A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2599)
1729czwartek, 05, wrzesień 2019 00:03
Zgred Maruda
Dzisiaj tylko zacny nagłówek Wink

STYSIAK - NIEMCY 3:2 (22:25, 25:16, 25:19, 17:25, 15:11)

Nawrocki - ( co?) Ty wiesz Co (!)...
1728środa, 04, wrzesień 2019 23:31
Senator
Uuu !! Zgred szaleje, Polskie siatkarki wygrały z Niemkami i są w półfinale mistrzostw Europy. Brawo! Poprawiłem Smile jak wygramy z Wloszkami to Zgred będzie chodził pijany tydzień bo to oznacza mistrzostwo Europy Smile
@a-c10
Nie wiem czy Gortat bez treningu i gry byłby takim wzmocnieniem o jakim większość myśli. Z drugiej strony troszki racji masz, nie grasz nie umiejszaj tym bardziej że jednak On cały czas liczy że jeszcze na sezon, dwa do NBA wróci czyli musi gdzieś trenować choćby dla podtrzymania sprawności fizycznej.
Tak to falowanie jest słabe i dotyczy to pierwszej piątki. Z drugiej strony ponownie Ci przyznam rację, a niech falują, niech pudłują ze strefy 3 sekund aby finał był taki jak do tej pory. Smile
Sytuacja jest naprawdę dobra. Jeśli przegrają oba mecze nikt rozsądny pretensji miał nie będzie. Jeśli wygrają z Rosją właściwe awans mają więc nic tylko grać. Głowy czyste, presji psychicznej żadnej. Oj obyśmy mogli cieszyć się na równi ze Zgredem.
1727środa, 04, wrzesień 2019 23:14
iocosus
Uffffffffff, Zgredzie chciałeś charakter, to dziś otrzymaliśmy dziewczynę która lubi ciśnienie, w to jej graj, przyjmuje rolę faworyta, przyznaje się do tego i to egzekwuje! I to jak? Kiler! Nastoletni siatkarski kiler. M-A-G-D-A --- S-T-Y-S-I-AK !!! Ale gratulacje dla Wszystkich Dziewczyn, no i niech też będzie że i dla Nawrockiego! Wink
1726środa, 04, wrzesień 2019 21:22
a-c10
@ Senator:

A niechże on se, znaczy Gortat, całą tę swoją fachowość wsadzi. Mógł być tam z chłopakami? Mógł. Nie ma go? Nie ma. No i dobra, jego wybór, nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma. Ale zgrywanie w takiej sytuacji mądrali z dystansu jest zwyczajnie słabe. I już, tyle ode mnie w temacie panów L. i G., po co nerwy tracić? Smile

Co zaś się tyczy dotychczasowych występów naszej ekipy, przyznam szczerze, że ante factum byłem znacznie ostrożniejszy od Ciebie w swym optymizmie. Ba, jeszcze bodaj w niedzielę wieczorem rozmawiając z jedną znajomą znawczynią basketu wyraziłem opinię, że mecz z Chinami można by z góry wkalkulować jako porażkę. Przecież oni będą grali na bank w ośmiu, czy jest sens się frustrować? A tu proszę. Brawo!

No i w ogóle cała ta nasza grupa wydawała mi się taka trochę "beckenbauerowska". Znaczy niby łatwa, ale właściwie dla kogo? OK, Wenezuela, Chiny i WKS, jak sam piszesz, żadne potęgi. Tyle że przecież i u nas próżno LeBronów szukać, prawda? Owszem, awans do 16tki jawił się jako całkiem realny. Wcale jednak nie umniejsza to mojej radości, że udało się go zrealizować.

A że chłopaki grają słabo? To chyba nie do końca nasz kłopot. Wiesz, jak na moje, to oni sobie mogą do samego finału grać słabo, byleby tylko wyniki się zgadzały Very Happy A poważniej: martwi mnie nie tyle ogólna mizeria naszej gry, bo tej generalnie nie dostrzegam, a to cholerne falowanie. Były momenty naprawdę niezłe, ale były też - zwłaszcza na początkach - takie faktycznie poniżej akceptowalności. Mam nadzieję, że w rzeczy samej brały się one ze spinki na awans i teraz, gdy został on już osiągnięty, to spełnią się Twoje nadzieje i zagramy na większym luzie. Bo jeśli pozwolimy Rosjanom (o Argentyńczykach nie wspominając) na odjazd w pierwszej kwarcie, to powrót do meczu najprawdopodobniej okaże się z gruntu nieosiągalny.

Mecz z Rosją kluczowy. Gdyby udało się ich puknąć, to... och, ach i w ogóle Smile
1725środa, 04, wrzesień 2019 19:00
Senator
Przed turniejem przewidywalem zwycięstwo we wszytkich trzech meczach grupowych , teraz kiedy to zrobili mam jednak dużo więcej szacunku dla naszych koszykarzy. Jasne żadne tuzy ale wygrana z wyżej notowaną Wenezuelą i gospodarzami turnieju którym pomagali sędziowie to jednak super sprawa .
Ostatni mecz grupowy graliśmy z WBK i na spokojnie wygraliśmy 80:63. Jak zwykle na tych mistrzostwach pierwsze 10 minut przegraliśmy nie mogąc znaleźć sposobu na fizyczność koszykarzy z Afryki, sami powielaliśmy błędy o których pisałem czyli brak skuteczności z rzutów w pół dystansie.
Czym dalej tym jednak lepiej. Rzucilismy 9 trójek co jest już bardzo przyzwoitym wynikiem, oby tak dalej. Druga ważna sprawa kontrolując mecz trener Mike Taylor mógł rotować składem dając wytchnienie graczom pierwszej piątki, co jest o tyle ważne, że moim zdaniem mamy jednak wąską kadrę. Swoją szansę dostał chyba najmłodszy gracz turnieju 19 lat Aleksander Balcerowski i zagrał a owszem, owszem zdobywając 8 punktów. Gdy tylko poprawi fizyczność tzn popracuje nad muskulaturą to przy swoim wzroście 2,16 doczekamy się prawdziwego środkowego.
Przed nami mecze z Argentyną i Rosją, obie drużyny teoretycznie po za naszym zasięgiem ale ... Rosja bez siedmiu najlepszych swoich koszykarzy, Argentyna to jednak nie ta ze swoich lat świetności.
Chłopaki swoje już zrobili, teraz bez presji mogą zrobić coś ekstra.
Patrząc dziś na mecz Argentyna - Rosja nie jest to zadanie niewykonalne.
1724środa, 04, wrzesień 2019 15:40
Senator
@a-c10
Wypowiedz Gortata rozpotrywalem wyłącznie w kategorii fachowości
wypowiedzi. Sam przyznasz, że nasza gra rewelacyjna nie jest. W wielu aspektach nawet słaba. Co nie zmienia faktu, że osiągnęliśmy sukces poprzez sam awans o czym zresztą pisałem i podkreślałem.
Cel czyli awans do 16 tki też osiągnięty więc może bez presji powalczymy szczególnie mam tu na myśli Rosjan. Jakoś w zwycięstwo z Argentyną nie wierzę.
CO do Lampego tu się zgodzę, zawsze coś mu nie pasowało.
1723środa, 04, wrzesień 2019 15:23
a-c10
@ Senator:

Ja rozumiem, że w koszykówce podejście do reprezentowania barw narodowych jest znacznie, hmmm..., luźniejsze, niźli np. w futbolu. Można to oceniać tak, czy inaczej, ale trudno by było temu przeczyć. Co wciąż jednak nie zmienia faktu, że Lampe przez całą karierę zachowuje się na tym polu jak skretyniała primadonna. Już-już się zdawało, że na starość troszeczkę znormalniał. Ale nie. Tu się ktoś do niego nie dość szeroko uśmiechnął, tam mu ziarnko grochu pod materac podrzucili... Och, ach, biedaczyna. Aż normalnie nie wiadomo co z ogromem współczucia zrobić. Idź, chłopie, i nie wracaj więcej.

