A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
379niedziela, 13, lipiec 2014 08:21
1313
Ahh TdF sam już nie pamiętam, który jest to mój Tour w TV, chyba będzie coś około 30-tego. Tyle emocji i pasji,a potem samemu udawania, że się jedzie jakiś etap. A teraz??? Teraz TdF oglądam już tylko dla panów Wyrzykowskiego i Jarońskiego, którzy obok Zimocha z Polskiego Radia kochają to co robią i robią to genialnie.
378sobota, 12, lipiec 2014 07:28
Zbyszek
Dziś w TdF ósmy etap w tym pierwszy górski, co prawda tylko na ostatnich 30 kilometrach. Wzniesienia niezbyt wysokie, podjazdy niezbyt długie, ale za to nachylenie do 13%. Od dziś peleton zacznie się naprawdę dzielić na mocnych, którzy liczyć się będą w klasyfikacji generalnej i tych, którzy coś będą się starali ugrać na poszczególnych etapach.

Przedwczoraj do ostrej walki na finiszu ruszył Kwiatkowski. Zaczął atak 1 km przed metą, ale sprinterom nie dał rady. Wczoraj za to pomagał Trentinowi, który 7 etap wygrał. O ten atak początkowo miałem pretensje do Michała. Bo jak ma się liczyć w generalce to nie może szafować siłami na etapach nieselekcyjnych. Ale po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że to on ma rację. To jest nareszcie to młode pokolenie, które chce wykorzystywać każdą szansę dziś, nie odkładając tego na jutro, bo drugi raz może się nie wydarzyć.

Ja pamiętam takie niewykorzystane, odkładane okazje lub też bez sensu zmarnowane. W 1970 roku w kwietniu Legia gra w półfinale PKME z Feyenoordem. w Warszawie jest 0:0 przy czym Legia jest dużo lepsza. Boisko-bagnisko po ulewie nie pozwala wygrać. Na rewanż jedziemy, aby wygrać. Jednak dwóch piłkarzy bramkarz i napastnik gdzieś mają mecz i postanawiają się dorobić. Celnicy ich łapią, a oni tracą dorobek całego życia i zostają z długami. Rozkojarzony bramkarz puszcza dwie szmaty, a napastnik gra jak oldboy. Odpadamy, a Holendrzy zdobywają Puchar. W 1974 roku na MŚ w Niemczech w II fazie rozgrywek grupowych po pokonaniu Szwecji i Jugosławii jesteśmy w walce o medal. Zostaje mecz z Niemcami i trener zaczyna odprawę od słów: "Zrobiliśmy więcej niż od nas oczekiwano. W tym meczu nie możemy się skompromitować". Drużyna wychodzi i gra, ale determinacja zniknęła. Niemcy maja tytuł. W 1976 Wojciech Fibak awansuje do Masters i do finału tego turnieju. Wygrywa 2:1 w setach i ma w czwartym 4:1. Jego rywal Orantes gra jak o życie. Sam Fibak przyznał, że pomyślał: "On jest starszy o 6 lat. On już kończy ja jeszcze mam czas". I to go rozbroiło. Już nigdy w Masters nie zagrał. W 1978 roku na MŚ w Argentynie przed meczem z tą drużyną w II fazie rozgrywek grupowych nasz bramkarz wszczyna awanturę o to, że za mało dostają pieniędzy i że żle one są dzielone. Wciąga w to całą drużynę i jej kapitana. Kłócą się do rana. Nie śpią minuty. Bramkarz puszcza dwie szmaty, kapitan nie strzela karnego. Mimo że mieliśmy najlepszą drużynę tamtych Mistrzostw to Argentyna jest Mistrzem. W 1982 roku wysyłamy drużyne na Mistrzostwa Świata do Hiszpanii, ale nikt nie wierzy w jej sukces. Jako jedyni oszczędzamy kwaterując piłkarzy w hotelu bez klimatyzacji co w tamtejszym klimacie było zabójcze. W drodze do finału trafiamy na Włochów. Na boisku widać u naszych ubytek sił spowodowany brakiem wypoczynku i regeneracji sił. Przegrywamy i to rywale zostają Mistrzami.

Dlatego cieszę się, że taki Kwiatkowski w walce z tuzami światowego kolarstwa, mimo że młodszy od nich szuka swojej szansy na wygraną. Bez kalkulacji i bez szukania kwadratowych jaj. Ale przed nim w tym Wyścigu ogromne wyzwania:
10 etap - stale góra, dół.
13 etap - 200km z czego ostanie 30 km to podjazd o przewyższeniu 1500 metrów,
14 etap - znowu ostanie 13 km to sztywny podjazd o przewyższeniu 900metrów,
18 etap - krótki bo 145 km, ale końcówka zabójcza. Dwa podjazdy o nachyleniu 8% w górę do ponad 2300 metrów n,p.m.

W tym Wyścigu liczę na niespodzianki, gdyż stawka się wyrównała, do tego coraz skuteczniejsza jest kontrola antydopingowa. Już nie ma takich "herosów" co odjeżdżali innym jakby jechali TGV a rywale drezyną. Nazwisk nie wymienię, bo kary odcierpieli, ale ich pamiętam i tych o których wiemy, ale ich za rękę nie złapano.
377środa, 09, lipiec 2014 17:50
Zbyszek
Przepraszam wszystkich, ale mniej będę aktywny. Niestety pracuję i po pracy przychodzę do domu, zjadam obiad i z moim wspaniałym wnuczkiem zwiedzam Warszawę, gdyż jest on jej bardzo ciekaw. I ma rację. Warszawa z jego perspektywy jest niezwykle żywym, rozwojowym i szalenie młodym miastem. Do tego komputer zaczyna coraz bardziej odmawiać współpracy.

