Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
2029piątek, 11, czerwiec 2021 19:53
To powinno definitywnie zakończyć dyskusje amatorów.
W dalszej części rozmowy poruszony został również temat tego, jak dużym obciążeniem dla zawodnika był mecz deblowy.
– Trening jest bardziej intensywny niż mecz debla. Z godziny i 19 minut spędzonych na korcie, Iga grała pewnie 13 minut. Zdecydowana większość meczu to są przerwy – kończy Sierzputowski.
2028piątek, 11, czerwiec 2021 19:03
Zbyszek
W pierwszym półfinale gry pojedyńczej mężczyzn spotkali się Grek Stefanos Tsitsipas ( 23 lata, 6 ATP) z Niemcem Aleksandrem Zwieriewem ( 24 lata, 5 ATP). Wynik 6;3, 6;3, 4:6,4;6 i 6;3 dla Tsitsipasa. Jako ciekawostkę podam, że półfinał w którym uczestniczyli to najmłodszy w historii RG, biorąc pod uwagę sumę lat uczestników, podobnie jak następny Nadala ( 35 lat) z Djokoviczem ( 34 lata) będzie najstarszym. Mecz mógł się podobać, aczkolwiek można się było spodziewać bardziej wyrównanej walki w każdym secie. Pierwsze dwa sety dla Greka, którego crossy i rotacyjne zagrania wzdłuż linii były zabójcze dla Zwieriewa. Kolejne dwa to pokaz świetnych serwów Niemca i passing shotów przeplatanych drop shotami. Niestety bardzo rzadko dochodziło do dłuższych wymian, bo wówczas było na co popatrzeć. Były to bowiem wymiany dynamiczne, krwiste , obaj razili się mocnymi ciosami w krótkim dystansie. Na ogół jednak gra była rwana , podobna do tej na trawie, gdzie króluje serwis, return i wolej lub smecz. Dość powiedzieć, że pierwsze 4 sety trwały niecałe 2,5 godziny. Oglądam obu tenisistów już od kilku lat i potwierdzają oni swoje wady i zalety. Tsitsipas za bardzo gra emocjami i za łatwo przychodzi mu przegrywanie. Kiedy dominuje nad rywalem to gra na wysokim poziomie, a kiedy tylko napotka na bardzo twardy opór siła jego gry drastycznie spada. Z kolei Zwieriew nie czyni oczekiwanych postępów, bo już 4 lata temu był na 3 miejscu ATP. Jemu brakowało i brakuje wytrzymałości i jak mecz ma dużą intensywność to w okolicach trzeciej godziny można go z kortu zbierać łyżką. Chociaż w końcówce piątego seta przy stanie 5;1 bardziej ambicją, niż siłami powalczył.
Warto zauważyć, że w odróżnieniu od kobiet w turnieju mężczyzn nie ma sensacji , bo z faworytów we wcześniejszej fazie odpali tylko Miedwiediew ( 2 ATP) i Thiem ( 4 ATP).
2027piątek, 11, czerwiec 2021 17:06
Dodać jeszcze trzeba, że w poprzednim turnieju RG, Iga też dotarła do 1/2 finału debla i jakoś to nikomu ne przeszkadzało
Nie przeszkodziło też Idze sięgnąć po puchar w singlu.
Nasza tenisistka zagra w finale RG po raz drugi z rzędu. Po singlu przyszedł debel.
Rewelacja
2026piątek, 11, czerwiec 2021 17:02
Zbyszek
@Ioocosus.
Masz rację. Muszę weryfikować swoją pamięć, której za bardzo ufam. Cóż starość, nie radość. Dziękuję za korektę.
W kolejnym półfinale debla na tegorocznym RG para polsko-amerykańska Iga Świątek ( 20 lat) - Bethanie Mattek-Sand (36) lat wygrały 6:3 i 6;4 z parą rumuńsko-argentyńską Irina Begu (31 lat) - Nadia Podorska ( 24 lata). Rumunkę Begu mogliśmy obejrzeć w meczu o gwiazdorskiej porze czyli o 21.00 na korcie im. Philippe Chatriera, kiedy przegrała w I rundzie po twardej walce z Sereną Williams, zaś Poborską pamiętamy z porażki z Igą w półfinale zeszłorocznego RG. Z kolei Świątek to już uznana singlistka ( 9 WTA) ,ale jest to jej pierwszy finał deblowy turniejów WTA. Jej partnerka Mattek-Sand to słaba singlistka , bo najwyżej w WTA na 30 miejscu przed 10 laty, ale za to jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek grających w parach . W deblu jest to jej 43 finał turniejów WTA, z czego wygrała 27 , w tym 5 razy Wielkie Szlemy ( po 2 razy RG i Wimbledon i raz US Open). Mnie wbiła się w pamięć jak wręcz fenomenalnie grała w 2015 roku w parze z Safarovą. Do tego ma podobną ilość wygranych w mikście.
W meczu para Mattek-Sand - Świątek górowała dość wyraźnie nad rywalkami. Iga grała z głębi i niszczyła parę Begu-Podorska kątowymi zagrania na koniec kortu ,a Amerykanka grająca z przodu zdobywała punkty morderczymi wolejami i top spinami. Przełomowym był 3 gem II seta, kiedy po przy stanie 1:1 po prawie 15 minutowej zaciekłej walce to Polka z Amerykanką zdobyły kolejny punkt.
Który debel wygra nie jestem w stanie wskazać, bo spotka się para zgrana, grająca solidnie na bardzo stabilnym, wysokim poziomie z parą , w której naturalna młodość i nieprzewidywalność spotkała się z niesamowitym doświadczeniem i ograniem.
2025piątek, 11, czerwiec 2021 16:22
iocosus
Każdy z nas ma prawo do własnych odczuć i wrażeń sportowych, ale faktografię trzeba weryfikować.
Zbyszek: "Krejcikova może w tegorocznym turnieju RG zrobić to co udało się jej rodaczce Martinie Navratilovej, a mianowicie wygrać na Rolandzie Garrosie w tym samym turnieju i singla i debla. Mało tego dokonałaby tego po 37 latach od ostatniego takiego wydarzenia."
"Mary Pierce (ur. 15 stycznia 1975 w Montrealu) – francuska tenisistka, zwyciężczyni wielkoszlemowych turniejów Australian Open 1995 i French Open 2000 w grze pojedynczej, zdobywczyni Pucharu Federacji 1997 i 2003.
(..) Do jej największych sukcesów w kolejnych latach należy przede wszystkim zwycięstwo we French Open w 2000, zarówno w grze pojedynczej, jak i podwójnej (w parze z Hingis). W finale singla pokonała Hiszpankę Martínez, w półfinale – swoją partnerkę deblową Hingis. Po tym sukcesie ponownie awansowała na pozycję nr 3 na świecie, tym razem także w klasyfikacji deblistek. Wcześniej w 2000 była w parze z Hingis w finale Australian Open w grze podwójnej" Mary Pierce – Wikipedia, wolna encyklopedia
2024piątek, 11, czerwiec 2021 14:44
Zbyszek
Czeska para Barbora Krejcikova (33 WTA) wraz ze stałą partnerką Kateriną Siniakovą ( 68 WTA) wyszły na kort i zrobiły bez problemów swoje czyli ograły 6:1 i 6:2 parę polsko-amerykańską Magdalena Linette (37WTA)- Bernadetta Pera (77WTA). Tym samym to Krejcikova może w tegorocznym turnieju RG zrobić to co udało się jej rodaczce Martinie Navratilovej, a mianowicie wygrać na Rolandzie Garrosie w tym samym turnieju i singla i debla. Mało tego dokonałaby tego po 37 latach od ostatniego takiego wydarzenia. Przy czym to nie Navratilova jest idolką tenisistek Czeskich, mimo jej gigantycznych sukcesów ,ale zmarła przedwcześnie w wieku 49 lat Jana Novotna , zaliczona pośmiertnie do Galerii Sław. Para Krejczikova-Sinikova to od kilku lat jeden z najlepszych deblów kobiecych. Wygrały m.innymi po razie Wimbledon i RG. Zaś Krejczikova ma jeszcze dodatkowo sukcesy w mikście i już 3 razy wygrała w tej kategorii turnieje Wielkiego Szlema. Od tego roku słabo jej szło w singlu, ale tak jak i m.innymi Sakkari w okresie braku występów w czasie ubiegłorocznej pandemii wydatnie poprawiła muskulaturę i co za tym idzie siłę i wyrosła na czołową zawodniczkę globu.
2023czwartek, 10, czerwiec 2021 21:05
Zbyszek
Jednak ociupinkę znam się na tenisie. Napisałem, że Krejcikova ogra wyżej notowaną Sakkari i tak się stało. Pojedynek obu zawodniczek , których krótkie charakterystyki podałem na tej stronie więc nie będę się powtarzał był niezwykle nierówny, taki prawdziwy rollecoaster. Przez pierwsze dwa sety walka toczyła się o uzyskanie inicjatywy ,a inicjatywa przechodziła z jednej strony na drugą, podobnie jak wynik. Zaczęła Greczynka od 3:0 , potem Czeszka doprowadziła do 3:5, Sakkari wyrównała, ale ostanie dwa gemy należały do Krejcikovej. W drugim secie znowu Sakkari uciekła na 4;0,ale Czeszka ją doszła, ale tym razem to Greczynka wykończyła seta. Atutami Sakkari były bardzo skuteczne, pierwsze podania oraz agresywne ataki każdej piłki. W każde zagranie wkładała całą siłę, grając na granicy ryzyka. Krejcikova natomiast swych szans upatrywała w długich wymianach i arytmii gry. po kilku spokojnych piłkach natychmiast przyśpieszała, co Greczynkę wybujało z rytmu gry ,a jej przynosiło punkty. Dwa pierwsze sety trwały dwie godziny. W secie trzecim obie wyglądały jak bokserzy słaniający się na nogach i okładający się pięściami bez ładu i składu. Prowadzenie do stanu 7:6 dla Krejcikovej przechodziło od jednej do drugiej ,ale wówczas Czeszka miała 3 piłki meczowe ,ale je przegrała, bo stanęła. Od wyniku 7:7 Krejcikova tylko przebijała piłki, często zwalniając grę lobami ( pamiętamy tę metodę w wykonaniu Isi) . Greczynka nie mogła jednak jej przełamać, bo Czeszka to zawodniczka bardzo dobrze technicznie wyszkolona i ma świetne wyczucie kortu. Natomiast Sakkari nie umie grać defensywnie, spokojnie, regularnie czekając na błędy rywalki, bo jej siła to ciągły atak. A w nim to ona popełniała błędy ,a to trafiając piłką w siatkę, a to wyrzucając ją za pole gry. W efekcie ostatniego seta Krejcikova wygrała 9;7 i to ona zagra w finale.
Tym , których zdziwił wynik seta 9:7 wyjaśniam ,że Roland Garros jest jedynym obecnie turniejem ,który zachował w ograniczonym co prawda zakresie, stary regulamin .Mianowicie w ostatnim, decydującym secie ( 3 u kobiet i 5 u panów) nie gra się tie breaka ,ale gra się do uzyskania przewagi 2 gemów.