Co zaś się tyczy Gortata - jasne, mówi prawdę. Po pierwsze jednak, nie całą prawdę. Wygrać mając naprzeciw siebie całkiem przyzwoitego rywala, trybuny i jeszcze sędziów to jest naprawdę duuuża sztuka. I deprecjonowanie tego poprzez wytykanie przeciwnikowi frajerstwa wydaje mi się, delikatnie rzecz ujmując, mało sensowne. I - po drugie - jeszcze mniej eleganckie. Bo przecież nie każdą prawdę trzeba tak koniecznie od razu artykułować, hm? Może gdyby MG był tam z naszymi chłopakami, nie byłoby nerwów w końcówce? Ale go nie ma i myślę sobie, że minimum przyzwoitości wymagałoby od niego, aby w zaistniałej sytuacji taktownie swe przemyślenia przemilczał.

A tak w ogóle, kij im obu w plecy. Dawaj Polska, zabieramy do szesnastki komplet zwycięstw! Smile
1722wtorek, 03, wrzesień 2019 22:17
Senator
Sprawa z Gortatem jest prosta sam zrezygnował przed eliminacjami do MŚ . Wiesz, to co mówi jest prawdą. Trzeba być ostatnim gamoniem aby przegrać mecz mając piłkę, punkt przewagi i 7 sekund do końca. Tak wiem w kosza to szmat czasu ale jednak nie róbmy jaj. Gortat miał rację bardziej Chińczycy przegrali niż my wygraliśmy. Co niczego nam nie umniejsza, determinacja, wola zwyciestwa była po naszej stronie a przechwyt Ponitki to szczyty NBA. Musimy jednak poprawić rzuty z pół dystansu. Może jak zejdzie presja chłopaki zaczną trafiać. Co do środkowego. Hracyniuk ďaje radę i pewnie nie tylko ja jestem zaskoczony pozytywnie jego postawą.
CO do Lampego, oczywiście brał udział w meczach eliminacyjnych. Dlaczego to nie ma ? Nie wiem są plotki. A to że chciał kupę kasy, a to że pogniewał się na sztab bo w pewnym momencie nie za bardzo się nim interesowali kiedy znowu podobno miał kontuzję.
Powtórzę plotki, więc nie będę tematu ciągnął.
1721wtorek, 03, wrzesień 2019 15:07
Zgred Maruda
@Senatorze

Powiedź mi szczerze, jak oceniasz taki głos...naszego asa byłego z NBA? Wszak gramy bez środkowego...
Także brak Lampego, który chyba gdzieś gra w lidze za wschodnią granicą. Przecież jeden i drugi mógł wspomóc kadrę na MŚ...
Za dużo samochodów w garażach...(?) Wink
1720poniedziałek, 02, wrzesień 2019 20:02
Senator
Po meczu z Wenezuelą pisałem jeśli Chinczykom nie pomogą ściany to powinniśmy z nimi też wygrać. Niestety miałem rację, to co wyprawili sędziowie w drugiej połowie meczu nie da się na poziomie mistrzostw świata zaakceptować. Jednym słowem wielki skandal.
Organizacyjnie też coś nie gra, czekać 10 minut aż dwóch panów z drabiną przyjdzie i zmieni siatkę na obręczy to jakieś kuriozum.
No ale o meczu.
Wygraliśmy po dogrywce 79:76 grając oprócz drugiej kwarty źle.
Nic nie wchodziło z dystansu tylko 5 trójek i z pół dystansu również.
Nerwowość cechowała naszych zawodników w wielu zagraniach, możliwe że spowodowana pracą sędziów ale naprawdę tak nie można grać. Bohaterem meczu był bez wątpienia Mateusz Ponitka. To on na 7 sekund przed koncem meczu przy prowadzeniu Chinczykow jednym punktem i mającym piłkę w posiadaniu zaliczył wspaniały przechwyt. Został faulowany i sędziowie musieli odgwizdać osobiste. Wykorzystał jeden czym doprowadził do dogrywki.
Dogrywka to również nerwowa gra z obu stron, punkty zdobywane właściwie tylko z rzutów osobistych.
Podsumowując, cieszmy się ze zwycięstwa i awansu do 16 najlepszych drużyn świata. Przed nami ostatni mecz w tej fazie rozgrywek z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Oczywiście również powinniśmy wygrać ale czy wygramy grając tak nierówno i bardzo słabo w ataku? Odprawy nie wiem.
1719poniedziałek, 02, wrzesień 2019 19:54
Zgred Maruda
@iocosusie

W takim razie jest dwa - jeden dla mnie Wink gdyż i w mojej ocenie Stefek Majewski jest/był antytalentem w trenerce piłkarzy...( zawsze zastanawiałem się jak oni przyjmowali wypowiedzi trenera - po pierwsze nie dość że za długie, to po drugie mało zrozumiałe).

Wracając do siatkówki i bossa Nawrockiego, jak sam celnie podkreśliłeś, zdecydowałem się przelać w wypowiedzi swój emocjonalny stosunek do całego systemu prowadzenia zespołu naszych siatkarek przez pewnie całkiem sympatycznego pana Jacka, po raz pierwszy. Nie ukrywam też, że przyspieszył to trafiający "mnie szlag" krwawienia oczu na to - co widziałem w meczu z Belgijkami. Nie zamierzam się pastwić dalej, ale powiem tylko tak, że trzeba bardzo uważać, bo "budząc złe duchy siatkówki" można się kiedyś bardzo przejechać w sytuacji możliwości wygrania na prawdę ważnego w rozdaniu meczu, niż mecz w grupie...

Porównując Nawrockiego do Niemczyka popełniasz w jakimś sensie błąd...nie dość, że moralny to i bardziej znaczący. Otóż Niemczyk ( miał wiele za uszami) ale prócz tego miał też ogromny posłuch. Ranga i osobowość trenera to podstawa, a w wydaniu kobiecych gier to wręcz obowiązek. I tak - Niemczyk prowadził swoje kobiety dość silną ręką, bywało za silną, ale wyniki które osiągał plasują go cały czas i pewnie dłużej na samej górze uznania. A, co pewnie gdzieś w ocenach pominąłeś miał do czynienia z osobowościami wielkiego kalibru...Glinka, Świeniewicz, Skowrońska, Śliwa czy Mirek lub własna córka, która była bardziej rugana niż Bruno Rezende przez swojego ojca w reprezentacji Brazylii. Gdyby "dał sobie wejść na głowę" takim zawodniczkom - musiałby się pewnie ewakuować z hali...Smile

Nie wiem czy Nawrocki umie odciążać mentalnie, czy dociążać swoją grupę. Wiem za to, że mecz z Belgią przegrał w sposób, który trenera deprecjonuje okrutnie...skoro Grobelna w wywiadzie podkreśla waleczność swoich koleżanek z parkietu, to co robił pan Jacek w hotelu na odprawie ze swoimi siatkarkami? Jaki poziom koncentracji zaordynował - wymagał, mając przed sobą jeden z najważniejszych meczów w grupie. Przecież ogrywając Belgię ( co powinno być faktem) na mecz z Włoszkami mógł rzucić i drugą szóstkę oszczędzając pierwsze wybory...Przecież też widzi, że Smarzek na której opiera w 75% grę, nie gra jak w LN, młoda Stysiak też nie ma już tej świeżości itd itp.
Prowadzenie zespołu w trakcie meczu też "wyje", puszcza nieraz klika punktów bez reakcji, bez zmian czyli "bez sensu"...

Nie chcę też zagłębiać się w ogromną odmianę po Belgii, wiedząc że kilka zawodniczek zza siatki są koleżankami z jednego klubu, a swoje numery w kontaktach przecież maja...Wink
Natomiast faktycznie mecz z Niemkami będzie miał rangę poważną i konkretną. To będzie miara tego naszego poziomu, waleczności, chęci. Zobaczymy - kilkanaście tysięcy ludzi na hali za sobą mają, ale czy to wystarczy? No, nie wiem...ale to może ja się nie znam.
1718poniedziałek, 02, wrzesień 2019 17:57
iocosus
Zgred: "musi jeszcze spłynąć chęć "czegoś więcej" na trenera Nawrockiego. Który to trener - p-r- z-e-s-z-k-a-d-z-a...swoją fobią stagnacji w realizacji meczu. Szybkość wiążących decyzji wobec przebiegu meczu w wykonaniu tego pana jest, tak marna, że aż głowa mała...Mając na ławie zmiany, którymi można zagrać inaczej...trzyma się swojej "religii" (…) Łapanie się za głowę...po ostatnim gwizdku w uroczym sensie niewiary - jeszcze bardziej go umniejsza, bo dobry trener buduje strategię, czerpiąc z analiz i sens swojej wiary - przekazuje pod realizację (!) Jest słabym, bardzo słabym motywatorem, jest także słabym trenerem w prowadzeniu meczów...jest s-ł-a-b-y. (…) ten człowiek ( mający ogromne poparcie z PZPS ?) nic nie wygra- NIC!"

