Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2599)
1699poniedziałek, 12, sierpień 2019 21:17
Zgred Maruda
@sektorze
Ja będąc na emocjach opisywałem swoje przemyślenia czytaj obawy, biorąc pod uwagę gry Francuzów przed gdańskim turniejem i nasze w sparingu z Holendrami ( mało ważne) i (ważne) w Krakowie z Brazylią.
I szczerze Ci powiem, widziałem ludzi, którzy bardzo chcą Leona "przyzwyczaić" do naszej gry, widziałem też Leona, który bardzo chce się do naszej gry "przyzwyczaić" ...Wiemy doskonale, że od razu pewne niuanse, przyzwyczajenia, czy rozumienie się wzajemne - nie przyjdzie "na pstryknięcie palców". Wiemy doskonale również, że klasowy rozgrywający musi "czuć" każdego swojego atakującego partnera, któremu przyspieszać, któremu dociągać, a któremu dać wyższą, ale także "pod prostą". Musi też wiedzieć, jak który obraca i jaki poziom i szybkość piłki lubi. Wiemy to my - ale ludzie, którzy oglądają kibicując siatkarzom tego nie wiedzą. Przykład: dwie piłki na "pipe`a" na Leona, w których mimo swojego zasięgu się zwyczajnie nie mieścił, bo - były ciut za niskie...i to "ciut" własnie robiło różnicę. Drzyzga ma przed sobą zadanie, do przegadania, przetrenowania i wreszcie dokładnego zgrania się z naszym "Fifi".
Przecież było widać, że on sam się nieraz "męczył" na ataku, bo istnieje jedna - jedyna prawda (!) musi dostać "swoją" piłkę, a wtedy pójdzie nad blokiem. Bardzo męczył się na zagrywce, ale przyszedł istotny moment seta i zrobił zaledwie... - 128.7 km/h oraz drugą asa.
To, co pokazał nam teraz jest, myślę 50% umiejętności. Kiedy się zgrają, wytworzą mechanizmy wzajemnego funkcjonowania - zacznie grać swoją prawdziwą siatkówkę...a jeśli dojdzie za rok Kurek...(!)
Muzaj
Obaj celowaliśmy w Kaczmarka, jednak Heynen postawił na Muzaja,
Jeśli przy tym zestawie ludzi mówiąc kolokwialnie "ochłonie", ma potencjał na dobry prawy atak. Musi się nauczyć wykorzystywania piłek dobrze dociągniętych w obracaniu po prostej, bez maniery strzału w 4- metrowe skosy i ogólnie w skosy. Mam też taką refleksję, że ma atut zagrywki flotowej, pasującej trenerowi.
libero na libero
Nowa sprawa, kolejna pt: coś wam pokaże. Sięgając pamięcią chyba nigdy nie było pod prądem "na raz" dwóch libero. Pozytywy - ogarnięcie tematu i wzajemna rywalizacja. Jeśli na podstawie obserwacji Heynen wyłuskał pewne predyspozycje obu panów, to ja nie mam nic przeciw. Problem zacznie się w olimpijskich nominacjach, bo na 12- tu ludzi do grania, trudno sobie wyobrazić dublowanie pozycji...ale, kto wie - może starczy mu 10-ciu pod siatkę( ? )
Heynen -dla mnie MAG, lecz w tym określeniu jest zawarta puenta umiejętności nie tylko w znaczeniu znajomości dyscypliny. Przecież w porównaniu, mieliśmy na swojej drodze nie takie nazwiska...na ławce trenerskiej. Rzecz w tym, że nie mieli umiejętności, tej umiejętności Anastasi czy De Giorgi...wpatrzeni w swoje osiągnięcia. Podobną miał Castellani tworząc atmosferę na złoto ME 2009.
Tajemnicą poliszynela jest "to coś", co stało się w drużynie na MŚ 2018 po meczu z Serbią i przed następnym meczem z Serbią (!)
Kiedy rada drużyny w szczerej rozmowie z Belgiem uzgodniła pewne wzajemne ramy funkcjonowania...Kiedy zaświeciło się złoto, także Heynen zrozumiał, że funkcjonuje w grupie facetów, którzy potrafią zafunkcjonować bez dodatku "natręctw"... wtedy złapali wspólny deeal wzajemnego się - szanowania.
Jego osobowość nie pozwala na spokój, ale zmiana jest widoczna gołym okiem. To już trochę inny Heynen - w końcu mistrz świata z ogromem ambicji i co ważne z wielkim rozumieniem kolejnych celów, które przed tą drużyną i samym sobą stawia...Może to zabrzmi dziwnie, ale mam wrażenie, że charakterologicznie pasuje do nas Polaków - jak ulał. I to jest ta jego MAGIA.
Sektor - zawsze z ciekawością czytam Twoje wnikliwe analizy, tym bardziej teraz po gdańskim turnieju. Na bieżąco, pod czasem opisuje raczej skrótowo głównie wydarzenia w podsumowaniach.
Cała sekwencja piłki siatkowej na C-elce, jej opisywanie wydarzeniami, nieraz artykułami powstała w moim zamyśle aby przybliżyć temat siatkarski od tej innej, mniej znanej strony niż szkło telewizorni. Mogę być tylko wdzięczny, że dzieląc się tu swoimi doświadczeniami i wiedzą - możemy tak pokazać siatkówkę (!)
1698poniedziałek, 12, sierpień 2019 15:23
sektor212
Zgred
Vital Heynen mag czy szarlatan?
Fachura, praktyk, profesjonalista a przede wszystkim autorytet dla zawodników. Nikt z kadrowiczów nie śmie wątpić plan przygotowań, jaki na ten sezon przygotował dla reprezentacji Vitali. Tak pełne zaufanie kadrowiczów do Heynena jest kluczowe w osiąganych obecnie wynikach. Belgijski ORZEŁ z chirurgiczną dokładnością szlifuje do maximum, każdy siatkarski element gry. Dla większości kibiców, ekspertów wydawało się, że Vitalii osiągnął Himalaje siatkarskie na naszej planecie, zdobywając MŚ. Nie, to nie w jego stylu. Znalazł inny trudniejszy układ planetarny i podjął walkę, by go zdobyć. Aptekarsko rozpisuje nasze słabości i dziarsko zaczyna je krok po kroku eliminować. Przygotowuje jednostki treningowe w taki sposób, by każdy ćwiczony element zazębiał się z kolejnym. Podziwiam jego odwagę i wytrwałość w dążeniu do perfekcji. W czasie meczu przy linii wygląda na obłąkanego gościa. Dzikie oczy, ekspresyjne reakcje tak jak by on sam przebywał na parkiecie. Takie zachowanie pokazuje jak w czasie gry, pilnuje ćwiczone detale, by zespół je realizował. Doskonała czujka samej gry pozwala mu szybko reagować (taktyczne zmiany), jak i natychmiastowe krótkie uwagi (korekty zadaniowe) przekazywane zawodnikom. Dosłownie w każdym kolejnym turnieju widać jego rękę oraz element, nad którym pracował. Heynen to dla mnie fachura, jaką rzadko można spotkać.
Zagrywka – Vitali słusznie odczytał raporty przygotowane przez statystyków. Procentowe liczby są miażdżące, jeżeli chodzi o porównanie flota z siłową górna zagrywka. Nie chodzi tu o procent punktowy, lecz o regularność i taktyczną efektywność samej zagrywki. Nie ma większego sensu zagrywać mocno z góry, kiedy zagrywana piłka nie osiąga 110-120 km/h. Tylko prawdziwa bomba jest w stanie odrzucić rozegranie rywala od siatki. Te wolniejsze zagrywki 90-100 km/h nie są tak skuteczne. Również jest większy procent zepsutych zagrywek do zdobytych punktowych. Poza tym siłową górną zagrywkę taką 80-100 km/h prościej się przyjmuje (nadstawiasz tylko ręce pod odpowiednim kontem) niż flot, gdzie tor lotu piłki jest dużo mniej regularny powodujący większy dyskomfort na przyjęciu. Przyjmujący zawodnik do samego końca nie wie, czy będzie przyjmował na palce (daleki pod linie szybowiec) czy dyszlem (efekt spadającego kamienia). Przyjmujący nie wie, czy przy podrzucie piłki, kiedy zagrywa rywal, ma zrobić jeden, dwa, a może trzy kroki do przodu. Analizuje (bije się z myślami) jak się ustawić do przyjęcia. Spada koncentracja poprzez kalkulowanie. Pozycja przyjmującego staje się zachwiana i łatwiejsza do ustrzelenia. Poza tym flota można zdecydowanie lepiej wytrenować jako zagrywkę kierunkową. Ostatni istotny (może najważniejszy) plus zagrywki flot to seria. Mecz wygrywa się dzięki serii punktów zdobytych w jednym ustawieniu. Mając dobry wysoki blok, nie ma potrzeby marnotrawić zagrywki (aut, siatka), podając rękę rywalowi, by mógł zrobić przejście.
Blok – Vitali wybrał wzorzec na doskonałego środkowego. Dwa istotne czynniki to szybkość przemieszczania się i zasięg bloku. Środkowy ma blokować. Dla (chyba każdego) trenera kolosalne znaczenie w grze środkowego ma ilość bloków i wybloków, a nie zdobytych punktów w ataku. Heynen słusznie założył, że pierdolnąć w dół to każdy potrafi. Szybko przemieścić się ze środka do skrzydła to już nie. Nie każdy środkowy ma taki sam czas reakcji. Obecnie przy tak szybkim rozegraniu znacznie skraca się czas reakcji środkowego bloku. Prawidłowe przeciwdziałania to próba przyspieszenia przemieszczania się środkowego z pozycji wyjściowej do końcowej. Poziomy ruch pod siatką, dziś nabrał większego znaczenia. Kto z sześciu środkowych ma odpowiednie doświadczenie, zasięg, szybkość, by spełnić dziś wymogi nowoczesnej siatkówki. Heynen do dyspozycji miał: Kłos, Bieniek, Nowakowski, Kochanowski, Wrona i Huber. Dlaczego odpadli trzej ostatni. Kochanowski szybki jednak brak zasięgu, Wrona i Huber zapewne mnie zwrotni i widocznie wolniejszy czas reakcji przemieszczenia się na skrzydło. Tak to widzę.
Skuteczność bloku wynikała z dobrze dobranych pozycji wyjściowych pod dane ustawienie rywala oraz dążenia w pierwszej akcji do przynajmniej dwubloku. Natomiast, każda piłka sytuacyjna to trójblok jest obowiązkiem. Tempo i szczelność bloku można powiedzieć, było bliskie ideału. Jeżeli dodamy element dobrej zagrywki oraz trafne rozpisanie rywala to spokojnie można stwierdzić, że obecnie mamy najlepszą czapę na świecie.
Obrona – to dopiero Vitali okazał się magiem. Tak mało sprawne, ponad 2-metrowe klocki w obronie jak Muzaj Nowakowski, Bieniek nagle będąc w drugiej linii bronią strzały przeciwników. Nie wiem, czy to kwestia taktyki pod danego rywala, czy przesunięć pozycji końcowych w obronie zresztą to nieistotne. Fakt jest taki, że gdzie w obronie staliśmy, to ekipy atakujące z drugiej strony siatki o dziwo często tam atakowali. Minęli szczelny blok, a piłka nie dotyka parkietu, tylko wystawiony rąk naszych zawodników dobrze stojących w obronie. Nisko na nogach, twarzą i ciałem do piłki, z wysuniętą zewnętrzną nogą do przodu od linii bocznej. Wszystkie elementy techniczne na najwyższym poziomie. Dołóżmy do tego rotacje na pozycji libero w zależności od sytuacji czy jesteśmy w przyjęciu, czy na zagrywce, a ponownie otrzymujemy obraz dopięcia wszystkich detali kolejnego elementu gry.
Dystrybucja ataku – to następny plus dla całego sztabu szkoleniowego. Wszystkie cztery strefy aktywne (w górze), kiedy Drzyzga piłkę ma na palcach. Widoczne próby przyspieszenia gry. Quick (atak grany z szybkiej piłki) grany z Bieńkiem, Kubiakiem czy nawet z Muzajem znacznie poprawiły statystyki w rubryce atak. Sytuacyjne piłki ciągnięte z drugiej linii nie były grane wyłącznie do Leona tylko przez trzy strefy. No może by nie była za pięknie, to uważam, że kiedy Muzaj jest w drugiej linii, to można odpuścić grę na przyspieszonej piłce. To nie jest typ szybkiego atakującego ala Wlazły. Skuteczniejszy jest na zasięgu niż na zaniżonej przyspieszonej piłce. Nasz środek fantastycznie nam chodził w różne strefy (przy sypie, na suwa, za plecy), że środkowi stojący z drugiej strony sieci byli skutecznie wożeni po całym boisku, przez co często blokowali opcją. Kolejna część rzemiosła siatkarskiego jak ataku po przyjęciu i na kontrze Vitali drobiazgowo trenował i rozpisał pod każde ustawienie. Naprawdę statystycy z Francji czy Słowenii nie mieli łatwego zadania i wskazać swoim trenerom co Polska będzie grała w danym ustawieniu.
Reasumując tak grającej Polski, jak w meczu z Francją żadna znana mi reprezentacja w naszym układzie słonecznym nie byłaby w stanie zatrzymać. Z niecierpliwością oczekuje wrześniowych mistrzostw Europy. Są duże przesłanki, że możemy pozamiatać wszystkimi rywalami na tej imprezie.
1697sobota, 10, sierpień 2019 18:10
Zgred Maruda
Siatkówka
Awans reprezentacji Polski na igrzyska olimpijskie Tokio 2020
"Vital Heynen mag czy szarlatan"... MAG
Heynen z uporem maniaka przestawił na właściwe tory element zagrywki reprezentacji Polski, robiąc z tego elementu pierwszy taktyczny punkt zaczepny, który prawidłowo wykonany uruchamiał nasz drugi taktyczny element czyli blok i wyblok. Tylko Leon i Kubiak mieli zielone światło na mocne zagrywki, cała reszta z dokładnie rozpisanymi strefami odbiorów grali flotem, cały czas odrzucając rozegranie Francuzów od siatki, czego skutkiem były słabsze lub słabe ataki Boyera oraz N`Gapetha. Nasz udany blok w sposób bolesny wybijał chęci gry francuskich asów, a udane wybloki i ciągnięte piłki w obronach uruchomiały nam udane kończące kontry. Szczerze przyznam, że już dawno nie widziałem tak "zagotowanych" Francuzów, którzy patrzyli po sobie gasnąc z seta na set w klimacie swojej bezradności (!) Trener Tillie wymieniał skład, jeden z najlepszych rozgrywających na świecie Toniutti trzeci set oglądał z ławki, obok N`Gapetha, któremu po kilku blokach całkowicie odechciało się grania...
Konsekwencja w grze reprezentacji Polski, wytyczona przez Heynena taktyka przynosiła punkt po punkcie, każdym pojedynkiem na siatce przybliżała się do zwycięstwa, do perfekcyjnego zwycięstwa. Tak powinni grać mistrzowie świata - czapki z głów (!)
ps: Jest jeszcze dzień jutrzejszy, ale nawet przy zmienionych składach, czy roszadach trudno sobie wyobrazić, abyśmy nie ugrali jednego seta...Mam wiarę, że jakim składem nie wyjdziemy pójdziemy po pełną pulę.
Edit: Jak zawsze postawienie "kropki nad i" jest obarczone nerwami, a po meczu z Francuzami trudno było o należytą koncentrację. Heynen wyszedł pierwszą szóstką, która miała kłopot z uporządkowaniem gry w każdym elemencie. Bardzo dobrze grający Słoweńcy wygrali zasłużenie pierwszą partię, podkręcając na wyższy poziom emocje. Drugi set już wyrównany i co ważne wygrany przez Polaków przyniósł potwierdzenie awansu na igrzyska olimpijskie.
Adrenalina uciekła, do gry przystąpiła druga szóstka, która przy wspaniale bawiącej się publiczności wygrała pozostałe dwa sety.