2022czwartek, 10, czerwiec 2021 17:15
Zbyszek
W pierwszym półfinale singla kobiet Rosjanka Anastazja Pavljuczenkova ( 31) pokonała Słowenkę Tamarę Zindaszek (85) w dwóch setach 7;5 i 6:3. Pavljuczenokova jest doświadczoną 30-letnią tenisistką, która pierwszy raz awansowała do finału turnieju Wielkiego szlema. Dotychczas doszła we wszystkich turniejach Wielkiego Szlema do półfinałów. Wygrała 12 turniejów WTA ,ale wyłącznie WTA500 i 250. Była jedną z tenisistek określanych jako koszmar dla Agnieszki Radwańskiej, obok Sereny Willimas, Kuźniecowej, Szarapowej i Azarenki . Jej rywalka 24 -letnia Zindaszek to zawodniczka bez sukcesów w turniejach wyższej rangi, a w Wielkim Szlemie odpadała najwyżej w II rundzie. Jedyna nierozstawiona zawodniczka w półfinale RG. Ja przy omawianiu i awizowaniu pojedynków wskazuję na pozycję w rankingu WTA lub ATP mając świadomość, że może to być w momencie meczu lub po nim nie do końca aktualne. Bowiem Międzynarodowa Federacja Tenisowa w czerwcu ubiegłego roku z uwagi na pandemie zmieniła zasady klasyfikacji rankingowej. Mianowicie do 06.2020 do klasyfikacji liczyły się wyłącznie punkty zdobyte w ciągu ostatniego roku, a od tej pory zawodnicy zachowują po upływie roku przez następne pół roku połowę punktów zdobytych wcześniej. Druga zmiana ma charakter kosmetyczny , bowiem wcześniej ranking był modyfikowany dwa razy w miesiącu ,a obecnie odbywa się to na bieżąco . Dlatego proszę się nie dziwić, że np. ja awizując start Majchrzaka podałem, że był on 117 ATP, chociaż w momencie startu był 120, a po wygranym meczu I rundy na 118 ,a po przegranym w II rundzie spadł na 126 miejsce. W turniejach Wielkiego Szlema we Francji, Australii i USA oraz w większości turniejów WTA Masters miejsce w klasyfikacji odpowiada miejscu na "liście startowej". Wyjątkiem jest Wimbledon, w którym Anglicy dodają niejako punkty za umiejętność gry na trawie oraz niektóre turnieje amerykańskie i chińskie , gdzie organizatorzy traktują tabelę jako wskazówkę do rozstawień.
Sam mecz nie rozczarował, bowiem wielkiego poziomu po tych zawodniczkach spodziewać się nie należało. Pavljuczenkova to zawodnicza dobrze wyszkolona, spokojna, dojrzała, zrównoważona emocjonalnie i to ona narzucała sposób gry. W I secie obie zawodniczki grały długą piłką posyłaną przemiennie w rogi kortów licząc na błędy przeciwniczki. Nieco dokładniejsza była Rosjanka. W II secie Pavljuczenkova skróciła pole , zagrała agresywniej i soczystymi forhendowymi slajsami wzdłuż linii niszczyła systematycznie rywalkę.
2021czwartek, 10, czerwiec 2021 08:15
Zbyszek
Ja mam do siebie pretensję, że o tym przemęczeniu Świątek napisałem, bo było to jak samospełniająca się przepowiednia. Może gdybym nie napisał ?.
Oczywiście nie mam pretensji do naszej tenisistki. Mało tego po przegranym meczu pokazała klasę , inteligencję , odwagę i szczerość. Rzadko zdarza się, aby sportowiec potrafił przyznać się do słabości i pochwalić przeciwniczkę, że potrafiła je wykorzystać. Iga mówi o swoich odczuciach i o tym, że nie słuchała sygnałów swego organizmu. Natomiast jej sztab powinien wykonać pracę analityczną, być może przy pomocy uznanych autorytetów w dziedzinie fizjologii ,a być może i psychologii. Bowiem to nie jest tak, że wszyscy sportowcy są tacy sami ,jak by wytworzeni w laboratorium wedle jednej sztancy, ale każdy ma osobnicze progi i granice wydolności fizycznej i wytrzymałości psychicznej. Tym samym jedna tenisistka może łączyć wygrywanie debla i singla w jednym turnieju, a dla innej jest to za trudne doświadczenie dla organizmu. Ponadto nie wolno porównywać turniejów Wielkiego Szlema ponieważ tylko one trwają dwa tygodnie i tylko na nich ,aby wygrać singla trzeba rozegrać 7 meczów, a debla 6. Turnieje WTA Masters trwają tydzień i wystarczy 5 meczów w singlu i 4 w deblu. Do tego wysiłek na kortach ziemnych jest sporo większy niż na innych nawierzchniach. Czyli albo rozmawiamy o konkretach , tu o tegorocznym RG, zachowując minimum dyscypliny intelektualnej ,albo o wszystkim i o niczym. Dlatego też w sensie sportowym to ,że Iga przegrała mecz w Turnieju w ćwierćfinale nie stanowi problemu , bowiem ma do tego pełne prawo i nie wolno jej za to winić. Natomiast czym innym jest sama sytuacja i okoliczności i tu nie wolno twierdzić ,że nic się nie stało. Bowiem zawodniczka mówi zgodnie z prawdą, że jest przemęczona fizycznie i psychicznie i że jej organizm nie był w stanie się zregenerować. I zbadanie i wyjaśnienie tej kwestii jest dla przebiegu dalszej kariery Igi kluczowe.
Przy czym ja na to patrzę również , jako zarządzający ludźmi przez te ok.40 lat przede wszystkim z prakseologicznego i praktycznego punktu widzenia. Zarzadzanie ryzykiem polega w skrótowym ujęciu na ocenie stanu zastanego, identyfikacji zagrożeń, ocenie ich stopnia zaszkodzenia celowi działania ,ocenie posiadanych zasobów przeciwdziałania po to , aby móc ryzykiem sterować. W przypadku Igi jej celem było wygranie Turnieju RG w singlu i ewentualnie w deblu Prestiż ,wartość marketingowa i sama nagroda są niewspółmierne za wygranie singla i debla. Jak się wygra grę indywidualną jest się bohaterką na długi czas, a jak się wygra grę deblową to zostanie to odnotowane w kalendarium , bo nikogo to nie interesuje dłużej niż przez minutę, albo dwie. Za wygranie singla dostaje się 1, 6 mln. Euro, a za debla 125 tys. Euro. Do tego , gdyby Iga wygrała singla to na nią mogły czekać kontrakty reklamowe wielkich Firm o światowym zasięgu na kwoty przyprawiające o zawrót głowy. Jak by nie oceniać ryzyka , jakich mierników by nie stosować to z pragmatycznego punktu widzenia ryzyko było nadmierne i decyzja o grze Igi w singlu i deblu się nie broni. W takich przypadkach jak omawiany każdy dobry zarządca zastosuje zasadę ostrożności. Tym bardziej, że tak jak się turniej ułożył to Iga do ćwierćfinału była zdecydowanie najlepiej grającą zawodniczką i jej udziałem był najlepszy set z Kontaveit i najlepszy mecz z Kostjuk. Poziom jaki Polka pokazała był nieosiągalny dla jej rywalek. I nagle wszystko się załamało, bo organizm nie wytrzymał. .
Turniej toczy się dalej i miałem sprawozdawać inne mecze singla od półfinałów oraz finał debla. Ale dziś w półfinałach debla ze swoimi partnerkami zagrają Iga Świątek i Magda Linette. Wczoraj w ćwierćfinale singla mężczyzn miała miejsce i śmieszna i kuriozalna sytuacja, zawiniona przez organizatorów ,a mianowicie do wczoraj mecze wieczorne tzw. gwiazdorskie zaczynały się o 21.00 bez udziału publiczności , bo we Francji od 23.00 obowiązuje godzina policyjna i zakaz przebywania poza miejscem zamieszkania. Od wczoraj mecze wieczorne zaczynają się o 20.00 z udziałem publiczności. Również od ćwierćfinału zwiększono ilość publiczności z 25% do 50% pojemności obiektów. No i wczoraj grali sobie Novak Djokovicz z Włochem Mateo Berrettinim i kiedy wybiła godzina 22.00 organizatorzy nakazali publice opuszczenie obiektu , na co ta odmówiła. Ponieważ nie było możliwości zmuszenia siłą ludzi ,aby wyszli organizatorzy wymogli na zawodnikach ,aby przerwali grę i zeszli do szatni. Gracze początkowo stanęli okoniem ,ale z oporami zeszli i dokończyli grę na pustym obiekcie. Wygrał Serb. To również przykład chciejstwa i bezmyślności , bo wśród mężczyzn chyba żadnego spotkanie nie udał się rozegrać w ciągu 2 godzin.
@ZgredMaruda.@Kibic60
Moje napomknięcie o siatkówce miało na celu zwrócenie Waszej uwagi na mój tekst o EURO2020 (pewno kontrowersyjny) i że oczekują na cenne uwagi .
2020czwartek, 10, czerwiec 2021 06:43
@ Zgred
To nie moje tezy, tylko samej Igi Świątek, Wojciecha Fibaka, Piotra Sierzputowskiego i Adama Romera.
2019środa, 09, czerwiec 2021 22:04
Zgred Maruda
@kibic60
..."Jakby mnie czytali" - tia, tylko wtedy kiedy cytujesz fragmenty pod swoje tezy...
Szkoda że nie cytujesz całości kolego kibicu60...
..."- Moje uderzenia nie były tak ciężkie i głębokie. To ogółem moja największa broń, więc trudno było grać bez niej. Myślę, że wczoraj uderzyły mnie skutki ostatnich kilku tygodni. Miałam problem z regeneracją, ponieważ byłam zestresowana."
..."- Zaskoczyła mnie tym, że tak dużo grała mi do forhendu. Myślę, że właśnie zauważyła, że dziś nie jestem w dość dobrej dyspozycji. Szacun dla niej, że to wykorzystała - podkreśliła."
..."- Mam wrażenie, że trochę przesadnie odczytałam sygnały, które dostawałam od swojego ciała. Średnio zregenerowałam się wczoraj, a nieprzespanie nocy sprawiło, że byłam czuła na to, co się dzieje. Przerwa medyczna się przydała, czułam większą pewność, gdy miałam zabandażowaną nogę, ale myślę, że z nią jest wszystko w porządku i po odpowiednim czasie regeneracji i odpoczynku nic się nie wydarzy. Nie nazwałabym tego nawet kontuzją. Po prostu czułam ból podczas meczu i może gdybym była bardziej świeża, to bym nie wzięła tej przerwy, ale pomyślałam, że przy takim bólu mimo wszystko lepiej się zabezpieczyć jakoś - uzasadniła dziewiąta rakieta świata."
Tak to jest jak się gra dwa turnieje na raz...
2018środa, 09, czerwiec 2021 20:09
Jakby mnie czytali
"- Zabrzmi to trochę kolokwialnie, ale miałam gorszy dzień. One zdarzają się każdemu. Nie mam też aż tak dużego doświadczenia, mimo że wygrałam rok temu, żeby mieć czasami wszystko tip-top dopilnowane. Nie przeżyłam jeszcze wszystkiego w ciągu swojej kariery. Myślę, że takie dni będą się jeszcze zdarzały - powiedziała Świątek na konferencji prasowej po meczu z Sakkari.