No i w końcu wyszło szydło z worka zgredowego! Smile Nasz były siatkarz nie za bardzo ceni trenera Nawrockiego. Hi, hi no bez krygowania postawiłeś Zgredzie sprawę jasno, konkretnie, ty prawie tak samo "cenisz" i "lubisz" pana Jacka jak ja trenera piłkarskiego pana Stefana Majewskiego. Wink

Zgredzie siatkówki uczyłem się tylko na wuefach i eskaesach, zatem moim jedynym trenerem w tej dyscyplinie był nauczyciel WF-u z podstawówki, co prawda poznałem, to znaczy uścisnąłem prawicę, legendy polskiej siatki, bo "Szabla" odpalił mnie przy naborze do drużyny akademickiej UW, czym zaświadczył swój profesjonalizm i wprawne oko, bo u mnie raczej i "wyskok" był "na gazetę" a i z techniką też bywało na bakier, ale nie uznaję że "uściśnięcie ręki guru" daje mi asumpt do prób ocen trenerskiego siatkarskiego rzemiosła. Nie wiem czy Nawrocki to dobry czy zły trener, czy dobrze selekcjonuje swoją ekipę i czy coś jej jako nauczyciel daje, czy czegoś nauczy. Brak mi danych, oprócz tych typowych dla kibica, czyli jak trener odnosi sukcesy to jest fachura, a jak jego zespół przegrywa to dupa. Aczkolwiek jest dziedzina z zakresu trenerki, w której bez kontekstu wyniku spróbuję się wypowiedzieć.
"Słaby motywator" - mhm, być może, ale niekoniecznie, przynajmniej w pewnym aspekcie. Na tyle na ile śledzę żeńską siatkówkę to Nawrocki jawi mi się w tym roku jako trener za wszelką cenę próbujący zdjąć presję wyniku ze swoich podopiecznych. Jeżeli czyni tak, bo samemu jest w ten sposób uwarunkowany i systemy obronne własnej psyche przenosi na podopieczne, to dupa z niego nie trener, ale jeżeli zdiagnozował że większość jego dziewczyn na skali temperamentu jest wysoce reaktywna to wówczas "zdejmując presję" postępuje bardzo fachowo i roztropnie.
W największym uproszczeniu są tacy jak pewien tenisista uwielbiający nakładać na siebie emocjonalne ciężary:
http://www.sport.pl/tenis/7,64987,25146982,miedwiediew-znow-szydzi-z-kibicow-na-us-open-przed-meczem-cierpialem.html#s=SMIN_Link_2#s=BoxSportImg3
oraz tacy dla których najważniejsze jest tylko oddanie kolejnego dobrego skoku.

W grach zespołowych typów osobowości zróżnicowanych pod wpływem temperamentu jest kilkanaście w drużynie, dobrze żeby trener miał w tym rozeznanie i w odniesieniu do takiej wiedzy podejmował odpowiednie techniki motywacyjne. Tak w grubym uproszczeniu.

Jak jest z Nawrockim? Nie wiem, być może zdejmuje presję intuicyjnie, albo wedle "siebie samego", ale nie można wykluczyć że większość dziewczyn takiego podejścia właśnie potrzebuje. Ponoć "matkuje" im Paulina Maj-Erwardt (ech te podwójne nazwiska, komentatorzy mają się z pyszna i nawet ponarzekać sobie nie mogą bo żona ofuknie Wink ) i bardzo dobrze, o ile takiego właśnie motywatora potrzebują. (motywatorkę - bo wyjdę na męskiego szowinistę)
Czy dziewczyny są przemęczone fizycznie na mistrzostwach Europy, niedotrenowane lub przetrenowane, jako kibic mogę wnioskować tylko po wynikach. Po Belgijkach był lament, po Włoszkach entuzjazm, mecz z Hiszpankami nic nie wyjaśnił, zatem potyczka z Niemkami będzie decydowała w jakich nastrojach przyjdzie kibicom oceniać Nawrockiego.
Nie wiem jakim trenerem jest Nawrocki, z Matlaka kiedyś robiono "znawcę kobiet" a mnie nie przekonywał, Niemczyk jawi mi się jako przeciwieństwo Nawrockiego, ale swoje za uszami też miał, ideałem nie był, a oprócz tego ze "złotkami" nigdy do szóstki Ligi Swiatowej się nie dobił. Być może masz słuszność Zgredzie, ale wolałbym żebyś to Ty pobłądził w swoich ocenach, a nie Nawrocki.
p.s.
Belgijki doceniam za waleczność, za asa przy meczbolu i za taką wypowiedź:
https://sport.tvp.pl/44134408/polska-belgia-23-grobelna-mamy-mniej-talentu-niz-polki-ale-walka-nam-dzis-pomogla
1717poniedziałek, 02, wrzesień 2019 11:00
Zgred Maruda
Siatkówka kobieca ME

Reprezentacja Polski wywalczyła awans do ćwierćfinału, pokonując Hiszpanię 3:0. Oznacza to, że Biało-Czerwone zameldowały się w najlepszej ósemce mistrzostw Europy. Kolejne spotkanie rozegrają z Niemkami.

Polska - Hiszpania 3 - 0 (25-20, 25-20, 25-19)

Przed tym sezonem reprezentacyjnym głównymi celami kadry Polski były: turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich oraz mistrzostwa Europy, częściowo rozgrywane w naszym kraju. Pierwszy cel po porażce z Serbią nie został zrealizowany. Jacek Nawrocki zapowiadał, ze bardzo chciałby, żeby jego zespół znalazł się właśnie w ćwierćfinale. I tak właśnie się stało. Jego podopieczne w grupie zajęły drugie miejsce, dzięki czemu ostatecznie trafiły nie na trzecie z Bratysławy Słowenki, ale na Hiszpanki.
Reprezentacja Polski nie miała większych problemów z tym rywalem i zwyciężyła bez straty seta. Kłopotów ze Słowenkami nie miały też Niemki i to one będą przeciwniczkami Biało-Czerwonych w nadchodzącą środę.

Polki mają teraz dwa dni wolnego od meczów, będą przygotowywały się do kolejnego starcia. Jeżeli zwyciężą, to na decydującą fazę polecą już do Ankary.

Terminarz końcowego etapu ME

4 września 2019:
Ankara:
16:00 Serbia - Bułgaria
18:30 Turcja - Holandia

Łódź:
18:00 Włochy - Rosja
20:30 Polska - Niemcy

7 września 2019:
Ankara:

16:00 Serbia / Bułgaria - Włochy / Rosja
18:30 Turcja / Holandia - Polska /Niemcy

8 września 2019:

Ankara:
16:00 mecz o brązowy medal
18:30 mecz o złoty medal
1716niedziela, 01, wrzesień 2019 12:55
Senator
Po pięćdziesięciu dwóch latach polscy koszykarze rozegrali pierwszy mecz na mistrzostwach świata. Wlasciwie sam awans to już sukces patrząc na okres w jakim do finałów MŚ nie potrafiliśmy awansować.
To druga obecności naszej drużyny na takim turnieju. Pierwszy raz graliśmy w Urugwaju (1967rok) zajmując wysokie piąte miejsce!
Polska trafiła do grupy z Wenezuelą, Chinami ( gospodarz turnieju) i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Grupa bardzo słaba i oczekuję wygrania wszytkich meczów w grupie.
Pierwszy krok został wykonany. Pokonaliśmy Wenezuelę 80:69, tylko w pierwszej kwarcie grając słabo i przegrywając po 10 minutach 24:20. Od drugiej kwarty Polacy zdecydowanie poprawili obronę i zaczęły wpadać trójki. Po połowie spotkania prowadziliśmy już 44:36
Do końca meczu graliśmy przyzwoicie. Tu trzeba jednak zauważyć że
Wenezuela to słaby zespół, śmiem twierdzić lepsze zespoły grają w naszej lidze.
Osobiście wyróżnił bym Hrycaniuka (10) i Ponitkę (15)
Następny mecz gramy z gospodarzem turnieju i jeśli ściany i sędziowie nie będą pomagać gospodarzom powinniśmy ten mecz wygrać.
1715piątek, 30, sierpień 2019 10:52
Zgred Maruda
@iocosusie

Kilka złotych myśli z prasyWink proszę bardzo:

"Polki na mecz z Włoszkami wyszły całkowicie odmienione. Już nie blokowały ręki na zagrywce, tylko lały, ile się dało."...

patrz pan...ładnie brzmi (?), a kto za przeproszeniem im zakazał blokowanie rąk i tego lania ile się da...z Belgijkami
dalej:
"Tylko wygrana z Italią pozwalała uniknąć mocnej Rosji w 1/8 finału. Wymarzonym scenariuszem było pokonanie zawodniczek Davide Mazzantiego 3:2 i zajęcie drugiego miejsca, które gwarantowało autostradę do półfinału."
teraz lepiej:
"Dobrze, że się z tego podniosłyśmy. Teraz czujemy, że możemy wszystko w tym turnieju. Wygrywamy z Włoszkami, więc teraz możemy już z każdym - opowiadała nasza atakująca." ( Malwina Smarzek - Godek)...