Polska - Słowenia 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:21)
1696sobota, 10, sierpień 2019 16:29
DEKLASACJA !
1695sobota, 10, sierpień 2019 08:57
Zgred Maruda
Siatkówka Kwalifikacje do igrzysk Tokio 2020
@kibic60
Masz rację, szkolenie i mocna liga, ale myślę także pewne sportowe tradycje.Zostawiając już bardzo odległe czasy Wagnera, z letargu wyrwał nas Lozano ( srebro MŚ) a utrwalił Castellani ( złoto ME).
Właśnie mija równo dziesięć lat, w których moim zdaniem nastąpił efekt "kuli śniegowej". Silna liga ( chyba druga po włoskiej) powodowała, że najlepsi Polacy grali w kraju, natomiast piłkarze ręczni z kraju za rozwojem i pieniążkiem migrowali. I tak, najlepsze pokolenie szkoliło się, osiągając sukcesy głównie za zachodnią granicą. Liga kulała i kuleje dalej, z wyjątkiem dwóch klubów z których jeden jest wiodący i finansowo i sportowo. Niestety kosztem rozwoju naszego rodzimego młodego pokolenia...
Jednak kłopoty bogactwa mogą także powodować prawdziwe kłopoty przy odpowiednich wyborach, powołaniach, selekcjach. Bardzo szybko można odwrócić budowane wspólnotowe relacje w kadrze w klimat negatywnych, czy niezbyt zrozumiałych wzajemnych niechęci, nawet żalu...obym nie wykrakał.
Dwa wczorajsze mecze przyniosły takie same wyniki i tak:
Polska - Tunezja 3:0 (25:15, 25:19, 25:19 )
Francja - Słowenia 3:0 (26:24, 25:20, 25:23)
i to wszystko co łączy te oba mecze...
Francuzi pokazali swoją siłę na tle dobrze grającej Słowenii właściwie w każdym elemencie gry ( być może słabszą w bloku), ale ofensywą i zagrywką dominowali. Nasz mecz był właściwie "rozbiegówką"...a i tak ukazał raczej niezbyt ciekawy obraz gry i formy reprezentacji Polski.
Dziś o 15- tej mecz o wszystko, a we mnie coraz mniej wiary, niestety...coś z założeniami przygotowań nie poszło w należytym kierunku. Chciałbym się jednak mylić )!)
1694piątek, 09, sierpień 2019 20:09
@ Zgred
Jak ja Ci zazdroszczę kłopotów bogactwa, jaki mamy w męskiej siatkówce.
Dobre szkolenie i wyrównana liga sprawiły, że możemy wystawić chyba cztery równorzędne drużyny, czego nie ma w innych grach zespołowych.
W bliskiej mi piłce ręcznej z reprezentacją jest kompletna klapa i muszę się skupić na grze mistrzów Polski z Kielc, którzy po występach w Final Four po wyeliminowaniu głównego faworyta z Paryża zakontraktowali najlepszego bramkarza na świecie Wolfa, i najlepszego rozgrywającego świata Chorwata Igora Karacića.
Niestety sukcesy drużyny z Kielc są kosztem rodzimych piłkarzy.
1693piątek, 09, sierpień 2019 08:13
Zgred Maruda
Siatkówka Kwalifikacje do igrzysk Tokio 2020
Od piątku do niedzieli w Gdańsku (Ergo Arena) reprezentacja Polski będzie rywalizować w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. Rywalami siatkarzy będą drużyny Tunezji, Francji oraz Słowenii. Stawka jest niezwykle wysoka, bowiem awans na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie zapewni sobie jedynie zwycięzca turnieju.
Trener polskiej ekipy zadecydował o takim a nie innym terminarzu spotkań, czy okaże on się trafiony zadecyduje wiele czynników, w tym najważniejszy - forma naszych reprezentantów. I tu, w moich odczuciach pojawia się dość znaczny niepokój...Obserwując uważnie grę podstawowych siatkarzy ( Leona, Kubiaka) w ostatnich sprawdzianach krakowskiego Turnieju JH Wagnera trudno było nie zauważyć, że należytej formy "jeszcze szukamy"...właściwie w każdym elemencie gry.
Francuzi, jako główny rywal do pierwszego miejsca wydają się być z formą "ładnych kilka kroków przed nami" ( w towarzyskim sprawdzianie odprawili na szybko Amerykanów 3-0), co pokazuje, że ich przygotowania są na dużo lepszych poziomach, ale jest także Słowenia, której nigdy nie należy lekceważyć.
Oczywiście mam nadzieję, że jako drużyna zawalczymy z Francuzami oraz ze swoimi brakami, ale - no właśnie, to ale...
O ile z reprezentacją w siatkę jest bardziej jak dobrze tak mam wrażenie, że liga jest mało stabilna. Wpierw Stocznia Szczecin, teraz ONIKO....
Na meczach AZS Politechnika Warszawska bywałem i jakoś strasznie się obawiałem tej strasznie agresywnej polityki klubu pod nowym szyldem. Mam nadzieję, że nie miałem racji. Szkoda, bo sportowo drużyna naprawdę zapowiadała się rewelacyjnie i udowodniła to w zeszłym sezonie.
Prośba mała, poprowadź tu Turniej JH Wagnera, w wynikach, krótkich ocenach. Będę aktywny od 05.08.2019. Z góry dzięki
1690niedziela, 28, lipiec 2019 11:40
Zbyszek
Właściwie prawdziwe ściganie podczas tegorocznej 106 edycji Tour de France skończyło sie wczoraj.Dziś tylko tradycyjny etap przyjażni z rundami w Paryżu i finiszem na Avenue des Champs Elysees. Wyścig był prawdziwe emocjonujący, pewnikiem dlatego,że w odróżnieniu od wielu poprzednich lat przewaga jednej grupy nie była tak wyrazista. Do tego przyroda spłatała figle i skrócono dwa bardzo trudne w założeniu etapy alpejskie ( 19 i 20). Nie ogłoszono zwycięzcy etapu 19, który został przerwany , jedynie uznano różnice czasowe jakie odnotowano na 37,5 km od mety na przełęczy w Tignes. Te pomiary dały prowadzenie młodemu Kolumbijczykowi Eganowi Bernalowi, który żółtą koszulkę dowiózł do mety.Wczorajszy etap wygrał znakomity i utytułowany Włoch Vinzenzo Nibali, któremu tegoroczna "Wielka Pętla " zupełnie nie wyszła i zajął dalekie miejsce w klasyfikacji generalnej. W Wyścigu startowała Polska grupa CCC oraz dwóch kolarzy Michał Kwiatkowski Ineos oraz Łukasz Wiśniowski CCC. Wielkie litery CCC na strojach powodowały,że kolarze naszej grupy byli w TV widoczni. i tyle o "naszym "udziale w ściganiu na trasie.
Francuzi przez dużą część Wyścigu mieli nadzieję,że po 34 latach wygra zawodnik z ich kraju, gdyż prowadził w klasyfikacji przez 10 etapów Julien Alaphilippe Deceunick Quick Steep , a blisko czołówki byli Pinot oraz Bardet. Niestety Pinot na 19 etapie musiał się wycofać, a Bardet poniósł za duże straty w Pirenejach. Natomiast .Alaphilippe prezentował się naprawdę dobrze, co prawda wygrał w 2018 roku prestiżowy wyścig Dookołą Anglii z całą czołówką brytyjską ( m.innymi Froome, Thomas, bracia Yates),ale skala trudności była znacznie mniejsza. Objął prowadznie po etapie w Wogezach i bardzo umocnił je po etapie jazdy na czas oraz pierwszym etapie w Pirenejach. W moim przekonaniu kierownictwo jego ekipy popełniło zasadniczy błąd na 14 etapie w Pirenejach, kiedy na 15 km od mety zaczał odpadać od grupy liderów Thomas nakazano mu zaatakować i powiększyć przewagęnad Walijczykiem. Julien to zadanie wykonał,ale zyskał tylko 25 sekund przewagi , natomiast przyjechał na metę krańcowo wyczerpany. Następnego dnia w Pirenejach stracił to co zyskał i widać było,że wysoka forma uleciała. Do wczoraj był jeszcze na 2 miejscu,ale po skróconym do 57 km etapie , w tym, 33 km podjazdu spadł na 5 miejsce.Przypomnijmy tylko,że ostatnim francuskim zwycięzcą TdF w 1984 roku był Laurent Fignon ( wygrał 2 razy),a przed nim 5 razy ( z przerwą) wygrywał Bernard Hinault.
Dla ludzi mało związanych z kolarstwem fakt wygranej w całym wyścigu przez mało znanego Kolumbijczyka, 22 - letneiego Egana Bernala Gomeza z grupy Ineos ( przypomnijmy,że zastąpiła Sky) mogło być niespodzianką. I w pewnym sensie było, gdyz Bernal miał w tegorocznym TdF nie startować. Zastąpił w ostaniej chwili mocno poranionego Chrisa Froome. Mnie cieszy,że po raz kolejny TdF wygrał kolarz wszechstronny,a nie tylko specjalizująćy się jeździe po górach. Bernal w swej krótkiej karierze wygrywał wyścigi jednoetapowe, był mistrzem Kolumbii w jeździe na czas oraz w 2017 roku wygrał Tour de l"Avenir. Ja go oglądałem w zeszłorocznym Tour of California i tegorocznym Wyścigu Dookoła Austrii, które to imprezy wygrał. Imponował ogromną dojrzałościa, dyscypliną taktyczną i oczywiście siłą jazdy.On nie szarpe bez potrzeby, nie traci sił na pokazówki, nie gania za kolarzami, którzy mu nie zagrażają. W zasadzie przez większośc trasy jest niewidoczny,lecz kiedy potrzeba atakuje i wykorzystuje słabość rywali. Jego starszy o 7 lat i znacznie bardziej utytulowany rodak Nairo Quintana po raz kolejny nie wygrał TdF. Był on w "Wielkiej Pętli " dwa razy 2 i dwa razy 3, a wygrał Giro i Vueltę. W tym roku przygotowywał się specjalnie do Francji,ale chyba miał za słabą formę na początku wyścigu i za dużo stracił w Pirenejach, bo w Alpach prezentował się bardzo dobrze. Ale moim zdaniem nie wygrał dotychczas TdF, gdyż jest kolarzem jednostronnym i bardzo słabo jeździ na czas.
Jeżeli można mówić,że ktoś zawiódł to grupa Movistar, która patrząc na nazwiska była bodaj najmocniejszą i wprowadziła do pierwszej 10-tki trzech kolarzy Landę, Quintanę i Valverde ,ale na miejscach 6.8 i 9. Natomiast bardzo dobrze pojechał Niemiec Emanuel Buchmann z grupy Bora Hansgrohe, który 2 lata temu był pomocnikem Majki, a dziś Majki nawet nie wystawiono, a Buchmann zajął 4 miejsce.
Klasyfikacja końcowa 106 Tour de France ;
1 Egan Berdal Gomez Kolumbia Ineos.
2. Geraint Thomas ( ubiegłoroczny zwycięzca) Wielka Brytania Ineos
3. Steven Kruijswijk Holandia Jumbo Visma
4. Emanuel Buchmann Niemcy Bora Hansgrohe
5.Julien Alaphippe Francja Deceunick Qiuk Steep.
83 Michał Kwiatkowski Ineos strata 2,43 .
127 Łukasz Wiśniowski CCC strata 3,46.
1689niedziela, 28, lipiec 2019 07:17
Zgred Maruda
@Senatorze
Moim zdaniem, dla niego samego debiut też był wydarzeniem w sferze psychicznej/mentalnej. Facet , z wiadomych względów związanych z przepisami federacji na możliwość występów w reprezentacji czekał bardzo długo. Oficjalny, choć towarzyski mecz musiał być też dla niego/dla rodziny przeżyciem.
Sportowo - jak wszyscy, którzy zeszli z zakopiańskiej hali treningowej z "lekko zaciągniętym hamulcem"...(Kochanowski w pomeczowej wypowiedzi przyznał, że trenowali bardzo ciężko...) więc na wielkie błyski jest za wcześnie. Pokazał swoje plusy ofensywne, trochę minusów w odbiorze, oraz zagrywkę, w której formy szuka...
Statystyki bardzo dobre ( grał dwa sety) atak/punkt 11/8 - 73%, jeden as, raz złapany blokiem. Oczywiście na tle mniej wymagającego rywala, jakim jest drużyna Holandii, celowo dobrze dobrana po dużych obciążeniach treningowych.
Jest dobrze, a jak Heynen puści lejce...wróci świeżość i błysk będzie jeszcze lepiej. Turniej J.H. Wagnera będzie bardzo dobrym sprawdzianem, przeciwnicy z topu, a i ranga większa. Dzieje się
1688niedziela, 28, lipiec 2019 00:25
Senator
@Zgred
Jak oceniasz debiut Leona?
On sam wystawił by sobie 7 w skali 1-10
1687czwartek, 18, lipiec 2019 17:21
Zbyszek
Przepraszam za zaniedbanie obowiązków tyczące opisu Wimbledonowych zmagań, lecz w nawale różnych powinności nie znalazłem do dziś tyle czasu,aby o nim napisać tak jak na to zasługuje. Ja uwielbiam Wimbledon z tym jego trochę staroświeckim podejśćem do współczesnych wyzwań , nie tylko sportowych. Te białe stroje męskie i damskie, bez rewii mody, ta cisza na trybunach podczas gry i ta burza po każdym zagraniu, to dystyngoweane zachowanie uczestników, nawet Serena bez zwyczajnych fochów i wreszie to uwielbienie dla najlepszych. Mój idol Roger Federer był oglądany na korcie centralnym od I rundy przez wypełnione po brzegi trybuny i tysiące przez telebimem.
Ale po kolei. Najpierw o Polakach.Było ich czworo, dwie panie i dwóch mężczyzn.Najsłabiej wypadła Iga Świątek, ubiegłoroczna zwyciężczyni Wimbledonu juniorskiego.Przegrała z dużo niżej notowaną kwalifikantką Golubicz w I rundzie , podejmując trochę walki w 2 secie. Golubicz doszła do III rundy w której przegrała z Jastremską.O wiele lepiej zagrała Magda Linette, która doszła do III rundy przegrywając w niej z Czeszką Petrą Kvitovą , po drodze eliminując Kalinskaję i mocną Anisimovą. Przy nowym trenerze Magda zmieniła sposób gry na bardziej aktywny i ofensywny, ale jeszcze musi popracować nad pewnością siebie. Moim zdaniem Kvitova była do ogrania przy większej wierze w powodzenie.. Do finału pań doszły znane i zaliczane do faworytek Serena Willimas oraz Simona Halep. Na swej drodze nie napotkały rywalek z czołówki rankingu WTA i najwyżej rozstawionych w turnieju. Serena wygrała z Cotto Monticiore,Juoan, Georges, Suarez Navarro , Riske ( jedyny mecz 3 setowy) i w półfinale ze Svitoliną. Zaś Halep pokonała Sasnovicz, Burzenską , Azarenkę ( po której zostało tylko nazwisko) ,potem młodziutką 15 -letnią Amerykankę Gauff, Zhang i w półfinale Strycovą. Finał pań był znakomitym widowiskiem na dawno niewidzianym w tenisie kobiecym poziomie.Serena przegrała w dwóch setach do 2 ,ale zagrała jak za swoich najlepszych lat. Imponowała serwisem, returnami i wolejami po których większośc tensistek by nawet piłki nie powąchała. Ale nie Halep. Ta była szybka jak błyskawica i dokonywała wręcz cudów odbijając atomowe piłki z ekwilibrystyczną zręcznością i zabójczą precyzją. Obie dostały długotrwałą owację na stojąco.
Wśród panów również mieliśmy dwóch naszych. Kamil Majchrzak przegrał w I rundzie po bezbarwnej grze z Verdasco. Natomiast dobrze zaprezentował się Hurkacz. Wygrał z wyżej notowanymi, . w I rundzie Serbem Lajoviczem i drugiej z Argentyńczykiem Mayerem. Przegrał w III rundzie z Novakiem Djokoiviczem i był dla Serba do finału najtrudniejszym rywale. Widać juz efekty pracy z nowym trenerem, zwiększył repertuar zagrań, gra bardziej rozluźniony , wyraźnie poprawił precyzję i regularność.