"Nawet jeśli Iga gra najlepszy tenis na świecie - a gra najlepszy i najciekawszy - to jednak jest to taki sport, w którym gra się mnóstwo meczów i będą się zdarzać porażki. Raz one wynikają z tego, że przeciwnik zagra rewelacyjnie, że wyjdzie mu mecz życia. Tak Iga przegrała w bieżącym roku z Konjuh w Miami czy z Halep w Australian Open. Rywalki były wtedy świetne"
"Sakkari zagrała świetny mecz. Znakomity. Dużo ryzykowała, czuła kort, warunki - miała swój wielki dzień. To pewnie jedno z jej najlepszych spotkań w życiu"
"Wiele osób, które nie interesowały się do niedawna tenisem, przekonywało, że skoro Iga wygrała w zeszłym roku w Paryżu, a teraz idzie jak burza, to znów będzie najlepsza. To tak jednak nie działa - mówi Adam Romer z magazynu "Tenisklub".
Czy powinna grać w debla?
Po porażce w ćwierćfinale Roland Garros rozgorzała dyskusja, czy Polka powinna była występować w Paryżu w rywalizacji deblowej. Tym bardziej że w drugim secie z Sakkari miała przerwę medyczną, po której występowała na korcie z opatrunkiem na udzie. Wielu kibiców zastanawiało się, czy to nie efekt przemęczenia.
- Kibice często nie wiedzą, co mówią. Mogę tylko powtórzyć to, co cały czas powtarzał trener Igi Piotr Sierzputowski. Przekonywał, że debel absolutnie nie będzie przeszkadzał. Iga to młoda dziewczyna, ma dość sił. Oczywiście zawsze może się zdarzyć taki trzygodzinny mecz, jak tutaj w trzeciej rundzie debla [Bethanie Mattek-Sands i Iga Świątek pokonały Su-Wei Hsieh / Elise Mertens (Belgia, 1) 5:7, 6:4, 7:5, wyciągając z 1:5 w trzecim secie - przyp. red.], ale to było dwa dni temu. Uważam, że rywalizacja deblowa nie miała wpływu na dzisiejszą porażkę Igi - twierdzi Romer.
Pozdrawiam panów gorąco
2017środa, 09, czerwiec 2021 18:35
Zgred Maruda
@Zbyszku
Nie wiem czy mnie chcesz "wkręcić" tą damską siatkówką, ale wiedz że nie dam się na to złapać ...Bo widzisz całą uwagę kieruje na Heynen & Spółka w męskim wydaniu, oraz bardziej lub mniej ważniejszych konkurentów. Staram się (mimo marnego zainteresowania) rzetelnie przedstawiać wydarzenia w trybie "online".
Ale jeżeli już...musisz znać mój stosunek do żeńskiej odmiany gry w siatkówkę. Otóż widząc na ekranie obraz naszego pożal się Boże trenera Nawrockiego, odchodzi mi nawet chęć oglądania tzw. kaleczenia tej dyscypliny. Kiedy już się przemogę chcąc znaleźć choćby zajawkę umiejętności prowadzenia drużyny ciągle czerwonego z nerwów pana Jacka - opadają mi ręce...
Oczy bowiem bolą od śmiałych decyzji naszego "kołcza" wyniszczających z resztek sił naszych najlepszych w ataku siatkarek. Smarzek i Stysiak są daleko pod formą, aby opierać na nich grę. Być może istniało założenie, że mają się ogrywać z młodymi wystawiającymi Nowicką i Łzaowską pod nieobecność Wołosz, być może. Prężenie "muskułów" na siłę nie ma najmniejszego sensu, a wyniki dokładnie to potwierdzają...Przegrywanie, właściwie wygranych meczów ( mimo słabej formy fizycznej) jest domeną pana Jacka.
Dziwię się jedynie, że mając ME ( rozpoczną się dwa tygodnie po IO Tokio) na przełomie sierpnia i września, nasz "guru" nie ogrywa konkretnych zmienniczek na konkretnych pozycjach...? Nie ogrywa konkretnych rozwiązań w danych konfiguracjach na parkiecie...?
Wydaje się że właśnie Liga Narodów powinna być "poligonem" przygotowawczym pod ME, dla mniej doświadczonych, otrzaskanych młodych zawodniczek.
No, ale może być i tak, że ja się nie znam, a pan Jacek Nawrocki jest czarodziejem
2016środa, 09, czerwiec 2021 17:55
Po 2000 roku jedynie Justine Henin udało się obronić tytuł (2005,6,7)
Nie powtórzyły tego ani Wiliams, ani Mary Pierce, ani Kuzniecowa ani Szarapowa, Muguruza, Ivanović czy Halep i o ile wierzyć Zbyszkowi, żadna z tych pań nie grała jednocześnie debla.
Więc stawianie śmiałej tezy, że Iga przegrała przez debla, jest co najmniej śmieszne, tym bardziej, że zapewniam panów, że w dzień deblowy nie leżałaby nad basenem, tylko ciężko trenowała.
Przypomnę też, że ww zawodniczki miały za sobą o wiele więcej sukcesów i wygranych wielkich szlemów, podczas gdy nasza tenisistka dopiero puka do bram światowego tenisa.
Pisanie że przegrała "z zawodniczką z którą w normalnej dyspozycji fizycznej powinna się rozprawić jedną ręką jest już tak głupie, że szkoda komentować, tym bardziej, że "Greczynka przeżywa w Paryżu najlepszy okres w swojej dotychczasowej karierze. Rozstawiona z numerem 17. zawodniczka w III rundzie pokonała 15. "rakietę" świata Elise Mertens, a w kolejnej nie dała żadnych szans 5. w rankingu WTA Sofii Kenin, zeszłorocznej finałowej rywalce Świątek. Spotkanie z Amerykanką trwało zaledwie 69 minut i zakończyło się wynikiem 6:1, 6:3"
Pisząc piłkarskim slangiem, "takie mecze się zdarzają" i zapewne jeszcze nie raz się zdarzą naszej dwudziestolatce.
Trzeba mieć nadzieję, że kontuzja nie jest zbyt groźna i Iga Świątek zapisze się w historii, jako jedna z nielicznych, która sukces singlowy powtórzyła w deblu, czego jej, panom i sobie życzę.
Korzystając z bytności Zgreda, przypomnę jeszcze o ogromnej wpadce głównych faworytów do ME w siatkówce w meczu ze Słowenią, która pozbawiła ich złota.
2015środa, 09, czerwiec 2021 15:25
Zbyszek
Wybaczcie, ale na tenisie i na fizjologii trzeba się trochę znać ,ale nie tylko słuchać amatorów kwaśnych jabłek. To proza życia czyli praktyka jest kryterium prawdziwości, a, nie opowieści dziwnej treści " ku pokrzepieniu serc". Ja mam swój rozum i swoją wiedzę i się nimi kieruję i na ogół , co stwierdzam z prawdziwą przykrością, mam rację.
Iga Świątek przegrała dziś w dwóch setach 6:4 i 6:4 z zawodniczką z którą w normalnej dyspozycji fizycznej powinna się rozprawić jedną ręką. Iga ma wybitną zdolność antycypacji i szalenie szybką rękę ,aby grać zaskakująco i nieprzewidywalnie. Ale ,aby jej zagrania były precyzyjne czyli trafiały w kort tam gdzie ona chce to musi dobiegać w porę do piłek granych przez przeciwniczkę. Od początku spotkania nasza zawodniczka miała z tym ogromny problem i obie i Sakkari i Światek prześcigały się w ilości niewymuszonych błędów i Polka ten wyścig wygrała. Na początku drugiego seta dodatkowo okazało się, że pewno ma naderwane mięśnie uda odpowiadające za szybkości wytrzymałość. Po przerwie medycznej i pewno po zastosowaniu blokady wróciła do gry ,ale była cieniem samej siebie. Sakkari nie pokazała niczego szczególnego ,ale natrafiła na niedysponowaną i przemęczoną bezsensownym graniem na dwóch frontach rywalkę. Jest mi szczególnie smutno napisać, że kiedy chce się złapać dwie sroki za ogon to na ogół nie złapie się żadnej. Na Sakkari w półfinale czeka Barbora Krejcikova , którą opisałem niedawno kiedy to grała i przegrała z Igą w ćwierćfinale w Rzymie po straszliwie zaciętej walce i to ona jest faworytką meczu z Greczynką.
Przed meczem sporo szumu zrobił artykuł w prasie francuskiej w którym jakiś mądrala napisał, że Iga wygrywa dzięki tzw. wizualizacji. Pismaki , nie tylko w Polsce myślą ,że chyba wszyscy są takimi nieukami i durnymi ignorantami jak oni. Wszyscy wiemy ,że każdy z nas ma jakiś mechanizm psychiczny ratujący przed stresem polegający na myśleniu o czymś innym ,a nie o zagrożeniu. Lecz ten mechanizm nie doda nam sił , nie spowoduje poprawy szybkości , wytrzymałości, nie usprawni techniki ani szybkości ruchów i myślenia, ani antycypacji. Czyli wszyscy go znają i wszyscy stosują, a tylko jeden(a) wygrywa.
@ Kibic60.@ZgredMaruda
Jestem wkurwiony i na razie nie chce mi się z Wami gadać.
@ ZgredMaruda.
Po meczu z Islandią napisałem komentarz w którym zahaczyłem o mecz kobiet Japonia- Polska. Na siatkówce, chociaż to tylko panie, się ponoć znasz.
2014środa, 09, czerwiec 2021 15:22
Zgred Maruda
Jestem bardzo nieswój i mam wręcz żal do ekipy Igi Świątek !
Bez rzucania inwektyw napiszę tak -
To do cholery nie jest turniej o "wygranie bonu turystycznego" i uścisk dłoni burmistrza gminy Wąchock...
To jest Turniej Wielkiego Szlema!
Policzcie sobie czas na regenerację po zakończeniach poszczególnych meczów w stosunku do początku nowych do gry...
Gdzie tu powaga...Gdzie rozwaga...i wreszcie gdzie tu Szacunek dla rywalek!
2013środa, 09, czerwiec 2021 15:16
Z relacji tekstowych wynika, ze nie było dzis siły na posylającą asy greczynkę. Na szczęście jest jeszcze szansa w deblu.
2012środa, 09, czerwiec 2021 13:15
@ Zbyszek
Piszesz o prehistorii.
Całkiem niedawno Iga zagrala w turnieju dwa single jednego dnia, by zwyciężyć turniej. Patrząc na Ige i jej ostatnią, młodszą o rok przeciwniczkę, można było odnieść wrażenie, że Polka sie nie poci, podczas gdy sympatycna Ukrainka od 7 geme oddychała rękawkami. Jest ogromna szansa, aby ŚWIĄTEK zdobyła Paryż dwa razy, czego jej ogromnie życzę.
2011środa, 09, czerwiec 2021 07:23
Zbyszek
@Kibic60.