Włoszki zagrają ze Słowacją Very Happy zgadnij wynik - iocosusie, a jak masz parę wolnych złotych to idź śmiało ...

podsumowanie:
"Nie ma co ukrywać, że jest w drużynie siatkarek kilka analogii do tego, co przeżywali siatkarze na ostatnich mistrzostwach świata. Oni sięgnęli wówczas po złoto, broniąc tytułu. Czy nasze panie są też w stanie nawiązać do sukcesów "Złotek" z lat 2003-2005?

- A co? Każdy zespół przyjeżdża na taki turniej po to, żeby go wygrać. I my tak samo. Odważnie jest mówić o zwycięstwie, ale czemu nie. Stać nas na to. Mamy wielki potencjał w tej drużynie. Wszystko zależy tylko od nas, jak go wykorzystamy - zakończyła Smarzek-Godek.mowanie:"

Nie do końca jak wykorzystamy, musi jeszcze spłynąć chęć "czegoś więcej" na trenera Nawrockiego. Który to trener - p-r- z-e-s-z-k-a-d-z-a...swoją fobią stagnacji w realizacji meczu. Szybkość wiążących decyzji wobec przebiegu meczu w wykonaniu tego pana jest, tak marna, że aż głowa mała...Mając na ławie zmiany, którymi można zagrać inaczej...trzyma się swojej "religii"
Nie wiem, kto zadzwonił z instrukcjąWink ale Alagierska - dała mu szybkość reakcji z ortezą na kolanie...i w bloku i w ataku, dokładając punkty z zagrywki.
Łapanie się za głowę...po ostatnim gwizdku w uroczym sensie niewiary - jeszcze bardziej go umniejsza, bo dobry trener buduje strategię, czerpiąc z analiz i sens swojej wiary - przekazuje pod realizację (!) Jest słabym, bardzo słabym motywatorem, jest także słabym trenerem w prowadzeniu meczów...jest s-ł-a-b-y.
Już dość, nie chcę przejść granicy...Zobaczysz i wspomnisz moje słowa, ten człowiek ( mający ogromne poparcie z PZPS ?) nic nie wygra- NIC!

Mamy ciekawy zestaw zawodniczek, które wdzierają się do najlepszej włoskiej ligi. Warto zadbać o przyszłość reprezentacji Polski pod ręką mądrego trenera, koniecznie z zagranicy, który swoją szkołą i doświadczeniem ustawi ten zespół pod wynik! Realizując i wykorzystując (!) wszelkie dobra, które na parkiecie mamy, w różnych konfiguracjach, bo nie sztuką jest piłka do Smarzek -Godek...sztuką jest zostawienie bloku przy Malwinie, a rozegranie pod inne kończące piłki...

Dość, bo zacznę przeklinać Wink
1714piątek, 30, sierpień 2019 00:09
Zgred Maruda
@iocosusie

Ale to nie istnieje w opcji, że chwała im za to...Bo tak po prawdzie - za co (?) ta chwała ...za błędy nasze? No proszę Cię, nie dopisuj innego sensu, on jest jeden - jedyny, kiedy masz 4 piłki na set - ( jeśli chcesz wejść w polemikę, proszę) - to co masz zrobić? Pytam dla sąsiada, bo ja odpowiedź znam. Jaka tu wielka gra Belgijek?
Teraz tak - prawda siatkarska - drugi set na "zabicie" i wejście w trzeci na luzie, tak jak piszesz 3-0 powinno być...Ale - nie było!

Wybacz- teraz słyszę ochy i achy bo puknęły Włoszki 3-2 ...
Pisałem wcześniej, co się komuś opłaca, ale ocenić nie mogę!
Oglądałem Legię, z odtworzenia zobaczę, pomyślę i trochę więcej wiedzy złapię. Na teraz widzę i słyszę jak komentator Wanio - szczytuje, czyim kosztem - nie wiem Wink -

Teraz redaktor Lepa ma wywiad z Wladimirem Grbićem, starszym bratem Nikoli. Dla mnie Sydney i finał 2000 Jugosławii z Rosją był najważniejszą treścią tej dyscypliny ;
tu link : pewnej akcji

https://www.youtube.com/watch?v=YaYnIZzodlo

"Zabili" Rosjan charakterem, poświęceniem i walecznością...niezapomniane chwile finałowych gier - kto - kogo (!)
Ta akcja wklejona -starcza za 5 punktów, bo rywal się kuli w niemocy, a Ty idziesz istniejącymi "duchami"siatkówki po swoje...
I poszli pięknie po Złoto!

Patrz:
"zabili Rosjan charakterem, poświęceniem i walecznością"
2006 rok z Lozano, tylko nie był to finał...
1713czwartek, 29, sierpień 2019 20:01
iocosus
No wpędzają człowieka do grobu te kobiety! Iga Świątek ekstra dziewczyna, super talent, w pierwszym secie to wyglądało jakby panie na korcie, zamieniły się miejscami w rankingu. Łotyszka Sevastova po prawdzie nie miała za wiele do gadania, Iga pewna i rozdająca karty. W drugim secie przy 1:1 Iga ma dwa breaki nie wykorzystuje ich i … sfrustrowana, zniecierpliwiona się "rozsypuje". Później to już "gra" o powrót do swoich uderzeń, łapanie się skrótów jako deski ratunku, ale tej gry co w pierwszym secie już nie ma.
No niestety, to już kolejny mecz w którym widać że skala talentu jest po stronie Polki, ale bardziej doświadczone rywalki wychodzą z konfrontacji zwycięsko. Głowa, głowa, emocje jak je okiełznać, bo gdy to się uda, to sky is the limit!!!

Ciągła praca z psychologiem Darią Abramowicz niezbędna!!!
1712czwartek, 29, sierpień 2019 17:39
iocosus
"Mam wrażenie, że najlepsza forma uleciała właśnie po meczu z mistrzyniami świata, w którym na naszą porażkę miało wpływ głównie ogromne doświadczenie siatkarek z Bałkanów." - no i dobrze, bo to by oznaczało że z formą trafiliśmy w punkt na najważniejszy moment w roku, czyli na kwalifikacje olimpijskie. Dwiema szóstkami tak jak faceci panie grać nie mogą zatem i ich forma musi falować, przy tym europejski czempionat zacznie się od fazy pucharowej, a w niej jeżeli jesteśmy zespołem z aspiracjami to jeszcze się dopiero przekonamy co dziewczyny są warte, obojętnie z kim, z Hiszpanią czy z Rosją. Nawet wolę Rosjanki. Może fala okaże się jeszcze wznosząca.

Po drugie, przegrany z tego meczu nie odpada, z dzisiejszego również, tragedii nie ma, zatem mogę napisać, że bardzo zaimponowały mi Belgijki. Miały siedem piłek z nożem na gardle jak samemu napisałeś Zgredzie, moim zdaniem powinniśmy ten mecz wygrać 3:0 a przegraliśmy i chwała przeciwniczkom tym bardziej że świetnie niektóre z nich mówią po polsku. Zaimponowały mi walecznością a nasze dziewczyny mhm, zbyt często przegrywają "wygrane" sety, tak było i z Serbią i teraz z Belgią. Według mnie to kwestia nabrania doświadczenia, przyjęcia roli kilera do końca, do ostatniej piłki, tego zdecydowanie jeszcze nie mamy, Cóż Panie, za kobietami z emocjami nie trafisz. A tak przy okazji, dla mnie ponownie teraz najważniejszy jest styczeń i druga próba załapania się na Igrzyska.