A dziś w TdF na wydawało się łatwym etapie, tyle że na bruku zaczął padać deszcz i się poszarpało. Wycofał się główny faworyt Froome, drugi Contador stracił sporo. Wygrał Belg Boom /daleko w generalce/, na pudle był Nibali i on zachował żółtą koszulkę lidera. Natomiast nasz Kwiatkowski asekurowany mocno przez Trentina /brawo/ zajął 7 lokatę i po 4 etapach awansował na 4 miejsce. Wbrew pozorom wycofanie się Cavendisha dla Michała ma duże i dobre znaczenie, bo nie musi sił tracić na wspieraniu Marka na łaskim, podczas gdy ten jest nieprzydatny w górach, kiedy tak naprawdę Tour się rozstrzyga. Zresztą Francuzi to artyści - reklamiarze, gdyż tak ustalają terminarz, aby te decydujące i pasjonujące etapy pokazywać w soboty i niedziele, rzadko w piątki. A tu masz babo placek. Środa i się rwie. Widać, że kolarze typu Nibali, Sagan, Michał i paru innych nie najmocniejszych w wysokich górach chcą zmienić strukturę walki o zwycięstwo. Tam jest selekcja, ale też inne etapy też się liczą. Jak widać coraz bardziej. Czekałem, czekałem i chyba się doczekałem.
376środa, 09, lipiec 2014 16:20
Zgred
Ona- rzeczona tu zasada poszła się nazwą mnie ignorantemSmile
JEBAĆ
Kasa Misiu Kasa - taka "rzesza" - bez kumaci proszę i bez dodatkowych przemyśleń( DZIĘKUJĘ) musiała mieć sens odbioru, tyle milinów Ludzi a
reklam ile w tym czasie. Tyle cudownych studiów powstanie i transmisji tyle.Ale, ZE "POLACZKI" - Na Ich terenie( ALE BOLI) wyrzucili ich z gry...nie zająknie się NIKTSmile

Sportową rywalizacją jest zasada, że LEPSZY wygrywaSmile
Ale co jest Ogromnym smutkiem są też tacy, którzy PRZEGRYWAJĄC grać dalej będą.
375środa, 09, lipiec 2014 11:47
@Handball

To, że są równi i równiejsi wie nawet średnio myślący człowiek, ale to, co zrobiła światowa organizacja piłki ręcznej IHF woła o pomstę do nieba. Pomimo tego, że Reprezentacja Niemiec przegrała mecze kwalifikacyjne do mistrzostw świata 2015 z Polską, jednak wystąpi w Katarze. Otrzymała bowiem tzw "dziką kartę" IHF wykluczyła z udziału w MŚ Australię.

Dla samego poziomu turnieju to akurat dobrze, ale gdzie do cholery podstawowe zasady obowiązujące w sporcie? Gdzie jest zasada Fair play ?
374wtorek, 08, lipiec 2014 17:17
@Senator

Masz rację. Pisałem skrótowo. Poprawnie powinno być:

"Polacy jak zwykle, tyrają dla innych" Smile
373wtorek, 08, lipiec 2014 16:56
Senator
@kibic50
Jajka robisz sobie bo doskonale wiesz jak działa peleton Smile
Żaden z naszych nie jest liderem swojej grupy wiec tyra dla innych. Z tego jest rozliczany. Nie wiem co z Kwiatkowskim?
Jaki ma status?
372wtorek, 08, lipiec 2014 13:21
@TdF

Mnie osobiście wystarczy, jak Zbyszek napisze: "Polacy jak zwykle"
371wtorek, 08, lipiec 2014 13:01
iocosus
Tak z doskoku, odnośnie Majki to obiło mi się o uszy, że w TdF miał nie jechać, nie chciał tego po Giro, nawet to na FB czy gdzieś indziej w necie obwieścił, co zostało później wycofane, bo plany się zmieniły, ale jakiś ślad nieporozumienia między kolarzem a grupą raczej pozostał.
370poniedziałek, 07, lipiec 2014 22:52
Senator
@Zbyszek
Właściwie rzeczywiście etapy płaskie są mało ważne ale np strata Majki już mnie troszki niepokoi, choć zdaję sobie sprawę że to robotnik w ekipie. Prosiłem o miejsca naszych tylko z tego powodu aby relacja była kompletna w 100%.
Tak po prawdzie to ma pan rację i właściwie wystarczy informować o naszych robotnikach w peletonie raz na jakiś czas.
369poniedziałek, 07, lipiec 2014 18:11
Zbyszek
@Senator.
Jak wiesz TdF ma swoja specyfikę. Większość etapów jest dla pokazania się grup promotorsko-właścicielskich i ich liderów i na tych etapach na zwycięzców wyprowadzani są liderzy grup o predyspozycjach sprinterskich. Oni szans w klasyfikacji generalnej nie mają żadnych. Np. Marcel Kittel pod nieobecność Cavendisha wygrywa 1 etap, na drugim odstaje o ponad 20 minut, a na dzisiejszym znowu wygrywa i jest bohaterem. Ponadto w każdej grupie są kolarze do poszczególnych zadań. Są liderzy sprinterzy i są liczący się w generalce. I do każdego z tych zadań maja przydzielonych pomocników. Np. Gołoś ma mieć siły, aby pomagać Kwiatkowskiemu w górach, więc teraz musi oszczędzać siły, aby je mieć jak przyjdzie czas. I tak każdy z naszych jest podpięty do pomocy lepszym. Ich wynik nie ma znaczenia. Oni są oceniani po sposobie wypełnienia zadań i zadowoleniu lidera. Jedynym z naszych, który jest liderem grupy w klasyfikacji generalnej jest Michał Kwiatkowski. Ale on też nie będzie walczył na każdym etapie, aby nie tracić sił potrzebnych na prawdziwe ściganie czyli góry. Dlatego nie podałem miejsc Polaków, poza Michałem, na etapie i żadnego po dwóch etapach. Ale skoro sobie życzysz to podam:
- na I etapie Huzarski 53, Bodnar 116, Gołaś 162, Majka 168, Kwiatkowski 186
- na II etapie Kwiatkowski 3, Huzarski 65, Gołaś 96, Majka 162, Bodnar163.
Po dwóch etapach Kwiatkowski 20, strata 2 sek., Huzarski 64 strata 2,42, Gołaś 104 strata 10,31, Bodnar 144 strata 15,39 i Majka 160 strata 17,09.
Nie ma się co denerwować, bo do rozstrzygnięć daleko. W większości etapów do mety dojedzie peleton, po Alpach będą puszczanie ucieczki zawodników nie liczących się w klasyfikacji, ale tych co dali wielką robotę dla liderów.

