciosy powstrzymuje go klinczem.
Koniec walki.Wysoka, jednogłośna wygrana Drozda.
Wspaniałe zachowanie publiczności,która owacją dziękuje Włodarczykowi za walkę.

Jak jest podstawowa refleksja po walkach Polaków?. Pięściarze rosyjscy pracują z trenerami amerykańskimi, a nasi z rosyjskim. Różnicę widać było na ringu.
yvComment v.2.01.1