W finale zagrali w tej chwili najlepsi tenisiści, a więc Roger Fedrer i Novak Djokovicz. Fedrer w drodze do finału pokonał : Harrisa z RPA, Clarka z Anglii, Francuza Pouilla, w ćwiećfinale po trudnym meczu Japończka Nishikorego oraz w półfinale Nadala. W tym ostanim meczu dwa pierwsze sety stały na dość słabym poziomie, obaj starali się jak najszybciej grać winnery, więc gra była rwana i chaotyczna. Ale sety 3 i 4 mogły zadowolić najwybredniejszych kibiców tenisa. Imponowali nienaganną techniką, dokładnością,regularnością i starali się zaskakiwać przeciwnika jakimiś wymyślnym zagraniem . Był to ich piewrwszy mecz w Wimbledonie od pamiętnego finału z 2008 roku, trwającego prawie 5 godzin, który wygrał Nadal. Tym razem Szwajcar był lepszy. Finałowy przeciwnik Federera tak trudnej drogi nie miał , bowiem pokonał Kohlscheibera, Kudlę,Hurkacza, Humberta, Goffina oraz w półfinale Bautistę. Po finale ze dwa dni nie mogłęm dojśc do siebie rozpamiętując jak Roger mógł to przegrać. W 5 secie przełamał Novaka na 8:7 i miał swój serwis czyli swoją najmocniejszą broń oraz prowadził w gemie 40 :15 i zamiast wygrać jedną piłkę to 3 przegrał. Choć trzeba przyznać,że Djokovicz grał diablo cwanie i wielce sprytnie. W I i III secie grał na odbitki, wygrywając swoje serwisy i oddając podania Federera praktycznie bez walki. Koncentrował się na tie breakach, które zapisywał na swoją korzyść. Oddał natomiast po niewielkim oporze Szwajacarowi sety II i IV. W piatym secie obaj wyglądali jak zmordowani do granic wytrzymalości bokserzy, którzy okładją się pięściami stojąc w miejscu i żaden na krok ustąpić nie chce. Obaj już nie mają sił,marzą o tym,żeby ta mordęga już się skończyła,ale żaden nie chce przegrać. Niestety kolejny tie break był dla Serba. Mecz był rzeczywiście szalenie emocjonujący ,ogromnie dranmatyczny,ale z poziomem było nietęgo( za dużo prostych błędów). No,ale ustanowili rekord długości meczu według nowego regulaminu. Mnie do dziś z takim rozstrzygnięciem jest się trudno pogodzić.
@ Zgredziku. Cieszę się,że moje uwielbienie dla Federera podzielasz. Mam nadzieję,że nie tylko za grę ,ale i za tzw. całokształt. Jest to pod każdym względem wzór do naśladowania, jako sportowiec i jako człowiek.
1686niedziela, 14, lipiec 2019 21:12
Zgred Maruda
Jak nasz Zbyszek opowie o finale męskiego singla Wimbledonu - Anno Domini 2019...? Ciekaw jestem bardzo, gdyż oglądając ten spektakl, miałem wrażenie, że siedzę w kinie i na dużym ekranie mam możliwość niemalże wcielać się w postacie, które bez dwóch zdań swoją grą, zasługują na Oscara. Choć wynik w moim kibicowaniu Szwajcarowi się nie spełnił...Chyle czoła przed Gigantami Tenisa !
1685piątek, 12, lipiec 2019 21:17
Zgred Maruda
@Senator
Ja nie chciałbym być w skórze Heynena, żaden trener na świecie jeśli chodzi o kadry narodowe nie ma takiego ilościowego, a w tym wartościowego wyboru. To jest niesamowita kumulacja potencjału, począwszy od kadr młodzieżowych...
Ciągle zastanawiam się, kiedy był początek tego ogromnego rozwoju, od czego to wszystko wzięło początek. Pewnie @Sektor wejdzie w rozmowę ze swoimi spostrzeżeniami.
Piszę to niezależnie od ewentualnych wyników dalszych gier. Na Uniwersjadzie młodzież zagra z Włochami, a w VNL wynik jest ciągle sprawą otwartą...
Niezależnie od wyników, podobnie myślę, że najbliższe lata będą zdominowane przez Polaków.
1684piątek, 12, lipiec 2019 20:32
Senator
Aleś Zgredzie akcję zapisał te obrony coś nieprawdopodobnego.
Na Uniwersjadzie nasza młodzież po 3:2 z Rosją w finale. Siatkówką Polska stoi bez dwóch zdań, żadnego ale.
1683piątek, 12, lipiec 2019 10:01
Zgred Maruda
No tak...
Mamy półfinał w VNL i być może zagramy z Rosją o finał, która zmiotła Francuzów,
a w Neapolu na Uniwersjadzie U20 także gra w półfinale z Rosją o finał.
Tu - Muzaj i Kwolek show - akcja, którą wybija się z głowy przeciwnikom chęci zwycięstwa :
Któraś reprezentacja wygra...a może wygrają obie...
Edit: Jedna już wygrała 3-2 i zameldowała się w finale.
1682piątek, 12, lipiec 2019 02:07
Senator
I mamy półfinał ligi narodów. Niesamowite patrząc na skład.
1681czwartek, 11, lipiec 2019 02:08
Senator
Niesamowita historia z tą Brazylią żadnego dużego nazwiska w naszej kadrze a wygrywamy z nimi, lejąc ich wTie Breaku jakby po drugiej stronie siatki grały jakieś patafiany.
1680czwartek, 04, lipiec 2019 21:08
Zbyszek
Tradycyjnie w pierwszą sobotę lipca rusza już 106 Wyścig Dookoła Francji (TdF).Będzie liczył 3460 km podzielonych na 21 etapów.Udział weźmie 22 ośmioosobowych ekip.W dniu 04.07 w Brukseli na Grand La Place odbyła się uroczysta prezentacja drużyn. Bowiem w 2019 roku TdF wystartuje z Brukseli w 50 rocznicę wygranej Eddy Merckxa, skąd ten belgijski kolarz pochodzi. W wyścigu będą dwa etapy jazdy na czas 2 ( 27,6 km) oraz 13 (27 km), 7 etapów górskich ( 1 w Wogezach i po 3 w Pirenejach i Alpach). oraz 12 etapów płaskich. Do najtrudniejszych należy zaliczyć :
- etap 6 w Wogezach podczas którego powinno dojść do ustalenia hierarchii,
- 18 z wjazdem na 3 dwutysięczniki z najwyższym wzniesieniem na Galibier 2642 m npm,
- 19 z podjazdem na najwyższy punkt na trasie wyścigu ,na przełęcz de Iseran 2770 m npm,-
- 20 z morderczym liczącym 33 km podjazdem do mety na Val Thorens 2365 m npm.
Z bardzo znanych kolarzy w wyścigu nie wystartuje Christopher Froome ekipa Ineos , który doznał poważnych obrażeń podczas treningu przed IV etapem Criteriunm du Dauphine, Tom Dumoulin grupa Sunweb, kontuzjowany na 3 etapie Giro oraz Carapaz i Lopez z Movistaru desygnowani do odegrania głównych ról w tegorocznym Giro (Carapaz wygrał ten wyścig).
W poszczególnych ekipach do tych, którzy zaznaczą swą obecność w kwalifikacji generalnej należy zaliczyć :
- w grupie Ineos ( dawna nazwa ekipy Sky) do faworytów należy ubiegłoroczny zwycięzca Geraint Thomas nr 1. Ale wzorem 2018 roku pojadą na 2 liderów i tym drugim będzie młody 22 letni, niesamowicie mocny Kolumbijczyk Egan Bernal Gomez nr 2 , zwycięzca tegorocznego Wyścigu Dookoła Szwajcarii. Głównymi pomocnikami zostali Polak Michał Kwiatkowski nr 4 oraz Castroviejo nr 3.
- w drużynie Bora Hansgrohe nie wystartuje Rafał Majka i jej liderem będzie Emamel Buchman nr 12, zaś tradycyjnie o białą koszulkę w klasyfikacji punktowej walczył będzie Peter Sagan nr 11,
- grupa Deceuninck Quick Steep ma lidera w osobie Juliana Alaphilippe nr 21 ,
- w AG2 R o czołowe lokaty walczyć będą Roman Bardet nr 31 oraz Tony Gallopin nr 35
- w ekipie Bahrain Merida pojedzie jeden z faworytów do wygranej Vincenzo Nibali nr ,a na etapach pokaże się Rohan Denis nr 44,
- drużyna FDJ to znany Thibaut Pinot nr 51,
- liderem mocnej ekipy Movistar będzie Nairo Quintana nr 61, który start w TdF potraktował docelowo, a jego pomocnikami i ewentualnie zastępcami będą takie tuzy jak Alejandro Valverde nr 62 oraz Mikel Landa nr 65,
- w Astanie najlepsi to Jakob Fugslnang nr 71 i Izaguirre nr 75,
- Jumbo Visna stawia na Stevena Krujswijka nr 81 oraz George Bennetta nr 82
- w drużynie EF Education First najlepsi to Rigoberto Uran nr 91 i Tejay van Garderen nr 97,
- z drużyny Mitchelton Scott zawsze walczącym o wygraną jest Adam Yates nr 101, który jednak zawsze ma jeden etap stracony,
- nasza polska ekipa CCC nie ma kandydatów do wysokich miejsc w klasyfikacji generalnej,ale dobrze powinien się pokazać przejęty z RMC Racing Greg van Averamet nr 111, W tej ekipie pojedzie drugi Polak w wyścigu Łukasz Wiśniowski. I dobrze, gdyż w awizowanym pierwotnie składzie w polskiej ekipie nie miało być żadnego polaka,
- liderem Treak Segafredo znowu będzie świetny,lecz pechowy Tasmańczyk Richie Porte nr 131, zaś jego zastępcą Bauke Mollema nr 136,
- w Lotto najlepszy to Caleb Evan nr 161, w Katiuszy Ilnur Zakarin nr 181,w Dimension Data Evan Hagen nr 201 oraz Roman Kreuziger nr 206,
- nowa ekipa Arkea Sansic ma w składzie Warrena Bargilla nr 211, a po sezonie przejdzie do niej Nairo Quintana, który miał też propozycję od CCC,ale postawił zbyt wygórowane żądania finansowe,
- wreszcie w silnej drużynie Uae Emirates pojadą tacy kolarze jak Daniel Martin nr 121, Fabio Aru nr 122 oraz Sergio Henao nr 125. Pozostałe drużyny : Cofidis, Total, Wanty i Sunweb wystawią młodych, będących na dorobku kolarzy.
Oczywiście jak w każdym wielkim wyścigu wieloetapowym powinni objawić się na wysokich miejscach kolarze nie zaliczani przed startem do grona faworyzowanych tak jak było w ubiegłorocznym TdF z Thomasem i Rogliczem czy w tegorocznym Giro z Carapazem. Miłego oglądania.
1679niedziela, 30, czerwiec 2019 11:58
Zbyszek
Polski bokser Maciej Sulęcki lat 30 ,walk 29, 1 porażka, 11 wygranych przez TKO nie sprostał Amerykaninowi Demetriusowi Andrade lat 31, walk 27, wszystkie wygrane , w tym 17 TKO - w pojedynku o pas mistrza świata federacji WBO wagi średniej. Przed walką Sulęcki i liczni polscy "fachowcy" byli pełni optymizmu,lecz rzeczywistość okazałą się bardzo przykra. Sulęcki został zdominowany i tak naprawdę walki nie podjął, wychodził na kolejne rundy, dostawał po buzi i nie był w stanie chociaż zagrozić przeciwnikowi.
Być może nadzieje naszych fachmanów wynikały z tego,że nieceniony Riuz wygrał z Joshuą,ale to nie on wygrał,ale Angol przegrał, bo był kompletnie do walki nieprzygotowany.
Natomiast Sulęcki ma wiele zalet : jest dobrze wyszkolony technicznie, dobrze chodzi na nogach, poprawnie broni poprzez ruchomą gardę i stały balans ciała, jest dość szybki i ma szybkie ręce oraz potrafi wyprowadzić sporą ilość ciosów. Ale ma też liczne wady : zbyt często nie walczy w swoim dystansie , tylko w tym narzuconym przez przeciwnika przez co jego ciosy nie trafiają ,nie ma przyśpieszenia i porusza się w dość jednostajnym tempie i rytmie, ma słabe normalne uderzenie z obu rąk przez co jego ciosy nawet jak dochodzą to nie osłabiają rywala oraz ma chwile dekoncentracji. Generalnie Sulęcki walczy ospale, schematycznie, gdyż używa w zasadzie tylko lewego i prawego prostego .Na słabszych rywali to wystarczy,ale czołowych bokserów tymi walorami nie postraszy.
Natomiast w przypadku Andrade to przed walką można się było zastanawiać w jaki sposób rozwiąże pojedynek. Czy będzie walczył w defensywie kłując rywala prawym prostym (walczy z odwrotnej pozycji) i strasząc długim lewym,a w obronie stosując bardzo szybkie odejścia i unikając ciosów. jak w takich walkach jak z Hernandezem, Culcayem czy Martirosjanem czy też zawalczy ofensywnie i po przygotowawczym prawym będzie przechodził do średniego dystansu bijąc ciosy sierpowe jak w pojedynkach z Rose, Puchetą, Nelsonem czy Akavovem.
Dzisiejszy pojedynek Andrade zaczął od ataku i wykorzystując fakt braku mocnych kontr u Sulęckiego otwarcie przechodził na bliski dystans i zadawał dużo szybkich ciosów z obu rąk. Po jednym z nich Sulęcki był liczony.Podobny sposób walki Amerykanin zaprezentował tylko jeszcze w rundzie 10 kiedy to też chciał zakończyć walkę przed czasem, co mu się nie udało. W pozostałych dziesięciu rundach ograniczał się do zadawania prawych prostych z defensywy i unikaniu ciosów Sulęckiego dzięki ruchliwości i ogromnej przewadze w szybkości.Tak naprawdę nie wiemy na co tego Andrade stać, gdyż Sulęcki był dla niego za słabym rywalem. Spodziewano się dobrej walki,a wyszedł zakalec.Ani poziomu,ani emocji.
1678piątek, 21, czerwiec 2019 14:54
Zgred Maruda
#Siatkówka Kobieca
Reprezentacja Polski w piłce siatkowej kobiet awansowała do turnieju finałowego Ligi Narodów.
Po wygraniu turnieju w Montreux Biało-Czerwone wysłały jasny sygnał, że w tym roku mogą powalczyć o coś więcej niż o wygraną w pojedynczych spotkaniach. W Lidze Narodów zawodniczki Jacka Nawrockiego od początku utrzymywały dobrą formę i poza meczami z bardzo silnymi reprezentacjami nie zawodziły.
Polki wystąpią w Final Six Ligi Narodów po raz pierwszy od 2000 roku. W tej fazie sześć ekip zostanie podzielona na dwie grupy, z których do półfinałów awansują po dwa najlepsze zespoły. Wcześniej udział w finałach zapewniły sobie reprezentacje USA, Brazylii, Włoch Turcji oraz Chin, które będą gospodarzem imprezy.
Zawody odbędą się w dniach 2-7 lipca w chińskim Nankin.
Trudno określić, czy wyniki kadry Nawrockiego można porównywać do osiągnięć "złotek Niemczyka", który w 2003 i 2005 roku zdobywał złote medale na Mistrzostwach Europy. Obecny zespół jest dopiero na drodze do ewentualnych sukcesów. Na przestrzeni wielu lat kadra siatkarek przechodziła zmiany, pod rękoma różnych trenerów czy aspektów szkolenia, prowadzenia kadry czy prowadzenia meczów. Widać gołym okiem popełniane błędy, ale widać także, co ważniejsze dobrą selekcję i trend stawiania na młodość, na rozwój.
Final Six Ligi Narodów to jedynie przedsięwzięcie komercyjne, ale też bardzo siatkarsko szlachetne i liczące się na świecie.