Wszystkim radzę zwrócić baczna uwagę na etapy:
-13.07 do Miluzy / Wogezy/
-18.07. do Plauche des Belles/Alpy/,
-19.07. do Risual/Alpy/
-22.07. do Bougneres de Louchan/Pireneje/,
-23.07. do Saint Lany/Pireneje/.
Coś może zmienić w klasyfikacji jedyna czasówka jako przedostatni etap, przed etapem przyjażni do Paryża, w dniu 26.07 do Res Berigleux
na 54 kilometrach. Na razie jak to się mówi: pierwsze śliwki robaczywki.
368niedziela, 06, lipiec 2014 21:17
Zgred
Witam
Odwracając temat sportów wszelakich, właśnie wróciłem z OpenEra.
Moje klimaty pracy i "słuchu"...słabo bardzo w tym roku. Gwiazdą była formacja - Faith No mor- generalnie mocne "łonienie" ale i mocy? zabrakło i podwójnych przekazów podwojenia drugiej strefy dzwięku- słabo!
Oczywiście Sponsorzy stanęli na wysokości rozdań - jak zawsze - UFFFFFFSad

Zjechałem
i pozdrawiam Wszystkich
367niedziela, 06, lipiec 2014 20:51
Senator
@Zbyszek
Bardzo ale to bardzo dziękuję za relacje z TdF szalałem kiedys na rowerze i byłem dobry. Wokół osiedla tak ze dwa kilometry goniłem wszystkich kumpli. Z chęcią poczytam realacje z tego największego wyścigu tym bardziej ,że kłopoty to moja specjalność i obecnie borykam się z autem, więc na sledzenie wyścigu czasu brak. Jeśli można prosić to miejsca Polaków. Kwiatkowski rozumiem przyjechał w czołowej grupie ? a jak Majka?
366niedziela, 06, lipiec 2014 19:39
Zbyszek
Zakończył się mecz pomiędzy Rogerem Federerem i Novakiem Djokovicem w finale singla mężczyzn w Wimbledonie. Serb wygrał po 5-cio setowej walce. Publiczność podobnie jak ja chciała, aby to Szwajcar wygrał i został jedynym tenisistą, który osiem razy wygrał ten najbardziej prestiżowy turniej.

W pierwszym secie obaj wygrywali swoje serwisy i zadecydował tie break, który 8:6 wygrał Roger. Novak podejmował próby przełamania w 8 i 10 gemie, ale były nieudane. W drugim secie Djokovic przełamał Federera w 3 gemie i sam się nie dał się przełamać. W trzecim jak w pierwszym przy czym to Novak wygrał w tie breaku. W czwartym znowu Serb przełamał na początku i wydawało się, że już wygrał, ale Federer nie dał za wygrana i sam go przełamał dwukrotnie wygrywając 7:5. W siódmym gemie piatego seta to Szwajcar dążył do przełamania, ale bezskutecznie. Był to jego łabędzi śpiew. Przegrał 6:4.

Obaj maja świetny serwis przy czym to Djokovic pierwsze podanie miał skuteczniejsze, bo po nim zdobywał punkty w 92% zagrań, zaś Federer tylko w 70%. Roger chodził często do siatki, ale skuteczność zagrań po tych wejściach nie przekroczyła 50%. Novak dodatkowo na samą chęć wyjścia reagował precyzyjnym i nie do odbioru passing shotem. Poza tym Federer grał pasywnie ograniczając się do przebijania piłki i licząc, że rywal popełni błędy /miał tylko 4 agresywne zagrania bekhendowe przy 31 przeciwnika/. Najlepsze efekty przynosiły mu wysokie zagrania na końcową linię środka kortu po których Novak miał problem ze zgaszeniem piłki i najczęściej trafiał w siatkę. Moim zdaniem Federer zagrał jak w swoich najlepszych czasach i jeszcze dwa lata temu to wystarczało na wszystkich rywali. Dziś to już za mało. Ma przecież 33 lata i już lepszy nie będzie. Ale pozostanie wzorem sportowej postawy i wielkiej klasy. Wygrał 79 turniejów w karierze, w tym 17 Wielkiego Szlema i w tym 7 razy Wimbledon. Wygrał 963 pojedynki i przegrał 222. Wygrał tylko licząc nagrody turniejowe ponad 83 mln USD. Nie żegnamy się z nim, ale biorąc pod uwagę jego zaangażowanie w rodzinę aktywność tenisowa znacznie zmaleje.

Natomiast Novak mający 27 lat ma jeszcze wiele do zdobycia. Widać też, że przerwy związanej z kontuzja kręgosłupa nie zmarnował. Poprawił przede wszystkim odporność psychiczną, ma jeszcze załamania poziomu gry w meczu, ale nie działa to na niego paraliżująco jak dotychczas. Nie gra tak silnego serwisu jak kiedyś, ale za to jest on precyzyjniejszy i znacznie trudniejszy do odbioru. No i passing shoty palce lizać.
Była to tenisowa uczta. Kiedy następna na takim poziomie?.
365niedziela, 06, lipiec 2014 18:10
Zbyszek
W TdF dziś wydawało się, że etap York-Sheffield będzie jak to na wstępnych etapach bywa dla sprinterów i do mety dojedzie prawy cały peleton. Nic z tego. Etap był pagórkowaty, ale na 18 km przed metą była premia górska II kategorii z 3,5 kilometrowym podjazdem i 5 km przed metą premia górska III kategorii ze sztywnym 11% 800 metrowym podjazdem. Peleton się podzielił najpierw za sprawą Contadora który mocno pociągnął i został skontrowany przez Frooma. Od grupy odjechało 20 kolarzy w tym wszyscy faworyci i nasz Michał Kwiatkowski. Z zamieszania wywołanego walką dwóch głównych faworytów skorzystał Nibali, który uciekł 3,8 km przed metą i nie dał się dogonić. Ponieważ z wyścigu lekarze wycofali Cavendisha /wygrał dotychczas 25 etapów/ to "Kwiatek' musi robić za sprintera w grupie Omega Pharma i spisał się w tej roli nieżle, bo zajął na mecie 3 miejsce. Zainteresowanie wyścigiem w Anglii przerasta oczekiwania. Wczoraj na trasie było 2,5 miliona widzów, a dziś jeszcze więcej. Dobrze, że na etapie była walka, a nie szachy i faworyci sami się biorą do roboty. Oby tak dalej.
364niedziela, 06, lipiec 2014 06:12
Zbyszek
Wczoraj ruszył po raz 101 wyścig kolarski Tour de France.Wyścig wyścigów, słynna "Wielka Pętla".Trzecia od względem oglądalności impreza sportowa na świecie, po Mistrzostwach Świata w piłce nożnej i Letniej Olimpiadzie.
Rozpoczęto go w Anglii z wielka pompą,gdzie rozegrane zostaną 3 pierwsze etapy.Po starcie honorowym zatrzymano wyścig przed Pałacem Królewskim w Leeds,gdzie do kolarzy wyszła księżna Kate i książę Wiliam.Po rozmowie z kolarzami księżna przecięła wstęgę na start ostry. Na niebie myśliwce demonstrowały flagę francuską, orkiestra grała "Marsyliankę".Przy starcie i na trasie tłumy.Odnotujmy,że etap wygrał Niemiec Kittel z grupy Giant Shimano,zaś faworyt etapów płaskich Cavedish z grupy naszego Kwiatkowskiego Omega Pharma -Quick Step na kilometr przed metą upadł i doznał urazu barku.
Po raz pierwszy TdF wystartował w Anglii w Plymouth czterdzieści lat temu.