Uległeś tej tromtadrackiej euforii ludzi, którzy tenisem interesują się tylko wówczas kiedy nasza zawodniczka lub zawodnik wygrywają. Kiedy przestaną wygrywać to obrzucą ich gnojem. Odnośnie tego co piszesz ja mówię, że mam zaufanie do sztabu ,ale mam własne zdanie oparte na wiedzy z historii rozwoju tenisa. Kiedyś owszem na wielkich turniejach wielkie singlistki grały i debla. Tylko wyobraź to sobie ,że ostatnią z wielkich, która wygrała singla i debla na RG była Navratilova, która wygrała i jedno i drugie w roku 1982 i 1984,a debla grała aż do ukończenia 34 roku życia ( ostatni sukces w US Open w 1990 roku). Podobnie np. Serena Williams przestała grać debla w 2016 roku. Po prostu ilość turniejów i rosnąca intensywność gry przerosły możliwości fizyczne zawodniczek. Obecnie i singla i debla grają tylko zawodniczki drugiego tła. W tegorocznym RG spośród zawodniczek z pierwszej 20 rankingu WTA w deblu zagrały tylko Pliskova (11) i Mertens(15). Nie z powodu niechęci, ale z tego powodu, że na sukcesy w grze pojedynczej nie mogły raczej liczyć. Bowiem organizmu, jego fizjologii i bilansu energetycznego się nie oszuka. Za jego zbytnie wyeksploatowanie trzeba będzie zapłacić. Jak nie dziś, to jutro. To wszyscy wiedzą , bo tako rzecze nauka. Więc przestańmy mówić, że wszyscy są głupi ,a tylko my jesteśmy mądrzy. Bo ja chciałbym Igę grającą o trofea oglądać jeszcze przez wiele, wiele lat. Jest to bowiem naturalnie świeżutki dziw na dziwy. Cud prawdziwy .
2010środa, 09, czerwiec 2021 07:02
Po lekkim treningu (6:3, 6:2) Iga Świątek z amerykanką zagrają w półfinale debla.
2009wtorek, 08, czerwiec 2021 10:44
@ Zbyszek
"Moim zdaniem od tego jest trener i sztab ,ale uważam za niepoważne granie debla , poza Igrzyskami , przez tej klasy zawodniczkę"
Może jednak powinieneś zaufać trenerom.
Czy powinna grać debla potwierdziła ostatnia akcja wczorajszego meczu.
Zresztą sama Iga odpowiedziała na to pytanie:
- Debel w Paryżu pomaga czy przeszkadza? Walczy pani od kilku dni na przemian...
"Pasuje mi taki układ. W dni wolne od singla nie muszę myśleć co robić, jak trenować, bo występuję w grze podwójnej. To fajny przerywnik i fajne uzupełnienie singla, który oczywiście jest najważniejszy i to sukcesy w nim dają mi oczywiście najwięcej satysfakcji"
To, że "żadna zawodniczka ze ścisłej czołówki nie gra w deblu, ani mikście na poważnych Turniejach" może nie najlepiej świadczy o tych zawodniczkach.
2008wtorek, 08, czerwiec 2021 06:39
Zbyszek
Iga Świątek wygrała w setach 6;3 i 6:4 mecz IV rundy turnieju RG z Ukrainką Martą Kostjuk. Spotkanie rozegrano na największym korcie Philippe Chartier o godzinie 21.00. W naszych mediach uznano czas rozpoczęcia meczu za nieodpowiedni. Co świadczyło ,że to nie żurnaliści,ale idioci. Usta zamknęła im Azarenka, która wczoraj rano zaprotestowała przeciwko dyskryminowaniu kobiet i zarezerwowaniu tego terminu na spotkania męskich gwiazd. Domagała się równouprawnienia , nie tylko w wypłatach. Bo rzeczywiście na głównym korcie na 8 rozegranych meczów o 21,00 tylko raz zagrała kobieta (Serena Williams). I pewno byłoby tak dalej bowiem wczoraj o podanej porze miał zagrać Federer, ale wycofał się z Turnieju i organizatorzy wyznaczyli mecz Igi co oznacza nadanie jej statusu gwiazdy. Kostjuk z racji dziewczęcych i juniorskich osiągnięć oraz wygraniu w I rundzie z silną Hiszpanka Muguruzą traktowana była jako rywalka mogąca stawić Polsce silny opór, a nawet wygrać. I rzeczywiście niska pozycja w rankingu Kostjuk nijak się ma do jej aktualnej siły gry. Ukrainka jest szybka, gra urozmaicony, często wyrafinowany tenis oparty na superbekhendzie , kątowych crossach oraz precyzyjnych passing shotach. Świątek pokazała pełnię swoich aktualnych możliwości. Była niewiele wolniejsza, ale za to grała równiej, bez dłuższych , słabszych fragmentów. Iga wygrała tym ,że była twardsza , bardziej zdeterminowana. Jej ambicja jest niewyobrażalna. Przed meczem rozgorzała dyskusja w gronie fachowców czy Iga robi właściwie grając singla i w deblu. A to w kontekście jej i jej partnerki wygranej w III rundzie z faworyzowaną parą Hsieh - Mertens, w meczu o niezwykłej intensywności, trwającym 3 godziny w którym para polsko-amerykańska wyprowadziła wygraną w III secie od stanu 1:5 do 7:5. Moim zdaniem od tego jest trener i sztab ,ale uważam za niepoważne granie debla , poza Igrzyskami , przez tej klasy zawodniczkę. Po prostu żadna zawodniczka ze ścisłej czołówki nie gra w deblu, ani mikście na poważnych Turniejach. Iga mogła grać dla ogrania jak odpadała w przedbiegach, ale teraz zaliczana jest do faworytek.
W ćwierćfinale spotka się z Greczynką Marią Sakkari. Sakkari ma 26 lat i do 2021 roku wygrała tylko jeden turniej WTA250 w Rabacie w 2019 roku. W Wielkich Szlemach odpadała III lub IV rundzie. Ja ją obserwuję od 2018 roku, bowiem jak na niskiej klasy zawodniczkę grała dynamicznie i bezkompromisowo. Ale też zauważyć można ogromna zmianę w jej wyglądzie fizycznym . Jeszcze na początku ubiegłego roku było to raczej szczupłe dziewczę , to obecnie widać wręcz budowę kulturysty mięśni jej pasa barkowego. Bary jest stały się szerokie ,a mięśnie naramienne, mięśnie czworoboczne i mięśnie nadgrzbietowe są nadmiarowe. Uważam, że nabrała siły i temu zawdzięcza siłę gry, dzięki której w IV rundzie pokonała faworytkę Sofię Kenin. W sporcie zbytni nacisk położony na siłę odbija się niekorzystnie na wytrzymałości, więc w ich meczu w interesie Greczynki będzie gra szarpana , zmierzająca do szybkiego kończenia zagrań, a Iga powinna z nią pograć na wymiany i na regularność.. Sakkari nie stała się lepsza technicznie tenisistką, stała się tylko fizycznie mocniejsza.
2007sobota, 05, czerwiec 2021 18:43
Zbyszek
Dziś (05.06) na Turnieju RG w III rundzie wystąpiły dwie nasze zawodniczki, Iga Światek gra dalej, a Magda Linette pożegnała się z grą pojedynczą.
Wynik spotkania Igi Światek z Estonką Anett Kontaveit 7:6(7:4) oraz 6:0. O drugim secie nie ma co pisać, bowiem Kontaveit w I secie wyczerpała wszystkie swoje siły i była w każdym elemencie gry w drugim o kroczek za Polką. Natomiast I set rozegrany został na dawno nienotowanym w kobiecym tenisie poziomie, tak technicznym jak i taktycznym. O tym, że Iga ma gigantyczny potencjał ,zwłaszcza na kortach ziemnych mieliśmy przeczucie, ale że jest w stanie na tym etapie kariery grać jak największe mistrzynie tego jeszcze nie doświadczyliśmy. Do tej pory obie zawodniczki grały ze sobą 2 razy, a oba mecze wygrała Estonka. Kontaveit do solidność, doświadczenie i ogranie z najlepszymi, za to Światek to talent, szybkość ,nieprzewidywalności, niewiarygodna inteligencja i zdolność metamorfozy. Przebieg I seta to istny rollecoaster. Kontaveit rozpoczęła od atakowania znanych, słabszych stron Igi, a więc grała na bekhend naszej zawodniczki długą, slajsową piłkę zmuszając ją do obrony ,aby następnie przerzucić piłkę na stronę forhendową. Takim graniem Estonka doprowadziła do stanu 4:2 dla siebie. I przy tym wyniku Iga zmieniała sposób gry w ten sposób, że niejako wyszła naprzeciw temu co grała rywalka . Przeszła do jeszcze głębszej obrony, wycofała się poza końcową linię i grała długie plasowane piłki na wolne przestrzenie kortu Estonki. Ten wielce ryzykowany manewr pozwolił Idze na lepszy przegląd całego kortu i trzymanie gry przed sobą. Polka doprowadziła do stanu 5:4 dla siebie, ale teraz z kolei Kontavit zastosowała niszczycielskie kątowe serwisy , z którymi Iga radziła sobie średnio. W tie breaku Estonce gra na ogromnej intensywności wyraźnie dała się we znaki, bo siła jej gry mocno osłabła. O niebywale wyrównanej walce świadczy fakt, że Iga wygrała I seta , mimo, że miała tylko 18 winnerów, przy 30 Kontaveit.
W IV rundzie Iga zagra z młodą ( 19 lat) Ukrainką Martą Kostjuk, która zajmuje 77 miejsce w rankingu WTA. Moim zdaniem rywalka jest bardzo ,ale to bardzo niebezpieczna. Bowiem to na turniejach Wielkiego Szlema, na ogół, zaczynały się kariery większości gwiazd światowego tenisa, tak kobiecego jak i męskiego. Dla większości młodych tenisistów i tenisistek turnieje WTA , zwłaszcza te rangi WTA 1000 i WTA 500 są niedostępne z uwagi na to, że ilość dopuszczonych do gry ( generalnie 64) nie pozwala na ich włączenie do gry. W Wielkim Szlemie takich graczy jest 128 ,w tym 8 z kwalifikacji i 8 w ramach "dzikich" kart. Do tego młodzież nie obciążona grami w wielu turniejach może przygotować się do takiego turnieju w sposób optymalny. Tylko ,że Iga też jest jest jeszcze młoda i nadal się dynamicznie rozwija.
Jeżeli idzie o Magdę Linette to ja odnotowałem jej trochę sztuczny ,ale jednak, entuzjazm w grze ,ale w zachwyt nad samą grą nie popadłem. W I rundzie ograła rywalkę znacznie niżej notowaną , z która już wygrywała, zaś w II rundzie grała z zawodniczką, która ledwo stała na nogach, bo o sprawnym bieganiu mowy nie było. W III rundzie natrafiała na przeciwniczkę nie najwyższych lotów, ale grająca solidny i regularny tenis. W I secie nasza zawodniczka na entuzjazmie , wkładając ogromny wysiłek w każde zagranie wygrała go do 3, ale w dwóch następnych popełniała błąd za błędem nie nadążając za mierzonymi zagraniami Tunezyjki Jabeur i przegrała je do 0 i do 1.