Dodatkowa nauka i doświadczenie, którego zawsze mało i mało...
1677niedziela, 16, czerwiec 2019 06:17
Zbyszek
Każdy kibic sportu, nie tylko boksu, musi po tym co się wydarzyło tej nocy w Rydze w walce Krzysztofa Głowackiego z Mairisem Briedisem być zdruzgotany i zastanawiać się czy fair play jeszcze istnieje. W półfinale WBSS wagi junior ciężkiej doszło do pojedynku Polaka Krzysztofa Głowackiego lat 33, walk 32, 19 przed czasem ,1 porażka z Łotyszem l.34, walk 26, 18 TKO, 1 porażka.
Faworytem był Briedis. Obaj walczyli w minionych latach z dwoma tymi samymi rywalami, mianowicie z Niemcem Marco Huckiem i Ukraińcem Oleksandrem Usykiem. Głowacki 14.08.2015 roku pokonał Hucka w 11 rundzie przez Tko, przegrywająć do przerwania walki na punkty, zaś z Usykiem 17.09.2016 roku wygrał najwyżej 2 rundy. Briedis wygrał 01.04.2017 roku z Huckkiem zdecydowanie na punkty, zaś 27.01.2018 roku urwał Usykowi 5 rund. Także obaj walczyli jednego dnia o awans w WBSS w listopadzie 2018 roku, i Głowacki minimalnie wygrał z Własowem a Briedis spokojnie wypunktował Gevora. Po analizie walk Briedisa i Głowackiego można było powiedzieć,że Łotysz więcej umie, ma lepszą obronę i jest znacznie szybszy. Natomiast Głowacki był silniejszy i wydawał się być większym wojownikiem.
Początek wczorajszej walki dla Głowackiego. Zadał kilka prawych prostych, poprawił lewymi na tułów, a kiedy Briedis uderzał obniżał pozycję i unikał ciosów. Dla Łotysza I runda był rozpoznawcza i od początku II uzyskał dość widoczną przewagę. Lepiej poruszał się na nogach co pozwalało mu odskokami unikać długich lewych Polaka, sam zaś bił lewe proste i prawe sierpowe na głowę i tułów naszego zawodnika. Na 45 sekund przed końcem rundy wyraźnie zdenerwowany takim obrotem walki Głowacki w zwarciu uderzył Briedisa mocno w tył głowy. Briedis obejrzał się i z pełną świadomością wyrżnął naszego łokciem w szczęką po którym to uderzeniu Głowacki wylądował na macie.Zerwał się jak oparzony, tak jak by otrzymał normalny cios, a nie był faulowany i zgłosił sędziemu gotowość do dalszej walki. Sędzia ukarał Łotysza ostrzeżeniem .Ale Polak nie był gotowy i Briedis to wykorzystał , atakując bez osłony półprzytomnego Polaka. Nie wiemy jak do tego doszło,ale zadawał ciosy po których Głowacki był liczony również kilka sekund po gongu kończącym rundę. Początek III rundy był końcem walki dla Głowackiego.
Oczywistym jest,że obóz Głowackiego powinien złożyć protest i domagać się anulowania pojedynku i wyznaczenia nowego terminu co łatwe nie będzie, bo jest już wyznaczony termin walki finałowej. Promotor Wasilewski powiada,że będzie domagał się dyskwalifikacji dla Briedisa, co będzie jeszcze trudniejsze, bo po ordynarnym faulu Głowacki kontynuował walkę,a od pilnowania czasu walki jest sędzia,a nie zawodnik. największe szanse ma domaganie się obowiązkowego rewanżu.Co nie zmienia istoty sprawy, bowiem wskutek niesportowej postawy strona rażąco naruszająca fair play jako jedna odniosła korzyść. Jak by nie patrzeć dla boksu wstyd,że w nim może do takich skandalicznych i kompromitujących sytuacji dochodzić.
1676niedziela, 09, czerwiec 2019 20:40
Zbyszek
W Paryżu zakończył się drugi w tym roku Turniej Wielkiego Szlema na kortach Rollanda Garrosa. Dwa tygodnie wielkiego tenisa w wykonaniu mężczyzn i sensacyjnego kobiet.
Ale najpierw o polkach i polaku. Młodziutka, 18-letnia Iga Świątek odniosła wielki sukces dochodząc jako 3 polka po Jadwidze Jędrzejowskiej w 1936 i Agnieszce Radwańskiej w 2013 roku - do IV rundy turnieju. Szczególnie dobry występ zanotowała w II rundzie zmiatając z kortu niewygodną i notowaną na 33 rankingu Chinkę Wong ( Świątek była przed turniejem na 103 miejscu). Pokazała już spore umiejętności i duże możliwości. Ma ona naturalną łatwość gry wzdłuż linii, co zwłaszcza w wykonaniu bekhendowym jest na światowym poziomie. Poprawiła serwis i poruszanie się na korcie. Nadal gra jednak nieregularnie co chyba wynika z jej małej dojrzałości emocjonalnej,ale praca z psycholożką powinna pozwolić jej ten mankament opanować. Z Halep przegrała zdecydowanie,gdyż była niedysponowana fizycznie i psychicznie. Jak przed meczem z Rumunką powiedziała jej trenerka przygotowania fizycznego, po meczu z Wong odczuła ból w operowanym dwa lata temu stawie skokowym( po czym miała rok przerwy) . W następnym meczu z Puig, dopiero jak się poczuła pewniej, to zagrała na normalnym poziomie ,ale dopiero od 2 seta. Zastanawiała się czy wyjść na mecz z Halep. Wyszła, ale w takim stanie psychicznym i fizycznym wiele wywojować nie była w stanie.Jej starsza koleżanka Magda Linette w II rundzie przegrała z Halep ,ale miała szanse by spotkanie wygrać. Niestety jest ona dobrze wyszkolona, lecz na przeciętnym poziomie i nie ma żadnego topowego zagrania. Halep również jest tylko wszechstronna ,ale na znacznie wyższym poziomie. A o tym,że Rumunka była do ogrania zaświadcza fakt,że w ćwierćfinale rozjechała ją 17-letnia Ukrainka Anisimowa. Natomiast Hubert Hurkacz odpadł w I rundzie, co prawda z samym Novakiem Djokoviczem,ale zagrał słabo. Właściwie tylko w 5 gemie II seta pokazał duży potencjał przełamując Serba. Niestety Hurkacz czyni niewielkie postępy. Nadal bazuje na mocnym serwisie i niezłym returnie. Reszta wymaga poprawy. Najbardziej brakuje mu regularności.Jest w stanie zagrać kilka piłek na wysokim poziomie, po czym psuje kilkanaście łatwych zagrań.Ten brak widać było i w Challengerze w Poznaniu w którym w półfinale przegrał z bardzo nisko notowanym 18-letnim Niemcem. Powiada się,że jest on dobrze ułożony osobowościowo ,ale chyba aż, za bardzo, bo to on rządzi trenerami,a nie oni nim. Taki Dominic Thiem od początku kariery ma 1 trenera,a Hurkacz od 2016 roku ma już piątego. Aby czynić postępy musi mieć trenera, który systematycznie będzie eliminował błędy i usprawniał poszczególne zagrania.
A teraz o wynikach.
Jako się rzekło pojedynki mężczyzn stały od I rundy na bardzo wysokim poziomie. Dzieje się tak w tenisie męskim,że młodzi ostro atakują,a starzy nie chcą oddawać pola. W turnieju panów niespodzianek nie było. W ćwierćfinale na 10 najwyżej notowanych w rankingu ATP grało 8. Nie wszedł do tej fazy tylko Tsitsipas,ale trafił na odradzającego się Wawrinkę. Na bardzo wysokim poziomie stały pojedynki : Djokovicz - Zvieriev, Thiem - Chaczanov, Federer - Wawrinka, Nadal - Federer . Ale na najwyższym półfinał Thiema z Djokoviczem. Pogoda zresztą ten pojedynek podzieliła na 3 części i końcówka odbyła się w sobotę po południu.Pewno ten fakt,że Nadal miał ponad 24 godziny więcej odpoczynku od Thiema zważył na wyniku i przebiegu finału. W finale jako się rzekło jak w ubiegłym roku spotkali się Nadal z Thiemem i wygrał Hiszpan. a odbyło się to we French Open po raz 12. Finał nie zachwycił, bowiem walka trwała tylko w pierwszych 2 setach, bo w 2 następnych dominował Nadal. Narzucił on od początku taki ekspansywny tenis oparty na przebijaniu piłek na boczne strony kortu i zmuszaniu Austriaka do wyczerpującego biegania . Thiem nie był w stanie, poza 2 setem przejąć inicjatywy i musiał polec. Ja zawsze w pamięci zachowam finał marzeń z 2015 roku Wawrinka Djokovicz i dwa z udziałem Nadala I Federera z 2011 i 2008 roku. Czyli poziom męskiego tenisa wyrównuje się,ale nie wzrasta.
Natomiast u kobiet niespodzianka goniła sensację. Dość powiedzieć,że do ćwierćfinału spośród 10 najwyżej notowanych w rankingu WTA doszły tylko 3 : Halep, Stephens i zwyciężczyni Barty. Tej klasy zawodniczki co Osaka, Pliskova, Bertens, Kerber czy Serena Willimas odpadły wcześniej. W finale zmierzyły się 23 -letnia Australijka Barty - 8 w rankingu, która jeszcze 3 lata temu uprawiała krykiet z 19 letnią Czeszką Vondrousovą, zajmującą 99 miejsce w rankingu. Żeby nie mecze polek to pojedynki pań przeszłyby całkiem niezauważone i naprawdę nie jestem w stanie wymienić,ani jednego stojącego na jakim takim poziomie. Kwintesencją tego drastycznego obniżenia się jakości tenisa kobiecego był finał w którym Barty rozniosła Czeszkę, a wystarczyło jej na to takie prostackie granie, najpierw długa piłka na koniec kortu, a po przebiciu piłki skrót. Z drugiej strony cieszy ,że większość z pań grających od IV rundy to kobiety ,a nie babochłopy lub brojlery. Do głosu dochodzi u kobiet ponownie technika kosztem siły i wzrostu. Barty ma 166 cm wzrostu,a Vondrousova 172 cm. W tej sytuacji Iga Świątek jak poczyni dalsze postępy może zajść wysoko.
urlop Kubiaka jest wskazany ( forma sięgająca dramatu), sprawy poszły za daleko w światowym wymiarze, choć nie pisane prawdy bronią się same...ale, też karanie ma prerogatywy w rodzimym Związku...I tak wyprzedzając pewnie karanie FIVB poszła sankcja z kraju.
Tak, jak pisałem - pocisnął za mocno w wywiadzie i choć ruszył pewną ważną złą tendencję...jednak przegiął.
A, kara PZPS? Idealnie wpisuję się w plany Heynena, który rotuje składem jak w loterii A sam Kubiak z formą swoją nadaje się bardziej na cichą pracę na sali, niż na kwadracie w meczach...
Zatem - kara - jest - kara
1674poniedziałek, 03, czerwiec 2019 18:48
iocosus
Chciałem lodu, no to mam, całe wiadro kostek na mą kibicowską rozgrzaną głowę Simona Halep zrzuciła. Efekt mrożący uczyniła, co gorsze nie tylko na obserwatorach ale i na samej Idze. Sroga lekcja i pokazanie młodszej pretendentce „gdzie raki zimują”.
No cóż, jak Lech Sidor powtarzał „nogi zostały w szatni” i w zasadzie nie było co zbierać, pozostaje mieć nadzieję, że „nogi dojadą” z czasem. Oby ta dzisiejsza lekcja tenisa była faktycznie nauką która zdopinguje naszą Igę do uporczywej, ciągłej, wytężonej pracy. No i oby zdrowie jej dopisywało.
1673niedziela, 02, czerwiec 2019 15:41
Zgred Maruda
@iocosusie
"A później możemy się posprzeczać co zrobić z Kubiakiem w Iranie!?"
To akurat jest doskonałe pytanie...Facet wystrzelił pewien przekaz, który jest prawdą! Nie ma innego zespołu w światowej siatkówce, który swoimi liderami, szczególnie Marufem potrafią doprowadzić sytuacje pod siatką do wrzenia...używając ( o czym mówił Kubiak) wszystkich brzydkich zagrań.
Moim zdaniem Kubiak nie powinien aż tak otwarcie przełożyć tej sytuacji w wywiadzie, ale z drugiej strony...wcale mu się nie dziwię. Jest niejako głosem ogólnie siatkarzy, a więc jego słowa są ważne...
To, że sytuacja światowa wpływa na sport jest faktem, ale Persowie w sposób dodatkowy wykorzystują to - jako atut. Pal sześć Trampa, czy Ajatollahów z Iranu, ale ruszanie w sporcie w prowokacjach rodziny - powinno być wykluczane z trybem wypalania żelazem!
Michał Kubiak jest mentalnie silnym gościem, czy złapie taką formę, ( teraz jest dramat) raczej wątpię, ale ...ślad grania w Iranie ( chyba za +/- trzy tygodnie) bez Kubiaka mógłby być odebrany jako - poddanie pewnych znaczących kwestii.
Mam takie patrzenie, że poleci...a nasz zespół zagra stając za kapitanem.
Oddzielną kwestą jest decyzja trenera...jednak myślę, że on już przejrzał na wylot naszą słowiańską naturę...
1672niedziela, 02, czerwiec 2019 10:28
@ Zbyszek
"1,1 na Anglika i 9,5 na Amerykanina" choć świat pisze o Meksykaninie.
Oglądałem ten pojedynek na żywo i muszę przyznać, że po posłaniu na deski Ruiza jest pozamiatane. Tym czasem ten cios jakby go tylko otrzeźwił i całkowicie odmienił losy walki. Od tej pory rządził i dzielił wytatuowany z dużą nadwagą Andy Ruiz.
1671niedziela, 02, czerwiec 2019 08:32
Zbyszek
Nad ranem doszło w królewskiej wadze do trzęsienia ziemi. Pozbawiany przez fachowców szans Andy Ruiz jr pokonał i to przez TKO faworyta Anthonego Joshuę odbierając mu pasy Mistrza Świata Federacji WBA,IBF i WBO. O tym jaka to sensacja niech zaświadczą notowania u bukmacherów 1,1 na Anglika i 9,5 na Amerykanina.
A teraz po kolei. Rywalami byli z jednej strony Anthony Joshua, lat 30 , walk 22, wszystkie wygrane w tym 21 przed czasem, wzrost 198 cm, waga 109 kg. Mistrz świata amatorów z 2010 oraz mistrz olimpijski z 2012 roku. Po kilkunastu walkach w kwietniu 2016 roku zdobył pas Federacji IBF pokonując w II rundzie mistrza Charlesa Martina.W rok później pokonując Władymira Kliczkę zdobył pas mistrza WBA, zaś 31 marca 2018 wygrał na punkty z Josephem Parkerem dodając do kolekcji pas WBO. Po pokonaniu obowiązkowego pretendenta Saszę Powietkina miał przed sobą 3 walki z tzw. wolnego wyboru. Z Wilderem i Tysonem Furym mierzyć się nie chciał i wybrał grubasa Millera, którego złapano na dopingu. Po tej wpadce Amerykanina mógł wybierać pomiędzy Ortizem, Hunterem i Ruizem. Sięgnął po teoretycznie najłatwiejszego Meksykanina z paszportem USA.
W drugim narożniku na ringu w Nowym Jorku stanął Andy Ruiz jr lat 30, walk 34, jedna przegrana , 21 TKO, wzrost 188 cm, waga 122 kg. Andy Ruiz jr bez większych sukcesów. Zdołał po pokonaniu m.innymi znanych Price i Liachowicza zostać pretendentem,ale walkę o pas WBO w grudniu 2016 roku przegrał z Josephem Parkerem. Po tej porażce wygrał ze starymi Johnsonem i Dmitrienką.