Startuje 22 najlepszych,starannie dobranych ekip, wśród nich aż pięciu Polaków/najwięcej w historii/. Są to wspomniany Michał Kwiatkowski,który w ubiegłorocznym debiucie zajął 11 miejsce i teraz liczy na pierwszą dziesiątkę oraz Bartosz Huzarski z w grupie NetApp-Enduro/debiutant/, Maciej Bodnar z Canonndale/po raz trzeci/, Michał Gołoś w grupie "Kwiatka"/2 raz/ i Rafał Majka/debiut/ włączony do składu Tinkoff-Saxo w ostatniej chwili.
Faworytem tegorocznego Touru jest jego ubiegłoroczny zwycięzca Chris Froome/Anglia Sky/.Do tego grona zalicza się jeszcze Cadela Evansa/Australia BMC/, Andy Schlecka/Luksemburg Leopard/, Alberto Contadora/Hiszpania Astana/ oraz nieobliczalnych Alejandro Valverde i czasami niesamowitego Włocha Vinzenzo Nibalego, tudzież Joaquima Rodrigueza.
Wyścig jest niebywale trudny i jak zwykle rozstrzygnie się na selekcyjnych etapach w Alpach.Trzeba też być niezwykle mocnym,aby w czołówce pokonać Pireneje i Wogezy.
Życzę dużych emocji i dobrej walki Polaków.
363niedziela, 06, lipiec 2014 05:43
Zbyszek
Wczoraj panie rozegrały finał Wimbledonu w singlu.
Walczyły Czeszka Petra Kvitova z k
Kanadyjką Eugene Bouchard.
Kanadyjka była rozstawiona z numerem 13 i miała szansę jako druga zawodniczka rozstawiona z tym pechowym numerem w historii wygrać Turniej po Szarapowej,która to uczyniła dziesięć lat temu. Natomiast Kvitova dostała szansę na drugą wygraną po 3 latach.
Geni pokazała w Wimbledonie dotychczas siłę i uniwersalizm w grze.Dobry,rotacyjny na zewnątrz serwis.Mocny,jednoręczny bekhend.
Natomiast Kvitova mocny serwis,świetny bekhend.Umiejętność grania nisko nad siatką crossów,zaś returnów bekhendowych wysoko.Do tego niezwykle ciasne slajsy wywołujące aplauz widowni.
U obu serwis odgrywa niezwykle istotna rolę podobnie jak u mężczyzn, co u kobiet nadal jest rzadkością.
Petra wolniejsza od Bouchard,ale grająca szybkie piłki i dość słaba w obronie.
Jednak to Kvitova od początku narzuciła swój sposób gry.Była agresywna i ekspansywna.Popełniała mało błędów,głównie poprzez schematyzm gry np.trafiła piłką pod nogi Kanadyjki i jak raz jej wyszło to chciała jeszcze,ale Geni odchodziła zgrabnie bokiem i to ona miała kończące uderzenie. Ale tych błędów Czeszka miała mniej od rywalki.
Kvitova wygrała łatwo w setach do 3 i do 0.
Miała niebywale niszczący agresywny bekhend / sześc razy skuteczniejszy od Kanadyjki 23 do 4/ oraz skuteczność wygranych po pierwszym serwisie 82% przy 46%, w tym asy 19 do 7.
Z tak grającą Petrą żadna tenisistka dziś nie ma szans.Może przegrać ze sobą co nie raz pokazała,gdyż psychikę ma chwiejną.

Po turnieju Kvitova awansowała na 4 miejsce w rankingu spychając z niego Agnieszkę.Natomiast Bouchard na 7.Nam wypada przypomnieć,że dwa lata temu o tej porze Radwańska po finale Wimbledonu była druga, zaś Geni 768.Awansowała znacznie,ale do kompletnej tenisistki jeszcze jej daleko.

Natomiast Janowicz spadł w klasyfikacji z 22 miejsca na 52.Bez komentarza.
362sobota, 05, lipiec 2014 11:22
KAM
@Zbyszek
"Tak się złożyło, że byłem w Polsce Smile A co do to ma do rzeczy"

No w kontekście Twoich wymagań od innych trochę ma bo wymagasz aby byli na absolutnym topie światowym a sam się do niego nie zbliżyłeś specjalnie.
Rozumiem zawiedzione nadzieje kibicowskie ale pretensje!? Według mnie są nie na miejscu.
Córka mojego kolegi, utalentowana młoda tenisistka, kiedy przekroczyła pewien wiek i zaczęła jeździć na turnieje międzynarodowe (miała wtedy 13-14) potrzebowała od swojego Taty 200tys PLN rocznie, bez gwarancji że kiedyś się zwróci.
Więc pomyśl jką presję przeżywają ci mlodzi ludzie i jakie ofiary muszą ponosić ich rodzice żeby dać im SZANSĘ!