2006czwartek, 03, czerwiec 2021 20:15
Zbyszek
Zgodnie z oczekiwaniami Iga Świątek ograła Szwedkę Rebeccę Peterson w dwóch setach 6:1, 6;1. Wynik sugeruje gigantyczną przewagę Igi, ale tak nie było. Sam mecz jak na taki wynik trwał stosunkowo długo , bo 61 minut. Ponadto spotkanie było dziwaczne , tak jak niektóre mecze piłkarskie, gdyż wszystkie parametry gry, poza jednym , wskazywały, że Szwedka miała wyższe ilości. Tym jednym , jedynym parametrem były wygrywające zagrania. Czyli Szwedka grała, a Polka wygrywała. Wykazała się instynktem kilera ,a jej wejścia na piłkę są wręcz niesamowite. W III rundzie na Igę czeka mocno grająca, niewygodna Estonka Anett Kontaveit ( 30 WTA)..
2005czwartek, 03, czerwiec 2021 13:14
Zbyszek
Magdalena Linette gra dalej. Po wygraniu I seta 6;1 ,w drugim przy stanie 2:2 Ashleight Barty skreczowała. Nie jest winą Magdy ,że Barty przystąpiła do RG nie w pełni sił i z niewyleczonymi urazami . W I rundzie na Perę pary wystarczyło, ale Polka postawiła Australijce znacznie trudniejsze warunki. Już w pierwszym secie Barty nie była w stanie dobiec do szybkich piłek naszej zawodniczki ,a w drugim po wzięciu przerw medycznej usiłowała pograć ,ale nie dała rady. Niezależnie od sposoby awansu to nie poznaję Magdy Linette. Już w Strasburgu była żwawsza, ale w półfinale przegrała ze znacznie niżej notowaną Rumunką Cristea. Natomiast w Paryżu gra jak dotąd jak z nut.
W III rundzie na Polkę czeka Tunezyjka rozstawiona z nr 25 Ons Jabeur ( 27 lat) , niska (166cm), ale wybiegana, szybka i nie odpuszczająca żadnej piłki.
2004czwartek, 03, czerwiec 2021 10:49
Zbyszek
Namawiam na oglądanie w dniu dzisiejszym zmagań na Rolandzie Garrosie.
Oprócz dwóch Polek wystąpią "Trzej Muszkieterowie" Federer, Djokovicz i Nadal.
Najpierw ok.12.00 Magda Linette zagra z numerem 1 Ashleight Barty. Australijka nie jest w pełni sił fizycznych. Po Madrycie ,kiedy skreczowała wiedzieliśmy ,że ma problemy z prawym kolanem i barkiem. W Paryżu do pierwszego meczu przystąpiła z zabandażowanym udem lewej nogi, a w trakcie spotkania z Amerykanką Bernardą Pera wzięła przerwę medyczną , a wykonywane zabiegi miała na lewej stronie biodra. Amerykanka Pera to partnerka Magdy z debla , nisko notowana, a mimo to urwała faworyzowanej rywalce seta. Barty gra wredny tenis , jest jak uprzykrzony komar, który kłuje wtedy kiedy się tego najmniej spodziewamy.
Wieczorem ok.17.30-18.00 Iga rozegra spotkanie z 26-letnią Szwedką Peterson , która do asów nie należy. Najwyżej w WTA była na 43 miejscu po wygraniu dwóch turniejów WTA250 w Chinach.
Linette "kopnął" zaszczyt , bo swój mecz rozegra na największym korcie im. Philippe Chatriera , zaś Iga zagra na nowootwartym korcie im. Simonne Mathieu.
Z prędkości awizując Rolanda Garrosa, bo znowu Iocosus się zbiesił , napisałem trochę połowicznie.
Tegoroczny turniej rozgrywany jest na 14 z 18 kortów zakwalifikowanych do rozgrywek , bo na tylu założono sztuczne oświetlenie. Cztery korty mają swoje nazwy ,a reszta jest numerowana.Największy nosi miano Philippe Chatriera , drugi nazywa się im. Suzanne Lenglen, trzeci to NO1 i czwarty Simonne Mathieu. Trofeumw postaci patery jakie oprócz pieniędzy otrzymują mężczyźni nosi imię Philippe Chatrier ,a kobiet Suzanne Lenglen.
Sam uważam, że pieniądze w sporcie nie są jego istotą, lecz dla wielu są ważne dlatego podaję jakie kwoty można wygrać : w singlach za wygraną w I rundzie 60 tys. euro, w II 84 tys. , III 126 tys. . IV 189 tys., ćwierćfinał to 283 tys., półfinał 425 tys.. finał 800 tys. i wygrana 1600 tys. Euro. W deblu stawki to od 12,5 tys. w I rundzie do 245 tys. za wygraną, a w mikście stawki są o połowę niższe niż w deblu.
2003środa, 02, czerwiec 2021 14:28
Zbyszek
Kamil Majchrzak starał się , stawiał opór, lecz miał za ubogi repertuar, aby pokonać potwornie cierpliwego, stabilnego, regularnego ,a do tego szybkiego i sprawnego Norwega Kaspera Ruuda. Wynik 3;6, 2:6 i 4:6.
2002wtorek, 01, czerwiec 2021 18:27
Zbyszek
Dziś Magdalena Linette na RG wygrała z Francuską Chloe Paquet w dwóch setach 6:3 i 6:3 . W drugiej rundzie czeka na nią "Jedynka" Barty. Magda dwa lata temu również podczas RG grała z tą samą przeciwniczką i wówczas wygrała, ale w 3 setach.
Dla tych , którzy oglądali Magdę w akcji w ciągu ostatnich kilku lat zobaczyli ją w dzisiejszym pojedynku odmienioną , okazującą emocje tak pozytywne jak i negatywne i wielce ożywioną.
Znaliśmy Magdę Linette wielce podobną do oracza, który pługiem ciągniętym przez konika odkładał pilnie skibę za skibą, za skibą skibę , bez cienia uśmiechu, bez śladu zaangażowania. Nie narzekał na los, ale też się nim nie radował. Ot robił to co musiał.
I dla Magdy kort to była taka ciężka orka, takie ciągłe odbijanie i przebijanie piłek, bez cienia zadowolenia, byle tylko trafić w kort.
Dziś Magda poziomu gry nie podniosła, bo rywalka więcej nie trafiała niż trafiała, ale przynajmniej nie widać było na jej twarzy cierpienia. Zmiana trenera dobrze jej zrobiła.
Natomiast Naomi Osaka wycofała się z Turnieju. Uczyniła swą niezgodą na szmacenie sportowców przez szakali wiele szumu medialnego ,ale ta jej indywidulana szarża nie mogła przynieść natychmiastowych efektów. Pismactwo nadal nie rozumie ,że podcina gałąź na której siedzi i że bez sportowców będzie zbędne. Również organizatorzy nie zdali egzaminu , karząc Osakę na to, że nie wzięła udziału w cyrku dla małp zwanym konferencjami. Wszyscy wiedzą, że kilka zawodniczek ,w tym Osaka, jak też kilku graczy boryka się z poważną chorobą jaką jest depresja i każdy powinien im pomagać , a co najmniej nie wpychać ich w regres choroby. Już po wycofaniu Osaki organizatorzy udali frajera, że nie wiedzieli i wyrazili ubolewanie i niezręczne przeprosiny oraz wyrazy wsparcia dla sportowców, zwłaszcza tych , którzy chorują.
2001poniedziałek, 31, maj 2021 20:04
Zbyszek
Kamil Majchrzak wygrał w 4 setach, z młodym (niecałe 19 lat) Francuzem Arthurem Cazaux, dla którego było to pierwszy turniej na szczeblu ATP, gdyż dotychczas grywał w juniorach i turniejach ITF . Francuz wyglądał na zabiedzonego , który może paść z głodu jak dotknie go większy i dłuższy wysiłek. I Majchrzak wziął "żabojada' na przetrzymanie i każdy set , a było ich cztery grany był po prawie godzinie. Pod koniec 4 seta delikatnego Francuzika, aż nóżka pobolewała od zbyt długotrwałego biegania, ale wytrwał do końcowego zagrania Polaka.
I ja też wytrwałem, choć i mnie ciężko było to "męczenie buły" wytrzymać. Następnym rywalem Majchrzaka będzie 23-letni Norweg Kasper Ruud , rozstawiony z numerem 15. Ruud to tenisista , który w ciągu ubiegłego roku poczynił niebywałe postępy.
2000poniedziałek, 31, maj 2021 20:03
Zbyszek
Kamil Majchrzak wygrał w 4 setach, z młodym (niecałe 19 lat) Francuzem Arthurem Cazaux, dla którego było to pierwszy turniej na szczeblu ATP, gdyż dotychczas grywał w juniorach i turniejach ITF . Francuz wyglądał na zabiedzonego , który może paść z głodu jak dotknie go większy i dłuższy wysiłek. I Majchrzak wziął "żabojada' na przetrzymanie i każdy set , a było ich cztery grany był po prawie godzinie. Pod koniec 4 seta delikatnego Francuzika, aż nóżka pobolewała od zbyt długotrwałego biegania, ale wytrwał do końcowego zagrania Polaka.
I ja też wytrwałem, choć i mnie ciężko było to "męczenie buły" wytrzymać. Następnym rywalem Majchrzaka będzie 23-letni Norweg Kasper Ruud , rozstawiony z numerem 15. Ruud to tenisista , który w ciągu ubiegłego roku poczynił niebywałe postępy.
W dalszej części rozmowy poruszony został również temat tego, jak dużym obciążeniem dla zawodnika był mecz deblowy.
– Trening jest bardziej intensywny niż mecz debla. Z godziny i 19 minut spędzonych na korcie, Iga grała pewnie 13 minut. Zdecydowana większość meczu to są przerwy – kończy Sierzputowski.
Warto zauważyć, że w odróżnieniu od kobiet w turnieju mężczyzn nie ma sensacji , bo z faworytów we wcześniejszej fazie odpali tylko Miedwiediew ( 2 ATP) i Thiem ( 4 ATP).
Nie przeszkodziło też Idze sięgnąć po puchar w singlu.
Nasza tenisistka zagra w finale RG po raz drugi z rzędu. Po singlu przyszedł debel.
Rewelacja
Masz rację. Muszę weryfikować swoją pamięć, której za bardzo ufam. Cóż starość, nie radość. Dziękuję za korektę.
W kolejnym półfinale debla na tegorocznym RG para polsko-amerykańska Iga Świątek ( 20 lat) - Bethanie Mattek-Sand (36) lat wygrały 6:3 i 6;4 z parą rumuńsko-argentyńską Irina Begu (31 lat) - Nadia Podorska ( 24 lata). Rumunkę Begu mogliśmy obejrzeć w meczu o gwiazdorskiej porze czyli o 21.00 na korcie im. Philippe Chatriera, kiedy przegrała w I rundzie po twardej walce z Sereną Williams, zaś Poborską pamiętamy z porażki z Igą w półfinale zeszłorocznego RG. Z kolei Świątek to już uznana singlistka ( 9 WTA) ,ale jest to jej pierwszy finał deblowy turniejów WTA. Jej partnerka Mattek-Sand to słaba singlistka , bo najwyżej w WTA na 30 miejscu przed 10 laty, ale za to jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek grających w parach . W deblu jest to jej 43 finał turniejów WTA, z czego wygrała 27 , w tym 5 razy Wielkie Szlemy ( po 2 razy RG i Wimbledon i raz US Open). Mnie wbiła się w pamięć jak wręcz fenomenalnie grała w 2015 roku w parze z Safarovą. Do tego ma podobną ilość wygranych w mikście.