AJ był zdecydowanym faworytem , gdyż skoro Parker wygrał szybkością z Ruizem, a on pokonał Nowozelandczyka tą samą bronią to przewaga w tej dziedzinie powinna być jego atutem
Walkę rozpoczął AJ od lewych prostych na górę i dół rozpoznając możliwości Ruiza. Ale ten kilka razy z doskoków zadał w półdystansie kilka uderzeń z prawej i lewej ręki. Przebieg II rundy był podobny. W połowie III rundy AJ zamarkował uderzenie prawym prostym i z odchylenia trafił Ruiza lewym prostym na szczękę powalając go na deski. Amerykanin szybko wstał ,a czujący krew Anglik ruszył na niego,aby dokończyć dzieła. Ale, albo cios AJ był słaby,albo Ruiz jest bardzo odporny na ciosy, bo ataku Joshuy się nie przestraszył,lecz sam ruszył do kontrataku i trafiając Anglika prawym w ucho posłał go na deski. Kiedy AJ wstał Ruiz ruszył do ostrego ataku i po jego serii ciosów sierpowych z obu rąk AJ po raz drugi zapoznał się z matą ringu.W IV, V i VI rundzie niewiele się działo, AJ trzymał Ruiza na dystans,a ten sporadycznie zadawał ciosy sierpowe. Lecz Anglik walczył dziwnie apatycznie, nie widać było,aby doszedł po ciosach z 3 rundy do pełnej sprawności. W VII rundzie znowu szkolny błąd AJ, poszedł do przodu z odsłoniętą prawą stroną głowy i znowu dostał prawego sierpa w ucho, po którym jak by przestał się bronić i po kilku dalszych uderzeniach poszedł na deski. Wstał,ale widać było,że jego obrona jest nieskoordynowana i że nie bardzo wie co ma robić. Za to Ruiz wiedział i to oszołomienie Anglika wykorzystał trafiając go trochę chaotycznymi,ale celnymi ciosami w okolice czoła i ucha. Znowu nokdaun,ale tym razem Joshua wypluł ochraniacz i stanął w neutralnym narożniku,lecz na 3 krotne wezwania sędziego,aby podniósł ochraniacz nie zareagował i sędzia przerwał pojedynek. TKO.
AJ przegrał, gdyż był do walki nieprzygotowany motorycznie, taktycznie i mentalnie. Wydawało mu się chyba,że wygrana z Ruizem to łatwizna i chyba go zlekceważył. Natomiast Ruiz wykorzystał to,że Aj jest wolny i że pozwala mu walczyć w swoim dystansie. Nie wdawał się w pojedynki na dystans ,lecz sporadycznie ,ale bardzo groźnie i dynamicznie atakował z doskoków demolując Anglika.AJ ma prawo do obowiązkowego rewanżu. Gaże za walkę ; AJ gwarantowane 20 mln USD,a Ruiz 6,5 mln USD.
1670sobota, 01, czerwiec 2019 17:43
iocosus
Uf, no i mam za swoje! Chciałem meczu na przełamywanie siebie samej - otrzymałem, chciałem przeczekania świetnie serwującej rywalki, nie zrażania się - no to miałem. Wielkie gratulacje dla Igi!!! Takie mecze są świadectwem wkraczania w wiek dorosły. Ogromne gratulacje.
Nie wiem czy przyczyną początkowej zapaści była głowa, czy jakiś problem zdrowotny, trochę się obawiam że jeśli to drugie, to z Halep no cóż trzeba powalczyć, ale liczyć na coś więcej raczej nie można. Jeżeli zaś ze zdrowiem w poniedziałek by było w porządku, to trzeba się bić na całego, stracić nic nie można, a zyskać bardzo wiele i według mnie ze zdrową i dobrze biegającą i ustawiającą się Igą Rumunka jest faworytką w stosunku 70 do 30 lub nawet tylko 60 do 40. No udaru dostaję, iocosus loduuuu!!!
# siatka
Zgredzie dzięki, bij zabij ale ligi kobiecej zupełnie nie śledzę, info przydatne, trochę mnie uspokoiłeś.
No pora na USA! A później możemy się posprzeczać co zrobić z Kubiakiem w Iranie!?
Ja będąc na emocjach opisywałem swoje przemyślenia czytaj obawy, biorąc pod uwagę gry Francuzów przed gdańskim turniejem i nasze w sparingu z Holendrami ( mało ważne) i (ważne) w Krakowie z Brazylią.
I szczerze Ci powiem, widziałem ludzi, którzy bardzo chcą Leona "przyzwyczaić" do naszej gry, widziałem też Leona, który bardzo chce się do naszej gry "przyzwyczaić" ...Wiemy doskonale, że od razu pewne niuanse, przyzwyczajenia, czy rozumienie się wzajemne - nie przyjdzie "na pstryknięcie palców". Wiemy doskonale również, że klasowy rozgrywający musi "czuć" każdego swojego atakującego partnera, któremu przyspieszać, któremu dociągać, a któremu dać wyższą, ale także "pod prostą". Musi też wiedzieć, jak który obraca i jaki poziom i szybkość piłki lubi. Wiemy to my - ale ludzie, którzy oglądają kibicując siatkarzom tego nie wiedzą. Przykład: dwie piłki na "pipe`a" na Leona, w których mimo swojego zasięgu się zwyczajnie nie mieścił, bo - były ciut za niskie...i to "ciut" własnie robiło różnicę. Drzyzga ma przed sobą zadanie, do przegadania, przetrenowania i wreszcie dokładnego zgrania się z naszym "Fifi".
Przecież było widać, że on sam się nieraz "męczył" na ataku, bo istnieje jedna - jedyna prawda (!) musi dostać "swoją" piłkę, a wtedy pójdzie nad blokiem. Bardzo męczył się na zagrywce, ale
To, co pokazał nam teraz jest, myślę 50% umiejętności. Kiedy się zgrają, wytworzą mechanizmy wzajemnego funkcjonowania - zacznie grać swoją prawdziwą siatkówkę...a jeśli dojdzie za rok Kurek...(!)
tu sam Leon:
https://sport.onet.pl/siatkowka/wilfredo-leon-po-turnieju-kwalifikacyjnym-do-igrzysk-olimpijskich/9fsc645
Muzaj
Obaj celowaliśmy w Kaczmarka, jednak Heynen postawił na Muzaja,
Jeśli przy tym zestawie ludzi mówiąc kolokwialnie "ochłonie", ma potencjał na dobry prawy atak. Musi się nauczyć wykorzystywania piłek dobrze dociągniętych w obracaniu po prostej, bez maniery strzału w 4- metrowe skosy i ogólnie w skosy. Mam też taką refleksję, że ma atut zagrywki flotowej, pasującej trenerowi.
libero na libero
Nowa sprawa, kolejna pt: coś wam pokaże. Sięgając pamięcią chyba nigdy nie było pod prądem "na raz" dwóch libero. Pozytywy - ogarnięcie tematu i wzajemna rywalizacja. Jeśli na podstawie obserwacji Heynen wyłuskał pewne predyspozycje obu panów, to ja nie mam nic przeciw. Problem zacznie się w olimpijskich nominacjach, bo na 12- tu ludzi do grania, trudno sobie wyobrazić dublowanie pozycji...ale, kto wie - może starczy mu 10-ciu pod siatkę( ?
Heynen -dla mnie MAG, lecz w tym określeniu jest zawarta puenta umiejętności nie tylko w znaczeniu znajomości dyscypliny. Przecież w porównaniu, mieliśmy na swojej drodze nie takie nazwiska...na ławce trenerskiej. Rzecz w tym, że nie mieli umiejętności, tej umiejętności Anastasi czy De Giorgi...wpatrzeni w swoje osiągnięcia. Podobną miał Castellani tworząc atmosferę na złoto ME 2009.
Tajemnicą poliszynela jest "to coś", co stało się w drużynie na MŚ 2018 po meczu z Serbią i przed następnym meczem z Serbią (!)
Kiedy rada drużyny w szczerej rozmowie z Belgiem uzgodniła pewne wzajemne ramy funkcjonowania...Kiedy zaświeciło się złoto, także Heynen zrozumiał, że funkcjonuje w grupie facetów, którzy potrafią zafunkcjonować bez dodatku "natręctw"... wtedy złapali wspólny deeal
Jego osobowość nie pozwala na spokój, ale zmiana jest widoczna gołym okiem. To już trochę inny Heynen - w końcu mistrz świata z ogromem ambicji i co ważne z wielkim rozumieniem kolejnych celów, które przed tą drużyną i samym sobą stawia...Może to zabrzmi dziwnie, ale mam wrażenie, że charakterologicznie pasuje do nas Polaków - jak ulał. I to jest ta jego MAGIA.
Sektor - zawsze z ciekawością czytam Twoje wnikliwe analizy, tym bardziej teraz po gdańskim turnieju. Na bieżąco, pod czasem opisuje raczej skrótowo głównie wydarzenia w podsumowaniach.
Cała sekwencja piłki siatkowej na C-elce, jej opisywanie wydarzeniami, nieraz artykułami powstała w moim zamyśle aby przybliżyć temat siatkarski od tej innej, mniej znanej strony niż szkło telewizorni. Mogę być tylko wdzięczny, że dzieląc się tu swoimi doświadczeniami i wiedzą - możemy tak pokazać siatkówkę (!)
Vital Heynen mag czy szarlatan?
Fachura, praktyk, profesjonalista a przede wszystkim autorytet dla zawodników. Nikt z kadrowiczów nie śmie wątpić plan przygotowań, jaki na ten sezon przygotował dla reprezentacji Vitali. Tak pełne zaufanie kadrowiczów do Heynena jest kluczowe w osiąganych obecnie wynikach. Belgijski ORZEŁ z chirurgiczną dokładnością szlifuje do maximum, każdy siatkarski element gry. Dla większości kibiców, ekspertów wydawało się, że Vitalii osiągnął Himalaje siatkarskie na naszej planecie, zdobywając MŚ. Nie, to nie w jego stylu. Znalazł inny trudniejszy układ planetarny i podjął walkę, by go zdobyć. Aptekarsko rozpisuje nasze słabości i dziarsko zaczyna je krok po kroku eliminować. Przygotowuje jednostki treningowe w taki sposób, by każdy ćwiczony element zazębiał się z kolejnym. Podziwiam jego odwagę i wytrwałość w dążeniu do perfekcji. W czasie meczu przy linii wygląda na obłąkanego gościa. Dzikie oczy, ekspresyjne reakcje tak jak by on sam przebywał na parkiecie. Takie zachowanie pokazuje jak w czasie gry, pilnuje ćwiczone detale, by zespół je realizował. Doskonała czujka samej gry pozwala mu szybko reagować (taktyczne zmiany), jak i natychmiastowe krótkie uwagi (korekty zadaniowe) przekazywane zawodnikom. Dosłownie w każdym kolejnym turnieju widać jego rękę oraz element, nad którym pracował. Heynen to dla mnie fachura, jaką rzadko można spotkać.
Zagrywka – Vitali słusznie odczytał raporty przygotowane przez statystyków. Procentowe liczby są miażdżące, jeżeli chodzi o porównanie flota z siłową górna zagrywka. Nie chodzi tu o procent punktowy, lecz o regularność i taktyczną efektywność samej zagrywki. Nie ma większego sensu zagrywać mocno z góry, kiedy zagrywana piłka nie osiąga 110-120 km/h. Tylko prawdziwa bomba jest w stanie odrzucić rozegranie rywala od siatki. Te wolniejsze zagrywki 90-100 km/h nie są tak skuteczne. Również jest większy procent zepsutych zagrywek do zdobytych punktowych. Poza tym siłową górną zagrywkę taką 80-100 km/h prościej się przyjmuje (nadstawiasz tylko ręce pod odpowiednim kontem) niż flot, gdzie tor lotu piłki jest dużo mniej regularny powodujący większy dyskomfort na przyjęciu. Przyjmujący zawodnik do samego końca nie wie, czy będzie przyjmował na palce (daleki pod linie szybowiec) czy dyszlem (efekt spadającego kamienia). Przyjmujący nie wie, czy przy podrzucie piłki, kiedy zagrywa rywal, ma zrobić jeden, dwa, a może trzy kroki do przodu. Analizuje (bije się z myślami) jak się ustawić do przyjęcia. Spada koncentracja poprzez kalkulowanie. Pozycja przyjmującego staje się zachwiana i łatwiejsza do ustrzelenia. Poza tym flota można zdecydowanie lepiej wytrenować jako zagrywkę kierunkową. Ostatni istotny (może najważniejszy) plus zagrywki flot to seria. Mecz wygrywa się dzięki serii punktów zdobytych w jednym ustawieniu. Mając dobry wysoki blok, nie ma potrzeby marnotrawić zagrywki (aut, siatka), podając rękę rywalowi, by mógł zrobić przejście.
Blok – Vitali wybrał wzorzec na doskonałego środkowego. Dwa istotne czynniki to szybkość przemieszczania się i zasięg bloku. Środkowy ma blokować. Dla (chyba każdego) trenera kolosalne znaczenie w grze środkowego ma ilość bloków i wybloków, a nie zdobytych punktów w ataku. Heynen słusznie założył, że pierdolnąć w dół to każdy potrafi. Szybko przemieścić się ze środka do skrzydła to już nie. Nie każdy środkowy ma taki sam czas reakcji. Obecnie przy tak szybkim rozegraniu znacznie skraca się czas reakcji środkowego bloku. Prawidłowe przeciwdziałania to próba przyspieszenia przemieszczania się środkowego z pozycji wyjściowej do końcowej. Poziomy ruch pod siatką, dziś nabrał większego znaczenia. Kto z sześciu środkowych ma odpowiednie doświadczenie, zasięg, szybkość, by spełnić dziś wymogi nowoczesnej siatkówki. Heynen do dyspozycji miał: Kłos, Bieniek, Nowakowski, Kochanowski, Wrona i Huber. Dlaczego odpadli trzej ostatni. Kochanowski szybki jednak brak zasięgu, Wrona i Huber zapewne mnie zwrotni i widocznie wolniejszy czas reakcji przemieszczenia się na skrzydło. Tak to widzę.
Skuteczność bloku wynikała z dobrze dobranych pozycji wyjściowych pod dane ustawienie rywala oraz dążenia w pierwszej akcji do przynajmniej dwubloku. Natomiast, każda piłka sytuacyjna to trójblok jest obowiązkiem. Tempo i szczelność bloku można powiedzieć, było bliskie ideału. Jeżeli dodamy element dobrej zagrywki oraz trafne rozpisanie rywala to spokojnie można stwierdzić, że obecnie mamy najlepszą czapę na świecie.
Obrona – to dopiero Vitali okazał się magiem. Tak mało sprawne, ponad 2-metrowe klocki w obronie jak Muzaj Nowakowski, Bieniek nagle będąc w drugiej linii bronią strzały przeciwników. Nie wiem, czy to kwestia taktyki pod danego rywala, czy przesunięć pozycji końcowych w obronie zresztą to nieistotne. Fakt jest taki, że gdzie w obronie staliśmy, to ekipy atakujące z drugiej strony siatki o dziwo często tam atakowali. Minęli szczelny blok, a piłka nie dotyka parkietu, tylko wystawiony rąk naszych zawodników dobrze stojących w obronie. Nisko na nogach, twarzą i ciałem do piłki, z wysuniętą zewnętrzną nogą do przodu od linii bocznej. Wszystkie elementy techniczne na najwyższym poziomie. Dołóżmy do tego rotacje na pozycji libero w zależności od sytuacji czy jesteśmy w przyjęciu, czy na zagrywce, a ponownie otrzymujemy obraz dopięcia wszystkich detali kolejnego elementu gry.