W którymś z komentarzy napisałeś: "Ja jak zwykle pod wiatr"

To jest bardzo niepraktyczne szczególnie w przypadku sikania i plucia.
361sobota, 05, lipiec 2014 09:40
@Zbyszek

Dyskutujemy o Twoim EGO.
Nad wyraz rozdmuchanym.
W którymś z komentarzy napisałeś: "Ja jak zwykle pod wiatr"
Spróbuj może kiedyś z wiatrem. Nie wiem, czy poprawi to Twoje samopoczucie, ale środowiska, w którym przebywasz z pewnością.
"Jełop bez dyscypliny umysłowej" Ci to radzi Smile
Jeszcze jedno. Trzymaj poziom.
360sobota, 05, lipiec 2014 09:28
Zbyszek
@Kibic50.
Tak się złożyło, że byłem w Polsce Smile A co do to ma do rzeczy, ile zarabiają prezesi spółek amerykańskich? Podobnie jak niedawno rozmawiamy o młodych w Legii, a Ty ilu jest w jakiś tam klubach i twierdzisz, że fakty się nie zgadzają. Jakie fakty? Mówimy o Radwańskiej, a Ty o tym jak jakiś jełop wylicza jakie mamy szanse medalowe i nic mu się nie zgadza. Co to ma do rzeczy i o czym ma świadczyć? Wybacz nie świadczy to żle o Twoich interlokutorach, ale o tym, że nie masz dyscypliny umysłowej i istota tematu Ci umyka Wink Może przestań kłócić się sam ze sobą? Jeszcze żeby było o co.
359sobota, 05, lipiec 2014 08:58
@tenis

I tak oto z porażki z Makarową gładko przeszliśmy do występu (występku)
Radwańskiej na IO w Londynie.
Wydawało mi się że rozmawiamy nt osiągnięć AR, dla jednych sukcesów dla innych pańszczyzny.

@Zbyszek
Masz dziwaczny zwyczaj traktowania wszystkich swoją miarą.
Wg Ciebie Radwańska swoją robotę wykonuje źle, bo nie spełnia Twoich oczekiwań, przez co popada w bylejakość.
Otóż w moje opinii cały świat jest byle jaki, tylko punkty odniesienia się zmieniają. Tenisiści są byle jacy, piłkarze, o kibicach nie wspomnę.
Odkładając na bok epizod Olimpijski Radwańskiej, czy odnosi sukcesy w tenisie, czy jest byle jaka ?
Dlaczego Tomasiewicz, piłkarz Legii nie może (jeszcze) przebić sie do pierwszej drużyny, pomimo nieprzeciętnych umiejętności ?
Ponieważ (wg trenerów) nie poradziłby sobie fizycznie. AR w co drugim meczu wychodzi na kort na przeciw "Arboledy". Na szczęście siatka pomaga unikać epizodów z palcami, niestety nie hamuje piłek uderzanych z niezwykłą siłą. Dla mnie wygranie przez niezwykle filigranową tenisistkę 13 turniejów WTA i utrzymanie pozycji w pierwszej trójce, nieustannie od kilku lat jest ogromnym sukcesem i nie zmieni tego narzekanie Zbyszka.
Zresztą Zbyszek taką ma naturę. Nawet MŚ próbuje nam obrzydzić pisząc o beznadziejnej grze w upale występujących drużyn.
Właśnie poznałem Twoje "sukcesy" w sporcie i powiem szczerze, że "dupy nie urywa"
O ile pamiętam napisałeś, że poświęciłeś się dla biznesu. Podobno zarządzałeś dużymi zasobami ludzkimi.
Przedstawię listę prezesów zarządzających również dużymi zasobami ludzkimi. Czy porównując Twoje dokonania odniosłeś sukces, czy byłeś byle jaki ?

Zarobki prezesów amerykańskich spółek w 2013 r.

W mln dolarów. Obejmują pensje, premie (w gotówce i akcjach) oraz wpłaty do funduszy emerytalnych.
Joseph Lanniello (CBS)- 93,4
Sumner Redstone (Viacom & CBS) - 66,9
Leslie Moonves (CBS) - 37,2
Philippe Dauman (Viacom) - 34,3
Robert Iger (Walt Disney Co.) - 33,3
David Zaslav (Discovery) - 32,5
Jeffrey Bewkes (Time Warner) - 31,4

Nie chce mi sie dalej toczyć tej jałowej dyskusji, tym bardziej, że nie wpłynie na poziom naszych sportowców.
Niech każdy rzuci kamień, tak dla zdrowotności.
358sobota, 05, lipiec 2014 07:59
Zbyszek
@a-c10.
Dziękuję, boś wychwycił istotę sprawy. Takie jej jądro. Ja oczywiście oglądam współczesny sport, w tym tenis. Od dziś oprócz piłki, tenisa nastąpi oglądactwo Tour de France. Czynię to od wstyd przyznać koło 55 lat w sposób w pełni świadomy.A pamięć mam wybiórczą Smile, ale całkiem, całkiem. Tenis ziemny to był biały sport. Czyli czysty. Pod każdym względem. Podkreślano to na korcie strojami. Daleki jestem od deprecjonowania wszystkich sportowców, że daleko odeszli od ideału, że go zbrukali,lecz niektórzy tak. Lepiej by było, aby rzucili ten sport. Bo nie dla nich jest. Jednym z takich wzorów był Bob Hewitt. Dziś jego odpowiednikiem jest Roger Federer. Sportowiec w każdym calu. I mogę sobie zadawać pytanie: dlaczego tacy rodzą się w Ameryce, Australii czy Szwajcarii, a u nas ostatnio jakby mniej. Bo w cywilizowanym kraju, gdzie życie, również sportowe oparte jest na wartościach następuje sprzężenie zwrotne pomiędzy kibicami a sportowcami. Sportowcy maja pełną świadomość, że są dla publiki i bez niej byliby niczym. Nikogo by nie obchodziło czy grają na swoim korciku na swoim podwórku czy nie. Więc szanują kibiców i graja dla nich i ich oceny są najważniejsze. U nas wielu sportowców nas znieważa i jeszcze domagają się wyrozumiałości dla ich buty. Bo ciężko trenują. Nie muszą. Nikt im nie karze.