No a teraz to już tylko skupiam się na Idze, właśnie przełamała Sevastovą, później wiadomo !!! no i na sam koniec Włoszki z odtworzenia. Rozkład wieczoru przed TV. Wink
1711środa, 28, sierpień 2019 23:20
Zgred Maruda
Siatkówka kobieca ME

Ciężko wygrywać mecze kiedy ma się rywalki na tzw. "rozkładówce"...
w drugim secie ( przegranym) cztery piłki setowe (!), a co woła o pomstę do nieba w tie-breaku trzy piłki meczowe.

Polska - Belgia 2:3 (25:20, 25:27, 25:20, 21:25, 15:17).

Trener reprezentacji Jacek Nawrocki po meczu podsumował :
"pechowo traciliśmy punkty, to było niewytłumaczalne"...

Nie pechowo tylko frajersko, co faktycznie było niewytłumaczalne.
Powoli kurz opada i wygląda na to, że moje obawy były słuszne. Zdecydowanie obecna forma naszych siatkarek jest niewystarczająca nawet na zespoły średniej klasy, jak Belgia. Zespół jest zagubiony, zestresowany, podstawowe zawodniczki grają na obniżonych poziomach właściwie w każdym elemencie ( jedynie blok funkcjonuje), ale to za mało...Leży przyjęcie, a co za tym idzie także atak , oraz kontry.

Jutro przejedzie po nich włoski walec, co jeszcze bardziej zostanie w psychice, gdyż już po dzisiejszym meczu nasze panie będą miały kłopoty ze snem, a udział w dalszej część turnieju z taką grą raczej nie jest możliwy.

Może być też tak, że Włoszki (znając ich subtelność Wink ) będą wybierać z kim chcą zagrać w 1/4 finału... wychodząc szóstką drugą, tylko co to zmieni w sensie formy naszych siatkarek (?) - nic.
1710środa, 28, sierpień 2019 21:44
dalkub
Jako laik po meczu z Belgią ale też po innych meczach zwracam przede wszystkim uwagę, iż z wyjątkiem libero żadna z naszych pań nie przyjmuje na poziomie ME a nawet na poziomie przyzwoitym. Nie da się grać w siatkówkę bez przyjęcia. Falująca gra to drugi problem, trzeci to mam wrażenie że wiele naszych pań lepiej grało w LN a teraz są pod formą.
1709wtorek, 27, sierpień 2019 09:01
Zgred Maruda
Siatkówka kobieca ME

Trzeci mecz Polek z zespołem Ukrainy w początkowej fazie spotkania pokazał wiele naszych braków, oraz co musi martwić formę siatkarek, która faluje, nie jest stabilna. Rażąca ilość błędów własnych powodowała nerwy, złe wybory w rozegraniu, a co za tym idzie także w ataku. Polki były tłem dla dobrze grających Ukrainek. Drugi set przyniósł opanowanie nerwów, gra zaczęła się kleić, wrócił spokój dający dobrą grę i dominację. Set trzeci, w którym nasze panie zaczęły grać swoją siatkówkę, z dobrym blokiem/ wyblokiem oraz atakami pozwolił wrócić na "odpowiednie tory" kontrolowania meczu. Kontrolowanie, które także w efekcie wygranej zdecydowanie czwartej partii dało kolejne zwycięstwo grupowe naszej reprezentacji.

Polska pokonała Ukrainę 3:1 (20:25, 25:11, 25:22, 25:15) zapewniając sobie awans do 1/8 finału ME.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, obserwując poczynania naszych siatkarek, że "coś jest nie tak"...z całą pewnością nie grają tak jak w rozgrywkach Ligi Narodów, czy choćby jak w meczu z Serbią o bilety do Tokio. Mam wrażenie, że najlepsza forma uleciała właśnie po meczu z mistrzyniami świata, w którym na naszą porażkę miało wpływ głównie ogromne doświadczenie siatkarek z Bałkanów.

Poziom trudności wzrasta wraz z poziomem gry rywalek, czy forma Polek pozwoli dojść do strefy medalowej (?) - zobaczymy...
Jednak, jeśli maiłbym być szczery - "głowy bym za to nie dał"...obym się mylił(!).
1708niedziela, 25, sierpień 2019 20:03
Zgred Maruda
Siatkówka kobieca ME

W drugim meczu reprezentacja Polski zdecydowanie wygrała z debiutującą na mistrzostwach Europy Portugalią w trzech setach
Portugalia - Polska 0:3 (14:25, 16:25, 11:25)

Trener Nawrocki zmienił skład zespołu dając chwilę odpoczynku swoim najlepszym zawodniczkom. Wykorzystała to bardzo dobrze Katarzyna Zaroślińska-Król, która była podstawową atakującą, a dodając kilka bloków umacnia się na pewnej pozycji zmienniczki.
Dziś nasza kadra miała przerwę, jutro mecz z Ukrainą.
1707sobota, 24, sierpień 2019 12:42
Zgred Maruda
Siatkówka kobieca ME

Polskie siatkarki od pewnego zwycięstwa rozpoczęły udział w mistrzostwach Europy. W meczu grupy B, która rywalizuje w łódzkiej Atlas Arenie, Biało-Czerwone wygrały ze Słowenią 3:0 (25:12, 25:22, 25:23), choć set ostatni przebiegał w dość nerwowej atmosferze...
Podobnie do ich grupowych rywalek, które także w trzech setach rozpoczęły swój udział w ME.
Belgia - Ukraina 3:0 (25:10, 25:19, 25:22)
Włochy - Portugalia 3:0 (25:15, 25:14, 25:13)
Konkretne rozstrzygnięcia w naszej grupie będą zatem wynikiem bezpośrednich gier tych trzech zespołów.
1706piątek, 23, sierpień 2019 13:54
Zgred Maruda
Siatkówka kobieca Mistrzostwa Europy

Mistrzostwa Europy w piłce siatkowej kobiet 2019 będą turniejem wyjątkowym. Rozegrane zostaną w aż czterech krajach: w Polsce, na Słowacji, na Węgrzech i w Turcji, gdzie odbędzie się faza finałowa (finał 8 września). O medale po raz pierwszy w historii walczyć będą 24 drużyny. Polki trafiły do grupy B, która w dniach 23-29 sierpnia będzie rywalizować w Łodzi. Rywalkami Biało-Czerwonych będą: Słowenia, Portugalia, Ukraina, Belgia i Włochy.
W ogłoszonej "14" znalazło się większość zawodniczek, które na początku sierpnia występowały we Wrocławiu w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio.

Skład reprezentacji siatkarek na ME

rozgrywające: Joanna Wołosz (Imoco Volley Conegliano), Marlena Kowalewska (Chemik Police)
środkowe: Klaudia Alagierska (ŁKS Commercecon Łódź), Zuzanna Efimienko-Młotkowska (Developres Rzeszów), Agnieszka Kąkolewska (Savino Del Bene Scandicci)
przyjmujące: Martyna Grajber, Natalia Mędrzyk (obie Chemik Police), Magdalena Stysiak (Savino Del Bene Scandicci), Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon Łódź)
atakujące: Martyna Łukasik (Chemik Police), Malwina Smarzek-Godek (Zanetti Bergamo), Katarzyna Zaroślińska-Król (Developres Rzeszów)
libero: Paulina Maj-Erwardt (Chemik Police), Maria Stenzel (Grot Budowlani Łódź).