Dystrybucja ataku – to następny plus dla całego sztabu szkoleniowego. Wszystkie cztery strefy aktywne (w górze), kiedy Drzyzga piłkę ma na palcach. Widoczne próby przyspieszenia gry. Quick (atak grany z szybkiej piłki) grany z Bieńkiem, Kubiakiem czy nawet z Muzajem znacznie poprawiły statystyki w rubryce atak. Sytuacyjne piłki ciągnięte z drugiej linii nie były grane wyłącznie do Leona tylko przez trzy strefy. No może by nie była za pięknie, to uważam, że kiedy Muzaj jest w drugiej linii, to można odpuścić grę na przyspieszonej piłce. To nie jest typ szybkiego atakującego ala Wlazły. Skuteczniejszy jest na zasięgu niż na zaniżonej przyspieszonej piłce. Nasz środek fantastycznie nam chodził w różne strefy (przy sypie, na suwa, za plecy), że środkowi stojący z drugiej strony sieci byli skutecznie wożeni po całym boisku, przez co często blokowali opcją. Kolejna część rzemiosła siatkarskiego jak ataku po przyjęciu i na kontrze Vitali drobiazgowo trenował i rozpisał pod każde ustawienie. Naprawdę statystycy z Francji czy Słowenii nie mieli łatwego zadania i wskazać swoim trenerom co Polska będzie grała w danym ustawieniu.
Reasumując tak grającej Polski, jak w meczu z Francją żadna znana mi reprezentacja w naszym układzie słonecznym nie byłaby w stanie zatrzymać. Z niecierpliwością oczekuje wrześniowych mistrzostw Europy. Są duże przesłanki, że możemy pozamiatać wszystkimi rywalami na tej imprezie.
Awans reprezentacji Polski na igrzyska olimpijskie Tokio 2020
"Vital Heynen mag czy szarlatan"...
Heynen z uporem maniaka przestawił na właściwe tory element zagrywki reprezentacji Polski, robiąc z tego elementu pierwszy taktyczny punkt zaczepny, który prawidłowo wykonany uruchamiał nasz drugi taktyczny element czyli blok i wyblok. Tylko Leon i Kubiak mieli zielone światło na mocne zagrywki, cała reszta z dokładnie rozpisanymi strefami odbiorów grali flotem, cały czas odrzucając rozegranie Francuzów od siatki, czego skutkiem były słabsze lub słabe ataki Boyera oraz N`Gapetha. Nasz udany blok w sposób bolesny wybijał chęci gry francuskich asów, a udane wybloki i ciągnięte piłki w obronach uruchomiały nam udane kończące kontry. Szczerze przyznam, że już dawno nie widziałem tak "zagotowanych" Francuzów, którzy patrzyli po sobie gasnąc z seta na set w klimacie swojej bezradności (!) Trener Tillie wymieniał skład, jeden z najlepszych rozgrywających na świecie Toniutti trzeci set oglądał z ławki, obok N`Gapetha, któremu po kilku blokach całkowicie odechciało się grania...
Konsekwencja w grze reprezentacji Polski, wytyczona przez Heynena taktyka przynosiła punkt po punkcie, każdym pojedynkiem na siatce przybliżała się do zwycięstwa, do perfekcyjnego zwycięstwa. Tak powinni grać mistrzowie świata - czapki z głów (!)
Polska - Francja 3:0 (25:21, 25:19, 25:20)
link do statystyk:
http://volleyball.ioqt.2019.fivb.com/en/men-pool4/schedule/9822%20poland%20france/post
ps: Jest jeszcze dzień jutrzejszy, ale nawet przy zmienionych składach, czy roszadach trudno sobie wyobrazić, abyśmy nie ugrali jednego seta...Mam wiarę, że jakim składem nie wyjdziemy pójdziemy po pełną pulę.
Edit: Jak zawsze postawienie "kropki nad i" jest obarczone nerwami, a po meczu z Francuzami trudno było o należytą koncentrację. Heynen wyszedł pierwszą szóstką, która miała kłopot z uporządkowaniem gry w każdym elemencie. Bardzo dobrze grający Słoweńcy wygrali zasłużenie pierwszą partię, podkręcając na wyższy poziom emocje. Drugi set już wyrównany i co ważne wygrany przez Polaków przyniósł potwierdzenie awansu na igrzyska olimpijskie.
Adrenalina uciekła, do gry przystąpiła druga szóstka, która przy wspaniale bawiącej się publiczności wygrała pozostałe dwa sety.
Polska - Słowenia 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:21)
@kibic60
Masz rację, szkolenie i mocna liga, ale myślę także pewne sportowe tradycje.Zostawiając już bardzo odległe czasy Wagnera, z letargu wyrwał nas Lozano ( srebro MŚ) a utrwalił Castellani ( złoto ME).
Właśnie mija równo dziesięć lat, w których moim zdaniem nastąpił efekt "kuli śniegowej". Silna liga ( chyba druga po włoskiej) powodowała, że najlepsi Polacy grali w kraju, natomiast piłkarze ręczni z kraju za rozwojem i pieniążkiem migrowali. I tak, najlepsze pokolenie szkoliło się, osiągając sukcesy głównie za zachodnią granicą. Liga kulała i kuleje dalej, z wyjątkiem dwóch klubów z których jeden jest wiodący i finansowo i sportowo. Niestety kosztem rozwoju naszego rodzimego młodego pokolenia...
Jednak kłopoty bogactwa mogą także powodować prawdziwe kłopoty przy odpowiednich wyborach, powołaniach, selekcjach. Bardzo szybko można odwrócić budowane wspólnotowe relacje w kadrze w klimat negatywnych, czy niezbyt zrozumiałych wzajemnych niechęci, nawet żalu...obym nie wykrakał.
Dwa wczorajsze mecze przyniosły takie same wyniki i tak:
Polska - Tunezja 3:0 (25:15, 25:19, 25:19 )
Francja - Słowenia 3:0 (26:24, 25:20, 25:23)
i to wszystko co łączy te oba mecze...
Francuzi pokazali swoją siłę na tle dobrze grającej Słowenii właściwie w każdym elemencie gry ( być może słabszą w bloku), ale ofensywą i zagrywką dominowali. Nasz mecz był właściwie "rozbiegówką"...a i tak ukazał raczej niezbyt ciekawy obraz gry i formy reprezentacji Polski.
Dziś o 15- tej mecz o wszystko, a we mnie coraz mniej wiary, niestety...coś z założeniami przygotowań nie poszło w należytym kierunku. Chciałbym się jednak mylić )!)
Jak ja Ci zazdroszczę kłopotów bogactwa, jaki mamy w męskiej siatkówce.
Dobre szkolenie i wyrównana liga sprawiły, że możemy wystawić chyba cztery równorzędne drużyny, czego nie ma w innych grach zespołowych.
W bliskiej mi piłce ręcznej z reprezentacją jest kompletna klapa i muszę się skupić na grze mistrzów Polski z Kielc, którzy po występach w Final Four po wyeliminowaniu głównego faworyta z Paryża zakontraktowali najlepszego bramkarza na świecie Wolfa, i najlepszego rozgrywającego świata Chorwata Igora Karacića.
Niestety sukcesy drużyny z Kielc są kosztem rodzimych piłkarzy.
Od piątku do niedzieli w Gdańsku (Ergo Arena) reprezentacja Polski będzie rywalizować w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. Rywalami siatkarzy będą drużyny Tunezji, Francji oraz Słowenii. Stawka jest niezwykle wysoka, bowiem awans na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie zapewni sobie jedynie zwycięzca turnieju.
Trener polskiej ekipy zadecydował o takim a nie innym terminarzu spotkań, czy okaże on się trafiony zadecyduje wiele czynników, w tym najważniejszy - forma naszych reprezentantów. I tu, w moich odczuciach pojawia się dość znaczny niepokój...Obserwując uważnie grę podstawowych siatkarzy ( Leona, Kubiaka) w ostatnich sprawdzianach krakowskiego Turnieju JH Wagnera trudno było nie zauważyć, że należytej formy "jeszcze szukamy"...właściwie w każdym elemencie gry.
Francuzi, jako główny rywal do pierwszego miejsca wydają się być z formą "ładnych kilka kroków przed nami" ( w towarzyskim sprawdzianie odprawili na szybko Amerykanów 3-0), co pokazuje, że ich przygotowania są na dużo lepszych poziomach, ale jest także Słowenia, której nigdy nie należy lekceważyć.
Oczywiście mam nadzieję, że jako drużyna zawalczymy z Francuzami oraz ze swoimi brakami, ale - no właśnie, to ale...
Terminarz turnieju
piątek, 9 sierpnia
17:00 Polska - Tunezja (Polsat Sport, TVP 1, TVP Sport)
20:30 Francja - Słowenia (Polsat Sport)
sobota, 10 sierpnia
15:00 Polska - Francja (Polsat Sport, TVP 1)
18:30 Słowenia - Tunezja (Polsat Sport)
niedziela, 11 sierpnia
12:00 Francja - Tunezja (Polsat Sport)
15:00 Polska - Słowenia (Polsat Sport, TVP 1)
Na meczach AZS Politechnika Warszawska bywałem i jakoś strasznie się obawiałem tej strasznie agresywnej polityki klubu pod nowym szyldem. Mam nadzieję, że nie miałem racji. Szkoda, bo sportowo drużyna naprawdę zapowiadała się rewelacyjnie i udowodniła to w zeszłym sezonie.
https://onicowarszawa.pl/aktualnosci/komunikat-onico-warszawa-3425?fbclid=IwAR0MIy5Cx_IxRKuqbnMgQUu3PD8hqtEoKyMB8MSWzhtPE68VrIf4KzagXt0
Prośba mała, poprowadź tu Turniej JH Wagnera, w wynikach, krótkich ocenach. Będę aktywny od 05.08.2019. Z góry
Francuzi przez dużą część Wyścigu mieli nadzieję,że po 34 latach wygra zawodnik z ich kraju, gdyż prowadził w klasyfikacji przez 10 etapów Julien Alaphilippe Deceunick Quick Steep , a blisko czołówki byli Pinot oraz Bardet. Niestety Pinot na 19 etapie musiał się wycofać, a Bardet poniósł za duże straty w Pirenejach. Natomiast .Alaphilippe prezentował się naprawdę dobrze, co prawda wygrał w 2018 roku prestiżowy wyścig Dookołą Anglii z całą czołówką brytyjską ( m.innymi Froome, Thomas, bracia Yates),ale skala trudności była znacznie mniejsza. Objął prowadznie po etapie w Wogezach i bardzo umocnił je po etapie jazdy na czas oraz pierwszym etapie w Pirenejach. W moim przekonaniu kierownictwo jego ekipy popełniło zasadniczy błąd na 14 etapie w Pirenejach, kiedy na 15 km od mety zaczał odpadać od grupy liderów Thomas nakazano mu zaatakować i powiększyć przewagęnad Walijczykiem. Julien to zadanie wykonał,ale zyskał tylko 25 sekund przewagi , natomiast przyjechał na metę krańcowo wyczerpany. Następnego dnia w Pirenejach stracił to co zyskał i widać było,że wysoka forma uleciała. Do wczoraj był jeszcze na 2 miejscu,ale po skróconym do 57 km etapie , w tym, 33 km podjazdu spadł na 5 miejsce.Przypomnijmy tylko,że ostatnim francuskim zwycięzcą TdF w 1984 roku był Laurent Fignon ( wygrał 2 razy),a przed nim 5 razy ( z przerwą) wygrywał Bernard Hinault.
Dla ludzi mało związanych z kolarstwem fakt wygranej w całym wyścigu przez mało znanego Kolumbijczyka, 22 - letneiego Egana Bernala Gomeza z grupy Ineos ( przypomnijmy,że zastąpiła Sky) mogło być niespodzianką. I w pewnym sensie było, gdyz Bernal miał w tegorocznym TdF nie startować. Zastąpił w ostaniej chwili mocno poranionego Chrisa Froome. Mnie cieszy,że po raz kolejny TdF wygrał kolarz wszechstronny,a nie tylko specjalizująćy się jeździe po górach. Bernal w swej krótkiej karierze wygrywał wyścigi jednoetapowe, był mistrzem Kolumbii w jeździe na czas oraz w 2017 roku wygrał Tour de l"Avenir. Ja go oglądałem w zeszłorocznym Tour of California i tegorocznym Wyścigu Dookoła Austrii, które to imprezy wygrał. Imponował ogromną dojrzałościa, dyscypliną taktyczną i oczywiście siłą jazdy.On nie szarpe bez potrzeby, nie traci sił na pokazówki, nie gania za kolarzami, którzy mu nie zagrażają. W zasadzie przez większośc trasy jest niewidoczny,lecz kiedy potrzeba atakuje i wykorzystuje słabość rywali. Jego starszy o 7 lat i znacznie bardziej utytulowany rodak Nairo Quintana po raz kolejny nie wygrał TdF. Był on w "Wielkiej Pętli " dwa razy 2 i dwa razy 3, a wygrał Giro i Vueltę. W tym roku przygotowywał się specjalnie do Francji,ale chyba miał za słabą formę na początku wyścigu i za dużo stracił w Pirenejach, bo w Alpach prezentował się bardzo dobrze. Ale moim zdaniem nie wygrał dotychczas TdF, gdyż jest kolarzem jednostronnym i bardzo słabo jeździ na czas.
Jeżeli można mówić,że ktoś zawiódł to grupa Movistar, która patrząc na nazwiska była bodaj najmocniejszą i wprowadziła do pierwszej 10-tki trzech kolarzy Landę, Quintanę i Valverde ,ale na miejscach 6.8 i 9. Natomiast bardzo dobrze pojechał Niemiec Emanuel Buchmann z grupy Bora Hansgrohe, który 2 lata temu był pomocnikem Majki, a dziś Majki nawet nie wystawiono, a Buchmann zajął 4 miejsce.
Klasyfikacja końcowa 106 Tour de France ;
1 Egan Berdal Gomez Kolumbia Ineos.
2. Geraint Thomas ( ubiegłoroczny zwycięzca) Wielka Brytania Ineos
3. Steven Kruijswijk Holandia Jumbo Visma
4. Emanuel Buchmann Niemcy Bora Hansgrohe
5.Julien Alaphippe Francja Deceunick Qiuk Steep.
83 Michał Kwiatkowski Ineos strata 2,43 .
127 Łukasz Wiśniowski CCC strata 3,46.
Moim zdaniem, dla niego samego debiut też był wydarzeniem w sferze psychicznej/mentalnej. Facet , z wiadomych względów związanych z przepisami federacji na możliwość występów w reprezentacji czekał bardzo długo. Oficjalny, choć towarzyski mecz musiał być też dla niego/dla rodziny przeżyciem.
Sportowo - jak wszyscy, którzy zeszli z zakopiańskiej hali treningowej z "lekko zaciągniętym hamulcem"...(Kochanowski w pomeczowej wypowiedzi przyznał, że trenowali bardzo ciężko...) więc na wielkie błyski jest za wcześnie. Pokazał swoje plusy ofensywne, trochę minusów w odbiorze, oraz zagrywkę, w której formy szuka...
Statystyki bardzo dobre ( grał dwa sety) atak/punkt 11/8 - 73%, jeden as, raz złapany blokiem. Oczywiście na tle mniej wymagającego rywala, jakim jest drużyna Holandii, celowo dobrze dobrana po dużych obciążeniach treningowych.
Jest dobrze, a jak Heynen puści lejce...wróci świeżość i błysk będzie jeszcze lepiej. Turniej J.H. Wagnera będzie bardzo dobrym sprawdzianem, przeciwnicy z topu, a i ranga większa. Dzieje się
Jak oceniasz debiut Leona?