Ja gdy uprawiałem sport /piłka nożna na poziomie A klasy, lekka atletyka na poziomie II ligi, a potem brydż też na poziomie II ligi/, a i dziś jak to oceniam to stwierdzam, że miałem szczęście. Byłem młody, zdrowy i mogłem robić to co lubię. Kopać piłkę i biegać. Posiadanie pretensji do kogokolwiek nie przyszło mi do głowy, ani to, że mi się z tego tytułu coś od kogoś należy. W tym względzie dzisiejsi sportowcy chcą nam narzucić ich punkt widzenia, że im się od nas coś należy. Tak bez niczego. Dlatego, że są. Ja odpowiadam. Najpierw zasłużcie, a potem zobaczymy. Tylko,że staję się wobec oceanu manipulacji i lobbingu coraz bardziej osamotniony i coraz mniej rozumiany. Bo ten piękny sport z pięknymi duchowo sportowcami odchodzi w kraju nad Wisłą powoli do lamusa.
357sobota, 05, lipiec 2014 01:31
a-c10
@ Kibic50:

Że tak sobie pozwolę na nachalną autoreklamę: o "medalowych szansach" (cudzysłów jak najbardziej z rozmysłem) naszych atletów w Londynie i społecznym do nich podejściu pisałem tutaj. Przez dwa lata, jakie minęły od publikacji tamtego tekstu, nie zdarzyło się - niestety! - nic, co mogłoby zmienić mój pogląd na sprawę.

Wiesz, może to przez fakt kibicowania Cracovii (który naprawdę zmienia kąt postrzegania wielu zjawisk), może ja po prostu tak mam, ale nie potrafię oczekiwać - a tym bardziej żądać - zwycięstw. To sport jest. Aż i tylko. Piękny w swej nieprzewidywalności i niewymierności. Możesz sobie mieć niebagatelny talent. Możesz go poprzeć mrówczą pracą, znojem na codziennych treningach. Możesz prowadzić swą karierę na chłodno i z rozmysłem, starannie dobierając kolejne posunięcia. A koniec końców i tak nie jesteś w stanie wykluczyć, że w tym decydującym momencie powinie ci się noga. Że rywal będzie miał dzień konia. Że, zdać by się mogło, perfekcyjnie uderzona piłka wyląduje - tennis, bloody hell! - o ćwierć włosa za linią. Albo że na godzinę przed meczem dopadnie cię rozwolnienie.

Pisałem już, że nie widzę absolutnie nic złego w ludzkiej chęci pomnażania majątku. Nie jestem ani hipokrytą, ani - tym bardziejWink - eremitą. Więcej, mam głębokie przekonanie, że jeśli ktoś odgrywa znaczącą rolę w przedsięwzięciu generującym gigantyczne obroty, to powinien być jednym z głównych beneficjentów tegoż przedsięwzięcia.

Przy tym wszystkim jednak bardzo nie lubię, gdy ktoś próbuje ordynarnie mnie orżnąć.

Jak przecież sam dobrze wiesz, jeśli chodzi o tenis, Igrzyska Olimpijskie nie są miejscem, gdzie się zarabia. Nie, do tego służą Szlemy, co bardziej prestiżowe przystanki Touru, pokazówki, etc. Na Olimpiadzie wychodzisz na kort, by dać chwile radości kibicom. Głównie tym z twojego kraju. Przy czym to przecież wcale nie jest obowiązkowe. Nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma, nikt nie każe biednym, sterroryzowanym tenisistom płci obojga biegać za (pół)darmo po olimpijskim korcie.

Gdyby Radwańska grała z pełnym zaangażowaniem, a mimo to przegrała każde ze swych olimpijskich podejść w prostych setach, byłbym ją własnym ciałem zasłaniał przed zgrają krytykantów. Ale nie. Panna R. zrobiła szoł, pomachała flagą (która - wiem, staroświecki jestem - jest mi bardzo bliska), po czym de facto podtarła sobie tą flagą tyłek i pojechała do Kanady kosić szmal.

Gdyby wybrała się tam od razu, jasno i uczciwie przedstawiając swoje priorytety - nie ma problemu. A tak, został smród. I niesmak.

pees.
Jej szanse na Szlema w mojej opinii równe są wyjściu z grupy LM polskiej drużyny.

W tak słabym babskim tourze? No weźSmile Ja bym je raczej przyrównał do szans piłkarskiego MP na awans do LM w ciągu najbliższych 3-5 lat.

@ Zbyszek:

Jestem jednak stałym fanem (...) dziadka Hewitta.

Ścisk-ścisk, cmok-cmok!Very Happy
356piątek, 04, lipiec 2014 20:57
Zbyszek
@kibic50.
Masz dziwaczny zwyczaj nazywania g... mamałygą. Jak kto daje ciała w sporcie to go daje. Tego nie da się zagadać. Po prostu się nie da. Ja sport lubię i idąc za twoja radą to może ona przestanie udawać, ze gra. Tak będzie lepiej.

Jak wniosków nie wyciągnie tak pewno i tak się stanie. Pamiętać bowiem trzeba, ze stała się w pewnym sensie osoba publiczną i podlega surowszej ocenie. Jak się schowa w prywatność to mi jako od dziesięcioleci kibicowi, także tenisa, nic do niej. Póki co będę ją i innych sportowców oceniał. Tak jak ocenia się pracownika. Albo dobrze swoja robotę wykonuje, albo żle. Tu musi być taka sama miara. Bo inaczej to wszyscy w tej bylejakości utoniemy.
355piątek, 04, lipiec 2014 20:23
@Zbyszek

"Tylko nie karz mi jej za to podziwiać"

Mało, że Ci nie karzę podziwiać. Ja Ci radzę nie oglądaj jej meczów skoro wzbudza w Tobie politowanie i głęboki żal.
Tabloidy wszelkiej maści pokazują zdjęcia piłkarzy Anglii, Hiszpanii i innych państw jak wypoczywają ze swoimi kobietami na różnistych plażach.
To dopiero skandal. Zapewne powinni sie ubrać w pokutne szaty i walić głowami w beton. Ku uciesze zawiedzionej gawiedzi.