W meczu para Mattek-Sand - Świątek górowała dość wyraźnie nad rywalkami. Iga grała z głębi i niszczyła parę Begu-Podorska kątowymi zagrania na koniec kortu ,a Amerykanka grająca z przodu zdobywała punkty morderczymi wolejami i top spinami. Przełomowym był 3 gem II seta, kiedy po przy stanie 1:1 po prawie 15 minutowej zaciekłej walce to Polka z Amerykanką zdobyły kolejny punkt.
Który debel wygra nie jestem w stanie wskazać, bo spotka się para zgrana, grająca solidnie na bardzo stabilnym, wysokim poziomie z parą , w której naturalna młodość i nieprzewidywalność spotkała się z niesamowitym doświadczeniem i ograniem.
Zbyszek: "Krejcikova może w tegorocznym turnieju RG zrobić to co udało się jej rodaczce Martinie Navratilovej, a mianowicie wygrać na Rolandzie Garrosie w tym samym turnieju i singla i debla. Mało tego dokonałaby tego po 37 latach od ostatniego takiego wydarzenia."
"Mary Pierce (ur. 15 stycznia 1975 w Montrealu) – francuska tenisistka, zwyciężczyni wielkoszlemowych turniejów Australian Open 1995 i French Open 2000 w grze pojedynczej, zdobywczyni Pucharu Federacji 1997 i 2003.
(..) Do jej największych sukcesów w kolejnych latach należy przede wszystkim zwycięstwo we French Open w 2000, zarówno w grze pojedynczej, jak i podwójnej (w parze z Hingis). W finale singla pokonała Hiszpankę Martínez, w półfinale – swoją partnerkę deblową Hingis. Po tym sukcesie ponownie awansowała na pozycję nr 3 na świecie, tym razem także w klasyfikacji deblistek. Wcześniej w 2000 była w parze z Hingis w finale Australian Open w grze podwójnej" Mary Pierce – Wikipedia, wolna encyklopedia
Tym , których zdziwił wynik seta 9:7 wyjaśniam ,że Roland Garros jest jedynym obecnie turniejem ,który zachował w ograniczonym co prawda zakresie, stary regulamin .Mianowicie w ostatnim, decydującym secie ( 3 u kobiet i 5 u panów) nie gra się tie breaka ,ale gra się do uzyskania przewagi 2 gemów.
Sam mecz nie rozczarował, bowiem wielkiego poziomu po tych zawodniczkach spodziewać się nie należało. Pavljuczenkova to zawodnicza dobrze wyszkolona, spokojna, dojrzała, zrównoważona emocjonalnie i to ona narzucała sposób gry. W I secie obie zawodniczki grały długą piłką posyłaną przemiennie w rogi kortów licząc na błędy przeciwniczki. Nieco dokładniejsza była Rosjanka. W II secie Pavljuczenkova skróciła pole , zagrała agresywniej i soczystymi forhendowymi slajsami wzdłuż linii niszczyła systematycznie rywalkę.
Oczywiście nie mam pretensji do naszej tenisistki. Mało tego po przegranym meczu pokazała klasę , inteligencję , odwagę i szczerość. Rzadko zdarza się, aby sportowiec potrafił przyznać się do słabości i pochwalić przeciwniczkę, że potrafiła je wykorzystać. Iga mówi o swoich odczuciach i o tym, że nie słuchała sygnałów swego organizmu. Natomiast jej sztab powinien wykonać pracę analityczną, być może przy pomocy uznanych autorytetów w dziedzinie fizjologii ,a być może i psychologii. Bowiem to nie jest tak, że wszyscy sportowcy są tacy sami ,jak by wytworzeni w laboratorium wedle jednej sztancy, ale każdy ma osobnicze progi i granice wydolności fizycznej i wytrzymałości psychicznej. Tym samym jedna tenisistka może łączyć wygrywanie debla i singla w jednym turnieju, a dla innej jest to za trudne doświadczenie dla organizmu. Ponadto nie wolno porównywać turniejów Wielkiego Szlema ponieważ tylko one trwają dwa tygodnie i tylko na nich ,aby wygrać singla trzeba rozegrać 7 meczów, a debla 6. Turnieje WTA Masters trwają tydzień i wystarczy 5 meczów w singlu i 4 w deblu. Do tego wysiłek na kortach ziemnych jest sporo większy niż na innych nawierzchniach. Czyli albo rozmawiamy o konkretach , tu o tegorocznym RG, zachowując minimum dyscypliny intelektualnej ,albo o wszystkim i o niczym. Dlatego też w sensie sportowym to ,że Iga przegrała mecz w Turnieju w ćwierćfinale nie stanowi problemu , bowiem ma do tego pełne prawo i nie wolno jej za to winić. Natomiast czym innym jest sama sytuacja i okoliczności i tu nie wolno twierdzić ,że nic się nie stało. Bowiem zawodniczka mówi zgodnie z prawdą, że jest przemęczona fizycznie i psychicznie i że jej organizm nie był w stanie się zregenerować. I zbadanie i wyjaśnienie tej kwestii jest dla przebiegu dalszej kariery Igi kluczowe.
Przy czym ja na to patrzę również , jako zarządzający ludźmi przez te ok.40 lat przede wszystkim z prakseologicznego i praktycznego punktu widzenia. Zarzadzanie ryzykiem polega w skrótowym ujęciu na ocenie stanu zastanego, identyfikacji zagrożeń, ocenie ich stopnia zaszkodzenia celowi działania ,ocenie posiadanych zasobów przeciwdziałania po to , aby móc ryzykiem sterować. W przypadku Igi jej celem było wygranie Turnieju RG w singlu i ewentualnie w deblu Prestiż ,wartość marketingowa i sama nagroda są niewspółmierne za wygranie singla i debla. Jak się wygra grę indywidualną jest się bohaterką na długi czas, a jak się wygra grę deblową to zostanie to odnotowane w kalendarium , bo nikogo to nie interesuje dłużej niż przez minutę, albo dwie. Za wygranie singla dostaje się 1, 6 mln. Euro, a za debla 125 tys. Euro. Do tego , gdyby Iga wygrała singla to na nią mogły czekać kontrakty reklamowe wielkich Firm o światowym zasięgu na kwoty przyprawiające o zawrót głowy. Jak by nie oceniać ryzyka , jakich mierników by nie stosować to z pragmatycznego punktu widzenia ryzyko było nadmierne i decyzja o grze Igi w singlu i deblu się nie broni. W takich przypadkach jak omawiany każdy dobry zarządca zastosuje zasadę ostrożności. Tym bardziej, że tak jak się turniej ułożył to Iga do ćwierćfinału była zdecydowanie najlepiej grającą zawodniczką i jej udziałem był najlepszy set z Kontaveit i najlepszy mecz z Kostjuk. Poziom jaki Polka pokazała był nieosiągalny dla jej rywalek. I nagle wszystko się załamało, bo organizm nie wytrzymał. .
Turniej toczy się dalej i miałem sprawozdawać inne mecze singla od półfinałów oraz finał debla. Ale dziś w półfinałach debla ze swoimi partnerkami zagrają Iga Świątek i Magda Linette. Wczoraj w ćwierćfinale singla mężczyzn miała miejsce i śmieszna i kuriozalna sytuacja, zawiniona przez organizatorów ,a mianowicie do wczoraj mecze wieczorne tzw. gwiazdorskie zaczynały się o 21.00 bez udziału publiczności , bo we Francji od 23.00 obowiązuje godzina policyjna i zakaz przebywania poza miejscem zamieszkania. Od wczoraj mecze wieczorne zaczynają się o 20.00 z udziałem publiczności. Również od ćwierćfinału zwiększono ilość publiczności z 25% do 50% pojemności obiektów. No i wczoraj grali sobie Novak Djokovicz z Włochem Mateo Berrettinim i kiedy wybiła godzina 22.00 organizatorzy nakazali publice opuszczenie obiektu , na co ta odmówiła. Ponieważ nie było możliwości zmuszenia siłą ludzi ,aby wyszli organizatorzy wymogli na zawodnikach ,aby przerwali grę i zeszli do szatni. Gracze początkowo stanęli okoniem ,ale z oporami zeszli i dokończyli grę na pustym obiekcie. Wygrał Serb. To również przykład chciejstwa i bezmyślności , bo wśród mężczyzn chyba żadnego spotkanie nie udał się rozegrać w ciągu 2 godzin.
@ZgredMaruda.@Kibic60
Moje napomknięcie o siatkówce miało na celu zwrócenie Waszej uwagi na mój tekst o EURO2020 (pewno kontrowersyjny) i że oczekują na cenne uwagi .
To nie moje tezy, tylko samej Igi Świątek, Wojciecha Fibaka, Piotra Sierzputowskiego i Adama Romera.
..."Jakby mnie czytali" - tia, tylko wtedy kiedy cytujesz fragmenty pod swoje tezy...
Szkoda że nie cytujesz całości kolego kibicu60...
..."- Moje uderzenia nie były tak ciężkie i głębokie. To ogółem moja największa broń, więc trudno było grać bez niej. Myślę, że wczoraj uderzyły mnie skutki ostatnich kilku tygodni. Miałam problem z regeneracją, ponieważ byłam zestresowana."
..."- Zaskoczyła mnie tym, że tak dużo grała mi do forhendu. Myślę, że właśnie zauważyła, że dziś nie jestem w dość dobrej dyspozycji. Szacun dla niej, że to wykorzystała - podkreśliła."
..."- Mam wrażenie, że trochę przesadnie odczytałam sygnały, które dostawałam od swojego ciała. Średnio zregenerowałam się wczoraj, a nieprzespanie nocy sprawiło, że byłam czuła na to, co się dzieje. Przerwa medyczna się przydała, czułam większą pewność, gdy miałam zabandażowaną nogę, ale myślę, że z nią jest wszystko w porządku i po odpowiednim czasie regeneracji i odpoczynku nic się nie wydarzy. Nie nazwałabym tego nawet kontuzją. Po prostu czułam ból podczas meczu i może gdybym była bardziej świeża, to bym nie wzięła tej przerwy, ale pomyślałam, że przy takim bólu mimo wszystko lepiej się zabezpieczyć jakoś - uzasadniła dziewiąta rakieta świata."
Tak to jest jak się gra dwa turnieje na raz...
"- Zabrzmi to trochę kolokwialnie, ale miałam gorszy dzień. One zdarzają się każdemu. Nie mam też aż tak dużego doświadczenia, mimo że wygrałam rok temu, żeby mieć czasami wszystko tip-top dopilnowane. Nie przeżyłam jeszcze wszystkiego w ciągu swojej kariery. Myślę, że takie dni będą się jeszcze zdarzały - powiedziała Świątek na konferencji prasowej po meczu z Sakkari.