On sam wystawił by sobie 7 w skali 1-10
Ale po kolei. Najpierw o Polakach.Było ich czworo, dwie panie i dwóch mężczyzn.Najsłabiej wypadła Iga Świątek, ubiegłoroczna zwyciężczyni Wimbledonu juniorskiego.Przegrała z dużo niżej notowaną kwalifikantką Golubicz w I rundzie , podejmując trochę walki w 2 secie. Golubicz doszła do III rundy w której przegrała z Jastremską.O wiele lepiej zagrała Magda Linette, która doszła do III rundy przegrywając w niej z Czeszką Petrą Kvitovą , po drodze eliminując Kalinskaję i mocną Anisimovą. Przy nowym trenerze Magda zmieniła sposób gry na bardziej aktywny i ofensywny, ale jeszcze musi popracować nad pewnością siebie. Moim zdaniem Kvitova była do ogrania przy większej wierze w powodzenie.. Do finału pań doszły znane i zaliczane do faworytek Serena Willimas oraz Simona Halep. Na swej drodze nie napotkały rywalek z czołówki rankingu WTA i najwyżej rozstawionych w turnieju. Serena wygrała z Cotto Monticiore,Juoan, Georges, Suarez Navarro , Riske ( jedyny mecz 3 setowy) i w półfinale ze Svitoliną. Zaś Halep pokonała Sasnovicz, Burzenską , Azarenkę ( po której zostało tylko nazwisko) ,potem młodziutką 15 -letnią Amerykankę Gauff, Zhang i w półfinale Strycovą. Finał pań był znakomitym widowiskiem na dawno niewidzianym w tenisie kobiecym poziomie.Serena przegrała w dwóch setach do 2 ,ale zagrała jak za swoich najlepszych lat. Imponowała serwisem, returnami i wolejami po których większośc tensistek by nawet piłki nie powąchała. Ale nie Halep. Ta była szybka jak błyskawica i dokonywała wręcz cudów odbijając atomowe piłki z ekwilibrystyczną zręcznością i zabójczą precyzją. Obie dostały długotrwałą owację na stojąco.
Wśród panów również mieliśmy dwóch naszych. Kamil Majchrzak przegrał w I rundzie po bezbarwnej grze z Verdasco. Natomiast dobrze zaprezentował się Hurkacz. Wygrał z wyżej notowanymi, . w I rundzie Serbem Lajoviczem i drugiej z Argentyńczykiem Mayerem. Przegrał w III rundzie z Novakiem Djokoiviczem i był dla Serba do finału najtrudniejszym rywale. Widać juz efekty pracy z nowym trenerem, zwiększył repertuar zagrań, gra bardziej rozluźniony , wyraźnie poprawił precyzję i regularność.
W finale zagrali w tej chwili najlepsi tenisiści, a więc Roger Fedrer i Novak Djokovicz. Fedrer w drodze do finału pokonał : Harrisa z RPA, Clarka z Anglii, Francuza Pouilla, w ćwiećfinale po trudnym meczu Japończka Nishikorego oraz w półfinale Nadala. W tym ostanim meczu dwa pierwsze sety stały na dość słabym poziomie, obaj starali się jak najszybciej grać winnery, więc gra była rwana i chaotyczna. Ale sety 3 i 4 mogły zadowolić najwybredniejszych kibiców tenisa. Imponowali nienaganną techniką, dokładnością,regularnością i starali się zaskakiwać przeciwnika jakimiś wymyślnym zagraniem . Był to ich piewrwszy mecz w Wimbledonie od pamiętnego finału z 2008 roku, trwającego prawie 5 godzin, który wygrał Nadal. Tym razem Szwajcar był lepszy. Finałowy przeciwnik Federera tak trudnej drogi nie miał , bowiem pokonał Kohlscheibera, Kudlę,Hurkacza, Humberta, Goffina oraz w półfinale Bautistę. Po finale ze dwa dni nie mogłęm dojśc do siebie rozpamiętując jak Roger mógł to przegrać. W 5 secie przełamał Novaka na 8:7 i miał swój serwis czyli swoją najmocniejszą broń oraz prowadził w gemie 40 :15 i zamiast wygrać jedną piłkę to 3 przegrał. Choć trzeba przyznać,że Djokovicz grał diablo cwanie i wielce sprytnie. W I i III secie grał na odbitki, wygrywając swoje serwisy i oddając podania Federera praktycznie bez walki. Koncentrował się na tie breakach, które zapisywał na swoją korzyść. Oddał natomiast po niewielkim oporze Szwajacarowi sety II i IV. W piatym secie obaj wyglądali jak zmordowani do granic wytrzymalości bokserzy, którzy okładją się pięściami stojąc w miejscu i żaden na krok ustąpić nie chce. Obaj już nie mają sił,marzą o tym,żeby ta mordęga już się skończyła,ale żaden nie chce przegrać. Niestety kolejny tie break był dla Serba. Mecz był rzeczywiście szalenie emocjonujący ,ogromnie dranmatyczny,ale z poziomem było nietęgo( za dużo prostych błędów). No,ale ustanowili rekord długości meczu według nowego regulaminu. Mnie do dziś z takim rozstrzygnięciem jest się trudno pogodzić.
@ Zgredziku. Cieszę się,że moje uwielbienie dla Federera podzielasz. Mam nadzieję,że nie tylko za grę ,ale i za tzw. całokształt. Jest to pod każdym względem wzór do naśladowania, jako sportowiec i jako człowiek.
Ja nie chciałbym być w skórze Heynena, żaden trener na świecie jeśli chodzi o kadry narodowe nie ma takiego ilościowego, a w tym wartościowego wyboru. To jest niesamowita kumulacja potencjału, począwszy od kadr młodzieżowych...
Ciągle zastanawiam się, kiedy był początek tego ogromnego rozwoju, od czego to wszystko wzięło początek. Pewnie @Sektor wejdzie w rozmowę ze swoimi spostrzeżeniami.
Piszę to niezależnie od ewentualnych wyników dalszych gier. Na Uniwersjadzie młodzież zagra z Włochami, a w VNL wynik jest ciągle sprawą otwartą...
Niezależnie od wyników, podobnie myślę, że najbliższe lata będą zdominowane przez Polaków.
Na Uniwersjadzie nasza młodzież po 3:2 z Rosją w finale. Siatkówką Polska stoi bez dwóch zdań, żadnego ale.
Mamy półfinał w VNL i być może zagramy z Rosją o finał, która zmiotła Francuzów,
a w Neapolu na Uniwersjadzie U20 także gra w półfinale z Rosją o finał.
Tu - Muzaj i Kwolek show - akcja, którą wybija się z głowy przeciwnikom chęci zwycięstwa :
https://media.polsatsport.pl/nieprawdopodobna-akcja-w-meczu-polska-iran-PAYz2N-19777521.html
Któraś reprezentacja wygra...a może
Edit: Jedna już wygrała 3-2 i zameldowała się w finale.
- etap 6 w Wogezach podczas którego powinno dojść do ustalenia hierarchii,
- 18 z wjazdem na 3 dwutysięczniki z najwyższym wzniesieniem na Galibier 2642 m npm,
- 19 z podjazdem na najwyższy punkt na trasie wyścigu ,na przełęcz de Iseran 2770 m npm,-
- 20 z morderczym liczącym 33 km podjazdem do mety na Val Thorens 2365 m npm.
Z bardzo znanych kolarzy w wyścigu nie wystartuje Christopher Froome ekipa Ineos , który doznał poważnych obrażeń podczas treningu przed IV etapem Criteriunm du Dauphine, Tom Dumoulin grupa Sunweb, kontuzjowany na 3 etapie Giro oraz Carapaz i Lopez z Movistaru desygnowani do odegrania głównych ról w tegorocznym Giro (Carapaz wygrał ten wyścig).
W poszczególnych ekipach do tych, którzy zaznaczą swą obecność w kwalifikacji generalnej należy zaliczyć :
- w grupie Ineos ( dawna nazwa ekipy Sky) do faworytów należy ubiegłoroczny zwycięzca Geraint Thomas nr 1. Ale wzorem 2018 roku pojadą na 2 liderów i tym drugim będzie młody 22 letni, niesamowicie mocny Kolumbijczyk Egan Bernal Gomez nr 2 , zwycięzca tegorocznego Wyścigu Dookoła Szwajcarii. Głównymi pomocnikami zostali Polak Michał Kwiatkowski nr 4 oraz Castroviejo nr 3.
- w drużynie Bora Hansgrohe nie wystartuje Rafał Majka i jej liderem będzie Emamel Buchman nr 12, zaś tradycyjnie o białą koszulkę w klasyfikacji punktowej walczył będzie Peter Sagan nr 11,
- grupa Deceuninck Quick Steep ma lidera w osobie Juliana Alaphilippe nr 21 ,
- w AG2 R o czołowe lokaty walczyć będą Roman Bardet nr 31 oraz Tony Gallopin nr 35
- w ekipie Bahrain Merida pojedzie jeden z faworytów do wygranej Vincenzo Nibali nr ,a na etapach pokaże się Rohan Denis nr 44,
- drużyna FDJ to znany Thibaut Pinot nr 51,
- liderem mocnej ekipy Movistar będzie Nairo Quintana nr 61, który start w TdF potraktował docelowo, a jego pomocnikami i ewentualnie zastępcami będą takie tuzy jak Alejandro Valverde nr 62 oraz Mikel Landa nr 65,
- w Astanie najlepsi to Jakob Fugslnang nr 71 i Izaguirre nr 75,
- Jumbo Visna stawia na Stevena Krujswijka nr 81 oraz George Bennetta nr 82
- w drużynie EF Education First najlepsi to Rigoberto Uran nr 91 i Tejay van Garderen nr 97,
- z drużyny Mitchelton Scott zawsze walczącym o wygraną jest Adam Yates nr 101, który jednak zawsze ma jeden etap stracony,
- nasza polska ekipa CCC nie ma kandydatów do wysokich miejsc w klasyfikacji generalnej,ale dobrze powinien się pokazać przejęty z RMC Racing Greg van Averamet nr 111, W tej ekipie pojedzie drugi Polak w wyścigu Łukasz Wiśniowski. I dobrze, gdyż w awizowanym pierwotnie składzie w polskiej ekipie nie miało być żadnego polaka,
- liderem Treak Segafredo znowu będzie świetny,lecz pechowy Tasmańczyk Richie Porte nr 131, zaś jego zastępcą Bauke Mollema nr 136,
- w Lotto najlepszy to Caleb Evan nr 161, w Katiuszy Ilnur Zakarin nr 181,w Dimension Data Evan Hagen nr 201 oraz Roman Kreuziger nr 206,
- nowa ekipa Arkea Sansic ma w składzie Warrena Bargilla nr 211, a po sezonie przejdzie do niej Nairo Quintana, który miał też propozycję od CCC,ale postawił zbyt wygórowane żądania finansowe,
- wreszcie w silnej drużynie Uae Emirates pojadą tacy kolarze jak Daniel Martin nr 121, Fabio Aru nr 122 oraz Sergio Henao nr 125. Pozostałe drużyny : Cofidis, Total, Wanty i Sunweb wystawią młodych, będących na dorobku kolarzy.
Oczywiście jak w każdym wielkim wyścigu wieloetapowym powinni objawić się na wysokich miejscach kolarze nie zaliczani przed startem do grona faworyzowanych tak jak było w ubiegłorocznym TdF z Thomasem i Rogliczem czy w tegorocznym Giro z Carapazem. Miłego oglądania.
Być może nadzieje naszych fachmanów wynikały z tego,że nieceniony Riuz wygrał z Joshuą,ale to nie on wygrał,ale Angol przegrał, bo był kompletnie do walki nieprzygotowany.
Natomiast Sulęcki ma wiele zalet : jest dobrze wyszkolony technicznie, dobrze chodzi na nogach, poprawnie broni poprzez ruchomą gardę i stały balans ciała, jest dość szybki i ma szybkie ręce oraz potrafi wyprowadzić sporą ilość ciosów. Ale ma też liczne wady : zbyt często nie walczy w swoim dystansie , tylko w tym narzuconym przez przeciwnika przez co jego ciosy nie trafiają ,nie ma przyśpieszenia i porusza się w dość jednostajnym tempie i rytmie, ma słabe normalne uderzenie z obu rąk przez co jego ciosy nawet jak dochodzą to nie osłabiają rywala oraz ma chwile dekoncentracji. Generalnie Sulęcki walczy ospale, schematycznie, gdyż używa w zasadzie tylko lewego i prawego prostego .Na słabszych rywali to wystarczy,ale czołowych bokserów tymi walorami nie postraszy.
Natomiast w przypadku Andrade to przed walką można się było zastanawiać w jaki sposób rozwiąże pojedynek. Czy będzie walczył w defensywie kłując rywala prawym prostym (walczy z odwrotnej pozycji) i strasząc długim lewym,a w obronie stosując bardzo szybkie odejścia i unikając ciosów. jak w takich walkach jak z Hernandezem, Culcayem czy Martirosjanem czy też zawalczy ofensywnie i po przygotowawczym prawym będzie przechodził do średniego dystansu bijąc ciosy sierpowe jak w pojedynkach z Rose, Puchetą, Nelsonem czy Akavovem.
Dzisiejszy pojedynek Andrade zaczął od ataku i wykorzystując fakt braku mocnych kontr u Sulęckiego otwarcie przechodził na bliski dystans i zadawał dużo szybkich ciosów z obu rąk. Po jednym z nich Sulęcki był liczony.Podobny sposób walki Amerykanin zaprezentował tylko jeszcze w rundzie 10 kiedy to też chciał zakończyć walkę przed czasem, co mu się nie udało. W pozostałych dziesięciu rundach ograniczał się do zadawania prawych prostych z defensywy i unikaniu ciosów Sulęckiego dzięki ruchliwości i ogromnej przewadze w szybkości.Tak naprawdę nie wiemy na co tego Andrade stać, gdyż Sulęcki był dla niego za słabym rywalem. Spodziewano się dobrej walki,a wyszedł zakalec.Ani poziomu,ani emocji.
Reprezentacja Polski w piłce siatkowej kobiet awansowała do turnieju finałowego Ligi Narodów.
Po wygraniu turnieju w Montreux Biało-Czerwone wysłały jasny sygnał, że w tym roku mogą powalczyć o coś więcej niż o wygraną w pojedynczych spotkaniach. W Lidze Narodów zawodniczki Jacka Nawrockiego od początku utrzymywały dobrą formę i poza meczami z bardzo silnymi reprezentacjami nie zawodziły.
Polki wystąpią w Final Six Ligi Narodów po raz pierwszy od 2000 roku. W tej fazie sześć ekip zostanie podzielona na dwie grupy, z których do półfinałów awansują po dwa najlepsze zespoły. Wcześniej udział w finałach zapewniły sobie reprezentacje USA, Brazylii, Włoch Turcji oraz Chin, które będą gospodarzem imprezy.
Zawody odbędą się w dniach 2-7 lipca w chińskim Nankin.
Trudno określić, czy wyniki kadry Nawrockiego można porównywać do osiągnięć "złotek Niemczyka", który w 2003 i 2005 roku zdobywał złote medale na Mistrzostwach Europy. Obecny zespół jest dopiero na drodze do ewentualnych sukcesów. Na przestrzeni wielu lat kadra siatkarek przechodziła zmiany, pod rękoma różnych trenerów czy aspektów szkolenia, prowadzenia kadry czy prowadzenia meczów. Widać gołym okiem popełniane błędy, ale widać także, co ważniejsze dobrą selekcję i trend stawiania na młodość, na rozwój.
Final Six Ligi Narodów to jedynie przedsięwzięcie komercyjne, ale też bardzo siatkarsko szlachetne i liczące się na świecie.
Dodatkowa nauka i doświadczenie, którego zawsze mało i mało...
Faworytem był Briedis. Obaj walczyli w minionych latach z dwoma tymi samymi rywalami, mianowicie z Niemcem Marco Huckiem i Ukraińcem Oleksandrem Usykiem. Głowacki 14.08.2015 roku pokonał Hucka w 11 rundzie przez Tko, przegrywająć do przerwania walki na punkty, zaś z Usykiem 17.09.2016 roku wygrał najwyżej 2 rundy. Briedis wygrał 01.04.2017 roku z Huckkiem zdecydowanie na punkty, zaś 27.01.2018 roku urwał Usykowi 5 rund. Także obaj walczyli jednego dnia o awans w WBSS w listopadzie 2018 roku, i Głowacki minimalnie wygrał z Własowem a Briedis spokojnie wypunktował Gevora. Po analizie walk Briedisa i Głowackiego można było powiedzieć,że Łotysz więcej umie, ma lepszą obronę i jest znacznie szybszy. Natomiast Głowacki był silniejszy i wydawał się być większym wojownikiem.