Terminarz
Piątek, 23.08.2019, godz. 20.30: Polska - Słowenia
Sobota, 
24.08.2019, godz. 20.30: Portugalia - Polska
Poniedziałek, 26.08.2019, godz. 20.30: Polska - Ukraina
Środa, 28.08.2019, godz. 17.30: Belgia - Polska
Czwartek, 

29.08.2019, godz. 20.30: Polska - Włochy

Celem reprezentacji Polski powinna być finałowa czwórka, natomiast medal z całą pewnością będzie sukcesem. Nasze panie nie zaprzeczają, że celują w medal. To bardzo dobrze, gdyż zawsze trzeba określać przed sobą wyższe cele. Moim zdaniem stoją przed dużym wezwaniem, ale nie są bez szans w realizacji swoich medalowych planów, czy marzeń - więc do boju Polsko.
1705poniedziałek, 19, sierpień 2019 11:48
Zgred Maruda
Bardzo ciekawy wywiad - rolnik z ADHD
Vital Heynen

https://www.youtube.com/watch?v=pg34JoxSYRw

Trudno nie odnieść wrażenia, że ma się do czynienia z bardzo pozytywną jednostką Wink
1704środa, 14, sierpień 2019 17:11
sektor212
Zgred

Cz. 2 ostatniego wpisu
„Oczywistą wartością Heynena są jego laptopy, gadżety i praca analityków”
Nie wiem, czy widziałeś, możliwości programu „Data Volley” Można zgłupieć. I teraz sedno tematu. Mądry trener nie potrzebuje 80 kartek wydrukowanych analiz. Zadaniem statystyka jest znalezienie tzw. igły w stogu siana. Dwa może trzy niuanse, które pozwolą przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Podejrzewam, że z kadrą nie pracuje wyłącznie jeden statystyk. Ilu? Tego nie wiem. Na pewną przynajmniej dwóch. Jeden klepie w klawiaturę odpowiednie kody w czasie meczu, zapisując dosłownie wszystko. Drugi śledzi wyznaczone elementy taktyczne, które mogą nas zaskoczyć lub pomóc. Pewnie zwróciłeś uwagę, że Heynen ma laptopa na ławce. Wyświetlany ma, ten sam obraz z kamery z tyłu boiska, co główny statystyk. Tylko zapewne ma ustawione opóźnienie obrazu 5-7 sekundowe. Czasami widać jak po punktowej akcji rywala, idzie do laptopa i ogląda powtórkę, szukając, co można poprawić w naszej grze. Kogo przesunąć, może jeszcze bardziej opóźnić blok itd. Jest w stanie bardzo szybko zweryfikować widok z perspektywy zawodnika do tego, co widzi, stojąc z boku boiska. Naprawdę aptekarsko dba o wszystko. Nie każdy trener osobiście to wykorzystuje tak jak nasz Belgijski Orzeł. W innych sztabach szkoleniowych zazwyczaj drugi, trzeci trener siedzi z laptopem i przekazuje informacje pierwszemu.
Są to ważne gadżety, lecz wyłącznie pomocnicze, które nie są w stanie zastąpić dobrego czytania i zmysłu trenera. Otrzymane dane można nie właściwie zinterpretować i zamiast pomóc, można również zaszkodzić.

Kurek
Fajnie, że pozostali atakujący naciskają naszą pierwszą strzelbę. Po powrocie mocno będzie musiał popracować, by odzyskać to, co mu się należy. Bez Bartka ta prawa strona rzeczywiście nie demoluje ustawień rywali.

Leon
Spotkałam się z opinią, że jest nam niepotrzebny. Mamy tylu znakomitych dobrych przyjmujących, że „Fifi” jest nam zbędny. Blokuje tylko miejsc naszemu z krwi i kości Polakowi. Dla mnie to stek bzdur. Przecież na parkiet wychodzi lepszy. Nie ten słabszy. Poza tym Heynen chyba jak żaden z wcześniej pracujący z kadrą trener nie wprowadził tak wielu młodych zawodników do reprezentacji. I nie chodzi tu o treningi w Zakopanem, tylko o grę o stawkę w Lidze Narodów. Nie wiem, który szkoleniowiec, mając już do dyspozycji 5 wybitnych środkowych zdecydowałby się grać kolejnym młokosem - Huber. Pamiętajmy, że cały czas koło szatni nerwowo kręci się nasz wieżowiec Lemański. Niektórym trenerom naprawdę jest ciężko dogodzić. Przykra, lecz nasza narodowa przypadłość, to wieczne niezadowolenie. Ja nie widzę żadnego problemu gry Leona z białym orzełkiem na piersi.
Co do jego gry i postawy chyba napisaliśmy wszystko.

Rozegranie
Jakoś tak wewnętrznie brakuje mi Komendy. Nawet kosztem Łomacza. Wychowanek Pekpolu Ostrołęka (dziś chyba nazwa klubu nie jest aktualna) to jednak spora wyrwa w bloku. Może się trochę na siłę czepiam, ale bardziej mi podchodzi młody Komenda.
Drzyzga ten to lubi chodzić swoimi drogami. Nie powiem Heynen udanie potrafi nawiązać komunikację z Fabianem i wystawa nie jest bardzo przyzwoita. Te „ciut” co robiło różnicę, o którym pisałeś, to wynika z przyspieszenia gry do skrzydeł. Element cholernie trudny, jeżeli chodzi o powtarzalność, porównując zasięg Kubiaka i Leona. Dokładną świeczkę postawić to dla sypacza nie jest kłopot. Grać szybko do lewego ze strefy trzech metrów to już wyższa szkoła jazdy.
1703środa, 14, sierpień 2019 11:01
sektor212
Hola, hola jakie przeceniam. "moja tzw. "wiedza" została wyciągnięta z tego kwadratu na którym toczy się gra". Moja to w latach 80-tych gra w zawodach szkolnych Smile Ok. Faktycznie od 10 lat zgłębiam tajnik tej pięknej i dynamicznej dyscypliny, lecz tylko siedząc z laptopem obok trenera czy za reklamami okalającymi boisko. Wybacz to nie to samo. Napisać poniższe zdanie
"Pójście na "dzika" wyjdzie raz, czy dwa... ale cwane gapy z drugiej strony siatki jak wyczują ułożenie dłoni - przykryją wszystko co można i piłeczka się wróci w metr pierwszy"
może osoba, która grała długie lata na najwyższym poziomie. Ja za często mam analityczne spojrzenie i pewne rzeczy wyłapie później lub wcale. Oczywiście jestem na odprawach w szatni, słyszę bieżące uwagi trenerów do zawodników w czasie trwania meczu. Proszę, lecz nie wmawiaj mi, że mogę równać się z tobą. Reasumując tak jak napisałem wcześniej twoje wpisy są dla mnie bardzo cenne.

Komentatorzy - moim ulubionym jest Kadziewicz. Fajnie komentuje co chłopaki czują w danej chwili. To tak jak by on sam był na parkiecie. Bez zbędnych farmazonów, trochę na wesoło jednak zawsze konkretnie. Ktoś da dupy pod siecią to powie o tym bez owijania w bawełnę, lecz bez dodatkowego sarkazmu.
Drzyzga wcześniej bardziej rzeczowo komentował. Dziś chce być bardziej oryginalny, elokwentny, medialny i za dużo wymyśla zamiast przekazać sedno oglądanej akcji. Również trochę męczące jest wybielanie błędów syna. Jednak to zawsze syn, więc w jakimś stopniu rozumie jego zachowanie.
Swędrowski pochodzi z Wrocławia więc również przymykam oko na łagodniejsze traktowanie ziomala Muzaja. Jednak jakoś znacząco mi nie przeszkadza.
Mielewski pół wychowanek MDK również jakoś specjalnie mi nie wadzi.
Pozostałych typu Wanio, Mazur, staram się nie słuchać jak również od dłuższego czasu, daruje sobie przedmeczowe studia, w których najczęściej słychać bicie piany.

Kłos - kozak, KOzak, KOZAK. Dla mnie był murowanym kandydatem do pierwszej szóstki. Wyjście Nowakowskiego nieco mnie zaskoczyło. Sparingowych meczy (Holandia tylko dwa sety, turniej Wagnera) przyznam uczciwie nie oglądałem. Raz chłopaki byli po okresie przygotowawczym, dwa Heynen nie mógł odkryć wszystkich forteli jakie przygotował na decydującą batalię o Tokio. Opierając się na meczach z Chicago, gdzie Kłos grał fantastycznie, Piotrka nie widziałem w wyjściowej szóstce. Zresztą pytając się mądrzejszych od siebie o turniej Wagnera zawsze usłyszałem był Kłos i długo, długo nic. Tak więc początkowo decyzja Vitalija, była dla kontrowersyjna. Dziś wiemy, że błędu nie popełnił, gdyż Nowakowski zrobił to, co do niego należało.