"Nawet jeśli Iga gra najlepszy tenis na świecie - a gra najlepszy i najciekawszy - to jednak jest to taki sport, w którym gra się mnóstwo meczów i będą się zdarzać porażki. Raz one wynikają z tego, że przeciwnik zagra rewelacyjnie, że wyjdzie mu mecz życia. Tak Iga przegrała w bieżącym roku z Konjuh w Miami czy z Halep w Australian Open. Rywalki były wtedy świetne"
"Sakkari zagrała świetny mecz. Znakomity. Dużo ryzykowała, czuła kort, warunki - miała swój wielki dzień. To pewnie jedno z jej najlepszych spotkań w życiu"
"Wiele osób, które nie interesowały się do niedawna tenisem, przekonywało, że skoro Iga wygrała w zeszłym roku w Paryżu, a teraz idzie jak burza, to znów będzie najlepsza. To tak jednak nie działa - mówi Adam Romer z magazynu "Tenisklub".
Czy powinna grać w debla?
Po porażce w ćwierćfinale Roland Garros rozgorzała dyskusja, czy Polka powinna była występować w Paryżu w rywalizacji deblowej. Tym bardziej że w drugim secie z Sakkari miała przerwę medyczną, po której występowała na korcie z opatrunkiem na udzie. Wielu kibiców zastanawiało się, czy to nie efekt przemęczenia.
- Kibice często nie wiedzą, co mówią. Mogę tylko powtórzyć to, co cały czas powtarzał trener Igi Piotr Sierzputowski. Przekonywał, że debel absolutnie nie będzie przeszkadzał. Iga to młoda dziewczyna, ma dość sił. Oczywiście zawsze może się zdarzyć taki trzygodzinny mecz, jak tutaj w trzeciej rundzie debla [Bethanie Mattek-Sands i Iga Świątek pokonały Su-Wei Hsieh / Elise Mertens (Belgia, 1) 5:7, 6:4, 7:5, wyciągając z 1:5 w trzecim secie - przyp. red.], ale to było dwa dni temu. Uważam, że rywalizacja deblowa nie miała wpływu na dzisiejszą porażkę Igi - twierdzi Romer.
Pozdrawiam panów gorąco
Nie wiem czy mnie chcesz "wkręcić" tą damską siatkówką, ale wiedz że nie dam się na to złapać
Ale jeżeli już...musisz znać mój stosunek do żeńskiej odmiany gry w siatkówkę. Otóż widząc na ekranie obraz naszego pożal się Boże trenera Nawrockiego, odchodzi mi nawet chęć oglądania tzw. kaleczenia tej dyscypliny. Kiedy już się przemogę chcąc znaleźć choćby zajawkę umiejętności prowadzenia drużyny ciągle czerwonego z nerwów pana Jacka - opadają mi ręce...
Oczy bowiem bolą od śmiałych decyzji naszego "kołcza" wyniszczających z resztek sił naszych najlepszych w ataku siatkarek. Smarzek i Stysiak są daleko pod formą, aby opierać na nich grę. Być może istniało założenie, że mają się ogrywać z młodymi wystawiającymi Nowicką i Łzaowską pod nieobecność Wołosz, być może. Prężenie "muskułów" na siłę nie ma najmniejszego sensu, a wyniki dokładnie to potwierdzają...Przegrywanie, właściwie wygranych meczów ( mimo słabej formy fizycznej) jest domeną pana Jacka.
Dziwię się jedynie, że mając ME ( rozpoczną się dwa tygodnie po IO Tokio) na przełomie sierpnia i września, nasz "guru" nie ogrywa konkretnych zmienniczek na konkretnych pozycjach...? Nie ogrywa konkretnych rozwiązań w danych konfiguracjach na parkiecie...?
Wydaje się że właśnie Liga Narodów powinna być "poligonem" przygotowawczym pod ME, dla mniej doświadczonych, otrzaskanych młodych zawodniczek.
No, ale może być i tak, że ja się nie znam, a pan Jacek Nawrocki jest czarodziejem
Nie powtórzyły tego ani Wiliams, ani Mary Pierce, ani Kuzniecowa ani Szarapowa, Muguruza, Ivanović czy Halep i o ile wierzyć Zbyszkowi, żadna z tych pań nie grała jednocześnie debla.
Więc stawianie śmiałej tezy, że Iga przegrała przez debla, jest co najmniej śmieszne, tym bardziej, że zapewniam panów, że w dzień deblowy nie leżałaby nad basenem, tylko ciężko trenowała.
Przypomnę też, że ww zawodniczki miały za sobą o wiele więcej sukcesów i wygranych wielkich szlemów, podczas gdy nasza tenisistka dopiero puka do bram światowego tenisa.
Pisanie że przegrała "z zawodniczką z którą w normalnej dyspozycji fizycznej powinna się rozprawić jedną ręką jest już tak głupie, że szkoda komentować, tym bardziej, że "Greczynka przeżywa w Paryżu najlepszy okres w swojej dotychczasowej karierze. Rozstawiona z numerem 17. zawodniczka w III rundzie pokonała 15. "rakietę" świata Elise Mertens, a w kolejnej nie dała żadnych szans 5. w rankingu WTA Sofii Kenin, zeszłorocznej finałowej rywalce Świątek. Spotkanie z Amerykanką trwało zaledwie 69 minut i zakończyło się wynikiem 6:1, 6:3"
Pisząc piłkarskim slangiem, "takie mecze się zdarzają" i zapewne jeszcze nie raz się zdarzą naszej dwudziestolatce.
Trzeba mieć nadzieję, że kontuzja nie jest zbyt groźna i Iga Świątek zapisze się w historii, jako jedna z nielicznych, która sukces singlowy powtórzyła w deblu, czego jej, panom i sobie życzę.
Korzystając z bytności Zgreda, przypomnę jeszcze o ogromnej wpadce głównych faworytów do ME w siatkówce w meczu ze Słowenią, która pozbawiła ich złota.
Iga Świątek przegrała dziś w dwóch setach 6:4 i 6:4 z zawodniczką z którą w normalnej dyspozycji fizycznej powinna się rozprawić jedną ręką. Iga ma wybitną zdolność antycypacji i szalenie szybką rękę ,aby grać zaskakująco i nieprzewidywalnie. Ale ,aby jej zagrania były precyzyjne czyli trafiały w kort tam gdzie ona chce to musi dobiegać w porę do piłek granych przez przeciwniczkę. Od początku spotkania nasza zawodniczka miała z tym ogromny problem i obie i Sakkari i Światek prześcigały się w ilości niewymuszonych błędów i Polka ten wyścig wygrała. Na początku drugiego seta dodatkowo okazało się, że pewno ma naderwane mięśnie uda odpowiadające za szybkości wytrzymałość. Po przerwie medycznej i pewno po zastosowaniu blokady wróciła do gry ,ale była cieniem samej siebie. Sakkari nie pokazała niczego szczególnego ,ale natrafiła na niedysponowaną i przemęczoną bezsensownym graniem na dwóch frontach rywalkę. Jest mi szczególnie smutno napisać, że kiedy chce się złapać dwie sroki za ogon to na ogół nie złapie się żadnej. Na Sakkari w półfinale czeka Barbora Krejcikova , którą opisałem niedawno kiedy to grała i przegrała z Igą w ćwierćfinale w Rzymie po straszliwie zaciętej walce i to ona jest faworytką meczu z Greczynką.
Przed meczem sporo szumu zrobił artykuł w prasie francuskiej w którym jakiś mądrala napisał, że Iga wygrywa dzięki tzw. wizualizacji. Pismaki , nie tylko w Polsce myślą ,że chyba wszyscy są takimi nieukami i durnymi ignorantami jak oni. Wszyscy wiemy ,że każdy z nas ma jakiś mechanizm psychiczny ratujący przed stresem polegający na myśleniu o czymś innym ,a nie o zagrożeniu. Lecz ten mechanizm nie doda nam sił , nie spowoduje poprawy szybkości , wytrzymałości, nie usprawni techniki ani szybkości ruchów i myślenia, ani antycypacji. Czyli wszyscy go znają i wszyscy stosują, a tylko jeden(a) wygrywa.
@ Kibic60.@ZgredMaruda
Jestem wkurwiony i na razie nie chce mi się z Wami gadać.
@ ZgredMaruda.
Po meczu z Islandią napisałem komentarz w którym zahaczyłem o mecz kobiet Japonia- Polska. Na siatkówce, chociaż to tylko panie, się ponoć znasz.
Bez rzucania inwektyw napiszę tak -
To do cholery nie jest turniej o "wygranie bonu turystycznego" i uścisk dłoni burmistrza gminy Wąchock...
To jest Turniej Wielkiego Szlema!
Policzcie sobie czas na regenerację po zakończeniach poszczególnych meczów w stosunku do początku nowych do gry...
Gdzie tu powaga...Gdzie rozwaga...i wreszcie gdzie tu Szacunek dla rywalek!
Piszesz o prehistorii.
Całkiem niedawno Iga zagrala w turnieju dwa single jednego dnia, by zwyciężyć turniej. Patrząc na Ige i jej ostatnią, młodszą o rok przeciwniczkę, można było odnieść wrażenie, że Polka sie nie poci, podczas gdy sympatycna Ukrainka od 7 geme oddychała rękawkami. Jest ogromna szansa, aby ŚWIĄTEK zdobyła Paryż dwa razy, czego jej ogromnie życzę.
Uległeś tej tromtadrackiej euforii ludzi, którzy tenisem interesują się tylko wówczas kiedy nasza zawodniczka lub zawodnik wygrywają. Kiedy przestaną wygrywać to obrzucą ich gnojem. Odnośnie tego co piszesz ja mówię, że mam zaufanie do sztabu ,ale mam własne zdanie oparte na wiedzy z historii rozwoju tenisa. Kiedyś owszem na wielkich turniejach wielkie singlistki grały i debla. Tylko wyobraź to sobie ,że ostatnią z wielkich, która wygrała singla i debla na RG była Navratilova, która wygrała i jedno i drugie w roku 1982 i 1984,a debla grała aż do ukończenia 34 roku życia ( ostatni sukces w US Open w 1990 roku). Podobnie np. Serena Williams przestała grać debla w 2016 roku. Po prostu ilość turniejów i rosnąca intensywność gry przerosły możliwości fizyczne zawodniczek. Obecnie i singla i debla grają tylko zawodniczki drugiego tła. W tegorocznym RG spośród zawodniczek z pierwszej 20 rankingu WTA w deblu zagrały tylko Pliskova (11) i Mertens(15). Nie z powodu niechęci, ale z tego powodu, że na sukcesy w grze pojedynczej nie mogły raczej liczyć. Bowiem organizmu, jego fizjologii i bilansu energetycznego się nie oszuka. Za jego zbytnie wyeksploatowanie trzeba będzie zapłacić. Jak nie dziś, to jutro. To wszyscy wiedzą , bo tako rzecze nauka. Więc przestańmy mówić, że wszyscy są głupi ,a tylko my jesteśmy mądrzy. Bo ja chciałbym Igę grającą o trofea oglądać jeszcze przez wiele, wiele lat. Jest to bowiem naturalnie świeżutki dziw na dziwy. Cud prawdziwy .
"Moim zdaniem od tego jest trener i sztab ,ale uważam za niepoważne granie debla , poza Igrzyskami , przez tej klasy zawodniczkę"
Może jednak powinieneś zaufać trenerom.
Czy powinna grać debla potwierdziła ostatnia akcja wczorajszego meczu.
