Obserwując rozgrywki Ekstraklasy można dojść do wniosku, że Legia Warszawa dominuje na rodzimym podwórku. Niezłą dla oka, a co równie ważne, skuteczną grę podopiecznych Jana Urbana ogląda się z przyjemnością. Jednakże tym razem stołeczna ekipa zmierzy się z rywalem z wyższej półki. W ramach rozgrywek Ligi Europy, na Łazienkowską 3 zawita zdobywca pucharu Cypru, Apollon Limassol.
W meczu ze Śląskiem mieliśmy powtórkę z zeszłotygodniowego pojedynku z Górnikiem Zabrze - szybko straciliśmy bramkę, straty udało się odrobić przed przerwą, a zwycięski gol padł w końcówce meczu. Dzięki trafieniom Tomasza Jodłowca i Jakuba Rzeźniczaka, Legia odniosła piąte kolejne zwycięstwo w lidze i umocniła się na pozycji lidera Ekstraklasy.
Co za czasy, liga gna jak szalona. Mecz goni mecz, radość miesza się ze smutkiem, a ten z euforia, wczoraj porażka, jutro wygrana, istny rollercoaster kibicowskich emocji. Tak właśnie wyglądal ostatni, szalony tydzień z Ekstraklasą*. A ten weekend będzie ukoronowaniem piłkarskiego festiwalu, po którym wszyscy powinni dostać L4. Kilka dni na ukojenie skołatanych nerwów.
Trudny ligowy wrzesień upływa zawodnikom Legii póki co bez punktowych strat. Po zwycięstwach w Kielcach z Koroną i w Warszawie z Górnikiem, przyszedł czas na wygraną 3:2 z Jagiellonią w Bialymstoku. Dzięki kolejnym punktom, Legia umocniła się na pozycji lidera Ekstraklasy. Bramkowym łupem podzielili się Marek Saganowski i autor dwóch goli, Miroslav Radović.
Tempo w jakie wpadła Ekstraklasa jest iście szatańskie. W niedzielę o dwudziestej zakończyła się ósma kolejka, a już po dwudziestu dwóch godzinach zaczyna się kolejka dziewiąta. W niej kilka interesująco zapowiadających się meczów, przede wszystkim wyjazd Legii do Białegostoku, ale też potyczki Piastaz Lechem czy Wisły z Lechią.
Ósma kolejka ligowa okazała się bardzo udana dla Legii. Grupa pościgowa zwolniła tempo, grzęznąc w remisach, tymczasem zawodnicy Jana Urbana odnieśli cenne zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze. Dzięki wygranej 2:1 nasza przewaga nad zabrzanami wzrosła w tabeli Ekstraklasy do trzech punktów. Zwycięską bramkę dla przetrzebionej kontuzjami Legii zdobył Tomasz Jodłowiec.
Niestety bez zdobyczy punktowej wraca Legia z Rzymu, gdzie na Stadio Olimpico zmierzyliśmy się z Lazio w pierwszej kolejce grupy J rozgrywek Ligi Europy. Sposób na Wojciecha Skabę znalazł w 53. minucie meczu Brazylijczyk Hernanes. Tym samym nasza inauguracja w fazie grupowej upodobniła się do tej sprzed dwóch lat. Wtedy, po porażce 0:1 w Eindhoven, potrafiliśmy dalej skutecznie walczyć o awans.
Muszę przyznać, że ta poprzednia, siódma kolejka spotkań rozbudziła nasze apetyty. Sporo ofensywnej gry, dużo bramek, fajna gra, czegóż kibic może chcieć więcej? W końcu emocje to sól piłki nożnej, a tych na szczęście ostatnio nam nie braknie. Dlatego cieszy fakt, że w nadchodzącej, ósmej już rundzie rozgrywek, na niedobór kibicowskich uniesień też nie powinniśmy narzekać.
Pod znakiem ostrego strzelania upłynął mecz Legii z Koroną w Kielcach. Bramkarze obu drużyn musieli aż osiem razy wyciągać piłkę z siatki, przy czym częściej, bo pięciokrotnie, ta przykrość spotkała Zbigniewa Małkowskiego. Królem polowania został zdobywca trzech goli, Wladimer Dwaliszwili. Dzięki wygranej, Legia odparła atak Wisły Kraków na fotel lidera Ekstraklasy.
Zewsząd słychać, że ta nasza liga jest słaba, że nie da się jej oglądać. Mało emocji, słaba technika, kiepscy piłkarze, generalnie – nic ciekawego. Ja tam nie wiem, może i tak, ale wiem, że wystarczy mała przerwa, taka na reprezentację (Ci to dopiero kowboje) a my zaczynamy tęsknić. Sprawdzamy kalendarz, planujmy weekend, wszak idzie liga. Już po raz siódmy.