Początek wczorajszej walki dla Głowackiego. Zadał kilka prawych prostych, poprawił lewymi na tułów, a kiedy Briedis uderzał obniżał pozycję i unikał ciosów. Dla Łotysza I runda był rozpoznawcza i od początku II uzyskał dość widoczną przewagę. Lepiej poruszał się na nogach co pozwalało mu odskokami unikać długich lewych Polaka, sam zaś bił lewe proste i prawe sierpowe na głowę i tułów naszego zawodnika. Na 45 sekund przed końcem rundy wyraźnie zdenerwowany takim obrotem walki Głowacki w zwarciu uderzył Briedisa mocno w tył głowy. Briedis obejrzał się i z pełną świadomością wyrżnął naszego łokciem w szczęką po którym to uderzeniu Głowacki wylądował na macie.Zerwał się jak oparzony, tak jak by otrzymał normalny cios, a nie był faulowany i zgłosił sędziemu gotowość do dalszej walki. Sędzia ukarał Łotysza ostrzeżeniem .Ale Polak nie był gotowy i Briedis to wykorzystał , atakując bez osłony półprzytomnego Polaka. Nie wiemy jak do tego doszło,ale zadawał ciosy po których Głowacki był liczony również kilka sekund po gongu kończącym rundę. Początek III rundy był końcem walki dla Głowackiego.
Oczywistym jest,że obóz Głowackiego powinien złożyć protest i domagać się anulowania pojedynku i wyznaczenia nowego terminu co łatwe nie będzie, bo jest już wyznaczony termin walki finałowej. Promotor Wasilewski powiada,że będzie domagał się dyskwalifikacji dla Briedisa, co będzie jeszcze trudniejsze, bo po ordynarnym faulu Głowacki kontynuował walkę,a od pilnowania czasu walki jest sędzia,a nie zawodnik. największe szanse ma domaganie się obowiązkowego rewanżu.Co nie zmienia istoty sprawy, bowiem wskutek niesportowej postawy strona rażąco naruszająca fair play jako jedna odniosła korzyść. Jak by nie patrzeć dla boksu wstyd,że w nim może do takich skandalicznych i kompromitujących sytuacji dochodzić.
Ale najpierw o polkach i polaku. Młodziutka, 18-letnia Iga Świątek odniosła wielki sukces dochodząc jako 3 polka po Jadwidze Jędrzejowskiej w 1936 i Agnieszce Radwańskiej w 2013 roku - do IV rundy turnieju. Szczególnie dobry występ zanotowała w II rundzie zmiatając z kortu niewygodną i notowaną na 33 rankingu Chinkę Wong ( Świątek była przed turniejem na 103 miejscu). Pokazała już spore umiejętności i duże możliwości. Ma ona naturalną łatwość gry wzdłuż linii, co zwłaszcza w wykonaniu bekhendowym jest na światowym poziomie. Poprawiła serwis i poruszanie się na korcie. Nadal gra jednak nieregularnie co chyba wynika z jej małej dojrzałości emocjonalnej,ale praca z psycholożką powinna pozwolić jej ten mankament opanować. Z Halep przegrała zdecydowanie,gdyż była niedysponowana fizycznie i psychicznie. Jak przed meczem z Rumunką powiedziała jej trenerka przygotowania fizycznego, po meczu z Wong odczuła ból w operowanym dwa lata temu stawie skokowym( po czym miała rok przerwy) . W następnym meczu z Puig, dopiero jak się poczuła pewniej, to zagrała na normalnym poziomie ,ale dopiero od 2 seta. Zastanawiała się czy wyjść na mecz z Halep. Wyszła, ale w takim stanie psychicznym i fizycznym wiele wywojować nie była w stanie.Jej starsza koleżanka Magda Linette w II rundzie przegrała z Halep ,ale miała szanse by spotkanie wygrać. Niestety jest ona dobrze wyszkolona, lecz na przeciętnym poziomie i nie ma żadnego topowego zagrania. Halep również jest tylko wszechstronna ,ale na znacznie wyższym poziomie. A o tym,że Rumunka była do ogrania zaświadcza fakt,że w ćwierćfinale rozjechała ją 17-letnia Ukrainka Anisimowa. Natomiast Hubert Hurkacz odpadł w I rundzie, co prawda z samym Novakiem Djokoviczem,ale zagrał słabo. Właściwie tylko w 5 gemie II seta pokazał duży potencjał przełamując Serba. Niestety Hurkacz czyni niewielkie postępy. Nadal bazuje na mocnym serwisie i niezłym returnie. Reszta wymaga poprawy. Najbardziej brakuje mu regularności.Jest w stanie zagrać kilka piłek na wysokim poziomie, po czym psuje kilkanaście łatwych zagrań.Ten brak widać było i w Challengerze w Poznaniu w którym w półfinale przegrał z bardzo nisko notowanym 18-letnim Niemcem. Powiada się,że jest on dobrze ułożony osobowościowo ,ale chyba aż, za bardzo, bo to on rządzi trenerami,a nie oni nim. Taki Dominic Thiem od początku kariery ma 1 trenera,a Hurkacz od 2016 roku ma już piątego. Aby czynić postępy musi mieć trenera, który systematycznie będzie eliminował błędy i usprawniał poszczególne zagrania.
A teraz o wynikach.
Jako się rzekło pojedynki mężczyzn stały od I rundy na bardzo wysokim poziomie. Dzieje się tak w tenisie męskim,że młodzi ostro atakują,a starzy nie chcą oddawać pola. W turnieju panów niespodzianek nie było. W ćwierćfinale na 10 najwyżej notowanych w rankingu ATP grało 8. Nie wszedł do tej fazy tylko Tsitsipas,ale trafił na odradzającego się Wawrinkę. Na bardzo wysokim poziomie stały pojedynki : Djokovicz - Zvieriev, Thiem - Chaczanov, Federer - Wawrinka, Nadal - Federer . Ale na najwyższym półfinał Thiema z Djokoviczem. Pogoda zresztą ten pojedynek podzieliła na 3 części i końcówka odbyła się w sobotę po południu.Pewno ten fakt,że Nadal miał ponad 24 godziny więcej odpoczynku od Thiema zważył na wyniku i przebiegu finału. W finale jako się rzekło jak w ubiegłym roku spotkali się Nadal z Thiemem i wygrał Hiszpan. a odbyło się to we French Open po raz 12. Finał nie zachwycił, bowiem walka trwała tylko w pierwszych 2 setach, bo w 2 następnych dominował Nadal. Narzucił on od początku taki ekspansywny tenis oparty na przebijaniu piłek na boczne strony kortu i zmuszaniu Austriaka do wyczerpującego biegania . Thiem nie był w stanie, poza 2 setem przejąć inicjatywy i musiał polec. Ja zawsze w pamięci zachowam finał marzeń z 2015 roku Wawrinka Djokovicz i dwa z udziałem Nadala I Federera z 2011 i 2008 roku. Czyli poziom męskiego tenisa wyrównuje się,ale nie wzrasta.
Natomiast u kobiet niespodzianka goniła sensację. Dość powiedzieć,że do ćwierćfinału spośród 10 najwyżej notowanych w rankingu WTA doszły tylko 3 : Halep, Stephens i zwyciężczyni Barty. Tej klasy zawodniczki co Osaka, Pliskova, Bertens, Kerber czy Serena Willimas odpadły wcześniej. W finale zmierzyły się 23 -letnia Australijka Barty - 8 w rankingu, która jeszcze 3 lata temu uprawiała krykiet z 19 letnią Czeszką Vondrousovą, zajmującą 99 miejsce w rankingu. Żeby nie mecze polek to pojedynki pań przeszłyby całkiem niezauważone i naprawdę nie jestem w stanie wymienić,ani jednego stojącego na jakim takim poziomie. Kwintesencją tego drastycznego obniżenia się jakości tenisa kobiecego był finał w którym Barty rozniosła Czeszkę, a wystarczyło jej na to takie prostackie granie, najpierw długa piłka na koniec kortu, a po przebiciu piłki skrót. Z drugiej strony cieszy ,że większość z pań grających od IV rundy to kobiety ,a nie babochłopy lub brojlery. Do głosu dochodzi u kobiet ponownie technika kosztem siły i wzrostu. Barty ma 166 cm wzrostu,a Vondrousova 172 cm. W tej sytuacji Iga Świątek jak poczyni dalsze postępy może zajść wysoko.
https://sport.onet.pl/siatkowka/liga-swiatowa/michal-kubiak-zawieszony-przez-pzps-na-szesc-meczow/70cls89
Tak, jak pisałem - pocisnął za mocno w wywiadzie i choć ruszył pewną ważną złą tendencję...jednak przegiął.
A, kara PZPS? Idealnie wpisuję się w plany Heynena, który rotuje składem jak w loterii
Zatem - kara - jest - kara
No cóż, jak Lech Sidor powtarzał „nogi zostały w szatni” i w zasadzie nie było co zbierać, pozostaje mieć nadzieję, że „nogi dojadą” z czasem. Oby ta dzisiejsza lekcja tenisa była faktycznie nauką która zdopinguje naszą Igę do uporczywej, ciągłej, wytężonej pracy. No i oby zdrowie jej dopisywało.
"A później możemy się posprzeczać co zrobić z Kubiakiem w Iranie!?"
To akurat jest doskonałe pytanie...Facet wystrzelił pewien przekaz, który jest prawdą! Nie ma innego zespołu w światowej siatkówce, który swoimi liderami, szczególnie Marufem potrafią doprowadzić sytuacje pod siatką do wrzenia...używając ( o czym mówił Kubiak) wszystkich brzydkich zagrań.
Moim zdaniem Kubiak nie powinien aż tak otwarcie przełożyć tej sytuacji w wywiadzie, ale z drugiej strony...wcale mu się nie dziwię. Jest niejako głosem ogólnie siatkarzy, a więc jego słowa są ważne...
To, że sytuacja światowa wpływa na sport jest faktem, ale Persowie w sposób dodatkowy wykorzystują to - jako atut. Pal sześć Trampa, czy Ajatollahów z Iranu, ale ruszanie w sporcie w prowokacjach rodziny - powinno być wykluczane z trybem wypalania żelazem!
Michał Kubiak jest mentalnie silnym gościem, czy złapie taką formę, ( teraz jest dramat) raczej wątpię, ale ...ślad grania w Iranie ( chyba za +/- trzy tygodnie) bez Kubiaka mógłby być odebrany jako - poddanie pewnych znaczących kwestii.
Mam takie patrzenie, że poleci...a nasz zespół
Oddzielną kwestą jest decyzja trenera...jednak myślę, że on już przejrzał na wylot
"1,1 na Anglika i 9,5 na Amerykanina" choć świat pisze o Meksykaninie.
Oglądałem ten pojedynek na żywo i muszę przyznać, że po posłaniu na deski Ruiza jest pozamiatane. Tym czasem ten cios jakby go tylko otrzeźwił i całkowicie odmienił losy walki. Od tej pory rządził i dzielił wytatuowany z dużą nadwagą Andy Ruiz.
A teraz po kolei. Rywalami byli z jednej strony Anthony Joshua, lat 30 , walk 22, wszystkie wygrane w tym 21 przed czasem, wzrost 198 cm, waga 109 kg. Mistrz świata amatorów z 2010 oraz mistrz olimpijski z 2012 roku. Po kilkunastu walkach w kwietniu 2016 roku zdobył pas Federacji IBF pokonując w II rundzie mistrza Charlesa Martina.W rok później pokonując Władymira Kliczkę zdobył pas mistrza WBA, zaś 31 marca 2018 wygrał na punkty z Josephem Parkerem dodając do kolekcji pas WBO. Po pokonaniu obowiązkowego pretendenta Saszę Powietkina miał przed sobą 3 walki z tzw. wolnego wyboru. Z Wilderem i Tysonem Furym mierzyć się nie chciał i wybrał grubasa Millera, którego złapano na dopingu. Po tej wpadce Amerykanina mógł wybierać pomiędzy Ortizem, Hunterem i Ruizem. Sięgnął po teoretycznie najłatwiejszego Meksykanina z paszportem USA.
W drugim narożniku na ringu w Nowym Jorku stanął Andy Ruiz jr lat 30, walk 34, jedna przegrana , 21 TKO, wzrost 188 cm, waga 122 kg. Andy Ruiz jr bez większych sukcesów. Zdołał po pokonaniu m.innymi znanych Price i Liachowicza zostać pretendentem,ale walkę o pas WBO w grudniu 2016 roku przegrał z Josephem Parkerem. Po tej porażce wygrał ze starymi Johnsonem i Dmitrienką.
AJ był zdecydowanym faworytem , gdyż skoro Parker wygrał szybkością z Ruizem, a on pokonał Nowozelandczyka tą samą bronią to przewaga w tej dziedzinie powinna być jego atutem
Walkę rozpoczął AJ od lewych prostych na górę i dół rozpoznając możliwości Ruiza. Ale ten kilka razy z doskoków zadał w półdystansie kilka uderzeń z prawej i lewej ręki. Przebieg II rundy był podobny. W połowie III rundy AJ zamarkował uderzenie prawym prostym i z odchylenia trafił Ruiza lewym prostym na szczękę powalając go na deski. Amerykanin szybko wstał ,a czujący krew Anglik ruszył na niego,aby dokończyć dzieła. Ale, albo cios AJ był słaby,albo Ruiz jest bardzo odporny na ciosy, bo ataku Joshuy się nie przestraszył,lecz sam ruszył do kontrataku i trafiając Anglika prawym w ucho posłał go na deski. Kiedy AJ wstał Ruiz ruszył do ostrego ataku i po jego serii ciosów sierpowych z obu rąk AJ po raz drugi zapoznał się z matą ringu.W IV, V i VI rundzie niewiele się działo, AJ trzymał Ruiza na dystans,a ten sporadycznie zadawał ciosy sierpowe. Lecz Anglik walczył dziwnie apatycznie, nie widać było,aby doszedł po ciosach z 3 rundy do pełnej sprawności. W VII rundzie znowu szkolny błąd AJ, poszedł do przodu z odsłoniętą prawą stroną głowy i znowu dostał prawego sierpa w ucho, po którym jak by przestał się bronić i po kilku dalszych uderzeniach poszedł na deski. Wstał,ale widać było,że jego obrona jest nieskoordynowana i że nie bardzo wie co ma robić. Za to Ruiz wiedział i to oszołomienie Anglika wykorzystał trafiając go trochę chaotycznymi,ale celnymi ciosami w okolice czoła i ucha. Znowu nokdaun,ale tym razem Joshua wypluł ochraniacz i stanął w neutralnym narożniku,lecz na 3 krotne wezwania sędziego,aby podniósł ochraniacz nie zareagował i sędzia przerwał pojedynek. TKO.
AJ przegrał, gdyż był do walki nieprzygotowany motorycznie, taktycznie i mentalnie. Wydawało mu się chyba,że wygrana z Ruizem to łatwizna i chyba go zlekceważył. Natomiast Ruiz wykorzystał to,że Aj jest wolny i że pozwala mu walczyć w swoim dystansie. Nie wdawał się w pojedynki na dystans ,lecz sporadycznie ,ale bardzo groźnie i dynamicznie atakował z doskoków demolując Anglika.AJ ma prawo do obowiązkowego rewanżu. Gaże za walkę ; AJ gwarantowane 20 mln USD,a Ruiz 6,5 mln USD.
Nie wiem czy przyczyną początkowej zapaści była głowa, czy jakiś problem zdrowotny, trochę się obawiam że jeśli to drugie, to z Halep no cóż trzeba powalczyć, ale liczyć na coś więcej raczej nie można. Jeżeli zaś ze zdrowiem w poniedziałek by było w porządku, to trzeba się bić na całego, stracić nic nie można, a zyskać bardzo wiele i według mnie ze zdrową i dobrze biegającą i ustawiającą się Igą Rumunka jest faworytką w stosunku 70 do 30 lub nawet tylko 60 do 40. No udaru dostaję, iocosus loduuuu!!!
# siatka
Zgredzie dzięki, bij zabij ale ligi kobiecej zupełnie nie śledzę, info przydatne, trochę mnie uspokoiłeś.
No pora na USA! A później możemy się posprzeczać co zrobić z Kubiakiem w Iranie!?