Zresztą sama Iga odpowiedziała na to pytanie:
- Debel w Paryżu pomaga czy przeszkadza? Walczy pani od kilku dni na przemian...
"Pasuje mi taki układ. W dni wolne od singla nie muszę myśleć co robić, jak trenować, bo występuję w grze podwójnej. To fajny przerywnik i fajne uzupełnienie singla, który oczywiście jest najważniejszy i to sukcesy w nim dają mi oczywiście najwięcej satysfakcji"
To, że "żadna zawodniczka ze ścisłej czołówki nie gra w deblu, ani mikście na poważnych Turniejach" może nie najlepiej świadczy o tych zawodniczkach.
W ćwierćfinale spotka się z Greczynką Marią Sakkari. Sakkari ma 26 lat i do 2021 roku wygrała tylko jeden turniej WTA250 w Rabacie w 2019 roku. W Wielkich Szlemach odpadała III lub IV rundzie. Ja ją obserwuję od 2018 roku, bowiem jak na niskiej klasy zawodniczkę grała dynamicznie i bezkompromisowo. Ale też zauważyć można ogromna zmianę w jej wyglądzie fizycznym . Jeszcze na początku ubiegłego roku było to raczej szczupłe dziewczę , to obecnie widać wręcz budowę kulturysty mięśni jej pasa barkowego. Bary jest stały się szerokie ,a mięśnie naramienne, mięśnie czworoboczne i mięśnie nadgrzbietowe są nadmiarowe. Uważam, że nabrała siły i temu zawdzięcza siłę gry, dzięki której w IV rundzie pokonała faworytkę Sofię Kenin. W sporcie zbytni nacisk położony na siłę odbija się niekorzystnie na wytrzymałości, więc w ich meczu w interesie Greczynki będzie gra szarpana , zmierzająca do szybkiego kończenia zagrań, a Iga powinna z nią pograć na wymiany i na regularność.. Sakkari nie stała się lepsza technicznie tenisistką, stała się tylko fizycznie mocniejsza.
Wynik spotkania Igi Światek z Estonką Anett Kontaveit 7:6(7:4) oraz 6:0. O drugim secie nie ma co pisać, bowiem Kontaveit w I secie wyczerpała wszystkie swoje siły i była w każdym elemencie gry w drugim o kroczek za Polką. Natomiast I set rozegrany został na dawno nienotowanym w kobiecym tenisie poziomie, tak technicznym jak i taktycznym. O tym, że Iga ma gigantyczny potencjał ,zwłaszcza na kortach ziemnych mieliśmy przeczucie, ale że jest w stanie na tym etapie kariery grać jak największe mistrzynie tego jeszcze nie doświadczyliśmy. Do tej pory obie zawodniczki grały ze sobą 2 razy, a oba mecze wygrała Estonka. Kontaveit do solidność, doświadczenie i ogranie z najlepszymi, za to Światek to talent, szybkość ,nieprzewidywalności, niewiarygodna inteligencja i zdolność metamorfozy. Przebieg I seta to istny rollecoaster. Kontaveit rozpoczęła od atakowania znanych, słabszych stron Igi, a więc grała na bekhend naszej zawodniczki długą, slajsową piłkę zmuszając ją do obrony ,aby następnie przerzucić piłkę na stronę forhendową. Takim graniem Estonka doprowadziła do stanu 4:2 dla siebie. I przy tym wyniku Iga zmieniała sposób gry w ten sposób, że niejako wyszła naprzeciw temu co grała rywalka . Przeszła do jeszcze głębszej obrony, wycofała się poza końcową linię i grała długie plasowane piłki na wolne przestrzenie kortu Estonki. Ten wielce ryzykowany manewr pozwolił Idze na lepszy przegląd całego kortu i trzymanie gry przed sobą. Polka doprowadziła do stanu 5:4 dla siebie, ale teraz z kolei Kontavit zastosowała niszczycielskie kątowe serwisy , z którymi Iga radziła sobie średnio. W tie breaku Estonce gra na ogromnej intensywności wyraźnie dała się we znaki, bo siła jej gry mocno osłabła. O niebywale wyrównanej walce świadczy fakt, że Iga wygrała I seta , mimo, że miała tylko 18 winnerów, przy 30 Kontaveit.
W IV rundzie Iga zagra z młodą ( 19 lat) Ukrainką Martą Kostjuk, która zajmuje 77 miejsce w rankingu WTA. Moim zdaniem rywalka jest bardzo ,ale to bardzo niebezpieczna. Bowiem to na turniejach Wielkiego Szlema, na ogół, zaczynały się kariery większości gwiazd światowego tenisa, tak kobiecego jak i męskiego. Dla większości młodych tenisistów i tenisistek turnieje WTA , zwłaszcza te rangi WTA 1000 i WTA 500 są niedostępne z uwagi na to, że ilość dopuszczonych do gry ( generalnie 64) nie pozwala na ich włączenie do gry. W Wielkim Szlemie takich graczy jest 128 ,w tym 8 z kwalifikacji i 8 w ramach "dzikich" kart. Do tego młodzież nie obciążona grami w wielu turniejach może przygotować się do takiego turnieju w sposób optymalny. Tylko ,że Iga też jest jest jeszcze młoda i nadal się dynamicznie rozwija.
Jeżeli idzie o Magdę Linette to ja odnotowałem jej trochę sztuczny ,ale jednak, entuzjazm w grze ,ale w zachwyt nad samą grą nie popadłem. W I rundzie ograła rywalkę znacznie niżej notowaną , z która już wygrywała, zaś w II rundzie grała z zawodniczką, która ledwo stała na nogach, bo o sprawnym bieganiu mowy nie było. W III rundzie natrafiała na przeciwniczkę nie najwyższych lotów, ale grająca solidny i regularny tenis. W I secie nasza zawodniczka na entuzjazmie , wkładając ogromny wysiłek w każde zagranie wygrała go do 3, ale w dwóch następnych popełniała błąd za błędem nie nadążając za mierzonymi zagraniami Tunezyjki Jabeur i przegrała je do 0 i do 1.
W III rundzie na Polkę czeka Tunezyjka rozstawiona z nr 25 Ons Jabeur ( 27 lat) , niska (166cm), ale wybiegana, szybka i nie odpuszczająca żadnej piłki.
Oprócz dwóch Polek wystąpią "Trzej Muszkieterowie" Federer, Djokovicz i Nadal.
Najpierw ok.12.00 Magda Linette zagra z numerem 1 Ashleight Barty. Australijka nie jest w pełni sił fizycznych. Po Madrycie ,kiedy skreczowała wiedzieliśmy ,że ma problemy z prawym kolanem i barkiem. W Paryżu do pierwszego meczu przystąpiła z zabandażowanym udem lewej nogi, a w trakcie spotkania z Amerykanką Bernardą Pera wzięła przerwę medyczną , a wykonywane zabiegi miała na lewej stronie biodra. Amerykanka Pera to partnerka Magdy z debla , nisko notowana, a mimo to urwała faworyzowanej rywalce seta. Barty gra wredny tenis , jest jak uprzykrzony komar, który kłuje wtedy kiedy się tego najmniej spodziewamy.
Wieczorem ok.17.30-18.00 Iga rozegra spotkanie z 26-letnią Szwedką Peterson , która do asów nie należy. Najwyżej w WTA była na 43 miejscu po wygraniu dwóch turniejów WTA250 w Chinach.
Linette "kopnął" zaszczyt , bo swój mecz rozegra na największym korcie im. Philippe Chatriera , zaś Iga zagra na nowootwartym korcie im. Simonne Mathieu.
Z prędkości awizując Rolanda Garrosa, bo znowu Iocosus się zbiesił
Tegoroczny turniej rozgrywany jest na 14 z 18 kortów zakwalifikowanych do rozgrywek , bo na tylu założono sztuczne oświetlenie. Cztery korty mają swoje nazwy ,a reszta jest numerowana.Największy nosi miano Philippe Chatriera , drugi nazywa się im. Suzanne Lenglen, trzeci to NO1 i czwarty Simonne Mathieu. Trofeumw postaci patery jakie oprócz pieniędzy otrzymują mężczyźni nosi imię Philippe Chatrier ,a kobiet Suzanne Lenglen.
Sam uważam, że pieniądze w sporcie nie są jego istotą, lecz dla wielu są ważne dlatego podaję jakie kwoty można wygrać : w singlach za wygraną w I rundzie 60 tys. euro, w II 84 tys. , III 126 tys. . IV 189 tys., ćwierćfinał to 283 tys., półfinał 425 tys.. finał 800 tys. i wygrana 1600 tys. Euro. W deblu stawki to od 12,5 tys. w I rundzie do 245 tys. za wygraną, a w mikście stawki są o połowę niższe niż w deblu.
Dla tych , którzy oglądali Magdę w akcji w ciągu ostatnich kilku lat zobaczyli ją w dzisiejszym pojedynku odmienioną , okazującą emocje tak pozytywne jak i negatywne i wielce ożywioną.
Znaliśmy Magdę Linette wielce podobną do oracza, który pługiem ciągniętym przez konika odkładał pilnie skibę za skibą, za skibą skibę , bez cienia uśmiechu, bez śladu zaangażowania. Nie narzekał na los, ale też się nim nie radował. Ot robił to co musiał.
I dla Magdy kort to była taka ciężka orka, takie ciągłe odbijanie i przebijanie piłek, bez cienia zadowolenia, byle tylko trafić w kort.
Dziś Magda poziomu gry nie podniosła, bo rywalka więcej nie trafiała niż trafiała, ale przynajmniej nie widać było na jej twarzy cierpienia. Zmiana trenera dobrze jej zrobiła.
Natomiast Naomi Osaka wycofała się z Turnieju. Uczyniła swą niezgodą na szmacenie sportowców przez szakali wiele szumu medialnego ,ale ta jej indywidulana szarża nie mogła przynieść natychmiastowych efektów. Pismactwo nadal nie rozumie ,że podcina gałąź na której siedzi i że bez sportowców będzie zbędne. Również organizatorzy nie zdali egzaminu , karząc Osakę na to, że nie wzięła udziału w cyrku dla małp zwanym konferencjami. Wszyscy wiedzą, że kilka zawodniczek ,w tym Osaka, jak też kilku graczy boryka się z poważną chorobą jaką jest depresja i każdy powinien im pomagać , a co najmniej nie wpychać ich w regres choroby. Już po wycofaniu Osaki organizatorzy udali frajera, że nie wiedzieli i wyrazili ubolewanie i niezręczne przeprosiny oraz wyrazy wsparcia dla sportowców, zwłaszcza tych , którzy chorują.
I ja też wytrwałem, choć i mnie ciężko było to "męczenie buły" wytrzymać. Następnym rywalem Majchrzaka będzie 23-letni Norweg Kasper Ruud , rozstawiony z numerem 15. Ruud to tenisista , który w ciągu ubiegłego roku poczynił niebywałe postępy.
I ja też wytrwałem, choć i mnie ciężko było to "męczenie buły" wytrzymać. Następnym rywalem Majchrzaka będzie 23-letni Norweg Kasper Ruud , rozstawiony z numerem 15. Ruud to tenisista , który w ciągu ubiegłego roku poczynił niebywałe postępy.