"Pojechała do Kanady po łatwy i większy szmal.Jej sprawa"

Dokładnie. Jej sprawa. Zapracowała na to wcześniejszymi zwycięstwami, bo nie wiem czy wiesz, ale nie każdy może wziąć udział w turniejach.
354piątek, 04, lipiec 2014 18:22
Zbyszek
Wczoraj single pań wygrały Czeszka Kvitova /24 lata/ z Safarową /27 lat/ co było oczekiwane oraz Kanadyjka Bouchard /20 lat/ z Rumunka Halep /26 lat/ co było sporą niespodzianką. W tym drugim meczu Kandyjka pokazała to co prezentują prawie wszystkie młode tenisistki a więc grę oparta na sile, prawie męską. Jeszcze w pierwszym secie Rumunka wszechstronnością nawiązywała walkę, ale w drugiej bite na koniec kortu piłki zupełnie ją rozbiły i odebrały chęć do walki.

Dziś dwa mecze półfinału mężczyzn.W pierwszym Serb Djoković walczył z Bułgarem Dimitrowem. Wygrał spokojnie I seta i przegrał drugiego. W trzecim rozgorzał prawdziwy bój. Grigor zaczął chodzić do siatki i gnębić Novaka krótkimi piłkami osiągając skuteczność tego elementu gry 75%. Natomiast Serb grał na słabszy bekhend Bułgara raz dłuższe, raz krótsze piłki i tym seta w tie breaku wygrał. Bezpardonowa walka trwała dalej w 4 secie. Obaj po kilka razy ganiali uciekające piłki na czworakach. Publiczność wyrażnie chciała 5 seta i Dimitrow dochodząc do każdej piłki miał w kolejnym tie breaku trzy piłki setowe. Nie wytrzymał trudów kondycyjnie i spryciarz Novak wygrał tie breaka 9:7. Zaangażowanie graczy zasługiwało na najwyższą pochwałę i dostali owację na którą zasłużyli.

Teraz gra Roger Federer z Kanadyjczykiem Raonicem. To jak woda z ogniem. Milos to taka silniejsza odmiana Janowicza. Jak walnie serwis i trafi to rywal ma problem. Jak nie to sam ma problemy. Pierwszego seta wygrał Szwajcar. Ale Raonic na początku drugiego ma już osiem asów serwisowych. To nie jest młodzian z mojej bajki, aczkolwiek jego siostrzenica jest Polką i gra w siatkówkę w Legionovii. Jestem jednak stałym fanem Rogera, podobnie jak wcześniej innych wszechstronnych tenisistów w tym dziadka Hewitta.

No i doczekałem się. Roger ograł drwala w 3 setach. Brawo dziadku. Piszesz historię tenisa. Złotymi literami.
353piątek, 04, lipiec 2014 17:57
Zbyszek
@Kibic 50.
Na olimpiadzie jest trochę inny przydział zawodników, także w tenisie. Agnieszka przegrała w i rundzie z zupełnie nieznaną wtedy i do dziś Niemką. Zapamiętano ją jednak i nawet uwieczniono na zdjęciu jak po porażce w mikście /też w I rundzie/ była cała roześmiana /tuz po zejściu z kortu/. Wszystkich to zdziwiło, bo Radwańska ma zawsze na korcie i w jego okolicach kamienną twarz. Ale to już było. Nie pamiętasz. Zdarza się. A czy była kandydatką do medalu? Kogo to obchodzi. To tak jak by biegacz na 100 metrów z Polski przebiegł ten dystans w 15 sekund i był cały szczęśliwy. Jak by przebiegł powiedzmy w 10, 20 i odpadł to by nikt mu złego słowa nie powiedział. Tam Polka ośmieszyła się i tyle. Pojechała do Kanady po łatwy i większy szmal. Jej sprawa. Tylko nie karz mi jej za to podziwiać.

A co do jej "wyczynu" z Makarową to oczywiście ranking nie gra, ale też ta klęska to nie jest powód do chwały. To tak jak by Hiszpanie cieszyli się, że ich drużyna jest 1 w rankingu i nic się nie stało, że odpadli w przedbiegach. Wszyscy ich krytykują i podkreślają, że właśnie im nie wypadało tak dać ciała. Agnieszce też nie uchodzi. Ale powiadam to było i historii się nie cofnie. Jak wyciągnie właściwe wnioski to jeszcze nam przysporzy dużo radości. Podobnie jak Janowicz.
352piątek, 04, lipiec 2014 15:31
@a-c10

Bardzo lubię Twoje trzeźwe spojrzenie na omawiane tu zagadnienia.
Może to zasługa odległej perspektywy, ale ja raczej bym optował za zdrowym rozsądkiem Wink
Pozwól zatem, że przedstawię swój punkt widzenia. Pamięć nie ta, więc pomogę sobie danymi z netu.
Na igrzyska olimpijskie w Londynie wybrało się 218 polskich sportowców. (!!!)
Pełna lista tutaj: http://www.przegladsportowy.pl/igrzyska-olimpijskie/londyn-2012,igrzyska-olimpijskie-londyn-2012-reprezentacja-polski,artykul,142605,1,1034.html

Zapytany o szanse medalowe prezes PKOL-u Adam Krzesiński powiedział:
- Gdzie szukać tych medali?
- W wodzie: żagle, wiosła, kajaki, Konrad Czerniak w pływaniu, zobaczymy co pokaże Paweł Korzeniowski. Jest też szereg innych dyscyplin, choćby lekkoatletyka, w kolarstwie Maja Włoszczowska, zawsze z miejscem na podium wracali szermierze. Do tego podnoszenie ciężarów i tenis. Chyba po raz pierwszy w historii mamy taką sytuację, że polski zawodnik, mam na myśli oczywiście Agnieszkę Radwańską, w tej ostatniej dyscyplinie jedzie jako jeden z poważnych kandydatów. Do tego niespodzianki, te przecież zawsze się zdarzają"

Dziś już wiemy, że z wymienionych przez prezesa kompletnie zawiedli (zero medali) szermierze, pływacy, kolarze i tenisiści, choć akurat tenis, jako jedyna dyscyplina nie miał żadnych medalowych tradycji.

Zapytani w ankiecie użytkownicy Onet Sport "Jak oceniają szanse Polaków na IO w Londynie" mieli bardzie trzeźwe spojrzenie na możliwości naszych reprezentantów.
55 % z nich zde­cy­do­wa­ło, że Po­la­cy przy­wio­zą z Igrzysk od 10 do 15 me­da­li.