Później odniosę się do pozostałych tematów. Pozdrawiam
1702środa, 14, sierpień 2019 00:31
Zgred Maruda
@sektor

Zdecydowanie mnie przeceniasz, moja tzw. "wiedza" została wyciągnięta z tego kwadratu na którym toczy się gra (toczyła w moim przypadku). Siatkówka się zmieniała i dalej zmienia, co ważne w aspekcie naszego trenera ( o czym za chwilę) - zmienia się cały czas. Bardzo Ci dziękuję za siatkarski efekt tej strony, za zaangażowanie w opiniach, ocenach, wreszcie dzieleniem się wiedzą, czysto siatkarską w aspektach jej łatwiejszego zrozumienia. Podziękowania także dla naszego Senatora, który kiedyś dał wymownie zielone światło na nasz siatkarski kącik...Wink

Teraz tak...Skoro już poruszyłeś pewnego rodzaju kwestie tzw."panów ekspertów" (?), powiem bardzo szczerze, że dobór specjalistów (kasujących dodatki) jest co najmniej zastanawiający.
Taki pan Mazur...tu więcej:
"Pod jego wodzą w 1998 roku polscy siatkarze zadebiutowali w Lidze Światowej. W debiucie w tych rozgrywkach pokonali Rosję 3:2. Jednak w tych rozgrywkach zajęli dopiero 10. miejsce. Rok później w LŚ zajęli 8. miejsce. Na Mistrzostwach Świata w 1998 roku polscy siatkarze zajęli dopiero 17. miejsce. Nie zdołał awansować z reprezentacją na Mistrzostwa Europy w 1999 roku i na Igrzyska Olimpijskie w Sydney i przestał być trenerem reprezentacji Polski"
do reszty wspaniałości odsyłam do Wikipedii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ireneusz_Mazur

Słuchając studia przedmeczowe, kiedy w/w koleś ( przepraszam ale to powiem) ma problem ze zwyczajną kreacją języka polskiego, zacinając jąkaniem przekazywane treści, który w świetle kamer bardzo chce uchodzić za wszechwiedzącego trenera, posuwa treści tak wydumane, podważające wszystko co podważyć można, od sensu przygotowań, powołań aż do wyborów personalnych - jest mi zwyczajnie głupio...Głupio, ponieważ doskonale wiem, że ten mały człowiek uwypukla do mikrofonu, który do ręki mu dają - całą żenadę swoich trenerskich umiejętności. Tam, kiedy jest Kadziewicz jest troszkę inaczej, bo przy nim "aż tak w kosmos" wyjechać się nie da...gdyż cały czas pan Łukasz ( jeszcze) zachowuje sens wypowiedzi jakby prosto z parkietu. W Polsatach jakaś klika mądrych inaczej się dobrała i prują...elokwencją typu Wanio, Mazur.
Dość Wink Drzyzgę z Swędrowskim zostawię na kiedyś...ale dużo jest do pogadania...

Leon
Jest kilka małych szczegółów, które są niewidoczne dla kibiców, jednak w perspektywie jego "przedłużonego debiutu" kiedy gra się już o konkrety, wybijają się na plan pierwszy. Raz - przy swoich parametrach wzrostu jest (!) przyjmującym...i wielokrotnie dał temu wyraz dogrywając piłkę w dłonie Drzyzgi pod "miszmasz rozegrania"
Dwa - kończył ataki (uwaga) z bardzo różnych piłek, kilka razy awaryjnych, a to, że nie kończył gwoździami piłek przechodzących...( doczeka się pan Drzyzga ojciec, oj się doczeka)
Trzy- zagrywkę jeszcze nie ma na ugruntowanym poziomie powtarzalności, ale w bodaj ogromnie stykowym momencie seta drugiego - pojechał z tzw. przytupem około 130km/h...
Nie będę pisał o wartościach, które wniesie będąc w formie po zgraniu wszystkich wzajemnych elementów z rozgrywającymi...gdyż będzie to zwyczajnie widać. Świetny debiut, nie łatwy, bardzo wymagający pod względem oczekiwań, moim zdaniem ładnie spełniony.

Muzaj
Leworęczność bywa w siatkówce plusem dodatnim, jednak tylko wtedy gdy doświadczeniami nabytymi ( bez emocji wrażeń) będzie można z wyrozumiałością igrać z blokiem rywali. Pójście na "dzika" wyjdzie raz , czy dwa...ale cwane gapy z drugiej strony siatki jak wyczują ułożenie dłoni - przykryją wszystko co można i piłeczka się wróci w metr pierwszy. Mam dziwne przekonanie ( Twoja ocena sylwetki), że to dziwne ułożenie ciała w ataku w wyskoku ze schowaną niżej głową - raczej przeszkadza, niż pomaga. Bardzo dziwne, że nikt tego na poziomach młodzików nie złapał...
Obserwując styl ataku, przy znacznym wyskoku mam wrażenie, że ten dziwny układ ze skręceniem i głową bardziej wysuniętą do przodu, zwyczajnie zabiera mu kilkanaście centymetrów zasięgu...
I jeszcze raz - na poziomie mistrzowskiego grania zostanie to - tak dokładnie wyłapane z opcjami bloku, że będzie "kruszał" i zbierał swoje ślady na trzecich metrach blokowań. Na mistrzowskich graniach, choć być może zabrzmi to trochę dziwnie - nie liczą się aż (!) tak strzały bliskie w parkiet ( one zawsze będą) ale, coś zupełnie innego... Umiejętności oszukiwania bloku, jego świadomego obijania kiedy zasięgi są nie do zwykłego przejścia. Ot - tajemnica. Na tą chwilę widzę młodego siatkarza, który wchodzi w rygory szóstki pierwszej w rozdaniach już konkretnych, pod wynik i musi (!) wiedzieć, że prawy atak jest bardzo ważny w grze. Bardzo! Bo +/- Wlazły w 2014 roku oczywiście prócz akcji Winiara, czy Miki i środka - właśnie atakiem prawym rozpierdalał systemy Wink

Teraz na chwilę wybiegnę myślami w rok 2020...kiedy wyleczywszy kontuzję do kadry włączy się atak prawy w osobie Bartosza Kurka.
Kompatybilność tego składu wyrasta ponad stan posiadania. Celowo nie pójdę dalej z myślami, przyglądając się jak krok, po kroku pewien ciekawy człowiek rodem z Belgii znalazł na swojej życiowej drodze możliwość realizacji przełożenia swojej wiedzy i intuicji na plan, a plan na realizację zamierzeń, zamierzeń, które w swojej wyrazistości dokładnie licują z grupą ludzi, którzy cel określają bardzo śmiało (!) znając swoją wartość.

Deeal urodzony
Chyba masz rację, że po Argentynie, co nie zmienia faktu, bo chodziło o specyfikę zdarzenia. Ta Serbia mi utkwiła w pamięci, bo wymownością dwóch rozdań była czymś nieprawdopodobnym. Na mój rozum Heynen pierwszy raz spotkał się z takim "iwentem", a przyzwyczajony do zupełnie innych poziomów komunikacji, z racji pracy w innych zestawach vide Niemcy ( pewnie był ornung), a tu mu Polacy wyszli na "rozmowę"...Ubieram to w humor, ale wiem, że sentencja tych wydarzeń, okazała się zmianą...udaną Wink czego świadkami wszyscy byliśmy. Jeśli uznać pewne wydarzenia za wzajemną naukę na linii zawodnicy - trener, to zwyczajny kolokwializm "odrobienia lekcji" nie jest punktem odniesienia. Stało się "coś więcej"...coś, co w skrócie można nazwać - wzajemnością (!). Kontrowersyjnych wersji podpisanych na kontraktach było wielu...z zasługami, którzy w erupcji treningu przedstawiali się jako elementarz gry...I co z tego, kiedy "wypluwani zostawali" bez spojrzenia na cv... Tyle i aż Tyle. Sens.