W ósmym meczu rozegranym w ramach eliminacji do przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Brazylii, reprezentacja Polski odniosła trzecie zwycięstwo. Amatorzy w barwach San Marino zostali pokonani pięć do jednego. By mieć szansę awansu na brazylijski turniej, podopieczni Waldemara Fornalika potrzebują wyjazdowych zwycięstw nad Ukrainą i Anglią.
Tylko zwycięstwo satysfakcjonowało reprezentację Polski w rozegranym w Warszawie meczu EMŚ z Czarnogórą. Skończyło się remisem 1:1. Podczas kwalifikacji do turnieju w Brazylii drużyna Waldemara Fornalika potrafiła pokonać jak do tej pory jedynie Mołdawię i San Marino, co przekonująco wyjaśnia dlaczego w 2014 roku najpewniej nie załapiemy się na atrakcyjną wyprawę za ocean.
Licznik kolejnych ligowych porażek Legii nie przekroczył dwójki. W ostatni dzień sierpnia udalismy się do stolicy Małopolski na mecz z Cracovią. Beniaminek Ekstraklasy postawił nam trudne warunki, ale mistrzowie Polski pewnie odparli atak, pokonując gospodarzy 1:0. Zwycięską bramkę dla Legii zdobył Miro Radović.
W nieco smutnych nastrojach, jeszcze nieco przytłoczeni, ale za to znów równi, tak przystąpią do ligowej rywalizacji polscy pucharowicze. Europa po raz kolejny pokazała nam miejsce w szyku. Ale co tam, co Oni mogą wiedzieć o prawdziwej rywalizacji, a my nic nie poradzimy na to, że ta zaczyna się na Odrze a kończy na Bugu. Tu dopiero jest jazda, to dopiero bal.
Upragniona Liga Mistrzów była blisko, bardzo blisko, niestety, znów skończyło się na rozczarowaniu. Biorąc pod uwagę wszystkie próby podejmowane przez polskie drużyny, to już siedemnasty raz z rzędu. Legia zakończyła przygodę z najbardziej prestiżowymi europejskimi rozgrywkami, remisując 2:2 ze Steauą. Na otarcie łez pozostał nam start w fazie grupowej Ligi Europy.
Na kilka dni przed czekającym nas w najbliższy wtorek wielkim meczem o awans do Ligi Mistrzów, Legia zmierzyła się z Lechią Gdańsk w piątej kolejce Ekstraklasy. Niestety, drużyna, w której Jan Urban wymienił praktycznie wszystkie ogniwa w celu oszczędzenia najważniejszych zawodników na mecz ze Steauą, poniosła porażkę 0:1. To już drugi kolejny ligowy mecz, który kończymy z zerową zdobyczą punktową.
Koniec przerwy reprezentacyjnej to czas powrotu na boiska Ekstraklasy. Dwa tygodnie przerwy, w trakcie której można było poprawić niedociągnięcia okresu przygotowawczego. Ewentualnie nieco odpocząć, bo przecież jak co roku zmęczonych nie brakowało. Liga jakby zaczynała się od nowa, kto wie jak zaprezentują się poszczególne zespoły?
Legia pozostaje w tym sezonie bez porażki w europejskich pucharach. W rozegranym w Bukareszcie meczu czwartej rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów podopieczni Jana Urbana zanotowali cenny wynik, remisując ze Steauą 1:1. Bramkę, która pozwala z optymizmem spoglądać na zaplanowany na najbliższy wtorek mecz rewanżowy zdobył Jakub Kosecki.
Legia nie napotkała trudności w pokonaniu pierwszej przeszkody w pucharze Polski. W 1/16 finału los zetknął nas z drugoligowym Rozwojem Katowice, który, mimo ambitnej postawy, nie miał szans na skuteczną walkę o awans do kolejnej rundy. Legia zaaplikowała rywalowi trzy bramki, nie tracąc żadnej. Co cieszy w perspektywie środowego meczu ze Steauą, obyło się bez kontuzji.
W ostatnim meczu towarzyskim przed jesiennymi spotkaniami w ramach eliminacji do MŚ w Brazylii reprezentacja Polski zmierzyła się w Gdańsku z Danią. Podopieczni Waldemara Fornalika zwyciężyli 3:2, jednak mimo wygranej nadal trudno o optymizm w perspektywie meczów z Czarnogórą, Ukrainą, czy Anglią.