Wg fachowców z "USA Today", szanse na medale wśród reprezentantów Polski mieli:
Złote:
Marta Walczykiewicz (kajakarstwo, kajaki jedynki 200 m)
Zofia Noceti-Klepacka (żeglarstwo, klasa RS:X)
Srebrne:
Maja Włoszczowska (kolarstwo, wyścig cross country)
Piotr Siemionowski (kajakarstwo, kajaki jedynki 200 m)
Konrad Czerniak (pływanie, 100 m st. motylkowym)
Adrian Zieliński (podnoszenie ciężarów, kategoria 85 kg)
Damian Janikowski (zapasy, styl klasyczny - kategoria 84 kg)
Brązowe:
Karolina Michalczuk (boks, waga musza)
Beata Mikołajczyk, Aneta Konieczna (kajakarstwo, kajaki dwójki 500 m)
Julia Michalska, Magdalena Fularczyk (wioślarstwo, dwójka podwójna)
Piotr Małachowski (lekkoatletyka, rzut dyskiem)
Marcin Dołęga (podnoszenie ciężarów, kategoria 105 kg)
drużyna mężczyzn (siatkówka).

Z 13 szans trafili 5 choć z kolorem kruszcu już nie.
O Agnieszce Radwańskiej nie było ani słowa, nawet na brąz.
Jej wielkość, istnieje tylko w naszych głowach. To raczej my, głodni sukcesów stawialiśmy ją w gronie faworytów. Tym bardziej sroga ocena jej występu, choć w moim przekonaniu inni zawiedli znacznie bardziej.
Znamy wielu "flagowych" którzy swój udział kończyli na ceremonii otwarcia, więc AR do wyjątków nie należy.

Polska na IO w Londynie zdobyła zaledwie (aż) 10 medali. Dokładnie tyle samo, co na dwóch poprzednich i chyba tylko Tomasz Majewski spełnił nasze oczekiwania. Pozostali byli albo przegranymi albo sprawili ogromną niespodziankę.

Złote:
1. Adrian Zieliński – podnoszenie ciężarów kat. 85 kg
2. Tomasz Majewski – lekkoatletyka pchnięcie kulą
Srebrne:
3. Sylwia Bogacka -strzelectwo karabinek pneumatyczny
4. Anita Włodarczyk – rzut młotem
Brązowe:
5. Julia Michalska i Magdalena Fularczyk – wioślarstwo dwójka podwójna
6. Damian Janikowski- zapasy w stylu klasycznym, kat. 84 kg
7. Bartłomiej Bonk – podnoszenie ciężarów, kat. 105 kg
8. Zofia Klepacka-Noceti – żeglarstwo klasa RS-X
9. Przemysław Miarczyński – żeglarstwo klasa RS-X
10. Beata Mikołajczyk i Karolina Naja – kajakarstwo K2 500

Ps
"Mogłaby więc dla nich (znaczy dla nas) zrobić coś ekstra, dać z siebie tę odrobinę więcej i np. wygrać tego Szlema"

Jej szanse na Szlema w mojej opinii równe są wyjściu z grupy LM polskiej drużyny.
351piątek, 04, lipiec 2014 13:27
a-c10
Zbyszek ma rację z tą Olimpiadą. Wyszło naprawdę niesmacznie. Nie ma absolutnie nic złego w robieniu pieniędzy. Kto twierdzi inaczej, jest albo eremitą, albo hipokrytą. Jest natomiast wiele złego w robieniu ludzi w wała. Zwłaszcza na tle, które dla wielu osób pozostaje cholernie istotne.

Co do reszty, przyznaję szczerze, że mam nielichą zagwozdkę. Owszem, istnieje wiele zawodów, w których można kosić dużą kasę. Ale także istnieje mnóstwo profesji, w których natyrać się trzeba co najmniej tak samo, jak w zawodowym tenisie, za to profity nieporównywalnie mniejsze. Sympatycznie by więc było, gdyby panna R. pamiętała, że bez tych wszystkich ludzi, którzy zapłacili za oglądanie jej występów (czy to bezpośrednio, czy przez telepudło), jej przysłowiowa już kolekcja torebek byłaby zapewne znacznie uboższa. Mogłaby więc dla nich (znaczy dla nas) zrobić coś ekstra, dać z siebie tę odrobinę więcej i np. wygrać tego Szlema. Choćby jednego, co tam. A przynajmniej mocno się postarać. Bo niestety, czasem - podobnie jak Zgred - miewam przygnębiające wrażenie, że z tymi staraniami bywa u niej kruchawo.

Z drugiej strony, trudno odmówić racji Kibicowi50. Naście turniejowych tytułów (mam nadzieję, że na tym nie koniec), dość regularne występy w późnych rundach Szlemów - jak na zawodniczkę z kraju, gdzie nie ma praktycznie żadnych tenisowych struktur, to jest Coś.
350piątek, 04, lipiec 2014 09:48
@Zgred

"Ale do k....y nędzy czy oglądając Panią Isię mogę mieć takie oto przesłanie-, że coś WRESZCIE wygra?"

Możesz. Nikt Ci tego nie zabroni.
Tak samo, jak możesz mieć "takie oto przesłanie" oglądając reprezentacje Polski w piłce nożnej. Oni też kiedyś byli na Igrzyskach Olimpijskich. Nawet medale zdobyli.
Z nimi jest jeszcze o tyle gorzej, że koszty zgrupowań, hoteli, lekarzy, odnowy czy przelotów ponosi związek. Jeszcze im premie płacą i tzw "startowe". Radwańska na wszystko musi zarobić sama.

Żeby było śmieszniej, to w przeciwieństwie do naszych kopaczy Radwańska w ostatnich 5 latach wygrała 13 turniejów WTA, była w finale Wimbledonu, półfinałach Australian Open i Wimbledonu, ćwierćfinale US Open. (wielkoszlemowe)
Jak na zawodniczkę mierzącą 173 cm i ważącą 56 kg, to całkiem sporo.

"Lubię zobaczyć na twarzy charyzmę zwycięstwa"

Ja też i dlatego w tenisie oglądam Nadala, Federera, Djokovica a w futbolu reprezentacje Chile, Kostaryki czy Meksyku.
Oglądając wyczyny tamtych sportowców włączam myślenie, przy naszych pracuje tylko serce..
yvComment v.2.01.1