Odrabianie lekcji, inne właściwości
Co robi mądry gość, który ma ambicję i chce osiągnąć sukces?
Oczywistą wartością Heynena są jego laptopy, gadżety i praca analityków. Zgoda, ale nie każdemu, który zapoda siłowe zagrywki przyjdzie do głowy zupełnie inny pomysł, a co za tym idzie przestawienie tendencji ( utrwalonych światowo) - aby przestawić taktykę. Nie chcę powielać Twoich analiz, zatem jeśli uznał nasz blok za wartość dodaną, to wypracował sens zagrywek pod konkretnego ( z analizy) rozpisanego rywala lub dwóch i z do bólu konsekwencją wymagał realizacji, ale nie na sile, na technice. Jak trudny w odbiorze jest dobrze zagrany flot...oj, wiedzą to najlepsi. ( dla czytających) piłka uderzona dobrze, czyli centralnie płaską dłonią, kierunkowo osiągając zamierzony kierunek w fazie gaśnięcia lotu osiąga niezbadaną rotację, która w ułamku sekundy opadając, lub nagle skręcając swoją dziwną parabolą lotu - ucieka z pod idealnie ustawionych rąk do odbioru. I następuje skucha, a w wersji lepszej podbicie do góry na metr 3-4 , a to (!) z kolei uniemożliwia rozegrania piłki rywalom na przyspieszonych atakach. I tu, nawet jak wprowadzą atak, bez dokładnego ( siła rzeczy dogrania) strzelają ze skrzydeł z piłek odciągniętych, trudnych - co
Co - taktyką Heynena musi dać blok, lub wyblok, który daje nam możliwość rozegrania akcji pod wszystkie strefy ataku, przy "bałaganie" z drugiej strony siatki, decydujące ułamki sekund decydują o udanej akcji ataku, gdzie przy dograniu dobrym wszystkie strefy ataku są otwarte, a rozgrywający wybiera zakończenie...
W meczu z Francuzami, dokładnie było to widać, cisneli floty w Grebennikova i N`Dapetha, a Toniutti śmigał na trzecim metrze, wyłączyli z gry ludzi ze światowego topu na swoich pozycjach...

Środek
Ech -brakuje mi Kłosa...
To co zrobił w treningu, powrotem z 2014, szacun pełny. nie umniejszając Nowakowskiemu, czy Bieńkowi, Kłos ma "ten impuls" na bloku, jak to Drzyzga mawia wielokrotnie idzie na "łosia"...
Ale ile on bloków na swojej dynamice zbiera (?) Z całą pewnością jest (moje zdanie) lepszy od "Pita"...szybszy, z większą dynamiką, z obracaniem w skosy. Gdybym ustalał szóstkę na wyjściu - Kłos z Bieńkiem.

Libero
Tu nie ma co poruszać, jedynie szkoda, obserwując Wojtaszka - świetna osobowość i umiejętności. W grze obronnej - chyba (?) większa wartość dodana...zwykłe myśli moje.
Zatorski poziomu nie straci, ale ...( być może się mylę) Paweł już "trochę" osiągnął, a Damian - ma ostatni moment zapisania się w historii...Zupełnie niezależnie - tylko oceniając co widzę, wybrałbym Wojtaszka.

Sens
W światowych rozdaniach prócz formy, organizacji, tego całego blichtru istnieją pewne prawdy, które stanowią punkt odniesienia.
Owe prawdy są bardzo konkretne, wysublimowane wartością osiągnięcia. Nie są naginane i nierozumiane też nie są...
Jeżeli zatem, kapitan naszej reprezentacji narodowej zwyczajnie wobec przecież wiarygodności swojego poziomu, oraz z wiedzą na jakim poziomie grania są jego koledzy z reprezentacji, mało tego wiedząc, czego my (oglądacze) zwyczajnie nie wiemy, a Oni wiedzą - znając swoją wartość dość jednoznacznie kreuje wymiar wyjazdu do Japonii. Utożsamiając to z medalem, ale nie tylko z medalem...a raczej z jego kolorem...
...to ja w to "wchodzę", bo wiem, że istotą tej grupy ludzi są już złoci medaliści MŚ ( nawet podwójni) i dokładnie wiedzą "czym to się je"...i pewnie jak to ugrać można. Będzie się działo -to pewne.

..."Fajnie napisał Dalkub „siatkarze to klasa sama w sobie” Krótko i konkretnie."

Do tego tematu wrócę, za jakąś chwilę, bo to w jednym zdaniu nie wypada...
1701wtorek, 13, sierpień 2019 09:20
sektor212
Zgred

Leon – bardzo mnie zadziwiali dwaj etatowi komentatorzy stacji Polsat Sport. Jak dzieci domagali się pionika wykonaniu Leona. Jakież było ich rozczarowanie, kiedy jego ataki nie były gwoździami w 4-6 metr. Moim zdaniem Leon grał bardzo dobrze w stosunku do piłek, jakie Drzyzga mu sypał. Jak skrzętnie zauważyłeś „to "ciut" właśnie robiło różnicę. Drzyzga ma przed sobą zadanie, do przegadania, przetrenowania i wreszcie dokładnego zgrania się z naszym "Fifi". Współpraca obu Panów do poprawy.
Twierdzisz, że Leon pokazał 50% swoich możliwości. Ty jesteś fachura w temacie, więc zapewne masz rację. Jeżeli zagra na 80% to o medal ME będę spokojny.

Muzaj – jak pisałem wcześniej, jego znam najlepiej z obecnej pierwszej szóstki. Zgadza się celowaliśmy w Kaczmarka jednak Heynen tak jak pisałem wcześniej obrał opcję przyspieszenia reakcji blokujących. Co by nie mówić to Muzaj na trzeciego w trójbloku meldował się w tempo i szczelnie domykał skos rywalowi. Nasz atakujący rzeczywiście ma tendencję do ataku po skosie. Lubi efektownie huknąć pionika w 4 metr. Chyba pisałem wcześniej, że jego największy problem to głowa. Mentalnie grzeje się w końcówkach. Pewnie zauważyłeś, że ułożenie jego głowy w stosunku do ciała w ataku jest trochę nienaturalne (przekrzywiona). Źle ułożony bark to brak zgodności w ruchu całego ciała. Zresztą zapewne wiesz o co mi chodzi. Stąd problem w obracaniu po prostej z piłek dobrze dociągniętych. Mimo to i tak gościu robi postępy i zaczyna grać na punkty, a nie pod siebie.

Ten przepis 12 zawodników to totalna głupota. Kto przyklepał ten niedorzeczny pomysł? Ręce opadają.

Wydaje mi się (przynajmniej tak mówił mi Szalupa), że rozmowa rady drużyny z trenerem była po meczu z Argentyną. To tam Vitali mocno szalał i rozregulował dobrze grający własny zespół i niespodziewanie przegraliśmy. Pierwszy mecz z Serbią był przełomowy i cementujący szatnie z trenerem. Dał pozytywnego kopa wszystkim. Uwierzyli we własne możliwości i później cieszyliśmy się ze złotego medalu. Zresztą to dziś mało istotny szczegół, kiedy nastąpiło oczyszczenie atmosfery. Najważniejsze, że Kubiak miał charyzmę i jaja i do takiej rozmowy doprowadził.

Zgred – ja przyznam nieskromnie, bardzo cenię twoje opinie, którymi się z nami dzielisz. Nie przeszkadzają mi twoje cięte riposty, którymi tonujesz nastroje na czarnej-elce. Jeśli chodzi o siatkówkę, to ja jestem cieniutki w porównaniu do twojej wiedzy. Nieraz się rozpiszę i wyczekuje twoich cenny uwag, kiedy mi odpisujesz. Dla mnie są bezcenne.
Wczoraj rozmawiałem z młodym Wójtowiczem, który był w Gdańsku. Powiedział krótko. Obecnie reprezentacja gra z turnieju na turniej coraz bardziej dynamicznie i efektywnie. Rywalom co chwila podnosimy poprzeczkę. Dziś, by ograć naszą reprezentację przeciwnik musi wspiąć się na wyżyny własnych umiejętności. Fajnie napisał Dalkub „siatkarze to klasa sama w sobie” Krótko i konkretnie.
1700poniedziałek, 12, sierpień 2019 21:54
dalkub
siatkarze to klasa sama w sobie. Po meczu sobotnim przeczuwałem że mecz ze Słowenią nie będzie łatwy i nie był - z naszych zeszło powietrze bo byli strasznie napakowani na Francuzów. Nie wiem, ale potencjał mamy na wygranie każdego turnieju, jeżeli będzie forma fizyczna i czysta głowa to wygramy z każdym.
yvComment v.2.01.1